buldog2
21.02.16, 17:54
Nigdy, począwszy od czasów pierwszej Solidarności, nie kryłem się z krytyczną opinią na temat Wałęsy i nie chce mi się tu powtarzać idiotyzmów i gorszych sprawek, których był autorem, żeby tę opinię uzasadniać. Cały czas jest niezmienna, jedynie w wybranych aspektach poprawiła się trochę w ostatnich latach (stał się bardziej rozsądny).
Kilka lat temu tu na tym Forum radziłem, żeby powiedział wszystko, oddał skradzione dokumenty - byłby szum i po sprawie. Ale nie.
Dziś ta szansa powtarza się, bodajże po raz ostatni. Mniej więcej jest tak jak to napisał Skarb, tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/w,28,160400075,160400075,Mam_pytanie_do_tych_co_tak_pryncypialnie.html?visit=1
Jak najbardziej jestem za tym, by niepotrzebnie nie nagłaśniać sprawy w świecie. Ale kruszyć kopie o Wałęsę, wyciągać na piedestał - to też, bez związku z lojalnością i po prostu nierozsądne.
Odnośnie awansu do rangi bohatera. Widzę to b. sceptycznie, właściwie wcale nie widzę - za dużo innych spraw na sumieniu, że wspomnę tylko falandyzację prawa, obiad drawski i przygotowania do puczu na koniec kadencji (osławiony list do Jaruzelskiego, podpisany "kapral Lech Wałęsa", który tyle niesmaku i obrzydzenia wzbudził swego czasu, to kwiatuszek). Ale zapisać się w historii jako symbol walki z komuną, bez znamienia (piętna) kłamcy - to wciąż możliwe.