Gość: Spiewak
IP: *.ipt.aol.com
09.11.02, 21:44
Złe emocje Polaków
PAWEŁ ŚPIEWAK
Polska to smutny kraj, w którym ludziom odebrano radość życia, powiada na
łamach "Rzeczpospolitej" człowiek prawdziwego sukcesu, właściciel i prezes
RMF FM. Jest to wyjątkowo trafna obserwacja. Jeśli czegoś jest u nas w
nadmiarze, to właśnie rozeźlenia, zawiści, złości, poczucia obrzydzenia, a
więc tych wszystkich złych uczuć, które sprawiają, że stajemy się smutnym
krajem. Robi się źle, gdy patrzymy na chochole kpiny posłów, kłamstwa
ministra, który grozi policją skarbową krytykom swej nieudolności. Wścieka
nas szef, który traktuje swoich podwładnych jak bydło, a gdy ktoś z nich
zapyta, dlaczego nie ma wypłaty, słyszy odpowiedź, jak się nie podoba, szukaj
innej pracy. Denerwuje podły nauczyciel dziecka i znajoma Joanna, która pod
pretekstem pożyczki ukradła kupę forsy. Wścieka proboszcz, który grozi
piekłem wiekuistym i doczesną etykietką Żyda każdemu, kto ma inny pogląd na
Europę. Denerwują dawni znajomi i przyjaciele o twarzach obrosłych pychą,
złością, alkoholem.
Odnoszę wręcz wrażenie, że czujemy się ze sobą tak źle, jakbyśmy nie tyle
wychodzili z komunizmu i epoki zniewolenia, ile wchodzili w najtrudniejszy
okres historii i oczekiwała nas tylko kolejna apokalipsa. Dużo osób powiada -
bo bieda, nierówności, kryzys. Tylko nie jestem pewien, czy te złe emocje i
nieufność są skutkiem, czy przyczyną załamania politycznego i gospodarczego.
Jestem wręcz przekonany, że nieufność rodzi biedę i kieruje złych i głupich
ludzi do władzy.
Żyjemy w smutnym kraju, dlatego że przestała obowiązywać prosta zasada
sprawiedliwości. Bo reguła ta mówi, że ten ład tylko można uważać za
sprawiedliwy, w którym każdy robi to, co do niego należy i do czego został
powołany. Gdy senator ma senatorską głowę, a rzecznik rządu umie mówić i
zjednywać poparcie, oznacza to, że wszystko jest w porządku. Odnoszę jednak
wrażenie, że w tym naszym smutnym miejscu albo większość ludzi nie jest na
swoim miejscu, albo czuje się, jakby nie była na swoim miejscu. A jeszcze z
pewnością sądzimy o większości bliźnich, że nie robią tego, do czego zostali
powołani. Człek, który robi coś powyżej (lub poniżej) swej kompetencji i
możliwości, kto ma poczucie, że to nie on, lecz los, system, epoka uczyniły
go tym, kim jest, z pewnością musi być głęboko nieszczęśliwy. Nie jest
pogodzony ze sobą i nie lubi siebie. Gdy robi to, co go przerasta, zwykle
butą i chamstwem kompensuje swoje niedoskonałości.
Od góry do dołu przenika nas nieufność i podejrzliwość po tysiąckroć
usprawiedliwiona najgorszymi doświadczeniami. Czujemy i wiemy, że miało być
inaczej. Oczekiwaliśmy ładu i demokracji, a rządzą ludzie z dawnego reżimu.
Chcieliśmy wolności, a mamy samowolę. Oczekiwaliśmy rozwagi, a mamy
Samoobronę i PSL. Głosiliśmy zasady wolnej gry sił, a przegranym czuje się
zarówno człowiek sukcesu, jak i bezrobotny. Piękny książę - demokracja i
wolny rynek - zamienił się w okropną ropuchę.
Autor jest redaktorem "Res Publiki Nowej"