kawa_poranna11
24.11.24, 22:15
Pisowcy lubują się w tytułach.
Profesor, doktor.
Profesor Lech Kaczyński, Profesor Kryśka, doktor kandydat.
Tak jakby ich to rajcowało.
Przecież nikt dozgonnie i po śmierci nauczyciela z Liceum nie nazywa, nie tytułuje profesorem.
Lub magistrem.
A pisowskie z lubością i czołobitnie - profesor, doktor, magister.
Syndrom chłopstwa z uniżonością i czołobitnością stykając się z kimś, kto bardziej z nich wyrósł?