Dodaj do ulubionych

Oświadczenie lustracyjne Bochniarz prawdziwe

09.08.05, 22:49
Poniewaz widze, ze w celu wyciecia postow pod ta informacja wprowadzono ja po
raz drugi do netu. Po raz drugi napisze po co SB miala werbowac Bochniarz ?
Przeciez byla wierna córą PZPR az do momentu wyprowadzenia sztandaru.
Obserwuj wątek
    • dan3iger .. i to nie szarakiem była w PZPR a SEKRETARZEM ! 10.08.05, 12:38
      no to ja też powtórzę swójpost:

      Sam red. Gadomski ją chwali że "W latach 80. była sekretarzem PZPR w Instytucie
      Koniunktur i Cen. Cóż za doświadczenie i klasa polityczna pani Henryki ! Zresztą
      Pani Henryka od 1980 r nieprzerwanie ! (czyli w stanie wojennym też) była
      sekretarzem PZPR.
      Zresztą - mnóstwo ciekawych informacji jest tutaj :)
      mazowsze.kraj.com.pl/bochniarz/bochniarz.shtml
      • margala Re: .. i to nie szarakiem była w PZPR a SEKRETARZ 10.08.05, 16:37
        podsumowując, z taką biografią H. Bochniarz wspaniale nadaje się na kandydatkę
        Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich.
    • t-800 Re: Oświadczenie lustracyjne Bochniarz prawdziwe 10.08.05, 12:46
      A kto to ten Bochniarz? Nie chce mi się artykułu otwierać. ;-]
    • x-y-z Coś dla fanów HB 10.08.05, 23:16
      Pozwoliłam sobie przedrukować w calości Panie Łukaszu. Myślę, że mi Pan
      wybaczy.

      "Łukasz Kujawa, 25 lipca 2005.

      „Bądź sobą i wygraj - 10 podpowiedzi dla aktywnej kobiety” – taki tytuł nosi
      poradnik dla kobiet w biznesie, napisany przez kandydatkę na urząd Prezydenta
      RP Henrykę Bochniarz. Tylko, że przy poparciu wynoszącym 1% bycie sobą nie
      wystarcza. Chociaż z drugiej strony to właśnie bycie Henryką Bochniarz powoduje
      tak niskie poparcie.

      Kiedy Partia Demokratyczna wytypowała Henrykę Bochniarz na kandydatkę do
      wyborów prezydenckich, ja, jako osoba śledząca scenę polityczną po prostu
      bardzo się zdziwiłem. Ciekaw jestem natomiast co powiedział „przeciętny
      wyborca”, w najlepszym przypadku zapewnię podsumował ten wybór słowami: „To
      chyba ta kobieta od pracodawców z telewizji”. I jeżeli rzeczywiście padły takie
      słowa, to ludzie odpowiedzialni za marketing polityczny Pani Bochniarz mogą być
      dumni. Ponieważ praktycznie nikt nie zna dobrze historii tego kandydata, trzeba
      zacząć właśnie od niej.
      Fullbright, PZPR i ucieczka do wanny Henryka Bochniarz urodziła się w 1947 roku
      w Świebodzinie, ale już dwa miesiące później przeniosła się do Zielonej Góry.
      Nie jest większym zaskoczeniem fakt, że podczas swoich szkolnych lat Henryka
      Bochniarz dzielnie okupowała pierwsza ławkę. Jak wspomina jej
      wychowawczyni: „Henia siedziała najczęściej w pierwszej ławce. Dobra uczennica
      i dobry organizator, miała autorytet u koleżanek. Umiała je ustawić”. Lekcje
      baletu oraz występy w „Zespole pieśni i tańca ziemi lubuskiej” skutecznie
      umilały wolny czas. Kiedy podjęto decyzje o studiach, wybór był prosty -
      Wydział Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (dzisiejsze
      SGH). Jej stryj, Zbigniewa Kamecki, był tam szanowanym profesorem. Jednak w
      czasach studenckich Henryka Bochniarz przeszłą małą metamorfozę, jak wspomina
      jedna z jej koleżanek: „Często chodziłyśmy do teatru, lubiłyśmy się bawić w
      klubach studenckich”. W końcu wstąpiła ZSP, tam też poznała swojego przyszłego
      męża. W 1978 Henryka Bochniarz odebrała legitymację PZPR. Kandydatka tłumaczy
      to słowami: „Wstąpiłam do PZPR, bo myślałam, że jest to szansa, by coś zmienić,
      a nie tylko siedzieć i narzekać. Wtedy w to wierzyłam”. Niezależnie od chęci
      legitymacja nie została złożona. A praca w Instytucie Koniunktur i Cen nie
      została przerwana nawet podczas Stanu Wojennego. Członkostwo w PZPR oraz
      doskonałe zdolność dały Henryce Bochniarz możliwość skorzystania z legendarnego
      stypendium Fullbrighta.

      W 1985 r. kandydatka na Prezydenta RP wyjechała na stypendium do University of
      Minesota. Bardzo bała się nowego środowiska, a w szczególności Afroamerykanów.
      W pierwszych dniach swojego pobytu, spała w wannie, barykadując się w łazience.
      Dopiero po przyjeździe rodziny i aklimatyzacji, emocje opadły. Po powrocie z
      USA założyła firmę konsultingową Nicom. Pełnym zaskoczeniem był rok 1991, kiedy
      to zadzwonił premier do niej premier Bielecki.

      Mała polityka lat 90-tych

      Jan Krzysztof Bielecki potrzebował kogoś kompetentnego na stanowisko Ministra
      Przemysłu i Handlu. Drastyczne przekształcenia początku lat 90-tych wymagały
      bezkompromisowych ludzi. Henryka Bochniarz bez wątpienia mogła się do nich
      zaliczyć. I rzeczywiście jej współpracownicy byli pod wrażeniem - „Działała z
      zimną krwią, nie dała ponieść się emocjom, które towarzyszyły strajkom. Jak
      pojechała do jakiejś fabryki, to bez owijania w bawełnę mówiła ludziom prawdę” –
      jak posumował działalność Bochniarz Michał Boni, ówczesny minister pracy.
      Niestety podczas swojej kadencji ministra podjęła także i decyzje, które mogą
      ją zacząć prześladować w ogniu kampanii. Do jednych z nich, bez wątpienia
      należy wybór Marka Dochnala i jego firmy dla napisania programu
      restrukturyzacji przemysłu zbrojeniowego. Na nieszczęście nowej minister, na
      jesień 91 roku miało miejsce przetasowanie wyborcze i Henryka Bochniarz
      zakończyła swoją karierę. Nie ukrywała wtedy swojej frustracji, jak twierdzi
      miała jeszcze wiele pomysłów i energii, której to nie było jej dane wtedy
      wykorzystać.

      Energię jaką posiada dane jej było dopiero wykorzystać w roku 1996, kiedy to
      została prezesem Polskiej Rady Biznesu (koniec kadencji w 1999 r.). Otrzymała
      Nagrodę Kisiela w 1998 r., jest także jedną ze współfundatorek Nagrody
      Literackiej „Nike”. Natomiast od 1999 r. pełni funkcję, która przyniosła jej,
      przynajmniej częściową uwagę mediów – prezydent Polskiej Konfederacji
      Pracodawców Prywatnych. Doświadczenie oraz wiedza, jaką zdobyła dzięki tej
      funkcji ma być legitymacją dla jej kandydatury i kluczem do sukcesu.
      Przynajmniej jedną z tych dwóch rzeczy jest zgodna z prawdą.

      Gdzie ten pomysł na Polskę?

      „W Polsce polityka znalazła się w etycznym kryzysie, posłowie łamią prawo, głos
      autorytetów nie jest słuchany a poważną debatę zastępuje sprawa teczki
      premiera.”

      Na oficjalnej stronie Henryki Bochniarz nie znajdziemy sekcji „Pomysł na
      Polskę” (nazwa cyklu spotkań z kandydatką w miastach Polski). Nie ma tam
      niczego oprócz ogólników, paradoksalnie tematem na który poświęcono najwięcej
      miejsca jest lustracja i teczki. Temat, którego Henryka Bochniarz jest
      przeciwnikiem.

      Kandydatka podaje dokładną receptę na rozwiązanie problemu. Należy powołać
      rzecznika osób pomówiony o współpracę (ma on działać w strukturach IPN) oraz
      stworzyć Komisję Prawdy, Skruchy i Pojednania. Należy odtajnić listę
      funkcjonariuszy (tych którzy nie przeszli weryfikacji). Całość tych
      przedsięwzięć ma zablokować przekształceniu się IPN w V władzę RP (język ze
      strony kandydatki). Nie zaskakuje także postawa obronna III RP i jej osiągnięć.
      Tym bardziej nikogo nie może dziwić poparcie dla kobiet w życiu zawodowym i ich
      niedocenianie. Osobiście, po kandydatce z takim doświadczeniem, spodziewałem
      się konkretnego programu ekonomicznego. Ażeby do niego dotrzeć musiałem
      prześledzić wcześniejsze wypowiedzi Henryki Bochniarz.

      "Związkowcy uznali, że nie jesteśmy krwiopijcami, a my - że związkowcy to banda
      nierobów i pijaków. Sporo czasu nam to zajęło, ale to kapitał na przyszłość"

      Wiedza zdobyta w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych powoduje, że
      Henryka Bochniarz stanęła po stronie średniego i małego biznesu. Postuluje
      ażeby pracodawcy łączyli się w organizacje, gdyż tylko dzięki temu będą mogli
      wywrzeć nacisk na polityków. Państwo ma obowiązek pomóc pracodawcą. Jak?
      Zmianie powinny ulec pozapłacowe koszty pracy (np. ZUS). Dodatkowo należy
      usprawnić prace sądów, szczególnie w kwestiach związanych z działalnością
      gospodarczą. Stanie się to możliwe między innymi dzięki ograniczeniu
      biurokracji, która to niszczy działalność lub próby założenia własnej firmy.
      Pomoc w zdobywaniu funduszy strukturalnych UE dla firm i zainteresowanych, w
      większym stopniu powinna znaleźć wsparcie w strukturach państwa.

      Generalnie mówi się o daniu szansy młodym ludziom, a wymienione zmiany mają to
      zapewnić. Ostatecznym panaceum na choroby naszego kraju będzie podatek liniowy.
      PIT i CIT mają pozostać na poziomie 18%, a dojść do tego powinno w okresie 4
      lat. Jednakże konieczna będzie także i ulga dla najuboższych oraz młodych,
      którzy rozpoczynają swoją działalność gospodarczą. Tak w zarysie wygląda
      program Henryki Bochniarz

      Jestem sobą

      7 Czerwca Partia Demokratyczna podjęła odważną decyzję. Wytypowanie Henryki
      Bochniarz, dla członków Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych jest na
      pewno wyróżnieniem. Jej program znajdzie poparcie wśród pracodawców. Tylko, że
      postulaty obniżenia podatków nie są niczym oryginalnym i elektorat znajdzie je
      także w wypowiedziach konkurentów. Dlatego rodzi się pytanie – Czy Partia
      Demokratyczna oraz Henryka Bochniarz wierzyli w coś więcej niż pierwszą tur
      • x-y-z Re: Coś dla fanów HB - cd 10.08.05, 23:17
        Wiedza zdobyta w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych powoduje, że
        Henryka Bochniarz stanęła po stronie średniego i małego biznesu. Postuluje
        ażeby pracodawcy łączyli się w organizacje, gdyż tylko dzięki temu będą mogli
        wywrzeć nacisk na polityków. Państwo ma obowiązek pomóc pracodawcą. Jak?
        Zmianie powinny ulec pozapłacowe koszty pracy (np. ZUS). Dodatkowo należy
        usprawnić prace sądów, szczególnie w kwestiach związanych z działalnością
        gospodarczą. Stanie się to możliwe między innymi dzięki ograniczeniu
        biurokracji, która to niszczy działalność lub próby założenia własnej firmy.
        Pomoc w zdobywaniu funduszy strukturalnych UE dla firm i zainteresowanych, w
        większym stopniu powinna znaleźć wsparcie w strukturach państwa.

        Generalnie mówi się o daniu szansy młodym ludziom, a wymienione zmiany mają to
        zapewnić. Ostatecznym panaceum na choroby naszego kraju będzie podatek liniowy.
        PIT i CIT mają pozostać na poziomie 18%, a dojść do tego powinno w okresie 4
        lat. Jednakże konieczna będzie także i ulga dla najuboższych oraz młodych,
        którzy rozpoczynają swoją działalność gospodarczą. Tak w zarysie wygląda
        program Henryki Bochniarz

        Jestem sobą

        7 Czerwca Partia Demokratyczna podjęła odważną decyzję. Wytypowanie Henryki
        Bochniarz, dla członków Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych jest na
        pewno wyróżnieniem. Jej program znajdzie poparcie wśród pracodawców. Tylko, że
        postulaty obniżenia podatków nie są niczym oryginalnym i elektorat znajdzie je
        także w wypowiedziach konkurentów. Dlatego rodzi się pytanie – Czy Partia
        Demokratyczna oraz Henryka Bochniarz wierzyli w coś więcej niż pierwszą turę i
        kilkaset tysięcy głosów? Sama kandydatka twierdzi, że do sondaży należy
        podchodzić z dystansem. Jest w tym wiele racji. Szkoda tylko, że wyborcy też
        zastosowali tą taktykę. Wobec Henryki Bochniarz.

        Łukasz Kujawa
        W artykule wykorzystano wypowiedzi, wywiady oraz materiały z – Oficjalnej
        strony Henryki Bochniarz oraz magazynów Polityka, Wprost, Przegląd, Newsweek
        oraz Gazeta Wyborcza."
    • ratatatam Re: Oświadczenie lustracyjne Bochniarz prawdziwe 10.08.05, 23:19
      a to i tak pryszczyk w porownaniu z tym co zrobila bedac na posadzie w rzadzie
      Jana Krzysztofa B. ( tzw rzad "aferalow" )
    • x-y-z Coś dla fanów- inne źródło 10.08.05, 23:24
      www.medianet.pl/~naszapol/0524/0524siei.php
      Henryka Bochniarz, namaszczona osobiście przez Tadeusza Mazowieckiego,
      została "z łapanki" (podobnie jak Jerzy Szmajdziński w SLD) kandydatem Partii
      Demokratycznej na prezydenta.
      Tonący Bochniarz się chwyta
      Prawicowy ekonomista i były minister Adam Glapiński już kilkanaście lat temu
      zaliczył Henrykę Bochniarz do generacji '84: (...) pokolenie komunistów, którzy
      w stanie wojennym mieli około trzydziestu lat. Oni nie byli obciążeni
      ideologicznie. Nie czytali klasyków marksizmu, nie interesowali się
      doświadczeniem radzieckim. Byli zapatrzeni w Zachód, jeździli na stypendia do
      USA, bo sami je sobie w uczelnianych komitetach PZPR przydzielali, zresztą za
      wiedzą i zgodą Amerykanów. Wszelki opór wobec stanu wojennego, np. w kontaktach
      towarzyskich na SGPiS-ie, traktowali jako wadę umysłową i niedostatek
      inteligencji, który każe stawiać na złego konia. Tak zostali wychowani w swych
      komunistycznych domach. Część z nich równolegle z sekretarzowaniem w PZPR i
      karierą partyjną należała też do "Solidarności" (J. Kurski, P. Semka, Lewy
      Czerwcowy, s. 106-107).

      Ten opis niemal dokładnie odpowiada życiorysowi kandydatki PD, która w
      struktury władzy PRL zaczęła wchodzić już podczas studiów na "elitarnym"
      Wydziale Handlu Zagranicznego SGPiS. Jej koleżanka z tamtych czasów Danuta
      Hübner wspominała po latach swoją działalność w Zrzeszeniu Studentów Polskich w
      ciekawym towarzystwie - z Józefem Oleksym, Dariuszem Rosatim, Leszkiem
      Balcerowiczem, Niką Bochniarz, Grzegorzem Wójtowiczem ("Wysokie Obcasy",
      8.06.2002 r.). Zaraz po ukończeniu studiów w 1972 r. Nika podjęła pracę w
      Instytucie Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego, gdzie pozostała przez
      następne 18 lat, z przerwą na wyjazd do University of Minnesota w USA na
      stypendium Fulbrighta (1985-1987). Jednocześnie od 1978 r. aż do końca należała
      do PZPR, a w czasie stanu wojennego była I sekretarzem organizacji partyjnej w
      Instytucie.
      Pytana ostatnio przez Monikę Olejnik, dlaczego nie wystąpiła z partii nawet w
      czasie stanu wojennego, mętnie tłumaczyła: To na pewno była bardzo trudna
      decyzja, ale jeżeli w moim Instytucie - bo trzeba zawsze też patrzeć na
      konkretne sytuacje - jeżeli ja byłam członkiem PZPR-u w bardzo małej
      organizacji, w Instytucie Koniunktur, do niej należeli naprawdę fantastyczni
      ludzie i jeżeli z tego mojego Instytutu - bo równolegle byłam
      członkiem "Solidarności" - żadna osoba nie została zwolniona i nam się udało
      przetrwać ten najtrudniejszy okres razem, utrzymać relacje i wspólnie pracować,
      to może nie był to taki najgorszy wybór. On był bardzo trudny. Może dzisiaj
      podjęłabym inną decyzję, ale nie mogę całkowicie kwestionować tego, co robiłam
      w tym czasie. Nie mam do siebie pretensji, że zrobiłam coś złego, że
      zaszkodziłam komukolwiek. Zawsze w tym było myślenie o tym, w jaki sposób
      budować (Radio Zet, 7.06.br.).
      Koleżanka Dochnala
      W 1990 r. Bochniarz porzuciła karierę naukową i zajęła się biznesem, zakładając
      Nicom Consulting Ltd. - jedną z pierwszych firm doradczych w III RP. Rok
      później zorganizowała i stanęła na czele Stowarzyszenia Doradców Gospodarczych,
      którego członkowie zarabiali głównie na zleceniach od Ministerstwa
      Przekształceń Własnościowych i Agencji Rozwoju Przemysłu. Ten ewidentny
      konflikt interesów nie przeszkodził premierowi Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu
      powołać szefową Nicomu na stanowisko ministra przemysłu i handlu. Adam
      Glapiński nie miał wątpliwości, że był to gest świadczący o zawiązywaniu przez
      KLD sojuszu z pezetpeerowskimi trzydziestolatkami stanu wojennego,
      generacją '84, ponieważ Bochniarzowa to jedna z najbardziej symbolicznych
      postaci tego środowiska. Ktoś spoza "Solidarności", osoba zaciekle
      wręcz "Solidarności" wroga (Lewy czerwcowy, s. 121). Charakterystyczne, że gdy
      Jan Łopuszański zapytał wówczas w Sejmie o partyjną przeszłość nowej minister,
      gwałtownie zareagował inny poseł, Adam Michnik: - Nie interesuje mnie, czy była
      sekretarzem, lecz czy jest kompetentna, czy będzie ratowała gospodarkę, czy
      będzie robiła w głowie kaszę kolejnymi kampaniami dekomunizacyjnymi.

      Dzisiejsza kandydatka na prezydenta zajmowała ministerialny fotel zaledwie pół
      roku, ale w tym czasie stała się bohaterką przynajmniej jednej głośnej afery. 1
      października 1991 r. zleciła Agencji Rozwoju Przemysłu zawarcie umowy na
      wykonanie programu restrukturyzacji przemysłu zbrojeniowego z firmą Proxy
      należącą do znanego dziś z afery Orlenu Marka Dochnala. Pani minister jeszcze
      dziś przyznaje, że znała Dochnala ze Stowarzyszenia Doradców Gospodarczych.
      Przeprowadzona w 1992 r. kontrola NIK wykazała liczne nieprawidłowości
      dotyczące wyboru Proxy, który został dokonany bez konkursu lub przetargu.
      Ustalono też, że wniosek Bochniarz do ARP w tej sprawie został opracowany przez
      samego Dochnala, a ona go tylko podpisała. Co ciekawe, dopiero tydzień po tym
      zleceniu rząd oficjalnie zdecydował o przygotowaniu programu
      restrukturyzacji "zbrojeniówki".
      Raport, przedstawiony przez Proxy 6 grudnia 1991 r. na posiedzeniu Rady
      Przemysłu Obronnego, został przyjęty tylko dzięki arbitralnej decyzji pani
      minister, ponieważ część członków Rady uznała go za niekompletny. Inspektorzy
      NIK ustalili również, że firma Dochnala korzystała z materiałów o charakterze
      niejawnym, na co nie miała zgody resortu obrony. Niektóre gazety sugerowały
      wówczas, iż Proxy mogła pełnić rolę wywiadowni gospodarczej, pracującej na
      rzecz Niemiec. Również senator Zbigniew Romaszewski publicznie określił ją
      mianem firmy nie kryjącej powiązań z niemieckim wywiadem.
      Prywatny biznes za państwowe pieniądze
      Kolejny rozdział pod nazwą "Nicom" pojawił się w lutym 2004 r. Poseł Zygmunt
      Wrzodak pytał wówczas z trybuny sejmowej przedstawicieli resortu skarbu, ile
      firma Nicom Consulting zarobiła na doradztwie przy prywatyzacjach państwowych
      przedsiębiorstw. Odpowiadając na to pytanie, wiceminister Kazimierz Jaszczyk
      poinformował, że firma ta w latach 1998-2000 realizowała dwie transze Programu
      Wspierania Inicjatyw Prywatyzacyjnych (WIP), obejmujące łącznie 52
      przedsiębiorstwa, z czego pierwszy kontrakt dotyczył 32 przedsiębiorstw z
      terenu Delegatury Ministerstwa Skarbu Państwa w Ciechanowie i opiewał na kwotę
      609 500 euro, a drugi, obejmujący 20 przedsiębiorstw z terenu Delegatury MSP w
      Katowicach, opiewał na kwotę 369 900 euro.
      29 kwietnia 2003 r. Nicom Consulting zawarł z resortem skarbu umowę na okres 12
      miesięcy, opiewającą na kwotę 1,085 mln zł. Jaszczyk dodał przy tym, iż cały
      Program WIP objął (do momentu udzielania odpowiedzi) 509 przedsiębiorstw
      państwowych, z czego firma Bochniarz przygotowywała do prywatyzacji 71, co
      stanowi prawie 14 proc. tych przedsiębiorstw. Dzięki zapytaniu posła Wrzodaka
      mogliśmy się też dowiedzieć, że Nicom Consulting zawarła dwie umowy z Agencją
      Rozwoju Przemysłu: w 1993 r. dotyczącą radomskich Zakładów Przemysłu
      Skórzanego "Radoskór" (na kwotę 48 tys. euro) i w 1994 r. na projekt
      stabilizacji finansowej RZO "Lider" w Radomiu (na kwotę 32 tys. euro). Łącznie
      w latach 1993-2003 była minister przemysłu zarobiła na umowach ze Skarbem
      Państwa 15,526 mln zł.
      Jak widać, firma dzisiejszej kandydatki na prezydenta bardzo dobrze radziła
      sobie przez cały okres III RP, zarówno pod rządami lewicy, jak i prawicy. Ale
      prawdziwa "złota era" dla Nicomu nadeszła po wyborach w 1997 r., gdy
      wicepremierem i ministrem finansów ponownie został Leszek Balcerowicz (który w
      1991 r. protegował Bochniarzową do rządu Bieleckiego), zaś pierwszym
      wiceministrem skarbu - Alicja Kornasiewicz, bliska przyjaciółka dzisiejszej
      kandydatki na prezydenta. Oboje znaleźli się w rządzie z ramienia Unii
      Wolności, czyli partii, z którą w owym czasie Henryka Bochniarz otwarcie
      sympatyzowała, zasiadając w jej Komitecie Doradczym. Dla Nic
      • x-y-z Re: Coś dla fanów- inne źródło - cd 10.08.05, 23:27
        Jak widać, firma dzisiejszej kandydatki na prezydenta bardzo dobrze radziła
        sobie przez cały okres III RP, zarówno pod rządami lewicy, jak i prawicy. Ale
        prawdziwa "złota era" dla Nicomu nadeszła po wyborach w 1997 r., gdy
        wicepremierem i ministrem finansów ponownie został Leszek Balcerowicz (który w
        1991 r. protegował Bochniarzową do rządu Bieleckiego), zaś pierwszym
        wiceministrem skarbu - Alicja Kornasiewicz, bliska przyjaciółka dzisiejszej
        kandydatki na prezydenta. Oboje znaleźli się w rządzie z ramienia Unii
        Wolności, czyli partii, z którą w owym czasie Henryka Bochniarz otwarcie
        sympatyzowała, zasiadając w jej Komitecie Doradczym. Dla Nicomu rozwiązał się
        wówczas worek z zamówieniami od resortu skarbu.
        Jednym z większych była prywatyzacja Telekomunikacji Polskiej SA, którą po
        kilku latach zbadali inspektorzy NIK, przedstawiając druzgocący raport. Wynika
        z niego, że przetargi na doradztwo przy tej prywatyzacji były
        ewidentnie "ustawiane", a w ich trakcie wielokrotnie łamano ustawę o
        zamówieniach publicznych, gdyż zwycięzcę ustalano wcześniej. W raporcie
        pokontrolnym napisano wprost, że zaskakujący przebieg przetargów może być
        podstawą posądzeń o korupcję. Odwołania składane przez uczestników przetargu do
        Urzędu Zamówień Publicznych na nic się zdały, gdyż ministerstwo skarbu
        konsekwentnie preferowało firmę Bochniarz. Podczas drugiego etapu prywatyzacji
        TP SA zespół arbitrów UZP stwierdził, że przetarg był przeprowadzony
        nieprawidłowo i zobowiązał Ministerstwo do powtórnej oceny złożonych ofert,
        jednak - jak ustaliła NIK - członkowie komisji przy ponownej ocenie nie
        uwzględnili w pełni stanowiska UZP i ponownie dokonali wyboru tej samej oferty,
        odrzucając ofertę korzystniejszą dla skarbu państwa, tańszą o 1 636 tys. zł od
        oferty przyjętej.
        W tym samym czasie Nicom Consulting podpisał kontrakt z resortem skarbu na
        doradztwo przy prywatyzacji Banku Zachodniego. Prywatyzację tę nadzorowała
        wiceminister Kornasiewicz. Równocześnie powiązany umową z Nicomem ComputerLand
        (w którym Boichniarz jest szefową Rady Nadzorczej) podpisał umowę na
        komputeryzację banku. Miała ona kosztować ok. 40 mln zł. Jednak już po
        prywatyzacji, wskutek nacisków nowego inwestora, Allied Irish Bank, umowa nie
        została zrealizowana, gdyż nowi właściciele uznali ją za niekorzystną.
        W obronie Kulczyka
        Bochniarz od lat kreuje się ona na czołową obrończynię prywatnej
        przedsiębiorczości. Od 1999 r. jest nawet prezydentem Polskiej Konfederacji
        Pracodawców Prywatnych, utworzonej na bazie Polskiej Rady Biznesu - elitarnego
        klubu, skupiającego najbogatszych biznesmenów. Bochniarzowa byłą prezesem PRB w
        latach 1996-1999, obecnie funkcję tę sprawuje Jan Kulczyk. Natomiast we
        władzach PKPP zasiadają m.in. były premier, obecnie prezes banku Pekao SA Jan
        Krzysztof Bielecki, prezes Polkomtelu Jarosław Pachowski (niegdyś SLD-owski
        szef Rady Nadzorczej TVP) czy szefowa Agory Wanda Rapaczyńska. Równie ciekawy
        jest skład Rady Konsultacyjnej PKPP, gdzie znajdziemy np. Aleksandra Smolara z
        Fundacji Batorego, Lenę Kolarską-Bobińską z Instytutu Spraw Publicznych, SLD-
        owskiego wiceministra skarbu (a wcześniej prezesa KGHM) Stanisława Speczika, a
        nawet panią minister ds. równouprawnienia kobiet Magdalenę Środę.
        Pani prezydent PKPP stanęła też w pierwszym szeregu obrońców Jana Kulczyka
        prześladowanego przez sejmową Komisję Śledczą ds. Orlenu. W listopadzie ub.r.
        była jednym z inicjatorów oświadczenia w tej sprawie, wydanego przez Radę
        Przedsiębiorczości, skupiającą najważniejsze organizacje biznesowe. Niedługo
        potem opublikowała artykuł, w którym stwierdziła, iż skandalem są wypowiedzi
        posłów na temat zabezpieczenia na majątku Jana Kulczyka. Ludziom mojego
        pokolenia znane są aż nadto dobrze przykłady "zabezpieczania" i rekwirowania
        prywatnej własności w minionej epoce, kiedy jednej nocy prywaciarze otrzymywali
        tak zwane domiary, z których nie mogli się wywiązać i tracili prywatną własność
        ("Rzeczpospolita", 26.11.2004 r.). Warto dodać, że Henryka Bochniarz broniąc
        Kulczyka broniła nie tylko swojego kolegi z Polskiej Rady Biznesu, ale i
        wspólnika w interesach; w 2000 r. oboje zasiedli w Radzie Nadzorczej BRE Banku.
        "Mistrzyni dobrego wrażenia"
        Niedawno jeden z tygodników pisał o Bochniarzowej, iż jest mistrzynią dobrego
        wrażenia - twierdzą krytycy ("Newsweek Polska", 12.06.br.). Rzeczywiście, o
        dobre wrażenie wokół własnej osoby zawsze potrafiła zadbać. Pomaga jej w tym
        przychylność największych mediów, z którymi była lub jest ściśle związana: w
        latach 1998-2002 kierowała Radą Nadzorczą spółki Agora wydającej "Gazetę
        Wyborczą", a do zeszłego tygodnia zasiadała w Radzie Nadzorczej telewizji TVN.
        Podobnie jak Kulczyk kreuje się też na czołowego mecenasa kultury, czego
        najlepszym przykładem ma być ufundowanie przez nią - razem z redakcją "GW" -
        Nagrody Nike, przyznawanej co roku autorowi najlepszej książki. Ale chyba
        niewielu czytelników "GW" zdaje sobie sprawę, że nazwa nagrody, podobnie jak i
        firmy Nicom, pochodzi od zdrobnienia imienia kandydatki PD.
        Nie sposób również pominąć innego gremium, o którego istnieniu mało kto w ogóle
        wie. To Klub 22 utworzony w 1993 r. przez Henrykę Bochniarz i Barbarę Labudę.
        Skupia on znane i wpływowe kobiety niemal wyłącznie z kręgów liberalno-
        postkomunistycznych. Wśród jego członkiń znajdziemy m.in. byłą minister kultury
        Izabellę Cywińską, byłą szefową doradców wicepremiera Balcerowicza Annę
        Fornalczyk, byłą prezes NBP Hannę Gronkiewicz-Waltz, komisarz Danutę Hübner,
        Lenę Kolarską-Bobińską, Alicję Kornasiewicz, senator UW Olgę Krzyżanowską,
        reżysera Olgę Lipińską, prawniczkę Ewę Łętowską, byłą rzecznik rządu
        Mazowieckiego Małgorzatę Niezabitowską, publicystki Janinę Paradowską i Danutę
        Zagrodzką, byłą premier Hannę Suchocką, szefową telewizyjnej Dwójki Ninę
        Terentiew, żonę współwłaściciela TVN Bożenę Walter.
        O tym, że członkinie owego tajemniczego klubu potrafią nawzajem się wspierać,
        mogliśmy się przekonać w grudniu ub. r., gdy kilkanaście z nich podpisało list
        do mediów w obronie Małgorzaty Niezabitowskiej, podejrzanej o współpracę z SB.
        Trzy lata temu Bochniarzowa podpisała się pod tzw. Listem stu kobiet,
        krytykującym ówczesny rząd Millera za swoisty handel prawami kobiet, czyli
        rzekomy układ z Kościołem, zakładający poniechanie dyskusji o liberalizacji
        ustawy antyaborcyjnej w zamian za poparcie Episkopatu dla integracji z Unią
        Europejską. Ten paranoiczny tekst nawiedzonych feministek, pod którym podpisały
        się także m.in. Wisława Szymborska, Maria Janion, Agnieszka Holland, Krystyna
        Kofta czy Kazimiera Szczuka, został skierowany do Parlamentu Europejskiego i
        Komisji Europejskiej. Antykatolickie fobie pani Bochniarz ujawniły się zresztą
        już wcześniej, gdy głośno protestowała przeciwko uchwalonej przez Sejm jesienią
        2001 r. (ale ostatecznie zawetowanej przez prezydenta) nowelizacji kodeksu
        pracy, która wprowadzała zakaz pracy w dużych sklepach w niedziele i święta. -
        To szkodliwa decyzja, gospodarczo nieuzasadniona - grzmiała wówczas szefowa
        PKPP.
        Na szczęście szanse Henryki Bochniarz na zdobycie prezydentury są prawie
        zerowe. Zdaje sobie z tego sprawę nawet najbliższa jej redakcja, która - piórem
        Marka Beylina - nieoczekiwanie skrytykowała PD za wystawienie tej kandydatury,
        ponieważ poprzedniczka Demokratów, UW, miała być rzekomo partią idei, a nie
        kariery, i partią kierującą się interesem Polski, a nie poszczególnych
        środowisk, natomiast publiczna działalność Bochniarz budzi odmienne skojarzenia
        ("GW", 6.06.br.). Wygląda więc na to, że Partia Demokratyczna strzeliła sobie
        kolejnego samobójczego gola.
        Paweł Siergiejczyk
        • t-800 Re: Coś dla fanów- inne źródło - cd 10.08.05, 23:37
          Doceniam Twój wysiłek, ale kogo obchdzi ta pani i jej śmieszna kanapowa
          partyjka. :-)
        • ewa.swiderska Re: Coś dla fanów- inne źródło - cd 30.08.05, 14:51
          A ja popieram klub22 i wszystko to, co dla kobiet robi Bochniarz. Nie uważam,
          żeby to była antykatolicka paranoja. Jestem katoliczką, ale sprawy wiary to są
          sprawy osobiste, a państwo powinno być świeckie . i to że ja nigdy bym się nie
          zdecydowała na aborcję, między innymy z tego względu, że jestem wierząca, to
          nie znaczy że inne kobiety mają być pozbawione prawa do decydowania o swoim
          życiu i ciele.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka