Dodaj do ulubionych

sprawa Trościanki

IP: *.pool.mediaWays.net 19.09.04, 11:40
Czynna współpraca "Medala" Wiktora Trościanki z peerelowską bezpieką nie
wymaga chyba komentarzy... Jest ona jednak przyczynkiem do zrozumienia
motywów postępowania narodowca, gotowego zniszczyć swoich współpracowników, a
zapewne i przyjaciół, w imię chorej ambicji. Wredna kreatura. Inaczej nazwać
tego się nie da.

Arykuł Pawła Machcewicza oraz komentarz Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Rzepie,
które gorąco polecam, rzucają też ciekawe światło na możliwe strategie i
logikę rozumowania naszych współczesnych narodowców. Na powiązania, alianse
i rodowody, o jakich nikomu się nie śniło. No może z wyjątkiem Bola
Piaseckiego, któremu też wisiało, komu służył i co dla nikogo nie było
tajemnicą.

www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040918/plus_minus_a_14.html
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_040918/plus_minus_a_15.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Hihihi Re: sprawa Trościanki IP: 195.175.37.* 19.09.04, 11:54
      W PAXie Bola Piaseckiego ma rodowod cala starszyzna LPR. Z PAXowskiego Slowa
      Powszechnego wywodzi sie rydzykowa starszyzna dziennikarska. Przyklad
      Bendera,Giertycha itd swiadczy doskonale o o morale aktualnych
      narodowcow,ktorzy sie realizowali poprzez otwarta kolaboracje z wrogiem.
      • Gość: wartburg Bolo Piasecki IP: *.dip.h-tel.de 19.09.04, 13:23
        Gość portalu: Hihihi napisał(a):

        > W PAXie Bola Piaseckiego ma rodowod cala starszyzna LPR. Z PAXowskiego Slowa
        > Powszechnego wywodzi sie rydzykowa starszyzna dziennikarska. Przyklad
        > Bendera,Giertycha itd swiadczy doskonale o o morale aktualnych
        > narodowcow,ktorzy sie realizowali poprzez otwarta kolaboracje z wrogiem.

        That's it. Bolo Piasecki poszedł jeszcze dalej. Malo brakowało, a zostałby
        kimś w rodzaju namiestnika w Generalnej Guberni z nadania Hitlera. Po wejściu
        Niemców do Warszawy zaofiarował im swoją współpracę. Odnieśli sią do niego z
        początku życzliwie. Dostał lokale (bodajże na Smolnej) i zgodę na prowadzenie
        działalności politycznej. Hitler miał plany w stosunku do jego osoby jeszcze w
        1938. Chciał nakłonić go do zamachu na Rydza-Śmigłego i przejęcia władzy w
        Polsce. Pośrednikiem w rozmowach był znany w Warszawie agent Abwehry, bywalec
        Ziemiańskiej i autor powieści brukowych ("Matki czekają") Stanisław Brochwicz-
        Kozłowski. Piasecki nie mógł się zdecydować. W końcu zakapował Brochwicza,
        który został aresztowany i skazany w tajnym procesie na karę śmierci. Wyrok
        miał być wykonany 2. września 1939... Okazało się jednak, że więzienie zostało
        zbombardowane przez Niemców już 1. września i Brochwiczowi udało się zbiec. Do
        Warszawy dotarł w początkach listopada w mundurze majora Abwehry, co niestety
        położyło kres obiecującej karierze Bola w roli narodowo-socjalistycznego męża
        stanu. Trafił na Pawiak. Z więzienia wyciągnęła go hrabina Frassatti, żona
        ambasadora włoskiego i przyjaciółka Mussoliniego, znająca Piaseckiego z
        przedwojennych podwieczorków u hrabiny Gawrońskiej. Duce wstawiał się za nim u
        wodza III Rzeszy ponoć osobiście.
      • Gość: michal Re: sprawa Trościanki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.09.04, 18:01
        Z PAX-u "wywodzi sie" tez Mazowiecki, a z PZPR Kuron, Michnik, Geremek,
        Balcerowicz. I co z tego wynika?
        • Gość: wartburg Re: sprawa Trościanki IP: *.tnt8.ber2.deu.da.uu.net 19.09.04, 18:17
          Nic nie wynika. Ale dobrze chyba wiedzieć, ż czego (ewentualnie z kogo)
          wywodzi się PAX?
          • lvlarynat Nie wiem jak komu - mnie się to czemuś kojarzy... 19.09.04, 22:51
            www.radiomaryja.pl.eu.org/slownik.html
            • Gość: wartburg zakład dla psychicznie chorych IP: *.b.dial.de.ignite.net 20.09.04, 00:10
              lvlarynat napisał:

              > www.radiomaryja.pl.eu.org/slownik.html



              Kiedy czytałem ten link, miałem wrażenie, jakbym wdepnął w gniazdo żmij albo
              wziął udział w wycieczce do zakładu dla psychicznie chorych. Mam nadzieję, że
              mi się nie przyśni. Tego Rydzyka trzeba posłać na leczenie. Jeśli w ogóle
              jest jakieś, które by poskutkowało... Groza.
    • leszek.sopot dzis tacy Medale maja sie dobrze:(( 20.09.04, 00:10
      Trudno silic sie na komentarz. To jest po prostu ohydne. Jan Nowak Jezioranski
      w bardzo kulturalny sposob wyrazil opinie o tym czlowieku i Stronnictwie
      Narodowy, a przeciez chcialoby sie napisac duzo ostrzejsze slowa.
      To nie jest slepota i glupota SN, to co robili jest wyrazem ich nieprzejednanej
      wrogosci i braku skrupujow przed stosowaniem najwstretniejszych sposobow walki
      z przeciwnikami politycznymi oraz przy szerzeniu pogladow rasistwoskich. Zaden
      Polak nie powinien wierzyc w slowa tych, ktorzy przyznaja sie do ich tradycji.
      W kazdym oskarzaniu innych kryja sie bowiem klamstwa i nie ma w nich prawdy. W
      zadnym ich slowie wychwalajacym wlasne programy tez nie moze byc prawdy, ktora
      jest budowania na wrogosci do innych i tworzeniu falszywych oskarzen. Dla tych,
      ktorzy dzis kontynuuja te tradycje, powinien byc uchwalony zakaz dzialalnosci.
      Rozprzestrzenaniu sie zla i klamstw najlepiej zapobiegac szybko i radykalnie.
      Tymczasem w Polsce obserwujemy jak rosna sympatie dla ugrupowan faszyzujacych
      typu NOP i dla narodowcow poslugujacych sie metodami "Medala".
      • Gość: wartburg Re: dzis tacy Medale maja sie dobrze:(( IP: *.b.dial.de.ignite.net 20.09.04, 11:57
        leszek.sopot napisał:


        Zaden Polak nie powinien wierzyc w slowa tych, ktorzy przyznaja sie do ich
        tradycji.

        Oczywiście masz rację. Choć sądzę, że nieco przesadzasz z tym "żaden Polak nie
        powinien wierzyc..." To brzmi, jakbyś i Ty wpadł w koleiny narodowo-plemiennej
        demagogii, która nakazuje "każdemu Polakowi", co ma robić i myśleć. Polacy też
        ludzie i mogą dać się nabrać oszustom, którzy też mogą być Polakami.

        Taka myśl przyszła mi teraz do głowy. Narodowcy, właśnie dlatego że postulują
        takie totalne zrównanie norm etycznych w odniesieniu do swojej społeczności
        plemiennej (w ich przekonaniu wszyscy muszą być tego samego zdania, co oni) są
        najbardziej zakłamani. Przypadek Trościanki, Stronnictwa Narodowego, czy Bola
        Piaseckiego, są tego nalepszym dowodem. Z jednej strony komedia grana na
        zewnątrz - dla głupich niewtajemniczonych - a z drugiej cyniczne posunięcia i
        decyzje, tym bardziej bezwstydne, że dokonywane w przekonaniu, że nigdy nikt
        ich nie ujawni.

        To między innymi dlatego wytwarza się taki nieznośny smród, kiedy w końcu
        zostaną ujawnione.
        • leszek.sopot Re: dzis tacy Medale maja sie dobrze:(( 20.09.04, 14:29
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > leszek.sopot napisał:
          >
          >
          > Zaden Polak nie powinien wierzyc w slowa tych, ktorzy przyznaja sie do ich
          > tradycji.
          >
          > Oczywiście masz rację. Choć sądzę, że nieco przesadzasz z tym "żaden Polak
          nie powinien wierzyc..." To brzmi, jakbyś i Ty wpadł w koleiny narodowo-
          plemiennej demagogii, która nakazuje "każdemu Polakowi", co ma robić i myśleć.
          Polacy też ludzie i mogą dać się nabrać oszustom, którzy też mogą być Polakami.


          Masz racje, ponislo mnie - i to bardzo. Ale raz po raz pojawiaja sie rozne
          wyskoki ludzi i ugrupowan ocierajacych sie o rasizm, nacjonalizm i faszyzm i
          nie dostrzegam zadnych przeciwdzialan ze strony prokuratury, ktora powinna z
          urzedu sciagac i karac ludzi propagujacych tresci ogolnie przyjete za
          faszystowskie.

          >
          > Taka myśl przyszła mi teraz do głowy. Narodowcy, właśnie dlatego że
          postulują
          > takie totalne zrównanie norm etycznych w odniesieniu do swojej społeczności
          > plemiennej (w ich przekonaniu wszyscy muszą być tego samego zdania, co oni)

          > najbardziej zakłamani. Przypadek Trościanki, Stronnictwa Narodowego, czy Bola
          > Piaseckiego, są tego nalepszym dowodem. Z jednej strony komedia grana na
          > zewnątrz - dla głupich niewtajemniczonych - a z drugiej cyniczne posunięcia i
          > decyzje, tym bardziej bezwstydne, że dokonywane w przekonaniu, że nigdy nikt
          > ich nie ujawni.
          >
          > To między innymi dlatego wytwarza się taki nieznośny smród, kiedy w końcu
          > zostaną ujawnione.

          Szkoda jednak, ze tak pozno. Szkoda, ze pozwala sie nadal na dzialanie takim
          ugrupowaniom, ktore zanim zostana zdemaskowane (a czy zostana to inny problem)
          wyrzadza wiele zla, zniszcza w opinii spolecznej wielu ludzi i zasieja (juz
          zasiali) w ludziach ziarna uczuc nienawisci i wrogosci - bo tylko na takiej
          glebie (poslugujac sie dalej metafora) potrafia budowac poparcie dla swoich
          ugrupowan. Gdyby nie wymyslali i nie wskazywali wroga, gdyby w rozny sposob nie
          niszczyli wszystkiego, co ich nie popiera, byliby nikim - czyli byliby tym czym
          sa, czyli zerem moralnym.
          • Gość: wartburg Piasecki c.d. IP: *.b.dial.de.ignite.net 20.09.04, 14:56
            Sprawa Piaseckiego np. jest zbyt mało znana, na dobrą sprawę zupełnie nieobecna
            w świadomości przeciętnego Polaka. Dla mnie ta historia jego pertraktacji z
            III Rzeszą po klęsce kampanii wrześniowej w 1939 roku jest czymś monstrualnym.
            Oczywiście tłumaczył się potem po wojnie zaufanym przyjaciołom (przy milczącej
            aprobacie UB), że miał zamiar wodzić Niemców za nos, ale czym by się to
            skończyło i jakie rozmiary mogło przyjąć, dowiódł w latach pięćdziesiątych.

            Do dzisiaj nie wyjaśniona jest sprawa serii głośnych morderstw i zamachów, w
            których ginęły latem 1939 roku w Warszawie osoby blisko związane z Piaseckim.
            Między innymi jakaś wdowa po właścicielu browaru, która wspomagała Falangę
            finansowo, zabita we własnym mieszkaniu wraz ze służącą. Prawdopodobnie Bolo
            usuwał niewygodnych świadków jego kontaktów z Abwehrą. Ale najważniejszego
            świadka, Brochwicza-Kozłowskiego, który adorował Schulza i Gombrowicza, nie
            udało mu się usunąć i dlatego Polska nie doczekała się swojego Quislinga. A
            Piasecki bardzo się palił do odegrania tej roli. Bardzo...
            • leszek.sopot a polskie sluzby specjalne? 20.09.04, 15:20
              Mnie jescze tez zastanowilo w tej chwili to, co ucieklo mi podczas pierwszej
              mysli po twoim poscie i przeczytaniu tego artykulu i komentarzu Jana Nowaka
              Jezioranskiego. A mianowicie stosunek i rola sluzb specjalnych w szerzeniu
              nastrojow faszystowsko-antyzydowskich i nacjonalistycznych. Wielka szkoda, ze
              nie zachowaly sie dokumenty z tego pierwszego Departamentu. Wiedzielibysmy duzo
              wiecej o tym w co graly nasze sluzby specjalne i czy "Medal" byl ich jedynym
              kontaktem - a w to watpie. Wewnatrz tych sluzb moglo byc nawet jakas potezne
              antysemickie i narodowe stronnictwo, ktore doprowadzilo najpierw do wydarzen
              marcowych, a pozniej do obalenia Gomolki. Byc moze plotki pojawiajace sie w
              kraju w latach 70., ze wybuch Rotundy w Warszawie oraz jeszcze jakies inne
              podejrzane katastrofy, to byla celowa akcja sabotazowa sluzb specjalnych majaca
              wymusic na Gierku zmiane kursu.
              Chyba nikt nie przesledzil losow ludzi pracujacych w polskich sluzbach
              specjalnych - opisane ich kontakty i dzialania bylyby z pewnoscia wielce
              sensacyjne i wielu osobom dzis byulyby bardzo nie wsmak. Przypuszczam, ze
              szczegolnie tym, ktorzy oskarzaja o stalinowskie korzenie np. Szymborska i
              Milosza.
              • Gość: wartburg góra lodowa poruszona przypadkową falą IP: *.b.dial.de.ignite.net 20.09.04, 15:54
                To był wybuch Rotundy, pożar Trasy Łazienkowskiej i kina "Palladium". Wszystkie
                te wydarzenia miały miejsce w ciągu niespełna jednego tygodnia (!), a eksperci
                telewizyjni wmawiali potem ogłupiałym obywatelom, że chodziło o nieszczelną
                instalację gazową i inne niedopatrzenia techniczne... Już wtedy nieoficjalnie
                mówiło się, że za tymi zamachami stali towarzysze z KC, zawiedzeni moczarowcy,
                tzw. partyzanci, którzy chcieli wywrzeć większy nacisk na Gierka. Gierek im
                zdaje się ustąpił i zamachy się skończyły. We wczesnych latach 90. miałem
                nadzieję w swojej naiwności, że te sprawy doczekają się wreszcie jakiegoś
                wyjaśnienia. Nie doczekały się, bo teczki zniknęły. Do tej pory nie wiemy
                prawie nic o tym, co w PRL działo się naprawdę.

                Dobrze że jest chociaż ten IPN z żałosną resztką dokumentów i że w końcu
                dowiadujemy się, jak konkretnie i z czyim udziałem służby specjalne chciały np.
                paraliżować działalność RWE w Monachium. Zgadzam się z Tobą, że casus Wiktora
                Trościanki to tylko wierzchołek góry lodowej, która od czasu poruszona jakąś
                przypadkową falą przechyla się na bok i ukazuje nam, jakie naprawdę może mieć
                rozmiary.

                Co do związków dzisiejszych narodowców z SB masz z pewnością rację. Dlaczego
                niby ta zgnilizna miałaby zapaść się pod ziemię wraz z upadkiem komuny? Nie
                zapadła się, tylko zanurzyła.... Jak góra lodowa w oceanie.
                • leszek.sopot Re: góra lodowa poruszona przypadkową falą 20.09.04, 16:09
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):
                  > Co do związków dzisiejszych narodowców z SB masz z pewnością rację. Dlaczego
                  > niby ta zgnilizna miałaby zapaść się pod ziemię wraz z upadkiem komuny? Nie
                  > zapadła się, tylko zanurzyła.... Jak góra lodowa w oceanie.

                  Dawni towarzysze, pewni swojej bezkarnosci, bo teczki zginely, byc moze nadal
                  wspolpracuja ze swoimi partnerami, moze teczek narodowcow nie spalili i maja je
                  gdzies ukryte. Mozna teraz niestety z braku dowodow tylko snuc bzdurne fantazje
                  o tym, czy i na ile ataki pewnego radia na pewne grupy polityczne w Polsce i
                  osoby, jego koncesja na wschdzie, ma cos wspolnego z towarzystwem od Medala.
                  Tylko po plecach i w tyle glowy cos mi chodzi, ze to wciaz nie tylko ta sama
                  opcja polityczna, ale i ci sami ludzie za tym stoja. Najpierw chodzilo o
                  rozbicie i sklocenie opozycji posierpniowej. Pozniej o niszczenie autorytetow i
                  lansowanie nowych ludzi i instytucji czy osrodkow, a w koncu o zbudowanie
                  wlasnej partii.
                  • Gość: WSI Troscianko współpracował z towarzyszem Kiszczakiem IP: *.czajen.pl / 195.205.230.* 20.09.04, 16:39
                    a towarzysz Kiszczak współpracuje z Michnikiem. Michnik współpracuje z
                    Jaruzelskim i nie przeszkadza mu antysemicka przeszłoć generałów. Wszystko
                    zozostaje w rodzinie.
                    • leszek.sopot piesek rydzyka merdnal ogonkiem:( 20.09.04, 16:54
                      ciekawa bardzo ta wspolpraca, jakos nie w smak narodowcom chyba ta daznosc do
                      demokracji i Unii Europejskiej.
                      • Gość: WSI pieski Michnika i Kirzczaka na tropie narodwca IP: *.czajen.pl / *.czajen.pl 20.09.04, 17:08
                        • leszek.sopot odszczeknal, a jeszcze zawyje? 20.09.04, 18:03
                          Czy zawsze musi byc jak w tym porzekadle o stole i nozyczkach? Zaraz sie
                          przekonam.
            • lvlarynat Re: Piasecki c.d. 20.09.04, 16:34
              Działalność Piaseckiego miała co najmniej cztery wcielenia:
              1) -ONR-owskie (lata 1934-39)- fascynacja faszyzmem Mussoliniego i hitlerowskim
              narodowym socjalizmem... nacjonalizm znajdujący swe główne ujście w organizacji
              ekscesów antysemickich...
              2) -To o czym wspominasz, czyli w latach 1939-44 jakieś kombinacje ze służbami
              specjalnymi -zarówno polskimi (kiedy wobec zbliżajacej się napaści niemieckiej
              kwiat "narodowców" zapudłowano w Berezie Kartuskiej i Twierdzy Brzeskiej -
              Piasecki ratował dupę podejmujac współpracę z polskim II Oddziałem SG WP), jak
              flirty z hitlerowską Abwehrą... i chyba też z NKWD na Wileńszczyźnie...
              3) -Traumatyczne przejscia z sowieckim kontrwywiadem i Informacją, a nastepnie
              współpraca ze stalinowskim NKWD (bezpośrednio z gen Sierowem, a pewnie i wyżej)
              tworzenie PAX-u jako agentury w strukturach państwowych i kościelnych...
              4) -Bliskie współdziałanie z tzw "Natolinem" czyli narodowo-komunistycznym
              betonem i wspołudział po stronie moczarowców w walce o władzę w PRL-u...

              Taki cytacik:

              Wysoką temperaturę uczuć narodowych próbowali wykorzystać ... przeciwnicy
              Gomułki z grupy "natolińskiej" (Hilary Chełchowski, Wiktor Kłosiewicz,
              Stanisław Łapot, Kazimierz Mijal, Bolesław Rumiński, Zenon Nowak, Kazimierz
              Witaszewski, a także Franiszek Mazur i Franciszek Jóźwiak). Stosunki z ZSRR
              pozostawały dla nich nienaruszalnym tabu, dlatego nacjonalistyczne sentymenty
              Polaków usiłowali skierować przeciw Żydom (nastroje antysemickie silne były w
              aparacie partyjnym). To właśnie "natolińczyk" Zenon Nowak na VII Plenum KC PZPR
              wystąpił z zarzutem, że we władzach centralnych zbyt wiele jest osób
              pochodzenia żydowskiego, co zostało uznane za postulat "narodowościowej
              regulacji kadr".

              Sojusznikiem "natolińczyków" w tej rozgrywce staje się były wódz
              Falangi Bolesław Piasecki. Piasecki 16 października 1956 r. opublikował
              w "Słowie Powszechnym" artykuł pt. "Instynkt państwowy", który powszechnie
              został odebrany jako groźba zdławienia siłą procesu demokratyzacji. W fali
              ataków na przywódcę PAX-u, jaka przetoczyła się przez kraj, jednym z czołowych
              wątków było eksponowanie jego "faszystowskich" korzeni. Piasecki opowiada się
              jednak za "polską drogą do socjalizmu" Gomułki i wychodzi z opresji cało.

              Pod rządami Gomułki narodowy komunizm stał się ideologią panującą w
              PRL. Ideologia państwowa rozwijała się niejako dwutorowo: z jednej strony
              znajdowała legitymizację ustroju w teorii marksistowskiej i ideałach
              sprawiedliwości społecznej, z drugiej jednak komunizm miał być wyrazicielem
              geopolitycznie zdeterminowanej polskiej racji stanu. Zgodnie z nią Polska mogła
              istnieć tylko w granicach PRL (Gomułka: Powrót na historyczne ziemie
              piastowskie jest największym zwycięstwem w dziejach Polski) i w sojuszu z ZSRR.
              Zagrożenie dla kraju widziano zgodnie z endeckimi standardami w Niemczech
              i "międzynarodowym syjonizmie". "Piastowską" ideologię gomułkowców odróżniał
              jednak wyraźnie od tradycyjnego nacjonalizmu polskiego silny antyklerykalizm
              (zwłaszcza po liście biskupów polskich do biskupów niemieckich w 1965 r.) i
              egalitarne nastawienie...

              ...W latach 60. w PZPR ukształtowała się silna frakcja
              tzw. "partyzantów", której przywódcą był gen. Mieczysław Moczar. Pod względem
              ideowo-programowym moczarowców można zaklasyfikować jako skrajną
              formę "narodowego komunizmu" Gomułki. Jacek Kuroń tak charakteryzował ideologię
              tej formacji: Była ona po pierwsze narodowo-polska, wojskowa, kombatancka i
              oficjalnie zwrócona przeciw tak zwanemu nihilizmowi narodowemu (...). Była to
              po drugie ideologia nieco po plebejsku egalitarna, atakująca różne przywileje
              majątku, stanowiska, urodzenia. W tej właśnie płaszczyźnie umieściłbym głoszony
              przez jej heroldów kult pracy fizycznej, dyscypliny i porządku oraz pewien
              obyczajowy purytanizm.

              Przygotowując się do walki o władzę ze swymi konkurentami z dawnej
              grupy "puławian" Moczar szukał sojuszników w środowiskach narodowych w
              ugrupowaniach katolików świeckich, ale też wśród opozycjonistów, a nawet
              emigrantów. Czasem znajdowało to oddźwięk (zwłaszcza w środowiskach
              kombatanckich). Sojusznikiem "partyzantów" był PAX (przez Piaseckiego
              traktowany jako zalążek "formacji patriotyczno-socjalistycznej"), w którym
              wciąż żywy pozostawał antysemityzm i kompleks masoński. To właśnie prasa PAX-
              owska znalazła się w awangardzie marcowej kampanii "antysyjonistycznej". W swym
              wystąpieniu sejmowym 11 kwietnia 1968 r. Piasecki powiedział: (...) obecność
              syjonistów w aparacie jakiejkolwiek władzy w naszym kraju jest (...)
              niezmiernie szkodliwa dla interesów państwa i narodu. Ale też w innych grupach
              katolickich istniały skłonności do porozumienia z Moczarem w ruchu "znakowskim"
              takie stanowisko reprezentował np. Janusz Zabłocki, który w kwietniu 1967 r.
              zorganizował swoją grupę w Ośrodek Dokumentacji i Studiów Społecznych. Ze
              wspomnień zarówno Micewskiego jak i Kisielewskiego wynika, że do Marca 1968 r.
              traktowali Moczara jako pozytywną alternatywę Gomułki. W gronie tym znalazł się
              też Bernard Tejkowski (dotąd związany z "lewicą październikową"), który jak
              wspomina Kuroń jesienią 1967 r. zaczął głosić, że Żydzi stanowią potężną mafię,
              która działa z premedytacją na zgubę Polski i że jedynym ratunkiem dla nas jest
              generał Moczar...
              ...Swą kulminację polski nacjonalkomunizm znalazł w Marcu 1968 r.,
              kiedy to w opinii Jerzego Jedlickiego - "już prawie nie można było w niektórych
              przypadkach rozróżnić: kto jest nacjonalistą ONR-owskiego typu, który ze
              względów koniunkturalnych podaje się za komunistę, kto zaś jest komunistą,
              który ze względów koniunkturalnych gra szczerego narodowca i antysemitę".
              www.pfls.friko.pl/tradycj2.htm

              Kupa śmichu, kiedy się tak rozejrzeć po dzisiejszej scenie politycznej i
              popatrzeć w ilu jej kluczowych punktach wciaż jeszcze rej wodzą sierotki po
              kolejnych wcielaniach Bola Piaseckiego, jego ONR-u i PAX-u... A także ich
              kumple - narodowcy: z postkomunistycznej "lewicy"
              i antykomunistycznej "prawicy", ze skrzydła prosowieckiego i antysowieckiego,
              proniemieckiego i antyniemieckiego, "patrioci" przykościelni oraz dywersyjno-
              koscielni i całkiem laickiego autoramentu... To wszystko pomieszane jeszcze z z
              postUBecką i postNKWDoską agenturą...
              Bolo nie był brzydliwy współpracował z każdym, kto mu pomagał nie utonąć w
              szambie...
              • leszek.sopot Co to jest: PATRIOTYCZNY FRONT LEWICY... 20.09.04, 16:52
                Nie przypuszczalem, ze cos takiego moze ktos na powaznie napisac i do tego
                jeszcze opublikowac w sieci. To, czyli PATRIOTYCZNY FRONT LEWICY
                SOCJALISTYCZNEJ na powaznie istnieje czy to jakies "jaja"?

                "Deklaracja Programowa Polskiego Stowarzyszenia Obrony Proletariatu
                przyjęta na I Zjeździe w dniu 27 stycznia 2002 roku w Nowej Rudzie
                Sytuacja społeczno-polityczna
                Mijające dwunastolecie transformacji ustrojowej obnażyło prawdziwe oblicze
                stosunków kapitalistycznych wobec klasy robotniczej i chłopskiej oraz wielu
                mniej licznych grup społecznych.
                Doszło do załamania i kompromitacji wielu programów głoszonych przez elity
                polityczne "Solidarności". W nicość obróciły się porozumienia gdańskie i
                bieszczadzkie. Prysł mit o wolnej, zasobnej i demokratycznej Polsce, a
                hasła "pluralizm" i "demokracja" nie znajdują [...]".
                • lvlarynat Nowe maski, inne struktury ale melodyjka powraca.. 20.09.04, 17:23


                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > ...Dlaczego niby ta zgnilizna miałaby zapaść się pod ziemię wraz z upadkiem
                  > komuny?...

                  leszek.sopot napisał:

                  > Tylko po plecach i w tyle glowy cos mi chodzi, ze to wciaz nie tylko ta sama
                  > opcja polityczna, ale i ci sami ludzie za tym stoją...

                  Cholera, też czuję to mrowienie...
                  • leszek.sopot Re: Nowe maski, inne struktury ale melodyjka powr 20.09.04, 18:06
                    lvlarynat napisał:

                    >
                    >
                    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                    >
                    > > ...Dlaczego niby ta zgnilizna miałaby zapaść się pod ziemię wraz z upadk
                    > iem
                    > > komuny?...
                    >
                    > leszek.sopot napisał:
                    >
                    > > Tylko po plecach i w tyle glowy cos mi chodzi, ze to wciaz nie tylko ta s
                    > ama
                    > > opcja polityczna, ale i ci sami ludzie za tym stoją...
                    >
                    > Cholera, też czuję to mrowienie...


                    Jesli tak dobrze ukladala im sie ta wspolpraca wowczas, to czemu nie miala by i
                    dzis? Bylo widac to chocby przy rozpetaniu awantury o pochowek Milosza na
                    Skalce, gdzie ludzie ze zdawaloby sie odleglych biegunow podali sobie rece, a
                    artykuly w ND pisali byli komunisci, narodowcy i ksieza "patrioci"...
                    • Gość: ??? Re: Nowe maski, inne struktury ale melodyjka powr IP: *.dialsprint.net 21.09.04, 07:22
                      • Gość: Zniesmaczony Delatorstwo podglebiem polskiej prawicy ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 07:46
                        Bez konfidenctwa nie byłoby historycznych przywodców SOLIDARNOŚCI i podziemia !

                        • Gość: Marynat Nie odkłamiemy historii bez odsłonięcia korzeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 11:39
                          To prawda, że "się mówi" o tym, iż esbecka infiltracja konspiry była czasem
                          skuteczna i że się wymienia kryptonimy kilku ponoć zwerbowanych TW ale częściej
                          są to pomówienia niż informacje oparte na faktach. Tak Bogiem a prawdą to wciąż
                          czeka na odpowiedź pytanie: "Które formy dialogu opozycji z władzą
                          były "walką", a które "kolaboracją"?
                          Natomiast po stronie lewicy komunistycznej agenturalne korzenie zaflancowane
                          przez zrzuconych na spadochronach emisariuszy "Kominternu" (czytaj: sowieckiego
                          wywiadu i dywersji) są cześcią "chlubnego rodowodu". W sensie najbardziej
                          dosłownym! Sami się tym chwalą pisząc o genezie PPR... Więcej - każda taka
                          wysyłana grupa miała radiostację i szyfry do porozumiewania się ze swoimi
                          mocodawcami. Dzieki temu dokładnie wiadomo - kto był "czyj". Historycy badajacy
                          tamten okres jeżdżą do Moskwy, żeby się w odpowiednich archiwach zapoznać z
                          kopiami raportów i meldunków składanych przez wysłanych do Polski agentów. A tu
                          w kraju szło na ostro - mordowali sie wzajemnie i wydawali gestapo. Aż się
                          dziwię, ze do dziś nie powstał thriller, a przynajmniej serial osnuty na
                          okolicznosciach smierci Findera i Nowotki... A jeśli głębiej pogrzebać w
                          historii pózniejszych pozornie "wewnętrznych konfliktów" w rządzącej PRL-em
                          sitwie PZPR-owskiej, poczytać dostępne opracowania na temat "puławiaków i
                          natolińczyków", czyli "partyjniaków i partyzantów", czyli "żydów i chamów" - to
                          wyłazi kto był czyim agentem i zadawnione anse miedzy NKWD a sowieckim wywiadem
                          wojskowym. Siła Piaseckiego tez wywodziła się z wysokich "umocowań" na Kremlu i
                          Łubiance... Jeżeli czasem piszę o potrzebie dekomunizacji polskiego życia
                          politycznego, to nie chodzi mi o wszczęcie na ślepo jakiejś kampanii
                          prześladowań byłych partyjnych prominentów tylko o ujawnienie i przecięcie tych
                          agenturalnych korzeni, powiazań, struktur organizacyjnych i metod działania. Ot
                          choćby teraz, przy okazji sprawy Trościanki, pokazał się wierzchołek kolejnej
                          lodowej górki...
                          • Gość: wartburg niedopowiedziane historie IP: *.b.dial.de.ignite.net 21.09.04, 13:05
                            Gość portalu: Marynat napisał(a):

                            > > Natomiast po stronie lewicy komunistycznej agenturalne korzenie
                            zaflancowane przez zrzuconych na spadochronach emisariuszy "Kominternu"
                            (czytaj: sowieckiego wywiadu i dywersji) są cześcią "chlubnego rodowodu". W
                            sensie najbardziej dosłownym! Sami się tym chwalą pisząc o genezie PPR...
                            Więcej - każda taka wysyłana grupa miała radiostację i szyfry do porozumiewania
                            się ze swoimi mocodawcami. Dzieki temu dokładnie wiadomo - kto był "czyj".
                            Historycy badajacy tamten okres jeżdżą do Moskwy, żeby się w odpowiednich
                            archiwach zapoznać z kopiami raportów i meldunków składanych przez wysłanych do
                            Polski agentów. A tu w kraju szło na ostro - mordowali sie wzajemnie i wydawali
                            gestapo. Aż się dziwię, ze do dziś nie powstał thriller, a przynajmniej serial
                            osnuty na okolicznosciach smierci Findera i Nowotki...

                            Ja też się dziwię. Rozmawiałem jakieś dwa lata temu z niemieckich historykiem,
                            który przekopał się przez zachowane do dzisiaj archiwa gestapo. Musiał w tej
                            sprawie jeździć nawet do Wielkiej Brytanii, bo część dokumentów trafiła tam w
                            ramach "denazyfikacji". Ale dla chcącego dokumenty te są dostępne, na co w tym
                            miejscu chciałbym zwrócic uwagę naszym historykom. Wynikało z nich, że gestapo
                            kontrolowało każdy krok tow. Wiesława. Niemcy nie zwinęli go, bo był dla nich
                            zbyt wygodny. O ile czegoś nie pokręciłem, to wśród którzy pisali relacje o
                            zajęciach, zamiarach i poczynaniach Gomułki, była także Fornalska, a nawet cała
                            jej rodzina, z której po 1945 zrobiono bohaterów.

                            Gestapo miało olbrzymią wiedzę o tym, co się działo w polskim podziemiu - i to
                            nie tylko tym związanym ze skoczkami spadochronowymi z Moskwy. Również Grot-
                            Rowecki był pod lupą. Niemcy mieli konfidentów w jego najbliższym otoczeniu.
                            Jego aresztowanie na placu Narutowicza było z ich punktu widzenia niewybaczalną
                            pomyłką. Jakiś aparatczyk z SS wykazał się nadmierną gorliwością i w ten
                            sposób stracili możliwość monitorowania AK.

                            Dziwna jest też sprawa Bora Komorowskiego, którego łączyły więzi przyjażni z
                            katem Warszawy, generałem Erichem von dem Bach-Zelewskim. Zelewski walczył
                            razem Komorowskim w armii pruskiej w czasie I wojny światowej. Odwiedzał go
                            potem w jego majątku w Polsce i był na jego ślubie w Wiedniu, bodajże w 1935.
                            To też jest zastanawiające, dlaczego polski generał Bór-Komorowski urządził
                            sobie wesele w Wiedniu? Panowie byli ze sobą na ty i ponoć kontaktowali się
                            bezpośrednio w czasie powstania warszawskiego... Ten historyk, z ktorym
                            rozmawiałem, zapewniał mnie, że jest w posiadaniu dokumentów, które to
                            potwierdzają.



                            A
                            • Gość: Zniesmaczony Re: Delatorstwo podglebiem polskiej prawicy ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 13:19
                              Pozyskanie do współpracy (tzw. stuknięcie na uchola) było dla esbeków bułką z
                              masłem jeżeli tylko obiektem był prawicowiec. Im bardziej na prawo i po
                              katolicku - tym łatwiej.

                              Nidgy nie udało się im złamać KPP-owców z grupy Mijala. (Lata 1964 do 1985).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka