a.adas
18.01.06, 13:26
Prezydent udzielił wczoraj lekcji politykom, a przy okazji obywatelom. Że w
polityce liczy się spryt, przebiegłość i umiejętność wyprowadzania w pole.
Nad budżetem Sejm pracuje już kilka miesięcy. Temat rozwiązania Sejmu jest na
tapecie też parę tygodni. Lech Kaczyński, który obiecywał w kampanii aktywną
prezydenturę, nie ostrzegł Sejmu. Nie powiedział, że posłowie muszą zdążyć z
budżetem do końca stycznia, bo on tak chce interpretować konstytucję.
Marszałek, który teoretycznie reprezentuje Sejm, też nie ostrzegł posłów.
Gorzej - marszałek Marek Jurek tak zorganizował pracę Sejmu, że dochowanie
terminu 30 stycznia w ogóle nie było realne. Prezydent, dopuszczając skrócenie
kadencji Sejmu, liczy na lepsze rozdanie kart po wyborach. A jeśli wybory
niczego nie zmienią? Jeśli "przyjaciele" z PiS i PO nadal nie ulepią koalicji?
Czy wtedy będą jeszcze jedne przyspieszone wybory? Czy też PiS zawrze koalicję
rządową z mocniejszą Samoobroną albo ze wzmocnionym Sojuszem Lewicy?! IV RP ma
wielu wrogów. Ale ostatnio wszyscy skupili się w PiS.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3118111.html
(wburzył on pewną bojowo nastawioną uczestniczkę Forum - a ja sie zastanawiam
dlaczego)