kawa_poranna11
30.01.26, 19:29
W publicznie dostępnych materiałach nie daje się wskazać żadnego
trwałego efektu delegacji, w której Nawrocki pojechał do Moskwy w
dniach 23–25 lipca 2018 r. wraz z czterema innymi osobami.
Nie było „produktu” po powrocie: raportu, ustaleń ani wdrożonego
projektu, a w obiegu pojawiały się informacje, że muzeum nie
odnalazło w swoich zasobach materiałów dokumentujących tę
wizytę, gdy o to pytano.
Wydano ok. 22,5 tys. zł, a mimo to nie dało się pokazać, co
Polska realnie z tego miała — co obnażało marnowanie
społecznych pieniędzy.
Szkodliwość dla Polski?
Wizyta w rosyjskich instytucjach pamięci — nawet jeśli
miała „prostować narrację” — w praktyce mogła legitymizować
rosyjską politykę historyczną: Rosja mogła przedstawiać ją jako
dowód „normalnej współpracy”, zamiast sporu o prawdę historyczną.
Ponieważ po polskiej stronie nie było twardych, udokumentowanych
rezultatów, zostawał głównie zysk propagandowy dla Rosji oraz koszt
wizerunkowy dla polskiej instytucji publicznej.