vicemichnik
19.07.05, 18:53
Dla Amerykanów każdy kto nie należy do jakiegoś Kościoła jest podejrzany.
Bywa wtedy posądzany o sprzyjanie komunistom.
Nie było i nigdy nie będzie amerykańskiego prezydenta, który nie byłby
związany z jakimś Kościołem. Żaden polityk ateista nie ma nawet co marzyć o
politycznej karierze.
A u nas ?