Dodaj do ulubionych

Zandberg w TOK FM

12.11.17, 09:37
Zandberg nie zwariował, to jest Wrzodak-Siwak-bis:
"Pieniądze biorą się z przestawiania pozycji księgowych", a minimalna pensja powinna być równa 3,5-4 tys. zł. Dziś pewnie więcej, bo 3,5-4 tys. to było dwa lata temu.

Przywrócić kwaterunek. Dokwaterowywać meliny i lokalne agencje towarzyskie, żeby resocjalizować właścicieli i klientów.
s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/66/42/d2/6642d2c0d7c5b3b9ca65b1c06e04b359.jpg
Obserwuj wątek
    • superspec Pieniądze jako dług. 12.11.17, 09:54
      www.youtube.com/watch?v=kgWsER4IpEw
    • m.c.hrabia Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 09:57
      Komunizm wiecznie żywy
    • tanebo2.0 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 09:57
      Ale bogatym peron też odjechał - najchętniej sprywatyzowaliby władzę w państwach oczywiście bez płacenia podatków...
      • buldog2 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 10:06
        Niektórzy (nie wszyscy) na pewno tak, ale to inna sprawa, wątek nie o tym.
      • buldog2 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 10:46
        Model gospodarczy Korei Płd. wydaje się b. dobry, w warunkach globalizmu.
        • tanebo2.0 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 10:47
          Czyli jaki?
          • buldog2 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 10:57
            Mądry interwencjonizm państwowy, bo w warunkach globalizmu tylko wielkie firmy mogą sobie radzić. Wielkie firmy w skali światowej czyli kolosy w skali państwa średniej wielkości. Poza tym mniejsze firmy wysokotechnologiczne i duże dotacje państwa na naukę i R&D (jak w Izraelu, państwach skandynawskich itd.). W Singapurze, a nie jest to państwo nawet średniej wielkości, są świetnie finansowane przez państwo instytuty, które prowadzą prace do wykorzystania za nawet dwie dekady.
            Bardzo ważny jest element kształcenia i tu znów powinniśmy patrzeć w stronę Korei Płd.
            B. mądry artykuł "Modernizacja albo zniszczenie" napisał dla Gazety.Ru prof. Jewgenij Jasin. Za chwilę wkleję go.
            • tanebo2.0 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 11:04
              Nie ma mądrego interwencjonizmu państwowego. W czym urzędas jest lepszy od prezesa? Poza tym że ma duże zdolności łapówkowe? Wysokie technologie nie biorą się znikąd. W Izraelu mają jedno źródło - wojsko. Jak to przeniesiesz do Polski? Poza Izraelem jest tylko jedno takie miejsce - dolina krzemowa. Nikomu drugiej nie udało się stworzyć. Poza tym z wysokimi technologiami jest tak że inwestujesz w 100 a najwyżej 1 wypala.
              • buldog2 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 11:44
                Wpis konkretny, odpowiedź w punktach.
                1. Nie mówię o systemie idealnym, ale przyzwoicie działającym.
                Słyszymy i o aferach korupcyjnych w Korei Płd. (w Chinach też masa afer), ale pomimo to państwo rozwija się świetnie. Przykładem skuteczności modelu jest to, jak poradził sobie z kryzysem 1997.

                2. Wysokie technologie to kwestia pomysłu (nauki, bazy naukowo-technicznej) i pieniędzy bezpośrednio na R&D. W skali małego (Singapur) czy średniego państwa (Korea Płd.), na to by dało się wejść na wielki rynek światowy, inwestorem-opiekunem firmy musi być państwo. Jak się okazuje, dla odniesienia sukcesu ekonomicznego niekoniecznie trzeba dysponować najnowocześniejszymi technologiami na świecie (zresztą te są za drogie do masowego stosowania), wystarczą b. nowoczesne i pomysłowość.

                3. Sektor wojskowy w Izraelu też nie jest dochodowy, a pomimo olbrzymiej efektywności nie wytrzymałby bez pomocy z USA, przede wszystkim technologicznej (firmy izraelskie działają w USA na prawach amerykańskich). Nikt nie broni Polsce rozwoju technologicznego własnego przemysłu obronnego, za czasów PO coś takiego nawet się zaczynało, obecnie upadło. Ale dziś inne czasy - technologie nie idą z sektora wojskowego do cywilnego, ale na odwrót. Żadna armia (prócz amerykańskiej i chińskiej) nie ma dziś na poszczególne projekty tyle pieniędzy, co wielkie korporacje (dzięki globalizacji).

                4. Wystarczy, by udał się jeden pomysł na 100. W zupełności.

                Na koniec mój ogromny szacunek i podziw dla ludzi takich prof. J.Jasin i praktycznie cała rosyjska inteligencja.

                --
                Sztandar PiS dumnie powiewa - xyz_xyz1
              • piq nie ma mądrego interwencjonizmu państwowego 13.11.17, 12:13
                ...ale jest partnerstwo publiczno-prywatne, które zostało w Polsce zabite poczynając od szaleńczej operacji antykorupcyjnej w latach 2005-2007. Od tamtego czasu każdy człowiek reprezentujący państwo woli odmówić współpracy z sektorem prywatnej własności, niż zaryzykować nieprzyjemności, dochodzenia, procesy, a może i odsiadkę. W USA wykalkulowali, że opłaca się ryzykować pewien poziom korupcji w zamian za pewność, że będzie istniała współpraca federalnych czy stanowych władz z prywatnym kapitałem w dziedzinie inwestycji. Bez tego nie ma postępu nawet u nich, a u nas współpraca państwowo-prywatna jest konieczna, bo nie dorobiliśmy się aż tak wielkich akumulacji kapitałowych z powodu choćby lat komunizmu, a i potem politycy raczej wycyckają przedsiębiorców, niż nie dadzą "elektoratowi", żeby sam sektor prywatny mógł finansować kosztowne badania R&D.
            • buldog2 J. Jasin - Modernizacja albo zniszczenie 12.11.17, 11:13
              Евгений Ясин
              Eugeniusz Jasin


              Prezydent fundacji «Либеральная миссия»

              Модернизация или разрушение
              Modernizacja albo zniszczenie


              Konstrukcja «liberalne reformy i demokracja sterowana» była od początku niestabilna ze względu na wewnętrzne sprzeczności.
              «Газета.Ru-Комментарии» publikuje fragmenty książki Eugeniusza Jasina «Czy demokracja zadomowi się w Rosji», przygotowywanej do druku w «Новом издательстве» w ramach cyklu wydawniczego Fundacji «Либеральная миссия»

              Projekt Putina
              Obecnie kraj znów znajduje się na rozdrożu, przed wyborem – wyborem drogi modernizacji. I znów, pojmując, że złożoność rzeczywistości przerasta wszelkie schematy, a rozwój w przyszłości zależy od mnóstwa przypadków, od nieprzewidywalnych skutków działań różnych sił społecznych, proponuję w dalszej analizie maksymalnie uprościć możliwości wyboru, przedstawiając je w postaci alternatywy skrajnych przeciwieństw:
              - „odgórna” modernizacja, prowadzona z inicjatywy państwa i pod jego kontrolą, w konsekwencji stawiająca na biurokrację, wsparta na sile autorytarnego reżimu;
              - modernizacja oddolna, prowadzona z inicjatywy biznesu i społeczeństwa obywatelskiego, w konsekwencji stawiająca na ekonomiczną i polityczną konkurencję, na demokratyzację, na przekształcenie w krótkim historycznie okresie czasu narodowej kultury w celu utworzenia bardziej produktywnych instytucji i wartości – modernizacja demokratyczna.

              Przedstawiam tę alternatywę, dlatego że już dziś można wyciągnąć wnioski: próba pogodzenia liberalnych reform i biurokratycznego umocnienia państwa, prowadzona od 2000 roku, nie powiodła się. Albo, w skrajnym przypadku, wyczerpała swoje możliwości we współczesnej Rosji. Moim zdaniem, stało się to ostatecznie widoczne po 13 września. I można zrozumieć, dlaczego. Każdy z alternatywnych wariantów wymaga scalania określonej całościowej socjopolitycznej struktury, zdolnej realizować wybraną strategię, obejmującą gospodarkę, politykę, ideologię, system prawny, której składniki podlegałyby prawu synergii, albo, w skrajnym przypadku, pozostawałyby w stosunku do siebie neutralne, a nie znajdowały się w konflikcie, mogącym być rozstrzygniętym tylko siłą, autorytetem. Taki właśnie konflikt obserwowaliśmy w ostatnim czasie.

              Niewykluczne, że autorzy i uczestnicy putinowskiego projektu mają jeszcze iluzje co do tego, że polityka po wyborach prezydenckich 2004 roku jest następczynią kursu z czasu pierwszej kadencji Putina, – pogodzenia liberalnych reform i demokracji sterowanej. Jednak, moim zdaniem, sprawa ЮКОС-u, areszt Chodorkowskiego, dymisja Wołoszyna i Kasjanowa, a także wrześniowe oświadczenia Putina zapoczątkowały zasadniczy zwrot, wyrażający się w pierwszej kolejności w odrzuceniu wszelkich ograniczeń, z którymi dotąd liczyła się władza. Dlaczego, jakie obiektywne okoliczności czy subiektywne motywy ją do tego skłoniły, można się tylko domyślać. Ale ja uważam, że jedna z podstaw jest w tym, że konstrukcja «liberalne reformy i demokracja sterowana» była od początku niestabilna z powodu wewnętrznych sprzeczności, braku spójności. To, jak widać, przejawiło się w naszych warunkach.

              Koniec końców i tak przyszło wybierać: albo demokracja, i wtedy demokretyczne reformy są w zgodzie z logiką systemu; albo autorytaryzm, piramida władzy, i wtedy wcześniej czy później logiczną konsekwencją wyboru staje się mieszanie się państwa w gospodarkę.

              Niebezpieczeństwo przejścia do tego wariantu rozwoju wznosi się nad Rosją w okresie reform – z początku jako niebezpieczeństwo restauracji, później w formie wezwań lewicy do zwiększenia roli państwa, aktywizacji polityki społecznej i gospodarczej, propagandy nacjonalistycznej i orędowników własnej drogi, przeciwstawienia się Zachodowi i obrony tradycyjnych wartości. W 2001 roku, na początku rządów W. Putina, kiedy, zdawało się, dominoała liberalna ideologia, pisałem (proszę o wybaczenie cytowania samego siebie): «Określimy pole politycznego wyboru Putina, wyszedłszy z dwu punktów jego programu:
              – silne państwo;
              – liberalne reformy ekonomiczne.
              Budowa silnego państwa – to czuły punkt, ponieważ można rozumieć to na dwa sposoby:
              – silne państwo z równym traktowaniem przez prawo wszystkich obywateli;
              – silne państwo, w którym władza w interesie racji stanu, «dla sprawy» pozwala sobie na manipulację prawem. Piramida władzy, polecenia wewnątrz niej są ważniejsze niż prawo.

              Choć dziś ogłoszony został liberalny kurs polityki ekonomicznej, z punktu widzenia interesów potencjalnych sił wsparcia, ich stosunek do Putina i możliwych posunięć w kreowaniu polityki jesteśmy zobowiązani przewidzieć wariant nasilenia ingerencji państwa w gospodarkę» (Jasin E. G. «Nowa epoka – stare zagrożenia». Polityczna ekonomia. M., 2004. Poz. 204). W 2004 roku ten domysł, ożył. W każdym razie, realizacja idei kontroli państwa w ТЭК, casus ЮКОС-u, praktyka reform naturalnych monopoli i systemu bankowego obecnie zamieniają przypuszczenie w fakt.

              Wydaje mi się, że w rozważaniach Putina w latach 2003–2004 nastąpił zwrot, podobny do zwrotu Stalina w 1928 roku, po podróży po Syberii, kiedy ostro odrzucił idee NEP-u, zerwał sojusz z Bucharinem i biurokratyczno-represyjnymi środkami wziął kurs na industrializację i kolektywizację.

              Widać, doszedł do wniosku, ze konserwatyzmu i chciwości rosyjskich chłopów nie da się okiełznać inaczej, że w do sukcesu Rosji można dojść tylko drogą represji.

              Wielu wypowiadało sąd, że Rosji pasowałby chiński model rozwoju, czy bardzo bliski mu koreański model Paka, w których dyktatorska władza państwa współgra z rozwojem gospodarki rynkowej i biznesu, z szerokim zastosowaniem ulg i subsydiów. No i, oczywiście, «model Pinocheta». U podstaw tego rozumowania leży proste wyobrażenie: w Rosji naród jest pasywny, nie skłonny do okazywania przedsiębiorczości i wytrwałości w wysiłku, za to złodziejski i postępujący wbrew prawu. Jemu potrzebny knut, twarda ręka, liberalizacja może doprowadzić wyłącznie do katastrofy. Nawet ograniczeń demokracji sterowanej mało, skuteczne są tylko bezpośredni przymus i groźba surowych kar. W walce z korupcją, przy wprowadzaniu porządku w pobieranie podatków konieczna jest przede wszystkim surowość bez oglądania się na duch i literę prawa. Kulturalny Zachód powinien zrozumieć, że bez tego u nas się nie da.

              Stąd już blisko do bezpośredniego mieszania się w gospodarkę – czy to w postaci ustanowienia kontroli nad strategicznymi sektorami, czy realizacji wielkich w zakresie infrastruktury projektów czy innych na bazie partnerstwa prywatnego i państwowego kapitału. Takie inicjatywy obecnie podgrzewane są ogromnymi dochodami z nafty, szybkim wzrostem Funduszu Stabilizacyjnego i nadmiarem dziur, których w żaden sposób nie da się załatać siłami prywatnego biznesu. Ten ostatni znarowił się i uparcie bierze się tylko za to, co mu odpowiada.

              Odnoszę także wrażenie, że w drugiej kadencji Putin postanowił pożegnać się z ambitnymi planami pierwszego okresu rządów, kiedy z uporem, przynajmniej w słowach, kładł nacisk na instytucjonalne reformy strategicznego rodzaju, których owoce dojrzałyby nie wcześniej, niż za 20–30 lat.

              Pierwszeństwo oddano bardziej szybszym do wykonania i konkretnym zadaniom: podwojenia PKB w ciągu dziesięciu lat, dwukrotne zmniejszenie obszaru biedy w ciągu trzech lat, wyprowadzenie armii z kryzysu.

              --
              Sztandar PiS dumnie powiewa - xyz_xyz1
              • buldog2 J. Jasin - Modernizacja albo zniszczenie, cz. II 12.11.17, 11:20
                Zauważmy, zadania te można realizować bez uciążliwych, z niewiadomymi rezultatami pracy nad zmianą instytucji, prawdziwej przebudowy społeczeństwa w duchu potrzeb XXI wieku, głównie w oparciu o nowe technologie i środki organizacyjne. Mianowicie tak postępował i Piotr I, i Stalin – autorzy poprzednich odgórnej modernizacji Rosji. I dla realizacji takiego projektu żadna demokracja nie jest potrzebna.

                Czy do pomyślenia jest taki sposób na rozwiązanie podstawowych problemów kraju? Bezwarunkowo, tym bardziej że odpowiada duchowi rosyjskich tradycji i, oczywiście, będzie przyjęty przez społeczeństwo jako naturalny.

                Czy może doprowadzić do sukcesu, podobnego do osiągnięć Pinocheta i Paka? To problem bardziej złożony, wymagający analizy i uwzględnienia różnych argumentów, bez względu na to, jakiej podpowiedzi udzielałyby emocje.

                Natura «koreańskiego cudu»

                Zatrzymamy się przy doświadczeniu Południowej Korei, moim zdaniem, najbardziej pomyślnym. Przypomnę punkt wyjścia: po wojnie 1953 roku kraj, i tak będący dawną zacofaną japońską kolonią, leży w ruinach. Roczna wartość PKB na duszę narodu – 150$, tak jak w Nigerii (ale bez nigeryjskiej nafty). Pod reżimem Li Syn Mana niewyobrażalnie rozkwitła korupcja. Do władzy dochodzi generał Pak Czon Hi, mocny i nieprzekupny człowiek o lewicowych poglądach. Zaczyna się bezwzględna wojna z łapownikami. W tym czasie rząd «wyznacza swoich oligarchów» – szereg wielkich firm, tak zwanych ???, które otrzymują wielkie ulgi i subsydia, żeby, podążając za przykładem Japonii, podnieść produkcję i wprowadzić Koreę na światowe rynki. Prowadzona jest ścisła protekcjonistyczna polityka.

                Koreańczycy to pracowity, zdyscyplinowany i zdolny naród. Kultura «ryżowa». W tym czasie o niskim poziomie wykształcenia, ale z ogromnym pędem do wiedzy. Najbiedniejsza koreańska rodzina przed wszystkim innym gotowa była płacić za wykształcenie dzieci. Państwowy system pomocy socjalnej praktycznie nie istnieje, nie ma państwowych emerytur. Urlop nawet w wielkich firmach – jeden tydzień w roku. Bardzo tania i dokładna siła robocza – takie były początkowe przewagi nad konkurencją. W 1964 roku powstał pierwszy koreański telewizor. A po 40 latach wysokiej klasy koreańskimi telewizorami zapełnione są sklepy we wszystkich krajach, włączając najbardziej rozwinięte. Otwarte rynki Zachodu – to druga strona «koreańskiego cudu»: one umożliwiają eksport tanich towarów, których jakość szybko się poprawia, przynosi wzrost dochodów. Zyski są nieustannie reinwestowane. Do niedawna w Korei w największej części wdrażano zachodnie czy japońskie technologie, dziś istnieje własna baza w postaci badań i opracowań – powstała już po tym, jak «cud» przeminął. W przeddzień azjatyckiego kryzysu, w czasie którego Koreańczycy oddawali krajowi nawet osobiste kosztowności (jaki poziom narodowej solidarności!), już w 1999 roku dochód roczny na jednego obywatela wzrósł do 15,5 tys. dolarów – poziomu Portugalii i Grecji.

                Pod rządami Paka nie było żadnej demokracji. On został zamordowany w końcu 1979 roku przez szefa swojego wywiadu, który obawiał się kary za brutalne stłumienie rozruchów wśród studentów i robotników w Pusanie. W 1980 roku nastąpiła rzeź w Kwangu (????), w czasie której wojskowi i policjanci zabili kilkuset demonstrantów. Pak rządził 18 lat. Po nim było jeszcze dwóch wojskowych prezydentów – XXXXX i YYYYY. Ostatni zmuszony został do przeprowadzenia w 1992 roku wolnych wyborów i oddania władzy. W 1995 roku obu ich sądzono za korupcję i morderstwa polityczne.

                Li Kuan Ju, wybitny premier Singapuru, tak charakteryzuje koreańskie doświadczenie. Po pierwsze, uważa, że Koreańczycy naśladowali Japończyków, także w tworzeniu ???? (koreański wariant japońskich konglomeratów), w walce o udział na światowych rynkach, czasami z własną stratą, w protekcjonizmie, podczas gdy Singapur i Hongkong postępowały bardziej za przykładem Anglii i USA (Li Kuan Ju «Historia Singapuru» M., 2005. Poz. 511).

                Po drugie, zwrócił uwagę na twardość koreańskiej konfrontacji pomiędzy władzą i opozycją: «Koreańczycy są zawzięci, nie idą na kompromisy, i kiedy walczą z władzą, to… nie ustępują przed przemocą» (tamże, str. 506).

                Po trzecie, Li Kuan Ju, sam rządzący autorytarnie, potępił procesy XXXX i YYYY: «one poniżyły ludzi, którzy pomogli w tworzeniu współczesnej Korei», «którzy postępowali zgodnie z uznanymi w tym czasie regułami» i zgodnie z tymi regułami nie byli przestępcami. Inni autorytarni liderzy «otrzymali zły sygnał» – wiadomość o tym, «jak niebezpiecznie jest oddawać władzę» (tamże, str. 510–511).

                W ten sposób Korea, to kanoniczny wzór realizacji modelu doganiania świata. W ostatnich latach dokonała industrializacji, wdrożyła importowane współczesne technologie przemysłowe, wykorzystała otwartość rynków Zachodu, skąd otrzymywała środki na industrializację.

                Tania i wysokiej jakości siła robocza w wielu przypadkach zastąpiła niedostatek kapitału. Modernizacja doprowadziła do rozruchów w Pusanie i Kwangu, i dopiero wtedy – i nie bez ofiar – okazało się możliwe przechodzenie do demokracji.

                --
                Sztandar PiS dumnie powiewa - xyz_xyz1
                • buldog2 Re: J. Jasin - Modernizacja albo zniszczenie, cz. 12.11.17, 11:21
                  Przestarzały autorytaryzm

                  Czy możemy dziś, a dokładniej, już jutro i pojutrze wykorzystać model koreański? Albo chiński, podobny do koreańskiego, tylko zastosowany w wielkiej skali?

                  Po pierwsze, te kraje realizowały industrializację w okresie przekształcenia agrarno-przemysłowego, posiadając przy tym możliwość praktycznie nieograniczonego czerpania z istniejących na wsiach zasobów taniej siły roboczej. U nas analogiczny proces miał miejsce w latach 20–30 ubiegłego stulecia. Industrializacja i urbanizacja dokonały się.

                  I, choć jest kogo gonić, jest co naśladować, potencjału środków, z pomocą których tamci rozwiązywali zadanie industrializacji, już nie mamy.
                  Po drugie, industrializację Korei poprzedzała niszcząca wojna i ogromne pragnienie ludzi do lepszego życia. Oni nigdy nie mieli planowej gospodarki i socjalizmu. I nigdy, tak jak u nas, nie było demokracji. U nas po 74 latach totalitarnego reżimu i centralnego planowania, które doprowadziły kraj do katastrofy. Wspólne jest to, że Paka, tak jak Putina, poprzedzały chaos, korupcja, bezprawie.

                  Ale daleko ważniejsza różnica polega na tym, że u nas to totalitarny reżim doprowadził do rewolucji i ustanowienia protodemokracji, natomiast w Korei wystąpiły one na skutek przyczyn całkiem innej natury.
                  Dlatego w ich przypadku autorytaryzm doszedł do łask. Nasze zaś kłopoty biorą się z dyktatury, i dlatego nie możemy w niej szukać wybawienia.

                  Po trzecie, nasza mentalność, najgorsze cechy której były pogłębione przez totalitaryzm i planową gospodarkę, które poważnie podważyły gospodarcze motywacje i morale rosyjskiej ludności, w znaczący sposób obniżają jakość siły roboczej, szczególnie te jej cechy, które są ważne przy doganianiu reszty świata. Jak bardzo jest to istotne, widać na przykładzie Wschodnich Niemiec, gdzie 15 lat po zjednoczeniu wydajność pracy nie przekracza 80% zachodnioniemieckiej. A w ogóle była poniżej 50%. I oczywiście, na przykładzie Południowej i Północnej Korei. Koreańczycy zaczęli produkcję samochodów o wiele później niż my, ale dziś ich i nasze są nieporównywalne pod względem jakości i konkurencyjności.

                  Zmienić sytuację u nas mogą tylko konkurencja i otwarta gospodarka, silny biznes, ale nie autorytarny reżim.
                  Trzeba postawić sobie pytanie: czy będziemy w stanie uruchomić masowy eksport gotowych wyrobów na rynki krajów rozwiniętych, tak jak to zrobiła Korea, a później i Chiny, i ile potrzeba na to czasu?

                  Po czwarte, nasza modernizacja dokonywać się będzie teraz nie na industrialnym etapie rozwoju światowej gospodarki, kiedy to taśmowa organizacja masowej produkcji, monopolizacja i polityczny autorytaryzm odpowiadały sobie nawzajem, były jednego ducha i organicznie się uzupełniały, a w stadium postindustrialnym, podoba się to nam, czy nie. A to znaczy, że model doganiającego rozwoju z autorytarnym reżimem nie nadaje się do rozwiązywania zadań współczesnej modernizacji, opierającej się na wiedzy i pomysłach.

                  17 CZERWCA 2005

                  --
                  Sztandar PiS dumnie powiewa - xyz_xyz1
        • tanebo2.0 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 10:53
          Czyli jaki? www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/koreanski-model-nie-dla-polski/ taki? Przesiedlamy rolników ze wsi do miast? I pracują za grosze? Przecież wstajemy z kolan...
          • buldog2 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 12:11
            Z artykułu Gadomskiego wcale nie wynika, że model koreański nie dla Polski, poza tym całkowie pomija on problem produkcji i konkurencyjności w sytuacji globalizacji. Odpowiem później.
            • buldog2 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 18:17
              Gadomski pisze:
              Sukces gospodarczy Korei Płd. wynika przede wszystkim z mechanizmu opisanego przez Lewisa, który pozwolił bardzo biednej Korei osiągnąć średni poziom rozwoju. Zajęło to około 25 lat.
              Na tym kończy się ważność jego wywodu. Korea Płd. nadal szybko się rozwija, już nie jako słabo rozwinięty kraj na dorobku, ale na poziomie zachodnich państw UE. Korea Płd. nadal jest wzorem do naśladowania i już nie opisany wcześniej mechanizm i nie tania siła robocza, ale inwestycje i nowe technologie stanowią o sukcesie Samsunga.
              Tymczasem, na diagramie
              www.obserwatorfinansowy.pl/wp-content/uploads/2016/04/Inwestycje-i-wzrost-PKB-550.jpg
              widzimy, że o wiele bogatsza Korea Płd. na inwestycje przeznacza o wiele większą część (o połowę więcej) dochodu narodowego, niż Polska. Polska wydaje na +500, górników, rolników, komisje smoleńskie i in. pasożytów, byle nie na rozwój. Rząd agenturalnej jaczejki PIS jeszcze bardziej pogłębia i tak wielki systemowy niedorozwój Polski.
              • tanebo2.0 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 18:41
                2,8% to dużo?
                • buldog2 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 23:37
                  Zważywszy brak bogatego otoczenia, jakie ma Polska, unijnych dotacji oraz znacznie wyższy poziom PKB per capita, wcale nie tak mało. Tyle co Izrael z ogromną pomocą USA. Niemcy i Francja w UE, a w sąsiedztwie Korei Japonia, mają mniej.
              • buldog2 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 18:43
                Przeczytałem gdzieś opinię, zgodnie z którą na to, by państwo się szybko rozwijało, trzeba żeby na inwestycje przeznaczało co najmniej 35-40% PKB (wcześniej omyłkowo napisałem dochodu narodowego). Chiny przez długi czas miały ok. 50%.
    • taniarada Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 11:11
      Oszołom z partii Razem co nigdy nie wygra nic w Polsce.Pomieszanie lewicowych poglądów.Z poplątaniem prawicowych.Karol Marks i ten z Kuby dyktator co nie dawno umarł.Co za długo żył .
    • rzewuski1 Re: Zandberg w TOK FM 12.11.17, 12:11
      Zendebrg ściga się z socjalistami pisowskimi kto da więcej plebsowi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka