antytotal
01.03.15, 08:07
Jak lepiej, prostacko -pragmatycznie- narodowo czy prometejsko wylatać ponad poziomy ?
naszeblogi.pl/52895-blad-etno-nacjonalizmu
Polski nacjonalizm
nigdy nie był nacechowany biologizmem (jak np nacjonalizm żydowski). Naród rozumiany był zawsze jako wspólnota interesów, doświadczeń a przede wszystkim jako jedność cywilizacyjna.
"...Bez wejścia w większe struktury mały naród ma niewielkie szanse na przetrwanie i szybko staje się zakładnikiem własnej małości, własnego etno-nacjonalizmu..."
Przecież byliśmy już we wspólnocie narodów "demokracji ludowej". Co prawda zacofani zakładnicy własnej małości
nie docenili tego wielkiego przedsięwzięcia i ...
podobnie jak inne tego typu eksperymenty rozpadło się z hukiem.
Chińczycy mają bardzo długie tradycje cywilizacyjne, póki w USA dominowało coś na kształt narodu to ten kraj rozwijał się liderując w świecie, kiedy zamienia się w coraz większym stopniu w mieszankę cywilizacyjną
to jest tam coraz gorzej-obawiam się, że w obliczu takich terminów jakie dotknęły naród polski
to w co zamienia się coraz szybciej społeczeństwo amerykańskie nie sprostało by tej próbie historycznej.
Wystarczy zobaczyć co stało się choćby wtedy kiedy dotknął ich huragan "Katrina".
W ogniu prawdziwych prób tylko narody sprawdziły się jak żadna inna tak duża wspólnota.
Jak mawiał Koneczny najwyższym stopniem opanowania czasu jest historyzm - czyli wyciąganie wniosków z historii.
bardzo sprytnie pomyślane hasło "za wolność waszą i naszą" (chodziło o dywersję ideologiczną mającą na celu
uderzenie w imperializm ruski rękami Rosjan) zostało potem zinterpretowane tak, że w pierwszym rzędzie mamy
się "prometejsko" - frajersko bić o innych a potem jak jeszcze zostanie ktoś żywy, nie zesłany na Syberię
to może bijmy się też i o swoje. I niestety biliśmy się o wspólne interesy a "sojusznicy" wypinali się na nas przy każdej okazji. Jedynie Węgrzy w takim stopniu doceniają to, że biliśmy się za nich. Chyba czas na wyciągnięcie wniosków.
Narodowcom nie obca jest koncepcja międzymorza. Ale miałby to być sojusz państw narodowych a nie jakaś
antynarodowa mieszanka. Nawet ludzie zachwyceni piękną prometejeską ideą wspólnego państwa np z Litwinami
powinni przyjąć do wiadomości, że dla Litwinów głównym wrogiem nie jest Rosja tylko Polska.
Wsparcie dla Gruzji było dla nich cenne i zaowocowało tym, ze w czasach kiedy na skutek wiadomej nagonki
nie bardzo Polaków lubią na świecie (pomimo krwawych prometejskich wysiłków) to w Gruzji jesteśmy lubiani
jak nikt inny. I to jest pozytywny przykład. Nie przelewaliśmy krwi, nie przymykaliśmy oka na gloryfikowanie
zwyrodniałych morderców Polaków a pomimo tego ... Świadczy to dobrze o Gruzinach i jest przykładem
pragmatycznego prometeizmu bo w ten sposób pokazaliśmy solidarność narodów zagrożonych przez ruski imperializm.
Orban wyprowadził Węgry zapaści porównywalnej z sytuacją jakiej znalazła się III RP. Ale niestety jako,
że Węgry weszły w większe struktury brukselskiego eurokołchozu to delikatnie rzecz ujmując nie pomogło
Węgrom. Nie wiem na ile Orban jest zmuszony przez postawę UE do tak daleko posuniętego pragmatyzmu
wiem jednak, ze prowadzi politykę może niedobrą dla Ukrainy ale dobrą dla swojego kraju.
Nie chciałbym zeby polscy przywódcy oddawali hołd w postaci składania wieńców pod pomnikiem armii sowieckiej
(hołdy składane naszym opluwaczom są jakieś milion razy większe) .
Chciałbym żeby Polska wydźwignęła się z kryzysu stopniu porównywalnym do Węgier.
PS.
A może Orban nie jest ani po stronie Rosji ani po stronie Ukrainy tylko po stronie WĘGIER ?
www.rp.pl/artykul/21926...