titerlitury
03.02.17, 23:15
Do ministerstwa przyjeżdżał na rowerze. Nie towarzyszył mu żaden agent BOR, ani żandarm. Bez kogutów i orszaku zapytał z domu do pracy i z pracy do domu. Uśmiechał się do warszawiaków, a oni do niego. Tak mi się przypomniało dzisiaj...