Gość: smutny
IP: *.chello.pl
13.12.04, 00:02
Termin ten wykorzystal ostatnio w swojej ksiazce Rafal Ziemkiewicz.
To okreslenie opisuje pewnego rodzaju mentalnosc, ktorą scharakteryzowac
mozna krotko: dupkowatosc. Innymi slowy postawa taka cechuje ludzi prostych,
czasem wrecz prymitywnych, ktorzy maja metne pojecie o tym czym jest
moralnosc albo etyka. Niestety, ale wielu naszych rodakow o takiej
mentalnosci (robotniczo-chlopskiej - 45 lat PRLu zrobilo swoje) jest niejako
wizytowka naszej Ojczyzny za granica. Dosc powiedziec, ze jaskrawym
przykladem jest tu polska pozal sie Boze diaspora w USA, ktora na skrajnie
negatywna opinie zapracowala sobie rzetelnie i cierpliwie. Polak
(stereotypowo) to nie tylko pol-zwierze, ale antysemita, rasista, zlodziej,
cwaniak. Polski pisarz mieszkajacy w Nowym Jorku (Glowacki) w programie
Lisa "Co z ta Polska" powiedzial, ze najgorsza rzecza jaka moze zrobic Polak
w potrzebie w USA to zwrocic sie o pomoc do swoich rodakow. Nie dosyc, ze mu
nie pomoga, to jeszcze go dobija po prostu.
Przykladow "polactwa" moznaby mnozyc. Wystarczy spojrzec na nasz kochany
Sejm, na lepperiade ogarniajaca nasze spoleczenstwo, na Lige Polskich Rodzin,
ktorych to czlonkow w innych czasach nazwano by po prostu zdrajcami Ojczyzny
i wieszano by ich na rogatkach miast. Targowiczanie tez obwiescili sie
jedynymi obroncami polskosci i wiadomo jak to sie skonczylo.
Warto wspomniec o Radiu Maryja, o polskim Kosciele katolickim, ktory dziala w
stanie dziwnej schizofrenii. Z jednej strony funcjonuja sprawnie w jej lonie
srodowiska oswieconych intelektualistow, filozofow i etykow, ktorzy sa
mistrzami w swoich dziedzinach, z drugiej strony Kosciol w jakis tam sposob
toleruje ludzi pokroju ks. Jankowskiego szermujacego antysemityzmem i
trafiajacego z takimi pogladami do kanalii swojego autoramentu. Wlaczam
telewizor i widze "prawdziwych katolikow" ujadajacych z grymasem nienawisci
na twarzach, chcacych bic ludzi o innych niz oni pogladach, tepo wpatrujacych
sie w swiat ich otaczajacy... Az dziw bierze, ze ci ludzie, tak skorzy do
rekoczynow, wlasnie przed chwila wyszli ze mszy swietej, podczas ktorej
slyszeli o milosci do blizniego czy o Jezusie Chrystusie...
Polactwo. Niektorzy mowia, ze to zjawisko mozna tez nazwac "wiesniactwem" i
ze z nim, wsrod naszej mlodziezy wiaze sie zjawisko "dresiarstwa". Na
przykladzie kosciola sw. Brygidy w Gdansku widac, ze tego typu oszolomstwo
ogarnia ludzi bez wzgledu na pochodzenie czy wiek. Wyznacznikiem czesto jest
wyksztalcenie. Im nizsze, tym glupota upada na podatniejszy grunt i ogarnia
umysly tych biednych prawie zezwierzeconych ludzi. U nas o wyzsze
wyksztalcenie niestety nie trudno, wiec i wsrod "magistrow" znajda
sie "yntelygenci"... Jednak dane mowia same za siebie: milosnicy Samoobrony i
LPR rekrutuja sie glownie sposrod ludzi o zdecydowanie najnizszym
wyksztalceniu... A potem...coz...potem glupota generuje podlosc. Czego mozna
wymagac od ludzi, ktorzy kompletnie nie umieja odrozniac dobra od zla?