leszek.sopot
25.01.06, 21:09
Może niedługo ten wybitny lustrator zajmujący się określaniem ras i
narodowości będzie pisał panegiryki pod adresem Jaruzelskiego i Kiszczaka?
Z notatek abp Dąbrowskiego można się dowiedzieć, że gen. Jaruzelski wysłał na
spotkanie z nim 28 sierpnia 1984 r. prezesa Komitetu Radia i Telewizji
Mirosława Wojciechowskiego, który przekazał krytykę generała dotyczące
postępowania Kościoła. Zdaniem Jaruzelskiego Kościół dał się zdominować
opozycji politycznej: „Opozycjoniści w kościołach wygłaszają przemówienia,
demonstracyjnie podkreślają swoją tam obecność, wywieszają plakaty i ulotki
(w tym antyradzieckie) w gablotach kościelnych, zbierają się przed
manifestacyjnymi przemarszami, organizują pielgrzyinki z prowokacyjnymi
transparentami”. Któż zdaniem Jaruzelskiego był tą opozycją i omotał Kościół?
Wojciechowski wyjaśniał: „Żydzi z KOR-u instrumentalizują Kościół, inni Żydzi
ustawiają rząd przeciwko Kościołowi. Jedni i drudzy dążą do rozbicia
Kościoła”. Wojciechowski ostrzegał, że sytuacja: „zmusza do podjęcia decyzji –
wojna albo pokój”.
Generał traktował sprawę walki z Kościołem na ostrzu noża skoro wprost jego
posłaniec użył słowa „wojna” oraz posunął się do odwołania do antyżydowskiej
retoryki tak kompromitującej nasz kraj w 1968 roku. Ta retoryka była wspólna
dla części polskich komunistów oraz dla specyficznego odłamu antykomunistów,
z którymi potajemnie władza ludowa współpracowała. Generał wiedział o tym, że
wokół prymasa Polski kręcą się ludzie związani ze Stronnictwem Narodowym,
którzy wprost odwołują się do tradycji przedwojennej endecji i popierali
wszelkie antyżydowskie ataki komunistów.
Współpracę z komunistyczną władzą rozpoczął już w połowie lat
sześćdziesiątych wybitny działacz Stronnictwa Narodowego i ideowy
antykomunista Wiktor Trościanko, który pracował w Wolnej Eurpie (rozmowy z
komunistami prowadził za wiedzą i zgodą przywódców emigracyjnego SN –
Tadeusza Bieleckiego i Antoniego Dargasa). W trakcie rozmów z
przedstawicielami wywiadu wojskowego Trościanko troszył się wspólnie z
funkcjonariuszami o „obronę interesów ogólnonarodowych” – czyli planowano
wspólne działania wymierzone w „militaryzm NRF” oraz „syjonizm” (SN nie
widziało nic zdrożnego w kampanii marcowej ’68). Z uznaniem mówił o usuwaniu
z armii oficerów żydowskiego pochodzenia. Podczas spotkań omawiano m.in.
koncepcję opublikowania w emigracyjnym wydawnictwie książki „obrazującej
antypolską rolę syjonistów w Polsce po II wojnie światowej”. Materiałów do
niej oraz pienądze na druk miał dostarczyć peerelowski wywiad. Natomiast
Dargas miał publikować w organie SN „Myśl Polska” artykuły polemizujące ze
stanowiskiem paryskiej „Kultury” wobec wydarzeń w kraju – materiały miały
także dostarczyć służby specjalne PRL. Trościanko szczegółowo opowiadał o
syjonistach (mieli to być ludzie utajnieni we władzach PZPR i emigranci
marcowi) w RWE, którzy mieli mieć dominujący wpływ na linię programową Radia.
Jego opinie były potem powtarzane niemal dosłownie w wielu analitycznych
dokumentach MSW. Doradził oskarżenie dyrektora RWE, Jana Nowaka
Jeziorańskiego, o administrowanie żydowskim majątkiem skonfiskowanym przez
Niemców. Inspektorat I Departamentu I MSW, przygotował odpowiednie fałszywki,
które rozesłano do członków amerykańskiego kierownictwa RWE i niemieckich
gazet.
W latach siedemdziesiątych współpracę SN ze służbami specjalnymi kontynuował
Maciej Giertych. Zachowały się raporty SB z 1970 r. informujące, że „chętnie
udziela informacji dotyczących stosunków na emigracji” i z 1977 r., że ojciec
Macieja, Jędrzej, zgodził się korzystać z materiałów SB i publikować na
Zachodzie kompromitujące polską opozycję materiały. Na Jędrzeja Giertycha MSW
zwróciło uwagę w 1976 roku gdy ten skrytykował w „liście otwartym” polską
opozycję. Wówczas zadecydowano o pozyskaniu go do współpracy i napisania
szeregu tekstów, w których oczerniałby przywódców emigracyjnych i
anykomunistyczą opozycję w Polsce. Według relacji oficera, który odpowiadał
za całą akcję, Maciej Giertych nie miał nic przeciwko kontaktom z PRL-owskimi
służbami specjalnymi. Na podstawie materiałów otrzymanych od SB Jędrzej
Giertych napisał w emigracyjnym piśmie „Opoka” o byłym stalinowskim sędzu
Stefanie Michniku, mieszkającym w Szwecji i publikującym w
paryskiej „Kulturze”. Był to element operacji SB o kryptonimie „Truteń”
mającej na celu skompromitowanie Adama Michnika. Akcja „Truteń” pod zmienioną
nazwą, trwała na pewno i w latch późniejszych. Maciej Giertych w latach
osiemdzisiątch był współpracownikiem prymasa Glempa, którego reprezentował w
Radzie Konsultacyjnej przy gen. Jaruzelskim.
Uderzanie w retorykę nacjonalistyczną i antyżydowską miało swój określony
cel – miało współgrać z opiniami wypowiadanymi przez osoby będące blisko
prymasa. Jaruzelski na pewno liczył, że insynuascje o wplątaniu Kościoła
przez Żydów w akcje polityczne z jednej strony oburzą duchownych, ale z
drugiej strony zniechęcą ich do działania na rzecz uwięzionych opozycjonistów
oraz zostaną wydane restrykcyjne polecenia księżom, aby ci nie kontaktowali
się opozycją opanowaną przez „Żydów”.
Żydami komunistyczne władze straszyły polskich duchownych wielokrotnie.
Najbardziej wstrętna była chyba insynuacja po zamordowaniu ks. Jerzego
Popiełuszki. 19 listopada gen. Kiszczak spotkał się z abp Dąbrowskim i ks.
Orszulikiem, którym przedstawił wyselekcjonowane fakty z toczącego się
śledztwa oraz nakierunkowywał duchownych na hipotezę tłumaczącą, że miała być
to prowokacja wymierzona w rząd Jaruzelskiego. Kiszczak mówił:
"Pietruszka nie mógł być autorytetem dla Piotrowskiego i całej grupy. Jest to
niewątpliwie prowokacja, obliczona przez pewnych ludzi na obalenie ekipy
rządzącej. Za sprawcami musiał stać ktoś, kto się liczy. Szybki proces może
doprowadzić do tego, że sprawcy zaczną mówić całą prawdę, kiedy zobaczą, że
wykręty mogą ich kosztować głowę. Orzeczenie kary śmierci jest pewne.
[...] Gen. Kiszczak następnie powiedział, że są także inne wątki, które
prowadzą na Zachód. Otóż Piotrowski spowodował wydanie nielegalnego
paszportu. Chorąży, który paszport wystawił, otrzymał później od odbiorcy
paszportu Mercedesa; Piotrowski także został nagrodzony, nie wiadomo jeszcze
w jakiej formie. Dalej, Piotrowski sfałszował pismo do Biura Paszportowego;
na podstawie tego pisma – które ma szczególną formę i szczególne znaki –
otrzymał paszport niejaki Haykowski, szwagier niejakiego Laptera, byłego
profesora Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC. Haykowski jest Żydem,
wyemigrował do Szwecji, pozostawiając tam żonę i dzieci. [...]".
Najpierw w sierpniu Wojciechowski, a później Kiszczak, sugerowali
przedstawicielom Kościoła, że inspiratorami wrogich Kościołowi i rządowi
działań mogą być ludzie o żydowskim pochodzeniu. Władza ludowa próbowała
znaleźć i wykreować wspólnego jej i Kościołowi wroga. Kiszczak usiłował
sprawić wrażenie, że w podległym mu ministerstwie działała zakonspirowana
grupa, która w czasie procesu zostanie rozpracowana a jej inspiratorzy - być
może żydowscy -wykryci. Specjalnie odwracał uwagę w stronę mgławicowych
inspiratorów, gdyż przecież działalność sekcji „D” była od wielu miesięcy
oczkiem w głowie władz resortu i samego Jaruzelskiego, który domagał się
stanowczych kroków w walce z duchownymi, a min. Łopatka wprost mówił o wojnie
z Kościołem. Jest nieprawdopodbne aby w tym czasie pracujący w tej sekcji
funkcjonariusze mogli wykonać jakiekolwiek samodzielne, niekontrolowane
działania.
Po uprawomocnieniu się wyroku na zabójców ks. Popiełuszki w Sądzie Najwyższym
i skazaniu czterech osób, zginę