buldog2
11.08.20, 19:21
W dzisiejszym Popołudniu TOK FM gościem była posłanka ZSL. Powiedziała wiele tez przewartościowujących nasze wyobrażenia o przedmiocie rozmowy, między innymi i to, że w szkołach z językiem białoruskim dzieci mają do czynienia godzinę tygodniowo. Żeby się nie wysilać, bo nie ma co (wiarygodność cytatu poświadczam sam), bierzemy pierwsze z brzegu wyjaśnienie:
В Беларуси два государственных языка: белорусский и русский. Преподавание в школах ведется на двух языках, причем белорусский язык и история Беларуси во всех школах преподается на белорусском. В сельской местности почти все школы являются белорусскими. В городах также есть школы и гимназии с белорусским языком преподавания. В ВУЗах также есть преподаватели, предпочитающие белорусский язык преподавания своих предметов. Но русский язык, к сожалению, конечно же преобладает.
Tłumaczę to, co wyróżniłem boldem: język białoruski i historia Białorusi we wszystkich szkołach wykładana jest po białorusku. Prawie wszystkie szkoły wiejskie mają język nauczania białoruski. W miastach także są szkoły [podstawowe - bul] i gimnazja z białoruskim językiem wykładowym.
Język białoruski nie jest dominujący w mowie codziennej, natomiast niezależnie od posługiwania się rosyjskim w Białorusi (wobec czego od lat na alarm biją Rosjanie) rośnie poczucie odrębności narodowej, w odróżnieniu od Ukrainy nie połączone z kompleksem niższości. Białorusini nie tylko tego kompleksu nie czują, powszechne jest raczej poczucie dystansu i wyniosłości w stosunku do społeczeństwa rosyjskiego.
Nie pamiętam nazwiska tej pani, tytułowano ją gościnią (Vivaldi podkreśla na czerwono - hura!), co jak najbardziej odpowiada jej kondycji intelektualnej.
Pasuje do poziomu merytorycznego i całości audycji. Więcej gościń z ZSLu.