• szpikulec1 "Dobranoc" ... I znajdziesz usta moje. 10.10.04, 02:09
      Staff Leopold

      Dobranoc

      Dobranoc! Śnij,
      Że w las zielony wiosną
      W słoneczne idziesz rano,
      Gdzie pośród drzew
      Mchy i paprocie rosną
      Muskając twe kolano.

      Słoneczny blask,
      Przesiany przez brzóz włosy,
      Jak płatki złotej róży
      Pada na biel
      Twych rąk, a perły rosy
      U twoich lśnią podnóży.

      W gałęziach ptak,
      Co z drzew szelesty strąca
      Ruszywszy je skrzydłami,
      Rzuca swój śpiew
      Pod błękit w złoto słońca,
      By spadał ros kroplami.

      Zielony głaz,
      W mchów drzemiąc aksamicie,
      Skusi cię spocząć w cieniu,
      A zdrój, co gdzieś
      W gęstwinie szemrze skrycie,
      Staff Leopold

      Dobranoc

      Dobranoc! Śnij,
      Że w las zielony wiosną
      W słoneczne idziesz rano,
      Gdzie pośród drzew
      Mchy i paprocie rosną
      Muskając twe kolano.

      Słoneczny blask,
      Przesiany przez brzóz włosy,
      Jak płatki złotej róży
      Pada na biel
      Twych rąk, a perły rosy
      U twoich lśnią podnóży.

      W gałęziach ptak,
      Co z drzew szelesty strąca
      Ruszywszy je skrzydłami,
      Rzuca swój śpiew
      Pod błękit w złoto słońca,
      By spadał ros kroplami.

      Zielony głaz,
      W mchów drzemiąc aksamicie,
      Skusi cię spocząć w cieniu,
      A zdrój, co gdzieś
      W gęstwinie szemrze skrycie,
      Przypomni-ć o pragnieniu.

      I kiedy w krąg
      Za źródłem patrząc bliskiem
      Sperlone ujrzysz zdroje,
      Obudzisz się
      Objęta mym uściskiem
      I znajdziesz usta moje.






      I kiedy w krąg
      Za źródłem patrząc bliskiem
      Sperlone ujrzysz zdroje,
      Obudzisz się
      Objęta mym uściskiem
      I znajdziesz usta moje.




    • szpikulec1 W beztroski sen 10.10.04, 02:53
      Baudelaire Charles

      Olbrzymka

      W czasach, kiedy Natura monstrualne płody
      Rodziła co dzień ze swej potęgi ogniowej,
      Chciałbym wtedy przebywać przy olbrzymce młodej,
      Niby piękny lubieżny kot u stóp królowej.

      Lubiłbym patrzeć na jej ciało, gdy rozkwita
      Wraz z duszą, olbrzymiejąc w straszliwych igrzyskach,
      Zgadywać, czy posępna namiętność w niej skryta,
      Po jej oczu zamgleniach wilgotnych i błyskach.

      Zabłąkać się pośród jej kształtów niesłychanych
      Albo czołgać się po jej ogromnych kolanach,
      A czasem w lecie, kiedy w słońc niezdrowych lśnieniu

      Rozciąga się zmęczona i w zieleni nurza,
      W beztroski sen pogrążyć się w piersi jej cieniu,
      Niby wioska spokojna u góry podnóża.

    • szpikulec1 I jedną cudną dam ci chwilę w życiu 10.10.04, 02:58
      Zawistowska Kazimiera

      Tobie

      Daj mi sny twoje - daj ten sen skrzydlaty
      O mnie prześniony - ja chcę duszę własną
      W jego zwierciadle ujrzeć cichą, jasną,
      Rozkołysaną jak mgły srebrnej kwiaty.

      Wprowadź mnie jeszcze w krysztalne zaświaty,
      A tam, twą dłonią poruszone smutnie,
      Niech się rozdźwięczą wszystkie ścichłe lutnie
      W ów akord nagle zerwany przed laty.

      Wówczas mnie ujrzysz raz jeszcze wyśnioną,
      Raz jeszcze wszystkie pogasić w ukryciu
      Perły mej duszy tęczowo zapłoną

      I jedną cudną dam ci chwilę w życiu,
      Chwilę jedyną - bo potem w noc ciemną
      Pójdę, byś nigdy nie spotkał się ze mną.




    • danek4 Re: Płeć 10.10.04, 06:22
      "Ja spałam, lecz moje serce czuwało"
      PnP

      nie ma rady Panowie
      jak chcecie poznać kobietę, to musicie znaleźć taką o której jest ten
      zacytowany werset
      • szpikulec1 Szukałam go, lecz go nie znalazłam 10.10.04, 06:31
        Pieśń nad Pieśniami 5,1 - 8 i 2,16: ,,Wszedłem do mojego ogrodu, moja siostro,
        oblubienico, zerwałem moją mirrę wraz z moim balsamem, zjadłem mój plaster wraz
        z moim miodem, wypiłem moje wino wraz z moim mlekiem. Jedzcie, moi przyjaciele,
        pijcie i upijcie się miłością! Ja spałam, lecz moje serce czuwało, słuchaj, to
        mój miły puka: Otwórz mi, moja siostro, moja przyjaciółko, moja gołąbko bez
        skazy! Gdyż moja głowa pełna jest rosy, moje kędziory pełne wilgoci nocnej.
        Zdjęłam już moją suknię, jakże więc mam ją znowu przyoblec? Umyłam moje nogi,
        jakże więc mam je znowu pobrudzić? Mój miły wsunął rękę przez otwór, a wtedy
        zadrżały moje wnętrzności. Wstałam, aby otworzyć mojemu miłemu, a z moich rąk
        kapała mirra, z moich palców ciekła mirra na rękojeść zasuwy. Otworzyłam mojemu
        miłemu, lecz mój miły już odszedł, znikł; byłam zrozpaczona, że odszedł.
        Szukałam go, lecz go nie znalazłam, wołałam go, lecz mi się nie odezwał.
        Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto; pobili mnie, zranili mnie,
        zdarli ze mnie mój płaszcz strzegący murów. Zaklinam was, córki jeruzalemskie:
        Gdy spotkacie mojego miłego, czy wiecie, co mu macie powiedzieć? Że jestem
        chora z miłości". ,,Mój ci jest mój miły, a ja jestem jego, który pasie wśród
        lilii".

        • danek4 Re: Szukałam go, lecz go nie znalazłam 10.10.04, 06:48
          minęły wieki
          oblubienica szukała dalej swojego oblubieńca
          czy znalazła?
          czy nadal jest chora z miłości?
          może ona ciągle śpi a jej serce czuwa?
          • szpikulec1 Błysła zabawa - spotkali sie w knajpie 10.10.04, 06:51
            danek4 napisała:

            > minęły wieki
            > oblubienica szukała dalej swojego oblubieńca
            > czy znalazła?
            > czy nadal jest chora z miłości?
            > może ona ciągle śpi a jej serce czuwa?

            Czechowicz Józef

            Knajpa

            Tłumnie mijały się auta
            cętkowane kręgami lamp
            wracano z rautu

            Nagie ramiona w bransoletach pochylały się nad brukiem
            równolegle poziomo i w ukos
            z gestów dam
            wynikało że chcą spędzić wieczór w gabinetach
            pić wesoło i długo

            Błysła zabawa

            Nie było gwiazd
            nic wiadomo było czy noc już schodzi
            w czterech jedwabnych ścianach nie ma ulic miast
            nikt nic przechodził

            Głosy w pijaństwie gasły głaskały się coraz dalej
            smukły pan całował ażurowe pantofelki
            jedna para tańczyła
            spadała komenda pij nalej
            z ust panienki w sukience lila
            gulgotały nad kieliszkami butelki

            Nagle zaczęły się przesuwać kąty gabinetu
            żeby nie upaść musieli usiąść
            czarne nocne okno błądziło ze ściany na ścianę
            kwadraty posadzki goniły za daleką metą
            wydęte banie portier wirowały nad stołów oceanem

            Usiedli usnęli
            gabinet jak wagon pomknął ku świtowi
            głowy pijane odrzucili w tył
            żyły im nabrzmiewały krwią i alkoholem
            a z niemocy tych głów z gorączki żył
            realizuje się fantom-Golem

            Byłby może zmiażdżył tę gromadę
            ale oto
            w liryce dalekiego tanga
            zaczął warczeć codzienny motor
            zmieniło się niebo blade
            w jaskrawy prześwietlisty hangar


            • danek4 Re: Błysła zabawa - spotkali sie w knajpie 10.10.04, 07:19
              szpikulec1 napisał:

              > ale oto
              > w liryce dalekiego tanga
              > zaczął warczeć codzienny motor
              > zmieniło się niebo blade
              > w jaskrawy prześwietlisty hangar
              >
              >

              "nie umówię się z tobą do kina
              chociaz fajna z ciebie dziewczyna
              ślimak już wystawił rogi
              tylko pokaż swoje..."
              :)))


              tylko pokaż
              • szpikulec1 Ślimak zapewniał, że nie jest brzydki 10.10.04, 07:25
                Brzechwa Jan

                Czy to prawda?

                Źle się w oliwie poczuły szprotki.
                Cukier się martwił, że jest za słodki,

                Czapla wzdychała: "Mam grube nogi",
                Mól na suficie szukał podłogi.

                Kreda się gryzła, że taka biała,
                Krowa nad własnym mlekiem biadała,

                Sól uważała, że jest nie słona,
                Wąż biegł i wołał: "Nie mam ogona!"

                Atrament płakał, że jest w żałobie,
                Zegar rzekł stojąc: "Pójdę już sobie",

                Ślimak zapewniał, że nie jest brzydki,
                Woda jęknęła: "Zmokłam do nitki".

                Wierzba zdębiała. Dąb się zaperzył.
                Jeż się okocił, a kot najeżył.




                • danek4 Re: Ślimak zapewniał, że nie jest brzydki 10.10.04, 08:04
                  szpikulec1 napisał:

                  > Brzechwa Jan
                  >
                  > Wierzba zdębiała. Dąb się zaperzył.
                  > Jeż się okocił, a kot najeżył.
                  >
                  >
                  >
                  >

                  a mysz warknęła jakby lwem była
                  ogonkiem szarym klik klik zrobiła
                  • szpikulec1 Re: Ślimak zapewniał, że nie jest brzydki 11.10.04, 01:42
                    Tom sie szczerze teraz usmial:)
                    klik klik;)

                    pzdr
                    vin
    • homosovieticus podstawowa odpowiedź brzmi; rozmnażanie płciowe 10.10.04, 09:52
      stwarza róznorodnośc.
      A różnorodność jest sposobem w jaki uodporniamy potomków na trudne do
      przewidzenia zmiany srodowiska.
      Właśnie ta rożnorodność wyjaśnia dlaczego tak wiele gatunków zawraca sobie
      głowę rozmnażaniem płciowym.
      Można zadać pytanie, dlaczego różnorodność płciowa ogranicza się u większości
      organizmów tylko do dwóch płci.
      Odpowiedź nie jest jednoznaczna,wydaje się, że system dwu płciowy pozwala na
      podział pracy najbardziej efektywny z możliwych.
      Przypomnieć wypada -albo nie-,że istotę samicy stanowi to ,że jest jednostką
      wyspecjalizowaną w produkcji jaj.Tak ,tak moi drodzy.:)
      Samca określa się jako producenta plemników, małych gamet.Plemnik składa się z
      główki i ogona.Główkę wypełnia DNA a ogon jest zbiornikiem energii.Na naszym
      forum pełno jest piszacych plemników z zupełnie pustą główką.Pochodzą
      prawdopodobnie od lew(ych)icowych osobników.:(
      Oba rodzaje komórek płciowych różnią się znacznie między sobą.Jajo ludzkie
      85000 razy > od ludzkiego plemnika.W psychologii i biologii obu płci, można
      dostrzec konsekwencje dimorfizmu gamet( a co? ma się tę maturę).Najważniejsza i
      najbardziej bezpośrednia z nich dotyczy kobiety, która wiecej inwestuje w każdą
      ze swoich komórek płciowych.
      Dlatego też w systemach gospodarczych zwanych "wolnym rynkiem" kobiety
      zasługują na specjalne inwestorskie przywileje.Mężczyźni rozumiejąc to, piszą
      dla nich piękne wiersze, które z wdziękiem przedstawia jeden z nich o nicku
      Szpikulec1.
      Cdn.
      • szpikulec1 Prócz wiosennych marzeń zdradnych; 10.10.04, 13:33
        Drogi Homosovieticusie,
        prosze zwrocic uwage na fakt, ze nawet jak pisze autor( ponizej), w sytuacji
        kiedy miedzy bohaterami wiersza "..nic nie było", to i tak konczy sie to
        plodnoscia, literacka co prawda, ale jak wydajna i wazna;)

        pzdr vin

        Adam Asnyk
        Między nami nic nie było

        Między nami nic nie było!

        Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,

        Nic nas z sobą nie łączyło

        Prócz wiosennych marzeń zdradnych;



        Prócz tych woni, barw i blasków

        Unoszących się w przestrzeni,

        Prócz szumiących śpiewem lasków

        I tej świeżej łąk zieleni;



        Prócz tych kaskad i potoków

        Zraszających każdy parów,

        Prócz girlandy tęcz, obłoków,

        Prócz natury słodkich czarów;



        Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,

        Z których serce zachwyt piło,

        Prócz pierwiosnków i powojów

        Między nami nic nie było!
      • homosovieticus umożliwia kobiecie wyprodukowanie jedynie ca 400- 10.10.04, 13:43
        stu jaj w ciagu życia.Z nich maksymalnie około 20-stu możenprzekształcić się w
        zdrowe dzieci.Koszty donoszenia dziecka , a następnie opieki nad nim są
        relatywne przeogromne.
        Inaczej jest u mężczyzy,który setki milionów plemników wydziela przy każdym
        wytrysku nasienia.
        Z chwilą zapłodnienia kończy się jego czysto fizyczne zaangażowanie. Jego geny
        odniosą taką samą korzyśsć , jak geny kobiety, leczjego nakłady są znacznie
        mniejsze niz Jej ,chyba , że potrafi Ona doprowadzić ddo tego, że
        będzieuczestniczył w opiece nad potomstwem.
        Samcom, ze wzgledu na korzysci genowe , opłaca się agresywność,
        porywczosc,nietrwałosc uczuć i niewybredność gustów.
        Teoretycznie dla kobiet korzystniejsza jest nieśmiaosć i rezerwa, dopóki nie
        zindefikują samców posiadających najlepsze geny.
        • Gość: Ciekawy klecho -homos; odpieprz sie od kobiecych jajeczek IP: *.marketscore.com / 216.148.246.* 11.10.04, 18:34
    • szpikulec1 Przyszła sen mój zakłócić. 10.10.04, 13:35
      Adam Asnyk

      Powrót piosenki


      Piosnka, którą ukochana

      Zwykła była mi nucić,

      Piosnka dawno zapomniana

      Przyszła sen mój zakłócić.



      Jej melodia staroświecka,

      Zapomniana od dawna,

      Miała w sobie uśmiech dziecka,

      A w łzę była oprawna.



      Skąd się wzięła dziś na nowo

      W sercu moim, któż zgadnie?

      Ale słyszę ton i słowo,

      Co mi dźwięczy tak ładnie.



      Jeśli piosnki jak skowronki

      Odlatują z jesienią,

      A wracają znów na łąki,

      Gdy się z wiosną zielenią -



      To piosenki tej przybycie

      I jej tchnienie miłosne

      Może wróżyć nowe życie,

      Przebudzenie i wiosnę.



      Jeśli piosnki są, ach! tylko

      Własnym cieniem człowieka,

      Co tak duży ranną chwilką,

      Z biegiem słońca ucieka -



      A do dawnej wraca miary,

      Kiedy słońce już nisko,

      To ten powrót piosnki starej

      Może wróżyć noc bliską.

      15 luty 1870



    • szpikulec1 Ty czekaj mnie, dzieweczko cudna 10.10.04, 13:38

      Adam Asnyk
      Ty czekaj mnie!


      Ty czekaj mnie, dzieweczko cudna,

      Pod tą wysmukłą topolą!

      Przysięgam ci - choć to rzecz trudna,

      Że wrócę - gdy mi pozwolą.



      Ty czekaj mnie i kochaj wciąż!

      Będzie to wielką zasługą -

      A jak się znajdzie dla ciebie mąż...

      Nie każ mu wzdychać zbyt długo!



      Lecz bierz z nim ślub i kochaj znowu,

      Dopóki serca ci stanie,

      I wierzyć chciej mojemu słowu,

      Że to ci skróci czekanie.



      Gdy minie już miłości szał -

      Czekaj mnie pod tą topolą;

      Chociażbym z grobu powstać miał,

      Powrócę - gdy mi pozwolą.

    • szpikulec1 Młodość i wiosna wiją ci wianek... 10.10.04, 13:41
      Adam Asnyk
      Płaczącej

      Ty płaczesz, dziewczę? Łez twoich szkoda,

      Na te łzy gorzkie jeszcześ za młoda.

      Otrzyj swe oczy:

      Świat tak uroczy,

      Na niebie jasna pogoda!



      Wszak najpiękniejsze z wszystkich niebianek -

      Młodość i wiosna wiją ci wianek...

      -A ty w łzach przecie,

      Niedobre dziecię,

      Jak chmurny maja poranek?



      Jakaż to boleść czoło ci chmurzy?

      Możeś się pączkiem ukłuła róży?

      Lub pragniesz skrycie

      Gwiazdki w błękicie

      I nie chcesz czekać już dłużej?



      Może ci wietrzyk przyniósł majowy

      Szept podsłuchanej kwiatów rozmowy?...

      Utul się w żalu,

      Na ust koralu

      Niech uśmiech zabłyśnie nowy!



      Możeś na kogo dziś się zgniewała,

      I stąd ta chmurka przebiegła mała?

      Chmurka się zmieni

      W siatkę promieni

      I tęczą będzie jaśniała.



      Choćby cię większa dotknęła strata,

      Przyszłość dla ciebie w uśmiech bogata...

      Prędko się zgoi

      Ból w piersi twojej,

      Łzy schowaj na dalsze lata!

    • szpikulec1 Uwaga, o milosci wyjatkowej teraz ! 10.10.04, 13:43
      Adam Asnyk
      Uwielbienie


      Umarły jeszcze będę wielbić ciebie!

      I nie zapomnę pod ziemią czy w niebie

      O twej jasności -

      Boś ty mi była nie próżnym marzeniem,

      Nie bańką zmysłów tęczowej nicości,

      Lecz byłaś ducha ożywczym pragnieniem

      Wiecznej miłości!



      Nie otoczyłaś mnie pieszczotą senną

      Ani też falą spłynęłaś płomienną

      Na pierś stęsknioną,

      Nie wprowadziłaś mnie na róż posłanie,

      Gdzie tylko ciała w upojeniu toną -

      Lecz mi piękności dałaś pożądanie,

      Moc nieskończoną.

      • danek4 Re:ładny ten Asnyk :))))) 10.10.04, 13:58
        i taki łagodnie ciepły nawet we łzach :)
        pewnie te łzy nie jego były
        • szpikulec1 "Lecz mi piękności dałaś pożądanie" 10.10.04, 14:52
          • danek4 Re: Lecz mi mądrości dałes pożądanie 10.10.04, 15:02
            czy to nie trudniejsze?
            • szpikulec1 Uczucie w pozadaniu 10.10.04, 15:31
              najwazniejszym jest, a zrodlem takowego madrosc jest:)

              pzdr
              vin
              • Gość: Henryk Panie "szpikulec1".... IP: 82.160.30.* 10.10.04, 22:54
                Nie wiem co napisać...powaliło mnie...dziś już nic nagannego o kobietach(niektórych forumowych:)).
                Wszakże i o nich tyle pięknych strof Pan przywołał:)
                • szpikulec1 Re: Panie "szpikulec1".... 11.10.04, 01:45
                  Panie Henryku, niech mi ziemia lekka bedzie, sama prawde jam Ci tutaj cytowal;)

                  pzdr
                  vin
                  • Gość: Henryk Re: Panie "szpikulec1".... IP: 82.160.16.* 11.10.04, 01:52
                    Samą prawde Pan mi tutaj cytowal;) - prawda. Możliwe przy tym jest,że "sama prawda" potrafi być tak urocza:)
    • homosovieticus Wyjasniam, że mysli ,które tu wklepuję 10.10.04, 13:59
      - z "ortografami"- lub bez (rzadziej się to zdarza)są E.O.Wilsona,
      a "ortografy" moje własne.
      • szpikulec1 Materia i Duch 10.10.04, 15:01
        Drogi Homosovieticusie,

        czas juz najwyzszy,
        choc jeszcze nie rangi panstwowej,
        a wielka to szkoda,
        nad istota D U S Z Y KOBIETY sie pochylic,
        i o Materii, tudziez chemii zapomniec na dluzsze chwile.

        Czyz DUSZA KOBIETY,
        nie wymaga naszego wiekszego zainteresowania,
        tudziez zrozumienia,
        nizli skupianie sie nad temi naukowemi rozprawami,
        "plemnikowo-jajecznymi"?

        Oddajmy Kobiecie to co ja zdobi najbardziej,
        czyli DUSZE
        i o niej rozprawiajmy
        sladem wieszczow...
        a nie wzorem wyniesionym z seks-szopy( nie mylic z szopa wiejska)
        ktora to istote naszych westchnien - Kobiete
        do jakowegos narzadu ino sprowadzaja.

        pzdr
        vin
    • szpikulec1 Gdy mię miłości zatapiają wały 10.10.04, 20:23
      Morsztyn Jan Andrzej

      Na powrót (Sonet)

      Te oczy, z których blask kogo o(gar]nie,
      Nie może bez nich być i na czas mały,
      Gdy mię miłości zatapiają wały,
      Za port i morskie miałem za latarnie;

      Ale kiedy się do nich dusza garnie
      I w nich zamierza odpoczynek trwały,
      Trafiwszy serce z opoki, wzrok z skały,
      Nowy Leander tonie w porcie marnie.

      Tak choć pogodny niesie wiatr człowieka
      I chętny Neptun wygodzi mu cale,
      Póty zdrów będzie, póki jest z daleka;

      Ale gdy kończyć napiera się biegu,
      Rozbije okręt nadzieje u brzegu,
      Bo port zawarty, latarnia na skale.



    • Gość: DUCH Chłopa Re: Płeć IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 11:19
      o DUCHU kobiety więcej, proszę!
      • szpikulec1 Zyszczy nam, spu[ś]ci nam. 11.10.04, 16:46
        Grzeszniku
        smiertelna Istoto
        o zadzach niepojetych
        niech te swiete slowa
        modlitwy do naszej Pani - DZIEWICY
        pozwola odkryc Ci Ducha, Kobiety Najswietszej

        A teraz na kolana,
        i czytaj w skupieniu;) :

        BOGURODZICA

        Bogurodzica, dziewica, Bogiem sławiena Maryja!

        U Twego syna, Gospodzina, matko zwolena Maryja,

        Zyszczy nam, spu[ś]ci nam.

        Kirielejson.


        Twego dziela krzciciela, Bożyce,

        Usłysz głosy, napełń myśli człowiecze.

        Słysz modlitwę, jąż nosimy,



        A dać raczy, jegoż prosimy,

        A na świecie zbożny pobyt,

        Po żywocie ra[j]ski przebyt.

        Kirieleison.

        • homosovieticus Z podniesioną dumnie głową spiewali Ojcowie 11.10.04, 16:57
          BOGURODZIC

          Bogurodzica, dziewica, Bogiem sławiena Maryja!

          Twego syna, Gospodzina, matko zwolena Maryja,

          Zyszczy nam, spuści nam.

          Kiryjelejzon.

          Twego dziela krzciciela, Bożyce,

          Usłysz głosy, napełń myśli człowiecze.

          Słysz modlitwę, jąż nosimy,

          A dać raczy, jegoż prosimy,

          A na świecie zbożny pobyt,

          Po żywocie rajski przebyt.

          Kiryjelejzon.

          Nas dla wstał z martwych Syn Boży,

          Wierzyż w to człowiecze zbożny,

          Iż przez trud Bog swoj lud odjął diablej strożej.


          Przydał nam zdrowia wiecznego,

          Starostę skował pkielnego,

          Śmierć podjął, wspominął człowieka pirwego.



          Jenże trudy cirzpiał zawierne,

          Jeszcze był nie prześpiał zaśmierne,

          Aliż sam Bog z martwych wstał.



          Adamie, ty Boży kmieciu,

          Ty siedzisz u Boga w wiecu,

          Domieściż twe dzieci, gdzie krolują anjeli.



          Tegoż nas domieściż, Jezu Chryste miły,

          Bychom z Tobą byli,

          Gdzież się nam radują szwe niebieskie siły.



          Była radość, była miłość, było widzienie

          Tworca anjelskie bez końca,

          Tuć się nam zwidziało diable potępienie.



          Ni śrzebrzem, ni złotem

          Nas diabłu otkupił,

          Swą mocą zastąpił.



          Ciebie dla, człowiecze, dał Bog przekłoć sobie

          Ręce, nodze obie.

          Kry święta szła z boka na zbawienie tobie.


          Wierzyż w to, człowiecze, iż Jezu Kryst prawy,

          Cirzpiał za nas rany,

          Swą świętą krew przelał za nas, krześcijany.



          O duszy o grzeszne sam Bog pieczą ima,

          Diabłu ją otyma,

          Gdzie to sam kroluje, k sob[ie] ją przy[i]ma.



          Maryja dziewice, prośmy synka twego

          Króla niebieskiego,

          Aza nas uchowa ote wszego złego.





          Amen...

          ... tako Bog Daj,

          Bychom szli szwyćcy w raj.

    • Gość: Oko Giwi ! nie tylko widzisz IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 11:31
      • homosovieticus Re: Giwi ! nie tylko widzisz ~i wiesz, 11.10.04, 18:31
        i nie tylko Ty, masz coś ciekawego do powiedzenia, o naszej historii, naturze i
        życiu!
        • Gość: Ciekawy Homos,ty jako klecha jestes poza nawiasem zycia IP: *.pool82185.interbusiness.it 11.10.04, 18:36
          Mozesz tylko obmacywa
          • Gość: Ciekawy cd: Homos,ty jako klecha jestes poza nawiasem zyc IP: *.filtercube.com / 66.250.68.* 11.10.04, 18:38
            Mozesz tylko obmacywac jadra swoich czarnych kolegow. Twoje zabieranie glosu ws
            plci jest zenujace i kompromitujace.
            • homosovieticus Sam, się ustawiasz, boś kiep z lenistwa! 11.10.04, 18:52
              Gość portalu: Ciekawy napisał(a):

              > Mozesz tylko obmacywac jadra swoich czarnych kolegow. Twoje zabieranie glosu
              ws
              >
              > plci jest zenujace i kompromitujace.
              Rozumiem ,że żenuję Ciebie a kompromituje mnie?
              To co tu dukam to WSPÓŁCZESNY POGLĄD NAULI na nasze jesteśtwo.
              NIEUKU.Prawdziwy CIEMNOGRODZIANINIE.
    • homosovieticus Płeć i koicydencja 11.10.04, 20:32
      I po koincydencji!
      Podobało mi się!
    • szpikulec1 Uciekłem, jak się jejmość rozpoczęła zżymać 12.10.04, 08:00
      IGNACY KRASICKI
      SATYRY

      ŻONA MODNA

      "A ponieważ dostałeś, coś tak drogo cenił,

      Winszuję, panie Pietrze, żeś się już ożenił".

      - "Bóg zapłać". - "Cóż to znaczy? Ozięble dziękujesz,

      Alboż to szczęścia swego jeszcze nie pojmujesz?

      Czyliż się już sprzykrzyły małżeńskie ogniwa?"

      - "Nie ze wszystkim; luboć to zazwyczaj tak bywa,

      Pierwsze czasy cukrowe". - "Toś pewnie w goryczy?"

      - "Jeszczeć!" - "Bracie, trzymaj więc, coś dostał w zdobyczy!

      Trzymaj skromnie, cierpliwie, a milcz tak jak drudzy,

      Co to swoich małżonek uniżeni słudzy,

      Z tytułu ichmościowie, dla oka dobrani,

      A jejmość tylko w domu rządczyna i pani,

      Pewnie może i twoja?" - "Ma talenta śliczne:

      Wziąłem po niej w posagu cztery wsie dziedziczne,

      Piękna, grzeczna, rozumna". - "Tym lepiej". - "Tym gorzej.

      Wszystko to na złe wyszło i zgubi mnie sporzej;

      Piękność, talent wielkie są zaszczyty niewieście,

      Cóż po tym, kiedy była wychowana w mieście".

      - "Alboż to miasto psuje?" - "A któż wątpić może?

      Bogdaj to żonka ze wsi!" - "A z miasta?" - "Broń Boże!

      Źlem tuszył, skorom moją pierwszy raz obaczył,

      Ale, żem to, co postrzegł, na dobre tłumaczył,

      Wdawszy się już, a nie chcąc dla damy ohydy,

      Wiejski Tyrsys, wzdychałem do mojej Filidy.

      Dziwne były jej gesta i misterne wdzięki,

      A nim przyszło do szlubu i dania mi ręki,

      Szliśmy drogą romansów, a czym się uśmiechał,

      Czym się skarżył, czy milczał, czy mówił, czy wzdychał,

      Wiedziałem, żem niedobrze udawał aktora,

      Modna Filis gardziła sercem domatora.

      I ja byłbym nią wzgardził; ale punkt honoru,

      A czego mi najbardziej żal, ponęta zbioru,

      Owe wioski, co z mymi graniczą, dziedziczne,

      Te mnie zwiodły, wprawiły w te okowy śliczne.

      Przyszło do intercyzy. Punkt pierwszy: że w mieście

      Jejmość przy doskonałej francuskiej niewieście,

      Co lepiej (bo Francuzka) potrafi ratować,

      Będzie mieszkać, ilekroć trafi się chorować.

      Punkt drugi: chociaż zdrowa, czas na wsi przesiedzi,

      Co zima jednak miasto stołeczne odwiedzi.

      Punkt trzeci: będzie miała swój ekwipaż własny.

      Punkt czwarty: dom się najmie wygodny, nieciasny,

      To jest apartamenta paradne dla gości,

      Jeden z tyłu dla męża, z przodu dla jejmości.

      Punkt piąty: a broń Boże! - Zląkłem się. A czego?

      "Trafia się - rzekli krewni - że z zdania wspólnego

      Albo się węzeł przerwie, albo się rozłączy!"

      "Jaki węzeł?" "Małżeński". Rzekłem: "Ten śmierć kończy".

      Rozśmieli się z wieśniackiej przytomni prostoty.

      A tak płacąc wolnością niewczesne zaloty,

      Po zwyczajnych obrządkach rzecz poprzedzających

      Jestem wpisany w bractwo braci żałujących.

      Wyjeżdżamy do domu. Jejmość w złych humorach:

      Czym pojedziem?" "Karetą". "A nie na resorach ?"

      Daliż ja po resory. Szczęściem kasztelanie,

      Co karetę angielską sprowadził z zagranic,

      Zgrał się co do szeląga. Kupiłem. Czas siadać.

      Jejmość słaba. Więc podróż musiemy odkładać.

      Zdrowsza jejmość, zajeżdża angielska kareta.

      Siada jejmość, a przy niej suczka faworyta.

      Kładą skrzynki, skrzyneczki, woreczki i paczki,

      Te od wódek pachnących, tamte od tabaczki,

      Niosą pudło kornetów, jakiś kosz na fanty;

      W jednej klatce kanarek, co śpiewa kuranty,

      W drugiej sroka, dla ptaków jedzenie w garnuszku,

      Dalej kotka z kocięty i mysz na łańcuszku.

      Chcę siadać, nie masz miejsca; żeby nie zwlec drogi,

      Wziąłem klatkę pod pachę, a suczkę na nogi.

      Wyjeżdżamy szczęśliwie, jejmość siedzi smutna,

      Ja milczę, sroka tylko wrzeszczy rezolutna.

      Przerwała jejmość myśli: "Masz waćpan kucharza ?"

      "Mam, moje serce". "A pfe, koncept z kalendarza,

      Moje serce! Proszę się tych prostactw oduczyć!"

      Zamilkłem. Trudno mówić, a dopieroż mruczyć.

      Więc milczę. Jejmość znowu o kucharza pyta.

      "Mam, mościa dobrodziejko". "Masz waćpan stangryta?"

      "Wszak nas wiezie". "To furman. Trzeba od parady

      Mieć inszego. Kucharza dla jakiej sąsiady

      Możesz waćpan ustąpić". "Dobry". "Skąd?" "Poddany".

      "To musi być zapewne nieoszacowany -

      Musi dobrze przypiekać reczuszki, łazanki,

      Do gustu pani wojskiej, panny podstolanki.

      Ustąp go waćpan. Przyjmą pana Matyjasza,

      Może go i ksiądz pleban użyć do kiermasza.

      A pasztetnik?" "Umiał ci i pasztety robić".

      "Wierz mi waćpan, jeżeli mamy się sposobić

      Do uczciwego życia, weźże ludzi zgodnych,

      Kucharzy cudzoziemców, pasztetników modnych,

      Trzeba i cukiernika. Serwis zwierściadlany

      Masz waćpan i figurki piękne z porcelany ?"

      "Nie mam". "Jak to być może? Ale już rozumiem

      I lubo jeszcze trybu wiejskiego nie umiem,

      Domyślam się. Na wety zastawiają półki,

      Tam w pięknych piramidach krajanki, gomółki,

      Tatarskie ziele w cukrze, imbier chiński w miodzie,

      Zaś ku większej pociesze razem i wygodzie

      W ładunkach bibułowych kmin kandyzowany,

      A na wierzchu toruński piernik pozłacany.

      Szkoda mówić, to pięknie, wybornie i grzecznie,

      Ale wybacz mi waćpan, że się stawię sprzecznie.

      Jam niegodna tych parad, takiej wspaniałości".

      Zmilczałem, wolno było żartować jejmości.

      Wjeżdżamy już we wrota, spojźrzała z karety:

      "A pfe, mospanie, parkan, czemu nie sztakiety?"

      Wysiadła, a z nią suczka i kotka, i myszka;

      Odepchnęła starego szafarza Franciszka,

      Łzy mu w oczach stanęły, jam westchnął. W drzwi wchodzi.

      "To nasz ksiądz pleban!" "Kłaniam". Zmarszczył się dobrodziej.

      "Gdzie sala?" "Tu jadamy". "Kto widział tak jadać!

      Mała izba, czterdziestu nie może tu siadać".

      Aż się wezdrgnął Franciszek, skoro to wyrzekła,

      A klucznica natychmiast ze strachu uciekła.

      Jam został. Idziem dalej. "To pokój sypialny".

      "A pokój do bawienia?" "Tam, gdzie i jadalny".

      "To być nigdy nie może! A gabinet ?" "Dalej.

      Ten będzie dla waćpani, a tu będziem spali".

      "Spali? Proszę, mospanie, do swoich pokojów.

      Ja muszę mieć osobne od spania, od strojów,

      Od książek, od muzyki, od zabaw prywatnych,

      Dla panien pokojowych, dla służebnic płatnych.

      A ogród?" "Są kwatery z bukszpanu, ligustru".

      "Wyrzucić! Nie potrzeba przydatniego lustru,

      To niemczyzna. Niech będą z cyprysów gaiki,

      Mruczące po kamyczkach gdzieniegdzie strumyki,

      Tu kiosk, a tu meczecik, holenderskie wanny,

      Tu domek pustelnika, tam kościół Dyjanny.

      Wszystko jak od niechcenia, jakby od igraszki,

      Belwederek maleńki, klateczki na ptaszki,

      A tu słowik miłośnie szczebiocze do ucha,

      Synogarlica jęczy, a gołąbek grucha,

      A ja sobie rozmyślam pomiędzy cyprysy

      Nad nieszczęściem Pameli albo Heloisy..."

      Uciekłem, jak się jejmość rozpoczęła zżymać,

      Już też więcej nie mogłem tych bajek wytrzymać,

      Uciekłem. Jejmość w rządy. Pełno w domu wrzawy,

      Trzy sztafety w tygodniu poszło do Warszawy,

      W dwa tygodnie już domu i poznać nie można,

      Jejmość w planty obfita, a w dziełach przemożna,

      Z stołowej izby balki wyrzuciwszy stare,

      Dała sufit, a na nim Wenery ofiarę.

      Już alkowa złocona w sypialnym pokoju,

      Gipsem wymarmurzony gabinet od stroju.

      Poszły słojki z apteczki, poszły konfitury,

      A nowym dziełem kunsztu i architektury

      Z półek szafy mahoni, w nich książek bez liku,

      A wszystko po francusku: globus na stoliku,

      Buduar szklni się złotem, pełno porcelany,

      Stoliki marmurowe, zwierściadlane ściany.

      Zgoła przeszedł mój domek warszawskie pałace,

      A ja w kącie nieborak, jak płacę, tak płacę.

      To mniejsza, lecz gdy hurmem zjechali się goście,

      Wykwintne kawalery i modne imoście,

      Bal, maszki, trąby, kotły, gromadna muzyka,

      Pan szambelan za zdrowie jejmości wykrzyka,

      Pan adiutant wypija moje stare wino,

      A jejmość w kącie szepcząc z panią starościną,

      Kiedy ja się uwijam jako jaki sługa,

      Coraz na mnie pogląda, śmieje się i mruga.

      Po wieczerzy fejerwerk. Goście patrzą z sali;

      Wpadł szmermel między gumna, stodoła się pali.

      Ja wybiegam, ja gaszę, ratuję i płaczę,

      A tu brzmią coraz głośniej na wiwat trębacze.

      Powracam zmordowany od pogorzeliska,

      Nowe żarty, przymówki, nowe pośmiewiska.

      Siedzą goś
    • szpikulec1 Bez PUCHU sie nie obedzie, klasyka 12.10.04, 12:47
      Kobieto! puchu marny!

      Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!
      Postaci twojej zazdroszczą anieli,
      A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!...
      Przebóg! tak ciebie oślepiło złoto!
      I honorów świecąca bańka, wewnątrz pusta!
      Bodaj!... Niech, czego dotkniesz, przeleje się w złoto;
      Gdzie tylko zwrócisz serce i usta,
      Całuj, ściskaj zimne złoto!

      Ja, gdybym równie był panem wyboru,
      I najcudniejsza postać dziewicza,
      Jakiej Bóg dotąd nie pokazał wzoru,
      Piękniejsza niżli aniołów oblicza,
      Niżli sny moje, niżli poetów zmyślenia,
      Niżli ty nawet... oddam ją za ciebie,
      Za słodycz twego jedynego spojrzenia!

      Ach, i gdyby w posagu
      Płynęło za nią wszystkie złoto Tagu,
      Gdyby królestwo w niebie,
      Oddałbym ją za ciebie!
      Najmniejszych względów nie zyska ode mnie,
      Gdyby za tyle piękności i złota
      Prosiła tylko, ażeby jej luby
      Poświęcił małą cząstkę żywota,
      Którą dla ciebie całkiem poświęca daremnie!

      Adam Mickiewicz

    • szpikulec1 Pani śmiała się radośnie 12.10.04, 15:50
      BRUNO JASIEŃSKI
      MIŁOŚĆ NA AUCIE

      Było złote, letnie rano w szumie kolnych heksametrów.

      Auto szło po równej szosie, zostawiając w tyle kurz.

      Zbity licznik pokazywał 160 kilometrów.

      Koło nas leciały pola rozpluskanych, żółtych zbóż.



      Koło nas leciały lasy, i zagaja, i mokradła,

      Jakaś łąka, jakaś rzeka, jakaś w drzewach skryta wieś.

      Ja objąłem Panią ręką, żeby Pani nie wypadła.

      Wicher zdarł mi czapkę z głowy i po polach poniósł gdzieś.

      Pani śmiała się radośnie błyskawicznym tremolando,

      Obryzgany pani śmiechem śmiał się złoty, letni dzień

      I w dyskretnym cieniu ronda z żytnich kłosów ogiriandą

      Nasze usta się spotkały jeszcze pełne świeżych drgnień...



      Może pani chciała krzyczeć? Świat oszalał jak od wina...

      Wiatr gwałtowny bił w policzki, wiatr zapierał w piersiach dech.

      Auto szło wariackim tempem 160 wiorst godzina.

      Koło nas leciały pola, kępy drzew i czuby strzech
    • homosovieticus Płeć Ogrodnika ? 13.10.04, 08:02
      Ogrodnik

      Dzień w dzień przychodzi, aby znowu odejść.
      Idź i oddaj mu, przyjaciółko, kwiat z moich włosów.
      Jeśli cię zapyta, kto go przysłał, zaklinam, nie zdradzaj mojego imienia,
      ponieważ on przychodzi tylko, aby znów odejść.

      Usiadł w kurzu pod drzewem.
      Przyjaciółko, uściel mu tam miejsce z kwiatów i liści.
      Oczy jego są smutne i smutek budzą w mym sercu.
      Nie wyjawiaj mi, co go dręczy; przychodzi tylko, aby znów odejść.

      R.Tagore



    • szpikulec1 mię twoje wdzięczne tak oczarowały oczy 13.10.04, 09:20
      Żoneczko moja najśliczniejsza, największa duszy i serca mego pociecho!


      Tak mi się twoja śliczność, moja złota panno, wbiła w głowę, że zawrzeć oczu
      całej nie mogłem nocy. P. Bóg widzi, że sam nie wiem, jeśli tę absence znieść
      będzie można; bo ażem sobie uprosił M. Koniecpolski, że ze mną całą przegadał
      noc tę przeszłą. Dziś ani o jedzeniu, ani o spaniu i pomyśleć niepodobna. Owo
      widzę, że mię twoje wdzięczne tak oczarowały oczy, że bez nich i momentu
      wytrwać będzie niepodobna, i tak tuszę, że notre amour ne changera jamais en
      amitie, ni en la plus tendre qui fut jamais. To jest pewna, że już od dawnego
      czasu zdało mi się, żem bardziej i więcej kochać nie mógł; ale teraz
      przyznawana, że lubo nie bardziej, bo niepodobna kochać bardziej, ale je vous
      admire coraz więcej, widząc perfekcję a tak dobrą i w tak pięknym ciele duszę.
      Owo zgoła, serca mego królewno, chciej tego być pewna, że wprzód wszystko wspak
      się odmieni przyrodzenie, niżeli najmniejszą odmianę śliczna Astree w swym uzna
      Celadonie.

      Z Warszawy żaden mój dotąd nie powrócił posłaniec. Ja jutro stąd, da P. Bóg,
      przede dniem w swoją wybiorę się drogę. - Z naszych piszą mi krajów, że orda
      przyszła już pewnie do p. wojewody ruskiego; p. wojewoda też krakowski już się
      pewnie ruszył od Tarnopola w Ukrainę, poszedł za nim i p. Sieniawski. Nie wiem
      tedy, kto pójdzie teraz do boku Króla JMci, ponieważ co życzliwsi wszyscy w
      Ukrainie, a drudzy albo przy tamtej stronie, albo w domu, na rzeczy patrząc,
      siedzieć będą.

      Konserwację odoru zalecam i przypominam, na którym wszystka Sylwandrowa zawisła
      szczęśliwość. Dla Boga, nie proszę, ale uniżenie suplikuję, aby tym odorem tak
      nie szafować, jako swoim! Orondate według danego parolu do swojej pospieszy
      Kasandry, bo pewnie le dieu meme qui fait qu'on aime swoich mu w tę drogę doda
      skrzydeł. Czekać go tedy z ochotą et sans aucune melancolie, tylko z tą
      impacjencją, z której on pojedzie i w której będzie, póko nie ogląda to, co
      jest najpiękniejszego i najdoskonalszego nie tylko na ziemi, ale i parmi tous
      les astres. Proszę nie wątpić w tym i wierzyć jako najżyczliwszemu swemu.

      Kompanii wszystkiej kłaniam. Dziś ekspediować, żeby tu przede dniem stanął
      posłaniec. Sprawy jako tam idą, oznajmić.

      JAN III SOBIESKI
      W Pielaskowicach, we wtorek [9 VI 1665
      LIST DO KRÓLOWEJ MARII KAZIMIERY

      • homosovieticus Masz to coś czego poszukiwalem od dawna. 13.10.04, 11:09
        List do Ukochanej


        Ukochana!


        . Dlugo zwlekalem z napisaniem tego listu, poniewaz obawialem sie, jak go
        przyjmiesz, zlekceważysz moich uczuć..Poczatkowo chcialem normalnie porozmawiac
        z Toba, lecz nie mialem odwagii zunalem, ze list bedzie najodpowiedniejszy.

        .W porównaniu z innymi dziewczynami wyrózniasz sie nie tylko nieprzecietna
        uroda, ale takze sposobem bycia.Masz to coś czego poszukiwalem od dawna.Jestes
        czarujaca, niepowtarzalna, nieporównywalna do zadnej inneWidze Cie gdy sie
        denerwujesz,smiejesz,placzesz,pocieszasz,jestes w glupich sytulacjach i za
        kazdym razem pragne byc przy Tobie i przzywac to wsyztko razem z Toba

        Często rozmawiamy.Niestety jestesmy tlyko na stopie kolezenskiej.Chcialbym to
        zmienic.Dobrze nam sie z soba rozmawia i choc mamy zuplenie inne zdania na
        wiele tematow to chyba nie przeszkadza.W koncu przeciwkienstwa sie
        przycigaja .Czy nie czujesz tego co ja gdy stoimy obok siebie na przerwie lub
        przypadkiem spotkamy sie na zakupach w sobotni poranek?Czesto mam ochote
        poprostu przytuli sie.Prage abys zanurzyla sie w moje ramiona i lezala tak juz
        na zawsze. Obserwuje jak rozmawiasz z kolezankami,jak smiejesz sie i
        denerwujesz… Kazdy Twój odruch czy grymas jest dla mnie jest najpiekniejszy na
        swiecie

        Jw. Tej chwili jetses stes w moim zyciu osoba wyjatkowa, jestes kims, dla kogo
        warto zyc. Od jakiegos czasu nie moge przestac o Tobie myslec, caly dzien mam
        przed oczyma Twoja twarz. Gdybym tylko byl w stanie, dalbym Ci gwiazdke z
        nieba.!
        .
        Wiem, ze to co pisze moze wydac Ci sie troche dziwne, mozesz zastanawiac sie
        dlaczego ten facet nie moze powiedziec mi tego prosto w twarz, lecz zrozum, ze
        w wyznanie tak pieknej osobie jaka jestes nie jest wcale takie proste. Trudno
        jest mi w tej chwili cokolwiek wymyslic.


        Autor nie znany.
    • szpikulec1 Re: Płeć 13.10.04, 23:18
      KAZIMIERZ PRZERWA-TEMAJER
      ONA


      Księżyc wśród białych chmurek, którymi wiatr miota,

      światła zmienne, płochliwe wywołując tony;

      oceanu nęcąca, mistyczna ciemnota;

      zorza, co wzrok olśniewa o południu złota;

      nicokreślny blask gwiazdy w wodzie odstrzelonej;



      ranek promienny, ciepły, pogodny, radosny,

      rozkosz ziemi, powietrza, wody i błękitu,

      pełen woni róż, lilii, heliotropu, sosny,

      upajający ranek pierwszego dnia wiosny,

      budzący bezmiar marzeń, tęsknot i zachwytu;



      limba, co nad jeziorem chyli się o zmroku

      i spogląda w głąb dumna, cicha, zamyślona,

      wsłuchana w melodyjny, senny szum potoku

      i od fali ku gwiazdom mglejącym na stoku

      nieskończonych błękitów patrząca: to ona.

      • homosovieticus Piłsudsk,i tęskniący za ramionami kochanych Pań! 19.10.04, 07:57
        Było pięć pań, które odegrały mniejszą lub większą rolę w życiu Piłsudskiego.
        Dwie z nich były jego żonami. Tak się składało, że każdą z nich porzucił, aby
        trafić w ramiona kolejnej, młodszej i bardziej fascynującej. Pierwszą ukochaną
        była Leonarda Lewandowska, drugą – Maria Juszkiewicz, kolejną – Aleksandra
        Szczerbińska. Maria i Aleksandra miały szczęścia zostać jego żonami. Eugenia
        Lewicka i Jadwiga Burhardt były tylko przyjaciółkami. Moim zdaniem ciężko było
        kobietom związanym z Piłsudskim. Najpierw był konspiratorem i pędził
        niebezpieczne i nieustabilizowane życie. Później został wielkim przywódcą,
        politykiem, symbolem patriotyzmu i odwagi. Wszyscy z jego otoczenia pozostawali
        w jego cieniu, kobiety szczególnie."

        po szczegóły, tutaj:
        ziukp.republika.pl/Kobiety/kobiety.htm
    • homosovieticus KOCHANE... DROGIE... PANIE... 19.10.04, 11:23
      KOCHANE... DROGIE... PANIE...

      Doskonale zdajecie sobie z tego sprawę , że jesteście celem każdego
      mężczyzny... Każdy w różnym wieku stara się i walczy o swą miłość jesteście
      najważniejsze najpiękniejsze i zawsze tak będzie... Przynajmniej dla
      mnie...Można widzieć świat tak. Aby codziennie była wiosna czy to jesień czy
      też zima... Wielka jest siła kobiety...Cóż, jeżeli mężczyzna nie widzi tego
      wszystkiego tylko zaczyna myśleć o tym, jaki on jest biedny słaby i nie potrafi
      sobie poradzić w tym świecie...Cóż to on ma problem nie wy.....szukajcie
      takiego, który czuje wierzy.... Każdy z nas... Czy jest kobietą czy tez
      mężczyzną... Ma wielki dar... Ten dar to uczucia... Pamiętajcie o tym drogie
      Panie... Warto darować uczucia zawsze.... A mężczyzna potrzebuje i zawsze
      potrzebował uczuć od drugiej mu bliskiej osoby....Jak ma być mężczyzna?..
      Zawsze pytacie się o to w ankietach, wywiadach, spotkaniach, artykułach?..
      Niema jednego modelu faceta . Wasz staranny dobrany wizerunek gubi się w
      realnym życiu.Oczekujecie stabilizacji. Poczucie bezpieczeństwa. Ma być
      zorganizowany odważny bohaterski itd. A jeszcze do tego romantyczny delikatny
      uczuciowy.Jest jeszcze wielu takich ludzi uwierzcie...Czy źle szukacie?.
      Może....Miłość buduje...Czasami niszczy... Potrafi dać tak wiele.... Nie
      potrafimy żyć nie kochając... Tak zawsze było.Piszecie często o facetach, jacy
      są wredni,zdradzający,chamscy . Jak można spojrzeć na kobietę cóż ona wyczynia
      nie piszę tu o wszystkich facetach i kobietach, ale coraz więcej jest takich
      niczym już się nie różnią. .. jak spojrzeć można swojemu chłopakowi w oczy jak
      można z nim się kochać będąc jaszcze chwilę temu z innym. Znam kilka kobiet,
      które z premedytacją bez żadnej żenady pakują się żonatemu facetowi do łóżka,
      co chcą udowodnić?...Jest też grupa kobiet, która kocha namiętnie obiecuje
      wierność ( tak jak facet) oddanie, a gdy wydaje im się,że się zakochały ( tak
      myślą i mówią,że kobieta kocha i ważniejsze są dla niej uczucia) i po kilku
      miesiącach wracają do swych poprzednich partnerów wyznając wierność i miłość.
      Nie piszcie mi, więc,że faceci są tylko wszystkiemu winni,że tylko oni
      zdradzają ? nie chodzi już o kasę -bez pieniędzy też to wszystko się odbywa -
      jak żyją? oszukują siebie nawzajem a po kilku latach uczą innych moralności...
      nie bronię siebie i innych facetów, ale zdrada to zdrada a zatajenie takich
      faktów przyszłemu mężowi ( czy też żonie) to brak szacunku do niego i siebie
      oczywiście. Pozdrawiam wszystkich, którzy wiedzą, co to jest prawdziwa miłość,
      którzy są w trudnych sytuacjach, ale mają godność i szacunek, którzy kochają i
      wierzą....




      ~Maciej 33, 2004-03-25 11:44
    • homosovieticus Najdroższa, Najdroższa! 19.10.04, 15:28
      Najdroższa, Najdroższa! Jeśli tyle jest dobroci na świecie,
      to nie trzeba się bać, nie trzeba być niespokojnym. Twój list
      nadszedł - siedziałem u swego szefa i omawialiśmy
      ubezpieczenia w kopalniach skaleni - wtedy chwyciłem
      ten list znowu z tym samym co przedtem drżeniem rąk
      i patrzyłem na szefa jak na jakąś zjawę. Ale zaledwie
      przeczytałem go dwa lub trzy razy, byłem już tak spokojny,
      jak sobie tego od dawna życzyłem i o co się trzy dni temu
      modliłem w nocy. Twoja koperta - (to jest nieprawidłowo,
      powinno być napisane: koperta, ale "Ty" i "Twój" chcą być
      wciąż na widoku) - koperta ze swoimi słowami
      uspokajającymi nie mogła tego sprawić, odczytałem je bowiem
      dopiero później, a to, co było w liście, powinno było
      wszakże mną wstrząsnąć, bo im więcej się otrzymuje,
      tym bardziej trzeba się bać na tej nieustannie obracającej się
      ziemi - a więc tylko owo "Ty" mogło być tym, co mnie
      uwięziło, owo "Ty", za które dziękuję Ci na klęczkach,
      bo na mnie je wymusił niepokój o Ciebie, a teraz Ty mi je
      spokojnie oddajesz.
      F. Kafka
    • homosovieticus do szpikulca1 prosba maleńka jak ziarnko gorczycy 20.10.04, 10:38
      Byłbyś tak dobrym i poezje miłosną, pisaną przez płeć piekną i dla do mężczyzn
      przeznaczoną,zamieszczał Tu również.
      Proszę :))
      • Gość: omamiony wiedźmin Re: specjalnie dla Marianka :))) IP: *.crowley.pl 20.10.04, 11:16
        fragment ludowej poezji,specjalnie dla Mańka o kaprawych ślepiach :)))
        " Czy chcesz za męża Mariana ?
        Mariana,Mariana łoj nie !
        Bo Marian mo faja i dwa puste jaja
        Mariana ,Mariana łoj nie !
        Czy chcesz za męża Homosia ?
        Homosia,Homosia łoj nie!
        Bo Homoś syn słońca,pie..oli bez końca
        Homosia,Homosia łoj nie !
        Czy chcesz za meża Marudę?
        Marudę,Marudę łoj nie !
        Bo łon niekumaty i maczuga jak z waty
        Marudę,Marudę łoj nie !"
        Szanowny Szpikulec się ociągał,więc ja postanowiłem spełnić Twoje prośby.
        Całuję rączki Homorycerza zakutego w pisuarowy pancerz :)))
        • homosovieticus Re: specjalnie dla Marianka :))) 20.10.04, 12:17
          Dziękuję!
          Wiedźma, widzę od Mistrza i Małgoli ?
    • homosovieticus Płeć i jej konsekwencje o jakich nie śniło się nam 24.10.04, 10:36
      www.mirnal.neostrada.pl/bulwpik.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka