lupus.lupus
20.08.04, 23:10
Śnił mi się wczorajszej nocy pogrzeb Czesława Miłosza. Piątek, 27
sierpnia,przedpołudnie.Zachmurzone niebo, deszcz padający przez całą noc.
Przed bramę klasztoru ojców Paulinów na Skałce zbliża się kondukt pogrzebowy
za którym ciągną nieprzebrane rzesze ludzi. Na czoło przepycha się grupa osób
związanych z "Gazetą", "Uniwersalnym Tygodnikiem Powszechnym, Elitarnym i
Ekumenicznym", świta p.o. Prezydenta. Kondukt zatrzymuje się.
Do bramy podchodzi ksiądz Adam Boniecki. Stuka w bramę. Z wnętrza pada
pytanie ojca gwardiana:
- Kto pragnie wejść?
- Jak śmiesz pytać, zwykły zakonniku nieznany szerszej widowni telewizyjnej!
To największy autorytet moralny XX wieku.Człowiek, którego odejście zauważył
nawet francuski "Liberation"! Posiadacz doktoratów honoris causa
uniwersytetów: Jagiellońskiego, KUL, Harvardu, New York University,
Uniwersytetu Wileńskiego. Kawaler Orderu Orła Białego!!! Noblista i co
ważniejsze- laureat Nagrody Literackiej Nike, którą odebrał z rąk samego
Adama Michnika! Otwieraj!
Głos zza bramy odpowiwada:
- Nie znamy takiego.
Ksiądz Boniecki wzburzony:
- Otwieraj! To skandal! Kompletny kościelny zaścianek! Madzia Środa ma rację.
Głos zza bramy:
-Milcz! Za mną stoi dwa tysiace lat historii. Za tobą bełkot Rahnera.
W oficjalnej grupie konduktu oburzenie. Podnoszę się nieprzychylne głosy.Pod
bramę podbiega ubrany w skórę dr. Bratek i zaczyna walić maczugą w bramę:
- Otwierać!Zawsze mówiłem, że trzeba było z wami zrobić porządek w latach
czterdziestych!
"Myśl tępa" ma gdzieś charakter Krypty i nie jest w stanie pojąć jej
znaczenia. Z czystej przekory woła:
- Nie będzie mi jakiś przygłup w habicie oceniał katolickości Miłosza. Od
tego jest Jan Turanu.
Z wściekłości wystawia ku bramie gołe owłosione pośladki i klepiąc się po
nich śpiewa zasłyszaną w dzieciństwie piosenkę:
- "Towarzysze. Wieszajcie zakonników na drzewach, stawiajcie księży pod murem"
Z tłumu padaja pytania:
- Czy to oznacza, ze Krypta jest zamknięta dla innych wyznań? Czy nie można w
niej pochować buddysty czy mormona? Czy to jest zgodne z nauczaniem
Chrystusa? Czyż nie my sami jesteśmy Kościołem? ( Wir sind Kirsche zaczynają
skandować niektórzy)
Dr. Krisk w poplamionej pasztetem koszulce z napisem "Wrzuć na tacę" woła w
kółko:
- Katonazisci! Katonaziści!
Parę osób woła w stronę klasztoru:
- Jeśli nie otworzycie, nie możecie się nazywać przyjaciółmi papieskimi!
Po drugiej stronie bramy kompletna cisza.
Do bramy podchodzi grupa prawdziwych przyjaciół zmarłego, anonimowi
wielbiciele jego poezji:
Żałobnik, który przyjechał aż z Gdyni puka do bramy.
- Kto chce wejsć? Pyta głos zza bramy
- Czesław Miłosz- wybitny polski poeta, który rozsławił polską poezję na cały
swiat.To również dzięki niemu wielu dowiedziało się o bogactwie naszej
kultury.Dostarczył wielu ludziom niezapomnianych wzruszeń. Wielu zmusił do
rozmyślań nad sensem i celem istnienia. Wielbiliśmy go i kochaliśmy.
- Takiego nie znamy
-Ale....
- "Ja jednego dnia wierzę, drugiego nie wierzę" - słyszy zza bramy
- Ale to przecież "Traktat Teologiczny" zmarłego. Więc jednak go znacie!
- Takiego nie znamy.
Cisza. Konsternacja. "Myśl tępa" ciągle wali maczugą w bramę.
Jak zwykle w snach stoi się gdzieś z boku obserwujac wszystko z oddali. Nagle
sam znajduję się pod bramą.
Zaciskam pięść i uderzam w drzwi.
- Kto pragnie wejść?
- Nasz brat Czesław.Poeta.Grzeszny i śmiertelny człowiek.Pragnie w spokoju
spocząc w Panu.
Na te słowa otwiera się małe okienko w bramie. Widzę pokrytą zmarszczkami
twarz gwardiana. Wygląda jakby miał milion lat i dziwnie przypomina obrazy
Boga w renesansowych działach. Uśmiecha się.
- Takiego go znamy. Niech wejdzie.Czekamy na niego.
Tyle na ten temat.