magni-nominis-umbra
06.12.04, 20:26
Nie znosząc i jednych i drugich optowałbym za... LPR-em. Wszechpolscy wszechpolacy, z wszechpolskim wszechpolakiem jako przywódca są po prostu przewidywalni.
Gdy rozumiem strategie wroga, łatwiej jest z nim wygrać.
Natomiast PSL, który w ciągu roku robi wolte od współpracy z komunistami do rzucania się w objęcia właśnie LPR-u, jest nieprzwidywalne, amorficzne, miałkie sypkie, święte i odrażające.
Co to jest?
Partia ludowa, prawica, lewica, socjaliści, trockiści, chłopomani, manichłopy?
Nie znaju...