29.06.14, 22:03
Oglądałem rozmowę z Danielem Olbrychskim. Nie widział powodów do zaniepokojenia z powodu zachowań ujawnionych w aferze podsłuchowej. Skandalik, właśnie tak pogardliwie się o niej wypowiedział. Olbrychski utrzymywał, że to samo twierdzą fachowcy konstytucjonaliści. Chyba chodziło także o to, że wszyscy.
Nie będę powtarzać opinii agencji Bloomberg i podobnych, uważam że szkoda czasu na polemikę z tym absurdem, tak samo jak z obiegowym stwierdzeniem, że za komuny w sklepach był tylko ocet.
Dla porządku i dla tych, którzy nie pamiętają.
Czego by o komunie nie mówić, nawet w najgorszych czasach ostatniego dziesięciolecia w sklepach był nie tylko ocet. Produkowaliśmy całkiem niezły sprzęt audio i telewizory średniej klasy, pralki, lodówki, roboty kuchenne, sprzęt turystyczny itp., i one były w sklepach. Chińska herbata Yunnan, ta sama co dziś, też była (ale praktycznie nie było lepszych gatunków, w Pewexie Twinning w puszce kosztował mniej więcej dniówkę). Oczywiście, porównanie tego co było z tym co jest wypada po prostu niesamowicie na korzyść współczesności, ale wszystkie te produkty, mniej lub bardzie siermiężnie wykonane, były. Piszę to jako zdeklarowany przeciwnik komuny i życia w niewoli.
Nigdy nie byłem entuzjastą Olbrychskiego. Pasuje do napuszonych, egzaltowanych i wypranych z rozumu postaci Kmicica i podobnych, oraz do roli bohatera taniutkich skandali w Zachęcie. Chyba do niczego więcej.
Nad faktami (opinia Bloomberg, pozostałe) nie ma co dyskutować. Wątek zakładam w celu poddania pod dyskusję przedstawionej opinii własnej, poparcia, ewentualnie przedstawienia argumentów przeciw niej.
Dodam, że dość smutne jest odwoływanie się PO do tak wątpliwych sposobów propagandy równie wątpliwych tez.
Obserwuj wątek
    • dobry-termin Podsłuchy ujawniają zdradę Polaków przez oprychów! 29.06.14, 22:11
      no coments...
      • alistair-p Re: Podsłuchy ujawniają zdradę Polaków przez opry 29.06.14, 22:56
        Nie przypuszczałem,że tak własnie napiszesz o władzach i radzie politycznej PiS,ale to prawda.
      • zapijaczony-ryj Re: Podsłuchy ujawniają zdradę Polaków przez opry 30.06.14, 09:31
        dobry-termin napisał(a):

        > no coments...

        Przez oprychów co nienawidzą Polski i Polaków
    • m.c.hrabia Re: Skandalik 29.06.14, 22:12
      Nie będę powtarzać opinii agencji Bloomberg

      a ja poproszę ,tę oficjalną podpisaną -agencja ,a nie opinię dziennikarza tejże
      bo to nie to samo.
      • dystans4 Re: Skandalik 30.06.14, 00:00
        Nie to samo, ale jednak coś. A wezwanie szefów banków centralnych do ustąpienia Belki to już coś! To dużo.
        • dystans4 Re: Skandalik 30.06.14, 00:04
          Dodam, Agencja nie zdystansowała się od opinii dziennikarza. Znaczy, podziela ją.
    • humbak Re: Skandalik 29.06.14, 22:14
      Samo określenie jest w zasadzie słuszne. Suma sumarum wychodzi z tego skandalik póki co. I nie chodzi tu o rzetelną ocenę ujawionych rozmów, ale bezpośrednie skutki na sytuację polityczną. Wygląa póki co na to, że Tusk i kompanija sądzą że nie zasługuje ona na więcej niż działania pozorowane.
      • taziuta Re: Skandalik 01.07.14, 15:36
        humbak napisał:

        > /.../ Wygląa póki co na to, że Tusk i kompanija sądzą, że nie zasługuje ona na więcej niż
        > działania pozorowane.

        No tak, i z ich punktu widzenie postępują słusznie. Ale to, czy to jest skandal, czy skandalik to nie oni powinni oceniać. I tu dopiero kłania się Skandal przez duże S. Bo te nasze skundlone media po początkowej egzaltacji typu Olejnik nagle zaczęły postrzegać sprawę tak samo jak Olbrychski...
    • romullos Re: Skandalik 29.06.14, 22:19
      dystans4 napisał:
      > Czego by o komunie nie mówić, nawet w najgorszych czasach ostatniego dziesięcio
      > lecia w sklepach był nie tylko ocet. Produkowaliśmy całkiem niezły sprzęt audio
      > i telewizory średniej klasy, pralki, lodówki, roboty kuchenne, sprzęt turystyc
      > zny itp., i one były w sklepach. Chińska herbata Yunnan,

      Było to wszystko, prawda, tylko nie było łatwo dostać. Trzeba się było najpierw nachodzić , żeby się dowiedzieć, kiedy przyjdzie towar, a potem jak już miał nadejść szczęśliwy dzień przyjęcia towaru , trzeba było wystać się w kolejce z pół dnia albo i jeszcze pół nocy wczesniej, żeby to kupić .
      • remez2 Re: Skandalik 29.06.14, 22:25
        romullos napisała:
        > Było to wszystko, prawda, tylko nie było łatwo dostać. Trzeba się było najpierw
        > nachodzić , żeby się dowiedzieć, kiedy przyjdzie towar, a potem jak już miał
        > nadejść szczęśliwy dzień przyjęcia towaru , trzeba było wystać się w kolejce z
        > pół dnia albo i jeszcze pół nocy wczesniej, żeby to kupić .
        Stałeś pół nocy żeby kupić herbatę Yunnan?
        • romullos Re: Skandalik 29.06.14, 22:47
          > Stałeś pół nocy żeby kupić herbatę Yunnan?
          Nie , za herbatą Yunnan akurat nie, hehehe.

          Dla ścisłości, ja tylko w godzinach dziennych, matka wystawiała do kolejek . ;)


        • piq ja pamiętam, towarzyszu komuchu,... 29.06.14, 23:07
          ...jak "popularną" trzeba było wychodzić i wystać w sklepie, bo normalnie nie dało się tego kupić ot tak. O yunnanie nawet szkoda mówić. Może wy macie inne wspomnienia - z tzw. konsumów - i zwykłej prlowskiej rzeczywistości nie znacie.
          • remez2 Już myślałem, że 29.06.14, 23:11
            zmądrzałeś pozdrowiony przez B16. Ale najwyraźniej w tym wieku to wykluczone.
            • piq brakuje wam konsumu, tarzyszu? /nt 30.06.14, 01:29
              • remez2 Koprolalia spać nie daje? ntx 30.06.14, 09:29
                • piq ooo, przeszukaliście wikipedię, tarzyszu? /nt 30.06.14, 13:16
                  • remez2 Lekarz Ci tego nie powiedział - 30.06.14, 13:21
                    zmień go natychmiast, pozdrowiony przez B16.
          • volupte Re: ja pamiętam, towarzyszu komuchu,... 29.06.14, 23:15
            Herbaty brakowało bo czaj sie z niej robiło. Nie było gorzały to czaj zaparzano. ( kanciak popularnej w litrowej butelce po mleku zalanej wrzatkiem ) Kanciak , to małe opakowanie p[opularnej za 7 zł.
          • dystans4 Re: ja pamiętam, towarzyszu komuchu,... 29.06.14, 23:33
            Przyznaję, w najczarniejszych dniach stanu wojennego zdarzało się pić i popularną, a może i gruzińską. Koleżanka mówiła, że się ją robiło z rybich płetw i ogonów. Fakt, trochę pachniała rybami.
            Ale później można było kupić (nie było łatwo) i inne. W konsumach, czy podobnych sklepach, nie byłem nigdy. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych z Yunnan w zasadzie nie było problemów.
            • volupte Re: ja pamiętam, towarzyszu komuchu,... 29.06.14, 23:41
              Ale były pewexy i tam nawet wedlaoskie wyroby mozna błyo kupić , papierosy , wódeczka i koniaki ( brendy) po 2.2 $ ale taniocha:-) a odmiany XQ ( cognac) kosztowały 14 $ jak darmo :-)
            • piq najbardziej znienawidzona była "ulung",... 30.06.14, 01:32
              ...ale wówczas mało ludzi wiedziało, że to częściowo fermentowana herbata dzisiaj podawana jako specyał. Krewna pu-erh i innych herbat tzw. czerwonych. Siłą rzeczy śmierdziała wonią dla koneserów.
              • volupte Re: najbardziej znienawidzona była "ulung",... 30.06.14, 19:18
                I pewnie dlatego do meneli mówiono - gdzies ty się ulung;-)
          • jola.iza1 Re: PiQ? 29.06.14, 23:53
            Ja już całkiem staraM, to przypomnij, w którym to roku po " popularną" stałeś w kolejce?
            • piq piq proszę, jeśli łaska,... 30.06.14, 01:27
              ...to jest nik obrazkowy. Połowa lat 1980., mój ojciec kupił na wagę herbatę popularną w sklepie przy ul. Oleandry w Krakowie stojąc w olbrzymiej kolejce. Ponieważ mu się nudziło, przypominał sobie z dzieciństwa nauczyciela z parkinsonem i tak się zatopiony we wspomnieniach trząsł w tej kolejce (miał plastyczną wyobraźnię i się wczuwał), że go ludzie przeprowadzili do kolejki dla uprzywilejowanych. To taki obrazek z prlu, kochanie.
              • dystans4 Re: piq proszę, jeśli łaska,... 30.06.14, 10:24
                Co właściwie można było kupić w Konsumach, czego nie było w zwykłych sklepach. Szynka, polędwica, kiełbasa krakowska były zawsze? Co jeszcze? Wyboru dużego pewnie nie było.
                Słyszałem też o gradacji ważności konsumów, była taka?
                Pytam, bo ciekaw jestem poziomu uprzywilejowania towarzyszy.
                • scoutek Re: piq proszę, jeśli łaska,... 30.06.14, 10:31
                  a o sklepach z literką "G" wiecie?
                  dla górników różne cuda można było kupić
                  np. naczynia kuchenne, tzw. duraleks, dostępny wyłącznie w peweksach, za pomocą znajomego górnika mogłam kupić
                  • piq nazywano je popularnie "gieweksami"... 30.06.14, 12:38
                    ...zresztą jak pisałem pracę magisterską i jeździłem po bibliotekach w kraju szukać źródeł, to wyraźnie wybijało się znacznie lepsze zaopatrzenie na Śląsku. W Krakowie było - w porównaniu - katastrofalnie.
                • piq trzeba zapytać remeza, bo ja nigdy... 30.06.14, 12:33
                  ...nie byłem w konsumie.
                  • remez2 Pozdrowiony przez B16 - znajdź sobie 30.06.14, 12:59
                    inny obiekt adoracji.
                    piq napisał:
                    > ...nie byłem w konsumie.
                    PS - ja też nie byłem ale z zupełnie innych przyczyn niż Ty.
                    • piq przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,... 30.06.14, 13:21
                      ...i nie pitol więcej swoich komunistycznych bredni. Bo tak było, jak ona pisze.
                      • remez2 Zakończyłem rozmowę 30.06.14, 13:23
                        z pozdrowionym przez B16, zwłaszcza chorym na koprolalię. miłego dnia
                      • ta Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 14:27
                        Dziękuję piq.

                        Tak było, to zaledwie promil z cudownych przeżyć i codziennej szarpaniny. Kto miał rodzinne i towarzyskie koneksje z ludźmi handlu detalicznego, ten "jakoś" żył, tzn mniej ucierpiał w tym koszmarnym tańcu. Ciocia zdobyła pasztecik zamieniony na kilogram cukru, kuzynka ze spożywczaka wyniosła tyłem pół kilo żółtego sera i dało się za to zdobyć kapcie, które bratanek wymienił za trzy paczki papierosów z kumplem z pracy. Bratankowi oczywiście należało się odwdzięczyć bonem do Pewexu. Akcesoria dla dzieci i ubrania dziecięce przemycało się w gaciach i za stanikiem z Czechosłowacji, a Czesi skubańcy trzepali na granicy aż miło. Kobity płakały żywymi łzami, jak zabierali butki dla dzieciaka... Smoczki na butelkę oraz same butelki w ilości symbolicznej 1-2sztuki dostawało się w aptece na przydział, co było dokumentowane wpisem w książeczce zdrowia dziecka, tamże robiono wpisy np o kupnie mleka w proszku sztuk jedna, 20 dkg sera białego itd ... I tak i kręciło się to absurdalne i biedne życie jak w chocholim tańcu w wiecznym utrapieniu.
                        Mogłam trochę uhandlować wymiennie za kartki na cukier którego używaliśmy mało i alkohol oraz papierosy, także za wyroby czekoladopodobne( fuj).

                        Scena, gdy moje malutkie dziecko rozpłakało się rzewnymi, cichymi łzami w sklepie mięsnym, bo chciało parówkę, a ja już nie miałam kartek na mięso powinna obrazować ten czas. Bezradna, zmartwiona matka z rozmazanym maluchem. Szczęśliwi, którym wówczas takie przeżycia nie były dane. Kartkę na 100 gramów mięsa podarowała nam stojąca w kolejce nieznana mi pani w wieku mojej mamy i mogłam kupić dziecku ten wyrób mięsopodobny :(. Z gęstego smutku, jaki panował wówczas w tym sklepie możnaby utkać czarną tkaninę.

                        Dobrze, że remez opuścił ten wątek, on najwyraźniej oglądał tamten świat z innej perspektywy.


                        • remez2 Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 14:52
                          > Dobrze, że remez opuścił ten wątek, on najwyraźniej oglądał tamten świat z innej perspektywy.
                          Nie opuściłem wątku, przestałem rozmawiać z ..
                          "Tamten świat" z określonego powodu oglądałem bardzo krótko. Ale wielekroć rozmawiałem z dziadkami, rodzicami, pozostałą rodziną. Nikt nie należał do PZPR, SD, ZSL, SB, MO i co tam jeszcze było.
                          Pozwól, że zadam Ci jedno pytanie. Czy obraz, który namalowałaś to okres 1945 - 1989? Czy może krótszy? Dlaczego tak wiele osób, podkreślając wszystkie wady ówczesnych rządów, nie najgorzej wspomina tamte lata?
                          PS - wiem, że po ukończeniu technikum czy wyższych studiów były przymusowe staże pracy. Czy gdyby dzisiaj rząd wrócił do tego rozwiązania, uznano by to gnębienie młodzieży?
                          • dupeteczek Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 18:07
                            Szkoda, ze zabierasz głos, jeśli czegoś nie pamiętasz!
                            • remez2 Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 18:20
                              dupeteczek napisał:

                              > Szkoda, ze zabierasz głos, jeśli czegoś nie pamiętasz!
                              Nie sądzisz, że przy takim kryterium liczba tematów ulega radykalnej redukcji?
                              O książce/filmie/sztuce nie dyskutujesz bo sam nie napisałeś/nakręciłeś? Trzy pokolenia żyły jak jaskiniowcy? Pamiętaj co chcesz ale nie wmawiaj innym, że czarny obraz, który chcesz pamiętać jest prawdziwy.
                              • dupeteczek Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 18:31
                                Olbrychski - jego wypowiedź komentujemy - mówił o końcówce PRL-u! Nie kłamał i nic nie pomylił.
                                Ty masz skłonności do konfabulowania historii, więc nie imputuj mi swoich obsesji- chcenia historycznego.
                                Tak wyglądała nasza rzeczywistość, czy Ci się to podoba, czy nie. Pamięć jeszcze mam dobrą.
                                • remez2 Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 18:50
                                  dupeteczek napisał:

                                  > Olbrychski - jego wypowiedź komentujemy - mówił o końcówce PRL-u! Nie kłamał i
                                  > nic nie pomylił.
                                  Nie znam słów D.Olbrychskiego i nie do nich się odnosiłem. Zaskoczyły mnie wypowiedzi, przy których wypowiedź K.Bieleckiego to komplement. Zadałem kilka pytań i na żadne nie uzyskałem odpowiedzi.
                                  > Ty masz skłonności do konfabulowania historii, więc nie imputuj mi swoich obses
                                  > ji- chcenia historycznego.
                                  Ładnie ale niczego innego po Tobie się nie spodziewałem.
                                  > Tak wyglądała nasza rzeczywistość, czy Ci się to podoba, czy nie. Pamięć jeszcze mam dobrą.
                                  Nie napisałem, że masz złą. Napisałem, że chcesz coś zapamiętać.
                                  PS - jest jeszcze jeden rodzaj pamięci, pamięć świadka wypadku drogowego. Na czym to polega - zapytaj policjanta z drogówki.
                                  • piq szanowny tarzyszu, wasze uwielbienie dla prylu... 01.07.14, 14:13
                                    ...każe wam szukać uprzedzeń u ludzi pryl wspominających. Paralela pryl - wypadek drogowy wam wyszła za to znakomicie.

                                    Pytacie, dlaczego tylu ludzi wspomina pryl bez smutactwa. Mój nieżyjący już wuj wspominał bez smutactwa czasy okupacji i powojenne, gdzie jako akowca z ekipy wykonującej wyroki śmierci, syna oficera WP i bohatera wojny 1920 (tej, którą przegraliście) ścigali go jak zwierzę przez 15 lat hitlerowcy i stalinowcy. Wspominał kolegów, śmieszne sytuacje, świnię, którą zdobyli, a której nie mieli serca zabić i zjeść, bo ktoś jej nieostrożnie nadał imię Zosia, dziewczyny z kresowych wsi, które nosiły partyzanckie dzieci. Nie wspominał ubeka, który po wpadce w 1952 codziennie dla zabawy bił go kanciastą nogą od krzesła nawet nie zadając pytań, ani jak gestapo biło jego matkę.

                                    Dlatego też my, którzy przeżyliśmy tak z pół życia w tym beznadziejnym góvvnie, którym był pryl, wspominamy to, co dobre, choć - ku waszemu podejrzliwemu a świętemu oburzeniu - pamiętamy doskonale cały ten upadlający chłam, którym pryl był. To, co było dobre, pamięta się lepiej, to co było złe albo się odsuwa i zapomina, albo przekształca w anegdotę, albo w dydaktyczną opowieść dla potomności. Tak to działa, remez, i nawet nie próbuj zarzucać nam łgarstwa, bo ci skuję mordę.

                                    Zatem przestańcie, remez, z łaski swojej, bredzić i zarzucać poważnym ludziom konfabulację. Było tak, jak tu opisujemy, my, moje pokolenie, a nie tak, jak wam się zdaje. Chyba że pamiętacie pryl z pozycji pupila systemu albo członka prominenckiej rodziny - to macie rzeczywiście inne wspomnienia.
                                    • scoutek Re: szanowny tarzyszu, wasze uwielbienie dla pryl 01.07.14, 14:16
                                      piq, dzięki za wyśmienity tekst :)
                          • romullos Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 20:34
                            remez2 napisał:

                            >Dlaczego tak wiele osób, podkreślając wszystkie wady ówczesnych rządów, nie najgorzej wspomina tamte lata?

                            Bo to były ich lata młodości, przede wszystkim dlatego.
                          • romullos Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 20:36
                            remez2 napisał:

                            > Pozwól, że zadam Ci jedno pytanie. Czy obraz, który namalowałaś to okres 1945 -
                            > 1989? Czy może krótszy?

                            Na pewno tak było od końcówki lat 70. niemal do 1989.
                            • remez2 Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 20:44
                              romullos napisała:

                              > remez2 napisał:
                              >
                              > > Pozwól, że zadam Ci jedno pytanie. Czy obraz, który namalowałaś to okres
                              > 1945 -
                              > > 1989? Czy może krótszy?
                              >
                              > Na pewno tak było od końcówki lat 70. niemal do 1989.
                              Dzięki. :-)
                          • ta Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 01.07.14, 09:21
                            remez2 napisał:

                            > Pozwól, że zadam Ci jedno pytanie. Czy obraz, który namalowałaś to okres 1945 -
                            > 1989? Czy może krótszy? Dlaczego tak wiele osób, podkreślając wszystkie wady ó
                            > wczesnych rządów, nie najgorzej wspomina tamte lata?

                            Napisałam wcześniej "schyłkowy okres PRL-u" , w szczególności odnoszę się do lat 79-85, bo wtedy moje dzieci się rodziły, były malutkie i wszystkie dolegliwości u utrapienia życia codziennego w Tym okresie doskonale pamiętam. Nie muszę pytać rodziców i dziadków, ciotek i pociotek. Nie mam też interesu w tym, by fałszować wspomnienia. Piszę o tym, co mnie do dzisiaj boli. Wielkich zapłakanych oczu mojej córeczki nie rozumiejącej, co to kartki na mięso nie zapomnę. Stania przez nocy po 20 dkg mięsa dla starszego niemowlaka także i kombinowania z czego uskładać podpaski, bo nawet proste środki opatrunkowe były luksusem zapomnieć trudno.
                            Pod koniec lat osiemdziesiątych było nieco lepiej, waaadza jednak bała się śmiertelnie uśpionej siłą Solidarności i zasilała rynek nieco obficiej.

                            A dlaczego wiele osób nie najgorzej, jak piszesz wspomina te czasy?
                            Proste :) To jednak były czasy naszej młodości, flirtów, miłości, szczęścia macierzyństwa. Potrafiliśmy się także cieszyć drobiazgami, chociażby spotkaniem z przyjaciółmi przy "zdobytej" kawie, odsłuchaniem przy winku marki winko przywiezionej przez kogoś uprzywilejowanego winylowej płyty z kraju imperialistycznego.

                            Piszę z podróży, w nienajlepszych warunkach :), jeśli jesteś zainteresowany prawdą z innej strony, którą ty znasz, chętnie napiszę więcej.
                            I
                            • wiosnaludzikow Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 01.07.14, 09:24
                              > Napisałam wcześniej "schyłkowy okres PRL-u" , w szczególności odnoszę się do la
                              > t 79-85, bo wtedy moje dzieci się rodziły, były malutkie i wszystkie dolegliwoś
                              > ci u utrapienia życia codziennego w Tym okresie doskonale pamiętam. Nie muszę p
                              > ytać rodziców i dziadków, ciotek i pociotek.
                              Nic dodać, nic ująć.
                              • scoutek Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 01.07.14, 10:23
                                wiosnaludzikow napisał:
                                > Nic dodać, nic ująć.

                                ależ można dodać, że teraz jak się to opowiada to w formie anegdoty, bo te koszmary dawno za nami
                                a łatwiej się znosiło, bo byliśmy młodzi na starcie życia
                                łatwiej się teraz uśmiechnąć, opowiedzieć z dystansem, jak o wycieczkach w góry i pobytach na koloniach
                                traci się te złe uczucia, zostają te lepsze i dlatego, jak się opowiada to jak dziadek z frontu IIWW, tylko te zabawne, te złe natomiast okrasza się spojrzeniem z oddali czasowej
                              • ta Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 01.07.14, 10:35
                                Dodać można wiele :)
                                Nieschyłkowy okres kwitnącego socjalizmu polskiego pamiętam z własnego dzieciństwa :)
                                I też różowo nie było, niestety, wieczne zaciskanie pasa i bardzo skromne życie. Przede wszystkim kilometrowe kolejki za wszystkim. Proste zakupy to była kilkugodzinna wyprawa i wieczne wystawanie w smutnych szarych ogonkach. Jakieś czerniaki a'la łosoś, rzucone raz w roku przed Swiętami pomarańcze, łuski kakaowe dające namiastkę kakao. Wszechogarniająca szarość na ulicach, wieczorami ciemne ulice, smutne, skupione twarze wokół. Jeden rower na podwórku zajeżdżony przez bandę dzieciaków, wczasy z Funduszem Wczasów Pracowniczych z wesolutkim panem KO ( kulturalno oświatowy), który miał za zadanie rozbawiać zorganizowanych wczasowiczów na wieczorku zapoznawczo-rozpoznawczym, zorganizować wycieczkę do Fabryki czegośtamczegoś, ale przede wszystki baczenie na wszystkich uważne...
                                Huczące radosnie glośniki z Międzynarodówką w dzień jednego maja i pochody z chorągiewkami. Należało zgromadzić się w jednym miejscu, swoje odstać, by pochód płynnym, radosnym strumieniem mógł przedefilować przed Pierwszym i Następnymi. Brak butów zimowych z powodu braku kasy, pobyt na zimowisku bez kurtki z tego samego powodu. Matka nauczycielka z pensją głodową i wielkim sercem czytająca zachłannie limitowaną prasę, Polityka i Kultura były w domu zawsze.
                                Rozgadałam się :)

                                Pochwalić mogę z tego okresu wysoki poziom kształcenia, dbałość o poziom szkół wszelakich, od podstawowych, przez bardzo porządne zawodówki, przez doskonałe średnie szkoły zawodowe - technika i wyśrubowane wymagania w ówczesnych liceach ogólnokształcących.
                                Dobre wyniki w nauce były poważane i nagradzane. Poważne sita egzaminacyjne przepuszczały na studia ludzi przygotowanych do studiowania.
                                Co jest dzisiaj, widać i słychać i przeczytać można.
                                Pierwszy banalny przykład chociażby z tego forum - obecni absolwenci wyższych uczelni nie widzą różnicy pomiędzy zwrotami "także" i "tak, że". Czepiam się, prawda ;)?
                                • scoutek Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 01.07.14, 10:51
                                  ta, dzięki
                                  dokładnie piszesz o mnie i moim dzieciństwie, mojej rodzinie, moim kraju.....
                                • ave.duce Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 01.07.14, 14:35
                                  ta napisała:

                                  >
                                  > Pochwalić mogę z tego okresu wysoki poziom kształcenia, dbałość o poziom szkół
                                  > wszelakich, od podstawowych, przez bardzo porządne zawodówki, przez doskonałe ś
                                  > rednie szkoły zawodowe - technika i wyśrubowane wymagania w ówczesnych liceach
                                  > ogólnokształcących.
                                  > Dobre wyniki w nauce były poważane i nagradzane. Poważne sita egzaminacyjne prz
                                  > epuszczały na studia ludzi przygotowanych do studiowania.

                                  Wielka w tym zasługa wielu jeszcze "przedwojennych" nauczycieli.
                            • remez2 Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 01.07.14, 13:05
                              Piszę z podróży, w nienajlepszych warunkach :), jeśli jesteś zainteresowany prawdą z innej strony, którą ty znasz, chętnie napiszę więcej.
                              Jestem zainteresowany prawdziwą historią tamtego okresu. Wiem, że historię piszą zwycięzcy ale to co się dzieje to fałszerstwo na wielką skalę.
                              Wracając do naszych baranów. Wielokrotnie zastanawiałem się jak to się dzieje, że tak wiele osób na FK pisze wyłącznie o negatywach PRL. Syndrom IV Brygady? Przecież świat nigdy nie był czarno-biały. I tu jest problem z którym starsze pokolenie musi się zmierzyć. Bo jeżeli młodzi słyszą/czytają wyłącznie o negatywach, efekty nie dają długo na siebie czekać. Magistrantka UW (wydział przemilczę) pisze w swojej pracy, że do 1989 r. językiem urzędowym w Polsce był rosyjski. I smieszno i straszno.
                              Miłej podróży. :-)
                              • piq nie musimy się mierzyć, tarzyszu,... 01.07.14, 14:31
                                ...z żadnym problemem jeśli chodzi o pryl. To wy, komuchy, musicie się z nim zmierzyć, bo to wy zabijaliście i wsadzaliście do więzień tych, co nie godzili się z waszym ćwierćinteligenckim światopoglądem, to wy spieprzyliście nam połowę życia i to wy spieprzyliście ten kraj. I to jest prawdziwa historia. To, że jakaś magistrantka jest idiotką, to nie nasza wina, synciu, tylko jej własna, bo jest nieukiem. Tak samo to, że ty opowiadasz haniebne bzdury, nie jest naszą winą, tylko twojego sekciarskiego umysłu, który stara się nam wmówić, że kłamiemy, żeby nie przyjąć do wiadomości faktów. Nie kłamiemy, tarzyszu, i fakty nie kłamią. To wy łżecie jak cukier kotka.

                                "Zastanawiacie się", dlaczego pisze się na FK "wyłącznie" o negatywach prylu. Bo na FK pisze się o sprawach politycznych, ekonomicznych i społecznych, a nie o wspomnieniach z wycieczek rowerowych, o randkach, o wyjazdach nad morze, o pierwszym kacu czy o pierwszym zegarku otrzymanym na komunię. Te pierwsze były syfem, z którym borykaliśmy się my i nasi rodzice, te drugie tym, co było dobre i piękne (nawet pierwszy kac) w tamtym czasie. Każde pokolenie ma jakieś dobre osobiste wspomnienia. Ale to nie oznacza, że doświadczenie zbiorowe, historyczne, nie jest gnojem, który jako nieszkodliwy, a nawet bardzo fajowy i pożyteczny usiłują przedstawiać postępaccy ćwierćinteligenci twojego pokroju.
                                • remez2 B16 miał co do Ciebie rację. 01.07.14, 14:45
                                  Zacytuj jedno zdanie w którym komukolwiek w tym wątku zarzucam pisanie nieprawdy.
                                  • piq proszę uprzejmie, ... 01.07.14, 15:02
                                    ...wprawdzie minoderyjnie się krygując (używam sobie pleonazmu, żebyście mieli asumpt do nauczenia się czegoś poza słowem "koprolalia"), i udając, że nie, ale jednak zarzuciliście nam kłamstwo, pisząc:
                                    "PS - jest jeszcze jeden rodzaj pamięci, pamięć świadka wypadku drogowego. Na czym to polega - zapytaj policjanta z drogówki."
                                    • remez2 Re: proszę uprzejmie, ... 01.07.14, 15:25
                                      Czterech naocznych świadków wypadku drogowego składa zeznania. Wszyscy są przekonani, że mówią prawdę i tylko prawdę. Następnie policjant przedstawia każdemu z osobna faktyczny przebieg zdarzenia. Trzy osoby w swoich opisach popełniły błędy. Nie kłamały.
                              • ta Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 01.07.14, 14:45
                                remez :), tobie opowiedziałabym wiele, bo słuchasz :) Ja nie hoduję nienawiści do tamtych czasów, raczej wielki żal do utraconych szans, dla narodu i poszczególnych ludzi, zdolnych, pracowitych i klepiących szarą rzeczywistość bez nadziei na poprawienie egzystencji i wyglądnięcia na świat. Tyle zmarnowanego potencjału!
                                ----
                                1977 rok, siedemnaście razy (!) stałam godzinami w urzędzie wydającym paszporty, by wydano mi dokument na wyjazd do zgniłych imperialistów w sprawach bardzo dla mnie ważnych i bardzo osobistych. Wcześniej musiałam znależć odpowiednią ilość żyrantów, którzy w postępowaniu sądowym zabezpieczali weksel na pokrycie "kosztów kształcenia" gdyby mnie ten zgniły kapitalizm uwiódł. Żyrantów było pięciu, dokumenty z tego postępowania przechowuję do dzisiaj dla potomności. Nie można sobie wyobrazić tego dzisiaj, gdy każdy trzyma paszport w szufladzie i dojeżdża do Madrytu nie widząc granic...
                                Za szestastym razem smutny pan powiedział, że wyrzuci mnie przez okno, gdy przyjdę jeszcze raz, powiedziałam, że i owszem - przyjdę. I przyszłam i stał się cud, paszport był. Wyjechałam.
                                Starania o wyjazd na cztery tygodnie trwały ponad pół roku.

                                Trzeba było mieć hart ducha, by nie stracić równowagi psychicznej, gdy z szaro-burej siermiężnej Polski trafiło się do Londynu, ale to już następna i długa historia...:)

                                Historii tych wiele i nie poradzę na to nic, że to, co pamiętam niezbyt wygodne jest dla cukrujących tamte czasy.

                                - o bonach na malucha
                                - o czekaniu na telefon 18 lat
                                - o cenzurowanych listach, które trafiały do adresata po kilku tygodniach od wysłania
                                - albo o punktach dodatkowych w rekrutacji na studia "za pochodzenie" gdy na moim kierunku za przedmiot kierunkowy zdany na maturze na najwyższą notę dostawało się 5 punktów, a za prawidłowe pochodzenie robotniczo chłopskie 17 !
                                - i o kolejkach na mieszkanie spółdzielcze
                                - i o "domiarach" dla rzemieślników (zwanych niezależnie od rodzaju produkcji badylarzami), które to domiary były dodatkowym wyśrubowanym podatkiem stanowionym według widzimisię jakiegoś wysuniętego na placówkę
                                - i trzeszczącym maciupkim radyjku z którego słuchaliśmy muzyki Radia Luxemburg na klasowym wyjeżdzie w góry, a ten Luxemburg jawił się nam czymś tak odległym i nieosiągalnym, jak gwiazy wysypane nad nami
                                - o naszym nauczycielu historii, bezszmerowo usuniętym ze szkoły, gdy zbyt zbliżył się do prawdy o Katyniu i o tej nigdy nie wyjaśnionej sprawie, kto doniósł ...?
                                - o Alusi o czarnych kręconych włosach i przystojnym Olku, czarnookiej Róży, którzy nagle znikali z naszej klasy i życia wyjeżdżając do dziwnych krajów bez powrotu i bez wiadomości
                                - i wybitnie uzdolnionionej matematycznie Broni, która w 68 roku powiedziała głośno i wyraźnie w drżącej z napięcia ciszy : " ja, ja jestem Żydówką i się tego nie wstydzę", a było to na lekcji j.polskiego, gdy polonistka szydziła ze " syjonistów" twierdząc, że poukrywali się tchórzliwie w swoich norach.
                                - i jeszcze o Broni ojcu zabitym w 68 przez nieznanych sprawców, którzy wjechali na chodnik przygważdżając człowieka do muru, co sprawiło, że Bronia, jej siostra i mama uległy wreszcie perswazjom i wyjechały tam, dokąd nigdy wyjeżdżać nie zamierzały?
                                - o tenisówkach z białego płótna nacieranych białą pastą do zębów, co czyniło młodą damę schludną i elegancką
                                - i Niemenie, naszym polskim idolu, który z takim przekonaniem przepięknie śpiewał : mam tak samo, jak ty, miasto moje a w nim, najpiękniejszy mój swiat, najpiękniekniejsze sny :)

                                Bo to proszę remeza był nasz najpiękniejszy świat i nasze w nim sny, innego albowiem nie znaliśmy.
                                • remez2 Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 01.07.14, 14:59
                                  Bardzo piękny tekst - wiele mi wyjaśnił. Serdecznie dziękuję. :-)
                        • dystans4 Re: przeczytaj sobie, tarzyszu, post ta poniżej,. 30.06.14, 14:58
                          Tak było. Wprawdzie ja byłem nie dość praktyczny i nigdy nie udało mi się wejść do kręgu znajomych jakiejkolwiek pani ze sklepu, a szkoda, ale potwierdzam.
                          Stałem kiedyś w kolejce za mięsem, widzę kawałek polędwicy wołowej i pytam wszystkich przede mną, czy kupują (jeśli tak, nie ma sensu stać). Czekałem dwie godziny, aż kobieta stojąca ciut przede mną, która stanowczo zadeklarowała brak zainteresowania 6ochłapem, wzięła go. Do tej pory pamiętam.

                          Z pralkami i lodówkami to też nie było tak, że zawsze w kolejce, jak rzucili, można było kupić ot tak (zdarzyło mi się, 1987). Ale np. pralkę Candy załatwił mi kolega w ten właśnie sposób. A ja w taki sposób załatwiłem sobie we Wrześni kolumny głośnikowe.
                • ta Re: piq proszę, jeśli łaska,... 30.06.14, 12:54
                  Owszem bywało coś więcej niż ocet ( ten był zawsze), ale wyłącznie wtedy gdy "rzucili" - pamiętacie ten termin? Cynk o tym, że "rzucą" dostawało się pocztą szemraną i trzeba się było ustawić w kolejce poprzedniego dnia wpisawszy się na społeczną "listę kolejkową", sprawdzaną imiennie co godzinę, także w nocy. Przy stwierdzeniu nieobecności kolejkowicza wykreślano z listy. Tak wystała moja rodzina lodówkę, którą "rzucono" po niemal 48 godzinach.
                  Inne towary także "rzucano", nie tylko sprzęt AGD, ale właściwie wszystko, od pończoch i butów po kiełbasę zwyczajną. Było tak, że co" rzucono", to się "zdobywało" bez stawiania wymagań co do rozmiaru i fasonu, później następowała wymiana zdobyczy wśród rodziny i znajomych , np. pończoszki dwa rozmiary za małe na słoik wspomnianego już, zresztą b. dobrego dżemu figowego :) itp. itd. Niezwykle cenioną walutą wymienną był papier toaletowy, ten kto go upolował szedł dumny przez miasto, jak samiec alfa.

                  Tzw panie sklepowe to były figury! Kwitł handel wymienny spod lady i kto szedł w jakieś pokątne układy ten miał lepiej. Ja osobiście korzystałam ze znajomości w sklepie z nabiałem i nie musiałam się martwić przynajmniej o biały ser, który uwielbiała moja córka ( coś jeść musiała), natomiast mięsko, nawet na kartki i wcale nie wykwintne musiałam "zdobywać" stojąc od 2.00 w nocy pod sklepem w potulnej kolejce zmarzniętych ludzi.

                  W tym wątku brakuje głosu kobiet, to one były przede wszystkim odpowiedzialne za codzienną aprowizację i dokonywały autentycznych cudów, by coś upolować i do domu przytaszczyć. Pracowałam i wychowywałam w tym czasie dzieci i doskonale pamiętam ten koszmar codzienny. Nikt mi nie wmówi, że czarne jest szare, a białe jeszcze bardziej...

                  W tym czasie jedna z koleżanek w pracy w snobistycznym zapędzie wypaplała, że na uroczystości imieninowej szanownego jej małżonka podała na przystawkę melona zawijanego w płatki wędzonej polędwicy. Zapadła cisza... Tak i teraz milczę, gdy czytam co, kto i kiedy mógł nabyć w schyłkowym PRl-u bez problemów. Wiem, co o tym myśleć...
                  • scoutek Re: piq proszę, jeśli łaska,... 30.06.14, 14:45
                    Ta, dzięki za wpisy

                    przypomniałaś mi dwa zdarzenia z tamtych czasów:
                    1. to to, gdy zaraz po ślubie za pieniądze prezentowe chciałam kupić prodiż, akurat rzucili lodówki, więc mi się fuksem udało
                    prodiży nie było akurat
                    2. koleżanka miała rodzinę za granicą, więc miała dolary i bony PKO (czy to ktoś pamięta?) i w związku z tym paliła Marlboro z peweksu. Raz w kawiarni byliśmy całą grupą a ona wyciągała po jednej fajce z torebki i zapalała. W pewnym momencie sięgnęła i..... okazało się, że już nie ma, więc wszyscy towarzyszący jej w kawiarni wyciągnęli paczki z pospolitymi DSami, które w pewnym momencie były jedynymi papierosami dostępnymi bez kartek.
                    W życiu nie zapomnę tej chwili

                    a czy ktoś pamięta, że w pewnym momencie cukier do kawy/herbaty w kawiarniach bywał w nielicznych? tych bardziej luksusowych?
    • remez2 Re: Skandalik 29.06.14, 22:19
      Sorki ale się pogubiłem. Opinii na jaki temat - podsłuchów, PRL, D.Olbrychskiego?
      • dystans4 Re: Skandalik 29.06.14, 23:02
        Chodzi o opinię na temat tego co powiedział, i o nim samym.
        • remez2 Re: Skandalik 29.06.14, 23:05
          dystans4 napisał:

          > Chodzi o opinię na temat tego co powiedział, i o nim samym.
          Uważam, że gdyby Rosja nie istniała, należałoby ją wymyślić.
    • dobry-termin Re: Skandalik 29.06.14, 22:21
      bydlaki bronią oszustów, można tak ? ... można, bo nikt imjeszcze nie ukręcił łba...
      • scoutek Re: Skandalik 30.06.14, 09:48
        dobry-termin napisał(a):

        > bydlaki bronią oszustów, można tak ? ... można, bo nikt imjeszcze nie ukręcił
        > łba...

        np. Lipińskiemu
    • dupeteczek Re: Skandalik 29.06.14, 22:32
      Olbrychski ma rację! Konstytucjonalista Marek Safjan też nie dopatrzył się w tych rozmowach deliktu konstytucyjnego.

      Co do apoteozy późnego PRL-u, to przypomnę Ci, że Olbrychski mówił o sklepach, a nie o produkcji! Dopowiem Ci, że produkcja żywności też szła wtedy pełną parą.
      Sklepy były puste!
      • remez2 Re: Skandalik 29.06.14, 22:37
        dupeteczek napisał:
        > Co do apoteozy późnego PRL-u, to przypomnę Ci, że Olbrychski mówił o sklepach,
        > a nie o produkcji! Dopowiem Ci, że produkcja żywności też szła wtedy pełną parą.
        > Sklepy były puste!
        To gdzie się ta żywność podziewała?
        • dupeteczek Re: Skandalik 29.06.14, 22:58
          Dobre pytanie:) Częściowo można, to wytłumaczyć nadwyżką pieniądza (inflacja), ale tylko częściowo.
          Czyżbyś sugerował, że rolnictwo było w kryzysie wtedy?
          • remez2 Re: Skandalik 29.06.14, 23:03
            dupeteczek napisał:

            > Dobre pytanie:) Częściowo można, to wytłumaczyć nadwyżką pieniądza (inflacja),
            > ale tylko częściowo.
            To całkiem nowe spojrzenie na inflację.
            > Czyżbyś sugerował, że rolnictwo było w kryzysie wtedy?
            Pojęcia nie mam. oparłem się na Twoim tekście.
          • volupte Re: Skandalik 29.06.14, 23:03
            Chlebek ze wzgledu na taniość , poniewierał sie po smietnikach , albo rolnicy wykupywali aby swinki karmic , bo taniej wychodziło niz zbożem. Z wielu produktami było podobnie , znaczna ilosc na wschłaód szła , no chyba ze robotnicy przyspawali koła wagonów do szyn ( Radom , Ursus 76r.)
            • remez2 Re: Skandalik 29.06.14, 23:09
              volupte napisał:

              > Chlebek ze wzgledu na taniość , poniewierał sie po smietnikach , albo rolnicy w
              > ykupywali aby swinki karmic , bo taniej wychodziło niz zbożem. Z wielu produkta
              > mi było podobnie , znaczna ilosc na wschłaód szła , no chyba ze robotnicy przys
              > pawali koła wagonów do szyn ( Radom , Ursus 76r.)
              Podobno w zakładach pracy, szkołach, przedszkolach były stołówki. To co tam gotowano - wodę?
              • volupte Re: Skandalik 29.06.14, 23:17
                Zupę na gwoździu.
                • remez2 Re: Skandalik 29.06.14, 23:23
                  volupte napisał:

                  > Zupę na gwoździu.
                  Czyli Twoje rewelacje można powiesić na gwoździu?
                  • volupte Re: Skandalik 29.06.14, 23:25
                    Masz słaba pamięc :-) Była jeszcze zupa nic i ratatuj.
                    • remez2 Re: Skandalik 29.06.14, 23:26
                      volupte napisał:

                      > Była jeszcze zupa nic i ratatuj.
                      I Ty?
              • piq towarzyszu tumanie,... 01.07.14, 14:49
                ...tzw. "żywienie zbiorowe" miało zawsze pierwszeństwo przed zaopatrzeniem sklepów, bo pozwalało usuwać zbiorowe spożywanie posiłków z życia rodzinnego. Za stołówki zresztą się płaciło, towarzyszu. Była to zresztą swietna okazja do kradzieży i handlowania na lewo deficytową żywnością przez personel owych stołówek, chyba że gdzieś zdarzał się taki cud, jak sławna stołówka studencka politechniki w Krakowie, gdzie z każdego kawałeczka ukochana przez studentów pani kierowniczka wyciskała to, co najlepsze.

                Sam pamiętam, jak w jednostce, w której odsługiwałem bezsensownie wojsko, mój dowódca kompanii jako oficer dyżurny złapał szefostwo stołówki na wynoszeniu 30 kilo kiełbasy zwyczajnej. A ponieważ był porządny, kazał tym złodziejom wrócić i nakarmić tą kiełbasą wartę, a potem dał im do wyboru: albo wpyerdol od żołnierzy, albo zgłoszenie do prokuratury wojskowej. Wybrali wpyerdol. I donieśli na niego do swojego protektora, jednego z oficerów politycznych. Tak wyglądało to szmaciarstwo, zwane prylem, towarzyszu.
            • dystans4 Re: Skandalik 29.06.14, 23:13
              Mleko w proszku dla dzieci wykupywali hodowcy drobiu (jako część paszy), bo taniej było karmić kury nim, niż zwykłą paszą. Sam takich hodowców znałem, skarżyli się, że ciężko to mleko kupić w wystarczającej ilości.
      • volupte Re: Skandalik 29.06.14, 22:59

        > Co do apoteozy późnego PRL-u, to przypomnę Ci, że Olbrychski mówił o sklepach,
        > a nie o produkcji! Dopowiem Ci, że produkcja żywności też szła wtedy pełną parą
        > .
        > Sklepy były puste!
        Należało zywić Sowiety , Kubę i jeszcze pewnie kilka innych potęg.
        • dystans4 Re: Skandalik 29.06.14, 23:21
          Z pewnością, a i kapitalistów też. W końcu lat osiemdziesiątych Polska nie miała wielu eksportowych hitów. Ruina gospodarcza.
      • dystans4 Re: Skandalik 29.06.14, 23:09
        Można powiedzieć, że żaden z polskich prawników nie musi być w tej kwestii obiektywny. Dlatego lepiej posłuchać opinii z zewnątrz, choćby opinii szefów banków centralnych UE.
        A sklepy aż tak puste, żeby stały w nich tylko musztarda i ocet, też nie były. Dobrze pamiętam. Poza tym, co takiego mieliby ludzie jeść, w co się ubierać i jak żyć, gdyby były takie puste. Korei Płn. ani Kuby u nas nie było. A przecież żyli, choć cieniutko i kilogram szynki (kartkowej!) kosztował więcej, niż dniówkę.
        • dupeteczek Re: Skandalik 30.06.14, 18:05
          Dystans4 nie bredź!
          Nie zmienisz czarnego w białe żadnymi zaklęciami. Nie wiem co pamiętasz, ale ja pamiętam puste sklepy, czasem z półkami zastawionymi octem, dla pokazania, że jeszcze coś jest! Na sprzęt AGDi TV zapisy w kolejkach społecznych na pół roku wprzód i cotygodniowe sprawdzanie listy pod sklepem. Jeśli ktoś nie przyszedł, był wykreślany. Nocne sterczenie w kolejkach po kawę, czy kawałek ochłapa. Tak, to wyglądało!:/
          Mi urodził się wtedy syn - pieluch tetrowych za szpitalnej wyprawki było mało, a kupić nie było można więc kombinowanie:/ To samo z mlekiem w proszku, Bebikiem czy ciuchami, o soczku można było pomarzyć, bo dostawa 2 x tydz. starczała na ułamek kolejki. Kupno byle jakiego śpiocha było sukcesem. itd. i itp.!
          Nie bredź proszę!

          dystans4 napisał:
          • dupeteczek Re: Skandalik 30.06.14, 18:18
            ps. chińską herbatę również ciężko było kupić pod koniec dekady 80! Stałym elementem na półkach była "Gruzińska" słynny "łupież Breżniewa". Za prostą mieszanką "Popularnej" trzeba było stać, gdy przywieźli, a papier toaletowy, to szkoda pisać:/
          • dystans4 Re: Skandalik 30.06.14, 20:23
            Kurczę,
            W 1987 kupiłem pralkę Polar bez kolejki za ok. 100 kzł.
            Herbaty gorszej, niż Yunnan, czy Assam też, od połowy lat 80-ch, chyba nie piłem, albo rzadko, nie pamiętam. W Warszawie było jej pełno. Z mięsem gorzej, tylko kartki. Ale dowiedziałem się, po kilku latach, że kartki też można kupić, nie tak drogo.
            Nie będę się upierał, w ogóle był syf, na kartki często też nie można było nic kupić, pamiętam, jak przestemplowywano te kartki na kolejny miesiąc! Był syf.
            Mydła i proszku nie było całe pierwsze 2 lata, może dłużej. Proszek mnie zaskoczył, bo popyt stały, nikt tego więcej nie zeżre, a konsekwencje braku takie, że... (gorsze, niż braku mydła, mydło można zastąpić proszkiem, albo szamponem) tu mnie jego brak zaskoczył.
            Ale konkrety które podaję, to fakt. Pamiętam, raz jeden widziałem jak przed sklepem RTV przy Grójeckiej z miejsca ustawiła się kolejka społeczna, kiedy rzucili telewizory. Małe Sony. Ewenement!
            Jakimi tam ciuchami nigdy się nie przejmowałem. Ale miałem, np. kolekcję ok. 200 płyt gramofonowych, część z II obszaru płatniczego, wtedy to było coś, zdobyć to.
            Papier toaletowy to było coś, to wszyscy wiedzą.
    • jola.iza1 Re: Skandalik 29.06.14, 23:13
      cytując tylko fragment :)
      >
      Była herbata Ceylon równie dobra, i cudowna Madras :) A w porywach, między egzaminami gruzińska :)
      No cóż, "PRL, oprócz tego, że wszelkiej maści Maturzystów dała, innych też :)
      • dystans4 Re: Skandalik 29.06.14, 23:17
        Spośród herbat złotówkowych najlepsza była Five O'clock. Tak jak pamiętam. Akurat Madras nie lubiłem, z herbat nizinnych mogła być Assam, Ceylon też (ale myśmy kupowali najtańsze gatunki).
        • volupte Re: Skandalik 29.06.14, 23:22
          Za to w pewexie był Pickwick której teraz nigdzie nie widuję:-)
        • jola.iza1 Re: Skandalik 29.06.14, 23:50
          a najlepsze radio z tunerem to było radmor ? A dzisiaj najważniejsze jest ?
          • dystans4 Re: Skandalik 30.06.14, 01:08
            Radmor, a wiem, co mówię, miałem wszystkie modele, fajnie wyglądało, ale miało suchy, techniczny dźwięk. Pod tym względem najlepsza (i w ogóle całkiem znośna była Unitra Dzierżonów). Oczywiście, jakość elementów była kiepska, moc niewielka, ale to grało najlepiej. Jeszcze za komuny udało mi się zamienić z dopłatą Radmora (z trzech kawałków) na amplituner Cybernet i dotąd go świetnie pamiętam. Ale Unitra grała dobrze, jak na komunę, chyba jeszcze lepszy był lampowo-tranzystorowy Videoton. Nie stawiałem jednego przy drugim i nie powiem na pewno.
            • volupte Re: Skandalik 30.06.14, 14:26
              Tia ...a najlepszy gramofon to Bambino:-)
      • volupte Re: Skandalik 29.06.14, 23:19
        Ale to chyba w 70tych latach ?
        • dystans4 Re: Skandalik 29.06.14, 23:26
          Obie były i za Jaruzela, ale nie rarytas. Yunnan była lepsza, czasem nawet Yunnan Gold się trafiała (chyba Chińczycy się pomylili). Five o'clock - tej już chyba nie było.
          Świetne były albańskie dżemy z figami (tanie nie były). Pełno prasowanych fig. Takich dżemów dziś brak.
          • volupte Re: Skandalik 29.06.14, 23:31
            Kto jadał dżemy? A marmelada to w ząbki gryzła? :-)
            • jola.iza1 Re: A dlaczego na wspomnienia? 30.06.14, 00:17
              A co mi taam, marmoladę z bloku lubiłam. Jako dziecko wsiowo/oficeserko/niesłusznego systemu/ dżemu nie znałam :)
              • volupte Re: A dlaczego na wspomnienia? 30.06.14, 00:48
                I tak ci zostalo:-)
    • douglasmclloyd Zamaist skandalik proponuję pomyje nt 30.06.14, 01:51
    • wariant_b Re: Skandalik 30.06.14, 10:43
      dystans4 napisał:
      > Chińska herbata Yunnan, ta sama co dziś...

      Jako stary pijak herbaty Yunnan muszę zaprzeczyć - kiedyś w pudełkach
      z herbatą Yunnan jednak była herbata Yunnan. Teraz na takie trudno trafić.
    • volupte Re: Skandalik 30.06.14, 14:29
      A to już jest skandalem.natemat.pl/107921,zbigniew-jakubas-jestem-wsciekly-na-sienkiewicza-a-sikorski-powiedzial-po-winku-to-co-mysla-polacy
      • dystans4 Re: Skandalik 30.06.14, 16:25
        Ale cóż, przyjemniej rozmawia się o drobiazgach.
    • polon2014 Re: alkoholik skandalik 30.06.14, 16:26
      to ksywki w sam raz dla tego drobnego pijaczyny łapiącego lipy na małpki...
      • ave.duce Re: alkoholik skandalik 01.07.14, 14:35
        Te buteleczki są do samolotów; zakupy nie służyły celom konsumpcyjnych >>>

        images47.fotosik.pl/168/a3c68d4e7aa70c7cgen.jpeg
    • aniechto.only Re: Skandalik 30.06.14, 16:32
      Nie przesadzałabym z wagą opinii Bloomberg. Nie sądzę ,żeby odsłuchali i przeanalizowali całośc nagrań. Zaś cico to zrobili, maja zgoła inną opinię, naprzykład:

      m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105709,16196860,Ekonomiczna_analiza_podsluchanej_rozmowy_Belka_Sienkiewicz_.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza
      • jane-panzram Re: Skandalik 01.07.14, 13:22
        no jak ty cytujesz ekspertów z wyborczej, która murem stoi za PO - to tak, jakby cytować coś z Trwam, by potwierdzić słowa Kaczyńskiego.
        • aniechto.only Re: Skandalik 01.07.14, 14:40
          Nikogo nie cytowałam, słoneczko.
          A linkowany artykuł przeczytała? Zrozumiała? Nie ? Trudno.
          A teraz zacytuję specjalnie dla Ciebie:

          * Tekst znaleziony i przedrukowany z wpisu na fanpage'u mgr. Rafała Mundrego, doktoranta Zakładu Polityki Gospodarczej w Instytucie Nauk Ekonomicznych WPAiE Uniwersytetu Wrocławskiego, która to strona powstała, by usprawnić kontakt ze studentami w ramach prowadzonego dla nich przedmiotu polityka gospodarcza. Ma także na celu objaśniać bieżące wydarzenia w sferze gospodarki w Polsce i na świecie.

          jane-panzram napisała:

          > no jak ty cytujesz ekspertów z wyborczej, która murem stoi za PO - to tak, jakb
          > y cytować coś z Trwam, by potwierdzić słowa Kaczyńskiego.
      • dystans4 Re: Skandalik 01.07.14, 20:36
        Chodzi o to:
        Po prostu Belka chciał wprowadzić instrument OMT (Outright Monetary Transactions), który kilka miesięcy wcześniej (wrzesień 2012 r.) wprowadził Mario Draghi w EBC, czyli monetyzację SPW (skarbowych papierów wartościowych) na rynku wtórnym. Sam na tej taśmie mówi, że pod określonymi warunkami, że tylko w ekstremalnych sytuacjach, że to ma być jak broń atomowa, że ma być, ale lepiej jej nigdy nie użyć.

        Omawiałem to na zajęciach. Mówię, że to taki "Chuck Norris effect" z bazooką. Taki straszak. Lepiej go mieć, ale nigdy nie użyć. Tu Belka mówi jak o bombie atomowej.


        A jak słyszę, bank centralny będzie prowadził skup papierów wartościowych rządu na rynku wtórnym. Starczy.

        2. Bloomberg to jedno. A opinia i wezwanie szefów banków centralnych UE Belkę do dymisji, to dwa. Tego nie podważy nikt.
    • damakier1 Re: Skandalik 30.06.14, 18:37
      Produkowaliśmy całkiem niezły sprzęt audio i telewizory średniej klasy, pralki, lodówki, roboty kuchenne, sprzęt turystyczny itp., i one były w sklepach.

      Na przykład radio Elizabeth HiFi. Produkowano je pod koniec lat siedemdziesiątych i stało się ono marzeniem mojego męża. Niestety, w Szczecinie było nie do zdobycia. Ale dowiedział się skądś mój mąż, że podobno w Gorzowie Wielkopolskim od czasu do czasu bywa. Przez wiele dni wydzwaniał po gorzowskich sklepach aż w końcu trafił na sklep, w którym wymarzona Elizabethka była. Uprosił kierownika sklepu, żeby mu na pewno przez dzień radio przytrzymał, w pracy wziął urlop i skoro świt wyruszył do Gorzowa. Zajechał, dotarł na miejsce i co zobaczył na drzwiach sklepu? Wielki napis: INWENTARYZACJA.
      Ale komisja inwentaryzacyjna była ludzka, zgodziła się na sprzedaż jednego radia i mąż wrócił do domu szczęśliwy, a Elizabethka służyła nam przez długie lata.
      Dystansie, jakbyś potrzebował świadka, że w PRL można było kupić niezłe radio, zawsze możesz na mnie liczyć ;)
      • mariner4 Meluzyna była wyższej klasy 01.07.14, 09:56
        Kolega kupił Grundiga i mi ja odprzedał. Skasowałem ja ostatecznie przy wyprowadzce ze Szczecina. Kondensatory elektrolityczne skorodowały i popaliły ścieżki.
        Sentyment mam jednak tylko do swojej młodości. Don PRL nic a nic. Wszystkie niemal obecne patologie stamtąd się biorą.
        M.
        • dystans4 Re: Meluzyna była wyższej klasy 01.07.14, 20:42
          Też nie czuję sentymentu do komuny, nic a nic.
          Natomiast jestem przeciw powtarzaniu bzdur, bo przesada, wykrzywienie obrazu rzeczywistości też jest złem. Poza tym wtedy też niektórzy ludzie się starali i niektórym, pomimo komuny, wychodziło. Gdyby np. Września robiła głośniki z alnico (gdyby pozwolono), gdyby trochę pieniędzy zostawiono na rozwój, moglibyśmy mieć w Polsce firmę na światowym poziomie.
          • scoutek Re: Meluzyna była wyższej klasy 01.07.14, 20:45
            no właśnie
            wszystko polega na tym gdyby
            bo trzeba pamiętać, że tamten ustrój istniał wyłącznie na papierze
            reszta to pomysłowość i inwencja rodaków
        • dystans4 Re: Meluzyna była wyższej klasy 01.07.14, 21:03
          Miałem Meluzynę. Chyba miała trochę mocniejszy wzmacniacz, nie pamiętam, ale wątpię. Poza tym od Elizabetki HiFi nie była lepsza, dźwięku lepszego chyba nie miała.
    • remez2 Re: Skandalik 01.07.14, 10:42
      Aktor komentując "aferę taśmową" przyznał, że ubolewa z powodu podsłuchiwania prywatnych spotkań. – To są poglądy, które ci politycy głosili również publicznie. Nic mnie w tych rozmowach nie zaskoczyło ani nie zgorszyło – wyjaśnił.
      Nie wiem czy o tę samą rozmowę chodzi ale powyższy fragment nie nadaje się do komentowania.
    • ave.duce Re: Skandalik 01.07.14, 14:46
      Polecam "na prl":

      emedia-ksiegarnia.pl/images/wb_okladka_200.jpg
    • jane-panzram Re: Skandalik 01.07.14, 15:34
      przykro słuchać takich bredni, jak u Olbrychskiego. Też nie chcę PiSu, ale żeby tylko przez to wybielać ten skorumpowany rząd? Nazywać to "skandalikiem"? Opowiadać bajki, że za PO młodym w kraju jest lepiej - kiedy tymczasem 1/3 młodych pracuje na umowach śmieciowych? On stał się bezrozumnym klakierem jak Żakowski. Z takiego sekciarstwa dotychczas byli znani wyznawcy PiSu. Teraz tworzy się sekta PO: nie widzą nic złego w rządzie. "Moherowe berety: PO - tak ich widzę.
      • volupte Re: Skandalik 01.07.14, 20:48
        Co masz do umów cywilno prawnych?
        • dystans4 Re: Skandalik 01.07.14, 20:53
          Do umów pewnie nikt nic nie ma. Prędzej do ich bezalternatywności.
      • dystans4 Re: Skandalik 01.07.14, 20:51
        Widzę to podobnie. Z tym, że akurat tych, co gardłują w tv, nie uważam za głupków, tylko cyników. Z małymi wyjątkami, np. w osobie D. Olbrychskiego.
    • s555toch Lemingomurzyńskość... 02.07.14, 13:59
      To kliniczny przypadek pana O. ...

      Zaślepienie , nieprzemakalność na fakty, odklejenie od rzeczywistości, ślepa miłość do Partii i Wodza...
      • dystans4 Re: Lemingomurzyńskość... 02.07.14, 19:08
        Nie, to nie miłość do partii i wodza, to uwielbienie świata sztuki Manuzio, który otworzył dla niego swe podwoje:

        Przeszliśmy korytarzem, pokonaliśmy trzy schodki i otworzyliśmy drzwi ze szlifowanego szkła. Od razu znaleźliśmy się w innym świecie. Pomieszczenia, które oglądałem dotychczas, były mroczne, zakurzone, poobijane, te przypominały salon dla VIP-ów na międzynarodowym lotnisku. Rozlewna muzyka, błękitne ściany, sala o wyglądzie kojącym, markowe meble, ściany ozdobione fotografiami, na których widnieli panowie o twarzach posłów do parlamentu, wręczający skrzydlatą Nike panom o obliczach senatorów.
        Umberto Eco - Wahadło.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka