Handel pracami naukowymi

IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.09.04, 03:52
Heh kolejna michnikowa Wiadmosc Dnia...
    • Gość: mgr Polska jest tak skorumpowana,ze trudnam nam IP: *.webrunner.net / 208.252.179.* 22.09.04, 05:16
      dostrzec , ze to oszustwo. Wydaje sie nam , ze to nornalne dac koperte
      ordynatorowi czy dawac lekcje wlasnym uczniom.
      Kary musza byc dotkliwe!
      • Gość: woźny Re: Polska jest tak skorumpowana,ze trudnam nam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 15:13
        Proponuję ukarać wydawców książek, bo przecież oczywiste, że studenci przepisują z nich i przedstawiają jako swoje. Idąc dalej, trzeba też ukarać producetów płynu do spryskiwaczy, bo oczywiste, że sprzedają go nielegalnym poducentom wódki. A także sklepy z papeterią, bo sprzedają koperty, które są przecież używane przy dawaniu łapówek.
        Ludzie! To studenci przedstawiający kupione prace jako swoje są winni, i tylko oni. Natomiast ci, którzy sprzedają, nie muszą się wstydzić, mogą być nawet dumni, że wolny rynek pozytywnie weryfikuje ich prace.
        pozdrawiam
        • Gość: B.T., Zabrze Brawo, podoba mi się Twa odpowiedź IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 23:30
          To ci durni promotorzy powinni być karani za wypuszczanie prac magisterskich
          już znanych.
    • Gość: druid no prosze, rynek dziala :-)))) IP: *.dialup.optusnet.com.au 22.09.04, 07:30
      jeszcze pare lat temu bralem na magisterke 3000 PLN, a za licencjat 1500 PLN, a
      tu widze dziala juz prawdziwie masowy rynek :-)

      no roznica polegala, na tym, ze nie sprzedawalem jednej pracy paru osobom,
      tylko pisalem kazda od poczatku do konca.

      jedna rzecz ktora mnie deczko zastanawia - jaki sens ma istnienie prac
      magisterskich lub licencjackich?

      przeciez tego i tak w wiekszosci przypadkow jest to przepisywanie z roznych
      zrodel i bardzo sporadycznie jest to jakas odkrywcza praca oparta na wlasnych
      badaniach.

      jakos np. na akademii medycznej nikt nie wymaga pisania prac magisterskich, a
      czy przez to poziom lekarzy jest gorszy?

      to troszke takie "sobie a muzom" dzialanie - moim skromnym zdaniem :)
      • Gość: woźny2 Re: no prosze, rynek dziala :-)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 15:21
        "Środowiska akademickie nie kryją oburzenia. - Przecież to oczywiste, że prac nie kupują miłośnicy literatury, ale osoby, które potem przedstawią je swoim promotorom jako własne - mówi prof. Maria Woźniakiewicz-Dziadosz, dyrektor Instytutu Filologii Polskiej UMCS."

        To znaczy, że zwykli śmiertelnicy mają nie czytać prac magisterskich? Po co one więc? Czyżby profesorowie uważali, że nie są one wkładem w naukę? Końcowy produkt 4,5,6-letniej nauki studenta, za którą płaci całe społeczeństwo, nie powinien być udostępniany?

        pozdrawiam
      • Gość: Charlotte Re: no prosze, rynek dziala :-)))) IP: *.vig.bostream.se 22.09.04, 16:29
        Za gotową "magisterkę" firmy muszą zapłacić 799 zł, "klienci indywidualni" -
        399 zł. Połowa sumy trafia na konto autora.

        Tu masz racje. Prawa rynku sa okrutne i dzikie. Za 200 zl nie chcialoby mi sie
        nawet wyslac maila z moja praca magisterska jako zalacznikiem...
    • Gość: Gonzales W księgarniach też handlują pracami naukowymi :). IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.09.04, 08:52
      I też są - w o wiele większym stopniu - wykorzystywane do bezczelonego zrzynania. Mogliby zlikwidować prace dyplomowe, a zamiast tego przeprowadzać rzetelny egzamin. Ale wtedy kadra naukowa musiałaby PRACOWAĆ!
    • Gość: olo Re: Handel pracami naukowymi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 09:14
      O tej sprawie ROK temu pisał Dziennik Zachodni, więc to żaden news....
    • Gość: N/A Re: Handel pracami naukowymi IP: *.ps.pl / *.tuniv.szczecin.pl 22.09.04, 09:46
      Proszę o przeczytanie ze zrozumieniem następującego cytatu:

      "Jej promotor prof. Alina Aleksandrowicz-Urlich jest oburzona. - Nie mogę w to
      uwierzyć. W tę pracę włożyłam sporo wysiłku. Zawiera sporo moich własnych
      koncepcji i przemyśleń."

      Wniosek jest oczywisty - pani prof. Aleksandrowicz-Urlich postąpiła w sposób
      niegodny, albowiem praca magisterska powinna być autorstwa studentki/studenta -
      a nie być wypracowaniem napisanym pod dyktando promotora...

      Ba! Przyznawanie się do tego publicznie jest po prostu dowodem głupoty. Wstyd.

      Tego rodzaju wypowiedzi jak "prof." Alinki dowodzą wprost dennego poziomu kadry
      UMCS. Puszczenie tego rodzaju wynurzeń bez dziennikarskiego komentarza dowodzi
      zaś "nieodrobienia lekcji" przez być może niedoświadczonego pisarczyka z GW.
      • Gość: gość Re: Handel pracami naukowymi IP: *.wschowa.master.pl 22.09.04, 10:13
        i tu sie zgadzam. Gorzej gdy taki magister "autor" przważnie dobrej a
        przynajmniej poprawnej pracy zostaje później pracownikiem naukowym. Gdy jest
        cierpliwy i z czasem nauczy się ostrożnie kompilować dociągnie do profesora nie
        widząc w w korzystaniu z cudzych osiągnięć niczego niewłściwego.
        Ile jest w Polsce wydziałów prawa na uczelniach w instytutach itd ilu w nich
        pracowników naukowych a oni do dziś rozważają czy prawo w przedmiocie artykułu
        jest dość precyzyjne czy nie.
        A prawda jest prosta. Im więcej wypuszczonych łatwych licencjatów i magisteriów
        tym większy nabór nowych studentów, tym większa kasa.
        "Rydzyk częstochowski" zrobił doktorat na KUL a w dokumentach uczelni brak
        śladu czy ma studia teologiczne.
        • Gość: gość2 Re: Handel pracami naukowymi IP: 81.21.202.* 22.09.04, 10:42
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > i tu sie zgadzam. Gorzej gdy taki magister "autor" przważnie dobrej a
          > przynajmniej poprawnej pracy zostaje później pracownikiem naukowym.

          mało prawdopodobne

          > Ile jest w Polsce wydziałów prawa na uczelniach w instytutach itd ilu w nich
          > pracowników naukowych a oni do dziś rozważają czy prawo w przedmiocie
          artykułu
          > jest dość precyzyjne czy nie.

          Kto rozważa?
          Z punktu widzenia prawa karnego nie jest to przestępstwem. Można się natomiast
          zastanawiać, czy powinno być i nic w tym zastanawianiu nie ma złego.

    • Gość: student Re: Handel pracami naukowymi IP: *.crowley.pl 22.09.04, 10:35
      we wszystkich krajach europejskich jest to dozwolone tylko u nas lenistwo
      wykładowców chce sie usprawiedliwic,i ograniczyc wolność gospodarczą.
    • Gość: maruda Święte oburzenie podszyte hipokryzją IP: *.gdynia.mm.pl 22.09.04, 10:42


      Śmieszy mnie ta wrzawa. Sam proceder jest naganny w części plagiatowej, ale nie
      w momencie sprzedaży. Promotorzy powinni się nieco przymknąć. Do tej pory śmiało
      i bez skrępowania wykorzystywali dobre pomysły podopiecznych w swoich pracach
      doktorskich i habilitacyjnych. Dla wielu fundamentem kariery naukowej stały się
      mrówki piszące prace licencjackie i magisterskie na tematey zafdane przez
      promotora. Żadnego podziękowania, ba, nawet przypisu, skąd szanowny profesor
      ściągnął pomysł.

      Praca magisterska jest pracą naukową. Autor może nią dysponować wg własnego
      uznania, podobnie jak "profesjonalni" akadamicy publikują swoje prace w uznanych
      periodykach - bynajmniej nie za darmo.

      Większość prac dyplomowych nadaje się tylko na makulaturę. 20% wszystkich prac
      to prace dobre, rzetelne. I jest jeszcze pewien odsetek prac dyplowmowych
      nietuzinkowych, oryginalnych, nowatorskich. I o nie tu chodzi. Nie piszą ich
      (wbrew sugestiom zawartym w artykule) promotorzy. Rola promotora ma się
      ograniczać do nadzoru nad ogólną koncepcją pracy, metodologią badań i
      prawidłowością wnioskowania.


      Wykorzystanie sprzedanej pracy jest nieuczciwe, podobnie jak pracy zawłaszczonej
      przez promotora. Czyżby niektórzy akademicy obawiali się, że sami popełnili
      plagiat, a źródło ich sukcesów tkwi w pomysłach dyplomantów?

    • frst21 Re: Handel pracami naukowymi 22.09.04, 12:29
      nic nowego. kopiowane prace kupują tylko debile!!!!!
    • rysiox16 Re: Handel pracami naukowymi 22.09.04, 13:32
      Prace magisterskie powinny być powiązane z badaniami naukowymi uczelni, która
      kształci mgrów, ale tak jest teraz rzadko. Dlatego na bezwartościowe prace
      magisterskie stworzył się rynek.
      A dalej ....
      Pozdrawiam.
    • Gość: Markuku, STL Re: Handel pracami naukowymi IP: *.dialup.stlsmo.swbell.net 22.09.04, 14:32
      Handel pracami naukowymi w Polsce !!! Mysle, ze wiadomosc ta pretenduje do
      miana dowcipu dnia.
      Aby handlowac pracami naukowymi, najpierw trzeba warunki do jej uprawiania!!!
      Prosze sobie zajrzec do PubMed'u (ncbi.nlm.nih.gov) i przekonac sie
      samemu gdzie tzw. "polscy naukawcy" z tzw. "polskich osrodkow naukowych"
      publikuja swoje wyniki. Wnioski nasuwaja sie same !!! .

      Prace naukowe, publikowane przez polskich naukowcow w powaznych czasopismach
      naukowych, powstaja niestety w zagranicznych osrodkach naukowych. Taka jest nie
      tylko prawda ale i rzeczywistosc.

      Nie ilosc ale jakosc prosze Panstwa !!!.
    • Gość: Baudo Re: Handel pracami naukowymi IP: *.sggw.waw.pl 22.09.04, 14:39
      Co za BZDURA!!! Absolwent, po napisaniu pracy dyplomowej, jest właścicielem
      praw autorskich do tejże pracy i może ją sprzedać w jaki sposób sobie życzy!!!
      Zresztą jest to napisane w artykule. I nic go nie musi obchodzić, do czego
      będzie ona wykorzystana! Ewentualnie wina leży po stronie nabywcy, jeśli
      wykorzysta tę pracę niezgodnie z prawem, to on jest przestępcą... Praca
      dyplomowa jest takim samym legalnym towarem, jak każdy inny! Jeśli sprzedawca
      sprzeda komuś puszkę coli, to chyba nie musi się zastanawiać, czy klient się to
      puszką posłuży do zrobienia komuś krzywdy? Ludzie mamy WOLNY RYNEK (dążymy do
      niego)...
    • Gość: Jan Re: Handel pracami naukowymi IP: *.ibch.poznan.pl 22.09.04, 15:05
      po co kupowac prace magisterska jesli mozna przeczytac w bibliotece ? kupuje sie
      tylko zgode autora na jej uzywanie pod swoim nazwiskiem. Niegodziwe jest
      prezentowanie cudzej pracy jako pracy swojego autorstwa nawet jesli sie kupilo
      wczesniej te praca - przeciez na skutek aktu kupna zostal kupujacy wlasciciem
      pracy (pomyslow w niej zwartych, rozwiazan tech. etc) a nie stal sie autorem
      pracy. Prezentujac te prace jako swoja "Autor" klamie i oszukuje i za to nalezy
      mu odebrac dyplom - no bo ow byl za obrone pracy jego autorstwa . Mysle ze
      robienie z tego prostego zadania kwestii filozoficzno - prawnej i hasla - mamy
      przeciez wolny ryek a o to wlczylismy - pokazuje jak gleboko nam sie umysly
      zacofaly po latach komunistycznej propagandy, smutne ze i dzieci wyrosle w
      wolnym kraju sa tym zatrute - efekt kontaktu z pokoleniem rodzicow i z
      nauczycielami co tez klamia ( no bo jak mozna NIE poznac ze dana prace napisal
      ktos inny - do tego wystarcza 2 - 3 rozmowy po 30 min jesli jest to na temat na
      ktorym sie zna nauczyciel !!!) Ale co ma wisiec nie tonie - moze taki 'autor"
      trafi na lekarza o rownych mu kwalifikacjach, a jego "mistrz" pojedzie na
      wycieczk zagraniczna autobusem prowadzonym przez kierowce co to dostal od
      zorganizowanej grupy posade by przewiozl "towar' a ktory dotad wozil bosow
      nocami po pustych szosach 220km/h ? Albo kupi telefon komorkowy za 10 % ?
    • Gość: chala Re: Handel pracami naukowymi IP: *.rdu.bellsouth.net 22.09.04, 15:22
      zlodziejstwo, klamanie, oszustwo - polskie tradycje. win swoich eodakow , nie
      tych co ro opisuja, katonazolu!
    • Gość: SaQ Uczelni nic do tego IP: *.one.pl 22.09.04, 17:33
      "- To nie w porządku, że nasz absolwent, nie pytając nas o zdanie, sprzedał
      swoją pracę."

      A dlaczego miałby pytać? Jego dzieło, jego pełne prawa autorskie.

      "- Do niego należą prawa autorskie do pracy. Jeżeli jednak przygotowując ją,
      oparł się w znacznej mierze np. o wyniki badań prowadzonych na uczelni lub
      metodykę badań stworzoną przez promotora, prawa do pracy częściowo może sobie
      rościć uczelnia - zastrzega prof. Ewa Nowińska, znawca prawa autorskiego."

      Bzdura a nie znawca prawa autorskiego. Art 1 ust. 2 ustawy o prawie autorskim
      mówi wyraźnie:

      Ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte ochroną
      odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne.

      No, chyba że promotor komuś pisał pracę (w sensie: klepał w klawiaturę).
    • Gość: USA W USA mozna otrzymac MS, mA mgr bez pracy IP: *.brodwy01.nm.comcast.net 22.09.04, 17:38
      magisterskiej. Trzeba tylko zdac' egzamin kwalifikacyjny z trzech przedmiotow.
      Jesli ktos pisze prace to wie , ze sie obroni , a z egzaminami bywa roznie.
      Praca mgr to nie praca doktorska.
    • Gość: gosc Re: Handel pracami naukowymi IP: *.molgen.mpg.de 22.09.04, 19:22
      Kazda magisterke lub doktorat mozna za darmo wypozyczyc w odpowiedniej
      bibliotece uniwersyteckiej i skserowac. Gdzie w tym trudnosc? Jesli system
      studiow zaocznych bedzie polegac na odhaczaniu setek studentow, tego sie nie
      ukroci.
    • Gość: tom na tym polega rozwój IP: *.pl / 213.199.204.* 22.09.04, 20:44
      Na tym rozwija się cywilizacja, jeden tworzy, reszta poznaje i tworzy dalej,
      uczelnie ukrywają prace, być może boją się ujawnienia żenująco niskiego
      poziomu, a przecież i student może mieć dobry pomysł. A słyszałem o
      plagiatowanie przez profesorów prac studentów, a nawet pracy grupy studentów
      na pracę np. habilitacyjną, czy publikacje w prasie naukowej swojego promotora.
      A przykro byłoby powoływać w przypisie pracę sowjego studenta. A pani, która
      była promotorem pracy "z własnymi przemyśleniami" zadałbym dwa pytania - kto w
      końcu pisał pracę i czy nie było to pisanie na zamówienie. Prace powinny byc
      publikowane w sieci i udostępniane za opłatą, tak by każda uczelnia znała treść
      pisanych prac na innych uczelniach, to jak publikacja książek - tylko jawność.
      • Gość: promotor Re: na tym polega rozwój IP: *.aster.pl 22.09.04, 22:26
        Na tym nie polega rozwoj. Poza tym mniej wiecej 1 na 25 studentow ma wlasne i
        interesujace pomysly badawcze czy teoretyczne, a pozostalych 24 jest niestety
        skazanych na podpowiedzi tychze od swoich promotorow (i takich podpowiedzi
        oczekuje). Nie mowiac o tym, ze rola promotora to organizacja calosci,
        poprawianie stylu, i Bog wie, co jeszcze. Czytanie tego samego po piec-szesc
        razy do znudzenia i wprowadzanie poprawek. Wypowiedz pani Alexandrowicz jest
        absolutnie na miejscu i oddaje sytuacje na naszych uczelniach. Nie ludzmy,
        wiekszosc studentow chce po prostu zrobic dyplom i zrobic go szybko. Inna
        kwestia jest, ze jezeli promotor naprawde prowadzi prace studenta, to nie jest
        mozliwe, zeby ten mu podlozyl gotowa prace. Ale do tego trzeba miec kilku,
        maksimum kilkunastu magistrantow/dyplomantow. A przedstawianie cudzej pracy
        jako wlasnej jest szczytem nieuczciwosci. Nie chcialbym miec takiego pracownika
        pozniej u siebie bo wiem, ze jest w stanie dopuscic sie dowolnej intelektualnej
        kradziezy.
        • Gość: jklk Re: na tym polega rozwój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.04, 22:49
          Zajrzałam na tę stronę - tam można nawet kupić pracę "Przesłania moralne Jana
          Pawła II"! No cóż, jesli sprzedający i kupujący bytują w sferze wartości
          chrzescijańskich, to można im powiedzieć, że z pewnością zesmażą się w piekle
          za te swoje oszustwa!
    • Gość: Jagnieszka Pomylenie z poplątaniem IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.09.04, 00:02
      1. Praca magisterska z założenia może, lecz nie musi być pracą naukową (i nie
      jest nią w zdecydowanej większości przypadków).
      2. Pracy magisterskiej nie broni się, lecz się ją pisze i przedstawia. Zdaje
      się egzamin magisterski. Opiekun magistranta, to opiekun, nie promotor.
      Terminy "obrona" oraz "promotor" dotyczą tylko doktoratów (z habilitacjami jest
      inaczej).
    • Gość: Zenon Re: Handel pracami naukowymi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 08:13
      A co uczynic z autoplagiatami, czyli publikowaniem przez rzesze pseudonaukowcow
      tej samej rozprawy lub artykulu po kilka a nawet kilkanasie razy - pod roznymi
      tytulami, z lekko zmienionymi wstepami? Znam takie osoby, ktora dzieki temu
      dumnie umiescily w tzw. rozliczeniu rocznym kilkanascie pozycji jako oryginalne
      opracowania. W rzeczywistosci byly dwie-trzy. Ten proceder jest nie tylko
      tolerowany lecz wrecz wspierany przez dyrektorow instytucji naukowych. Wielu z
      nich jest jego aktywnymi uczestnikami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja