Nie chodzi o wirusa komputerowego tylko o polską odmianę Covid-19
W Europie, po wiosennym szczycie ilość chorych w danym dniu zaczęła się nieco wypłaszczać. Teraz, po wakacyjnych podróżach i rozpoczęciu nauki w szkołach zaczęła znowu dość szybko rosnąć, w niektórych krajach bardzo szybko (np. Francja).
A w Polsce? Polski wirus jest inteligentny. Wprawdzie kiedy w Europie liczba chorych zaczęła się wypłaszczać a nawet obniżać, to u nas stale rosła co świadczyło o tym, że szybkość zarażania nowych chorych była stała.
Ale kiedy ogłoszono drugi termin wyborów i Mateusz M. ogłosił, że wirus nie jest zagrożeniem, to ilość chorych zaczęła szybko spadać.To trwało do dnia wyborów a zaraz po wyborach ilość chorych zaczęła gwałtownie rosnąć. Tak gwałtownie, że krzywa aktualnie chorych stała się przedłużeniem tej wiosennej. Tak trwało do dnia powołania nowego ministra zdrowia. Od tego dnia liczba aktualnie chorych spada w oszałamiającym tempie.

Powód jest oczywisty. Nasz, polski wirus jest nie tylko katolicki ale na dodatek niezwykle inteligentny, Ogląda TVPiS, czyta Gazetę Polską, rozmawia z Kurskim tudzież Zybertowiczem i wie co się dzieje w polityce. Kiedy zbliżały się wybory postanowił nie odstraszać wyborców PiS i dyskretnie przysnął do Argentyny. Odrobił to po wyborach, ale kiedy dowiedział się, że mamy nowego ministra zdrowia to się przestraszył i uciekł do Argentyny. Tym bardziej, ze w Polsce zaczął się rok szkolny i dzieci łażą po szkołach, a polski wirus szkół unika bo wszytko wie (z TVPis)
Wniosek: po raz kolejny jesteśmy wzorem dla Europy. Niech inne państwa wreszcie postarają się wyhodować u siebie równie inteligentnego wirusa. Dadzą radę? Na pewno nie.