Gość: kuba
IP: *.torun.dialup.inetia.pl
15.07.02, 02:14
W Gazecie z 12 lipca br. na stronie 8. znalazła się notka dotycząca
inscenizacji bitwy pod Grunwaldem. Należy zauważyć, że wnioski z niej płynące
znacznie rozmijają się z rzeczywistością - to, że zawiedli sponsorzy nie ma
wpływu na zawartość rycerskich misek - posiadanie prowiantu jest osobistym
zmartwieniem uczestników. W zeszłym roku, w ramach uczty kończącej imprezę,
Organizatorzy dostarczyli dla chorągwi, czyli około 30-50 osób, jedzenie
mieszczące się w niewielkim garnku.
Jeśli chodzi o warunki sanitarne, to lepiej przemilczeć to, co Organizatorzy
fundują "braci rycerskiej". Uczestnicy zjeżdżają pod Grunwald nawet 10 dni
przed bitwą i w tym czasie nikt nie zajmuje się stanem sanitariatów; co to
oznacza tłumaczyć nie trzeba... Za autentyczny sukces uważam "wybudowanie" w
zeszłym roku "kabin prysznicowych" ale: udając się "pod prysznic" należało
zaopatrzyć się w 5 litrową butlę po mineralce, bo nigdy nie było wiadomo, czy
w kranie będzie woda. I tak dalej...
Nie ma znaczenia, czy sponsorzy dadzą 200 tysięcy czy "tylko" 150; Uczestnicy
i tak płacili za wszystko z własnych kieszeni. I nie wierzę, żeby w tym
roku "brać rycerska" zobaczyła pieniądze włożone przez sponsorów w tą imprezę.
Kuba (uczestnik Grunwaldu 2000 i 2001)