witek.bis
25.01.20, 10:04
Transakcja zakupu niemieckich linii lotniczych wydaje się wręcz wzorcowa.
Niemiec nawet nie udaje, że płacze, a Polak jest po prostu wniebowzięty.
Ten pierwszy pozbył się wreszcie kłopotu z dofinansowywaniem upadającego szrotu, a ten drugi jest tak szczęśliwy, że w zakupionych maszynach nawet nie będzie przekręcał liczników. Wręcz przeciwnie - chętnie podkreśli, że kupione aeroplany do najnowszych nie należą. Bo Morawiecki może i jest banksterem, ale przede wszystkim jest historykiem, dla którego nie ma nic bardziej cennego i świętego niż heinkle i dorniery z przestrzelinami po pociskach polskiej obrony przeciwlotniczej z Września 1939 roku.