witek.bis
11.12.16, 10:04
... choć manifestacja tych ostatnich była legalna. Demonstracja "cyklistów" okazała się jednak "legalniejsza", co w dość kuriozalnym wywodzie starał się udowodnić "doktor praw wszelakich, a przede wszystkim swoich". Niedługo wejdzie w życie ustawa, która usankcjonuje pierwszeństwo "cyklistów" przed "incydentalistami", dzięki czemu "legalniejszość" tych pierwszych, oparta na razie tylko na widzimisię prezesa, zyska jakąś podstawę prawną. Nieco później pojawi się dwudziesta pierwsza "ustawa naprawcza", zgodnie z którą prezesem TK będzie mógł zostać każdy z jego sędziów, pod warunkiem jednak, że jest blondynką z Poznania. Produkcja ustaw usuwających szczegółowe, incydentalne przeszkody, na które codziennie natrafia i będzie natrafiać wola Jarosława K., ruszy pełną parą i potrwa do momentu, aż drukarka Beaty S. się przegrzeje i będzie już tylko broszką przypinaną z okazji Dnia Drukarza.
I wtedy jakiś skryba gęsim piórem wykaligrafuje to, co zawsze czeka na końcu takiej drogi – specustawę o wyższości woli prezesa nad wszystkimi prawami "legalnymi i nielegalnymi".