Dodaj do ulubionych

Profesor i starodruki

07.02.06, 08:05
No to mamy kolejny skandal na UJ. Jakby dywany sie poprzecieraly pod ktore zamiatano wcześniej rózne kompromitujące sprawy.
Obserwuj wątek
    • nfa05 Dr. Jekyll i Mr. Hyde 07.02.06, 08:07
      Jakos osobowością ten prof przymina mi Maleszkę. Niby sprawy inne ale jednak chyba coś jest na rzeczy. Taki nasz Dr. Jekyll i Mr. Hyde
      • sawa.com Dr. Jekyll i Mr. Hyde? 07.02.06, 08:20
        A jednak... nie jest to przesądzone. Jeszcze nie wiemy czy to to była kradzież!
        Jeśli nie sprzedawał a tylko nosił przy sobie to nad czym pracował... to może
        to być tylko (też karygodne) roztargnienie i bałaganiarstwo.
        • ave_duce Re: Dr. Jekyll i Mr. Hyde? Pani Sawo... 07.02.06, 08:58
          proszę zajrzeć także tutaj:

          fakty.interia.pl/news?inf=714750
          ;)
          • marekmarecki7 [...] 07.02.06, 09:22
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • qbajaki Re: klamstwo 09.02.06, 00:54
              To lepiej uwierz!
              Niestety, nieskatalogowane, zle przechowywane i czesto niszczejace, do tego
              niepilnowane zbiory sa ogromna pokusa dla osob, ktore maja do nich swobodny
              dostep. Czesto by miec pkazje do kradziezy nie potrzeba byc profersorem z duzym
              dorobkiem, kiedys niemalze kazdy mogl wejsc do biblioteki i dostac starodruk
              do reki, teraz budzimy sie z reka w nocniku, z przetrzebionymi zbiorami.

              Na rynek Polski i swiatowy z pewnoscia trafily tysiace starodrukow, ale tez map
              i rycin wyrywanyh z ksiazek ogolnodostepnych w bibliotekach,kosciolach
              klasztorach, czy uczelniach,... . Zdecydowana wiekszosc z nich jest nie do
              odzyskania.


              Czasem mysle, ze nawet dobrze, ze te starodruki zostal skradzione, poniewaz
              swiadczy to o tym, ze dotychczasowi wlasciciele nie dbali o nie w odpowiedni
              sposob, a teraz beda w rekach osob, ktorych naprawde na nich zalezy i nie
              pozwola by byly zle przechowywane.
              Oczywiscie wolalbym, by obceni wlasciciele o nie bardziej dbali i by nie
              dochodzilo do kradziezy, by byly trzymane w odpowiednich warunkach, ktore
              spowalniaja proces naturalnego niszczenia/starzenia, ale placowki wola zadbac o
              wiele dodatkow, bonusow za dobra prace, zamiast przeznaczyc pieniadze na
              naprawde potrzebne zakupy, katalogowanie i strzezenie zbiorow.
              • popitolmyrazem Re: klamstwo 11.02.06, 18:32
                To niestety wierzchołek gory lodowej! W innym miescie za czasow komuny była
                taka sobie tradycja, aby towarzyszom studiujacym na pewnym kierunku wreczac
                ladne ksiazki (recznie malowane i oprawione w kurdyban.....)! W taki sposob
                uszczuplano kulture narodowa!
          • sawa.com Re: Dr. Jekyll i Mr. Hyde? Pani Sawo... 09.02.06, 08:49
            ave_duce napisała:

            > proszę zajrzeć także tutaj:
            >
            > fakty.interia.pl/news?inf=714750
            > ;)

            Niestety, droga ave. Niestety. Dzis mogę tylko tyle powiedzieć o tym co dwa dni
            temu nie mieściło mi sie w głowie. I zdaje się że w środowisku tego się
            domyślano.
        • arius5 Ale ksiedza artesztowac nie wolno 07.02.06, 14:30
          Urazilo by to uczucia religijne katolikow
          Rozumiem, ze prawo juz nie dotyczy ksiezy
    • ave_duce Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 08:20
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=36321424
      ;)
      • emeryt21 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 08:28
        A mnie zastanawia tylko jedno.Profesora zamkneli a ksiedza nie.Czyli stara
        zasada;sa rowni i rowniejsi.
    • 1309alek Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 09:13
      Jak to moze byc ,by taki zaufany profesor,ekspert policyjny,wykladowca
      najstarszej uczelni polskej byl zlodziejem,kto byl jego promotorem,kto dal
      wniosek o nadanie mu stopnia profesora,nich wstydza sie Ci ktorzy to
      zrobili.Szybko zabrac mu stopnie naukowe,wsadzic zlodzieja do mamra na dlugie
      lata.Chwala tym co wykryli zlodzieja dobr narodowych.Pan Zobro niech sprawdzi
      jego majatek,on nie jeden przekret zrobil.Zlodzieju wstydz sie.
      • tomhislodz Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 09:35
        Ludzie, dziennikarze, zaczekajcie chwilę... znów osądzacie człowieka przed
        sądami. Na tym ma polegac ta nowa Prawie Sprawiedliwość ? Faktem jest że wielu
        profesorów na specjalne prawa w archiwach czy bibliotekach. Nie ten jeden
        trzymał w domu cenne księgi, nad którymi pracował. To jednak jeszcze nie dowód,
        że je sprzedawał. Może to szyta grubymi nićmi intryga. Ktoś wrobił profesora w
        kradzież, wiedząc o nie w pełni zgodnych z procedurami postępkach, które
        stanowiły świetny dowód dla policji. W końcu zaczęło się od telefonu od
        "życzliwego" w momencie gdy profesor szedł po księgę do podejrzanego
        infroligatora. Komisarz ma dowód i szansę na awans, dziennikarze mają pożywkę,
        władza uzasadnienie dla swej surowości w zwalczaniu układów. Być może prawdziwy
        sprawca kradzieży, który zarobił krocie na ginących ze źle strzeżonej kościelnej
        bibliotece kodeksach sprytnie zmylił trop śledztwa i pozostaje bezkarny. A
        profesor i uczelnia opinię zszarganą na całe życie, niezależnie od tego co
        pokaże śledztwo. Nauka polska poniesie z tego powodu dużo większą stratę niż
        wartość tych paru starodruków. Jeśli proces dowiedzie na 100 %, że profesor
        zawinił, trzeba bedzie powtórzyć znane przysłowie, że okazja czyni złodzieja.
        Ja myślę jednak że to ktoś inny żeruje na jego naiwności i bałaganiarstwie, albo
        po prostu chce skompromitować niewygodny autorytet.
        • komentator4 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 09:55
          Tomhislodz, popieram. "Kilkadziesiąt dzieł znaleziono u zaprzyjaźnionego z
          profesorem Sz. introligatora" - no a gdzie miały być, skoro w ramach
          konserwacji musiały zostać oprawione? Introligator musi mieć je w swoim
          warsztacie, przecież nie będzie przenosił się ze wszystkimi materiałami do
          biblioteki. I to ma być dowód kradzieży? Czy Gazeta nie za szybko osądza ludzi?
          Nawet to, że prof. Sz. miał niektóre książki w domu też nie jest dowodem złych
          zamiarów. Kto uprawia naukę ten wie - najlepiej pracuje się w nocy, a wtedy
          biblioteki są już zamknięte. Więc jeśli można coś biblioteki wynieść, żeby nad
          tym dłużej posiedzieć, robimy to. Wstyd! Wstyd dla Gazety! Ale dziennikarze
          chyba w ogóle nie mają poczucia przyzwoitości.
      • fidonga75 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 13:09
        Jasne, szybko, szybko, aby do pierdla!!! Durniu dlaczego nazywasz złodziejem
        człowieka, o którym nic nie wiesz tylko to, co insynuuje policja?
    • nfa05 nienaganna postawa etyczna 07.02.06, 09:39
      Zgodnie ze statutem UJ o stanowiska akademickie, w szczególności prof, może się
      ubiegac jedynie osoba o nienagannej postawie etycznej,
      www.uj.edu.pl/uniwersytet/wladze/statutUJ.pdf
      Z tym że dopoki nie zostanie aresztowana i osądzona przez sąd stanowi wzorzec
      dla młodziezy. Władze uczelni na ogół nie reaguja same na naganną postawę
      etyczną, chyba że ktos wladze uczelni krytykuje, szczególnie zasadnie, co jest
      uwazane za postawe niegodną nauczyciela akademickiego, który zgodnie z
      Akademickim Kodeksem Wartości ma z patologiami walczyć ale jak walczy jest
      karany. Takie to sa schizofreniczne hipokrytyczne zasady uczelniane i to sie
      demokratycznej większości podoba. Tym którym się to nie podoba sa wykluczani w
      ramach głoszonej tolerancji.
      więcej na www.nfa.pl/articles.php?topic=1&sortby=date-ASC
    • rosebar Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 09:39
      No nieee....nie ma juz swietosci na tym swiecie...!!!!!! Biore zabawki i sie
      zwijam, juz mnie nic nie zdziwi...nareszcie po 30 latach zycia sie
      przebudzilam..Mile:)
    • aqzz co za szczur :) 07.02.06, 09:50
      • ave_duce Re: co za szczur :) 07.02.06, 09:56
        bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/osoby/59000/o59389.htm
        ;)
    • struve Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 10:08
      Oto jak wygląda rzetelność Wybiórczej. Na tym zdjęciu nie ma starodruku, akurat
      ta książka jest z 1831r. Sami imbecyle w tych brukowcach pracują.
    • bush_w_wodzie nieslychana historia 07.02.06, 10:16
      starodruki byly u introligatora?
      profesor mial je w uczelnianym gabinecie?
      zostal zlapany jak wychodzil ze starodrukami od konserwatora?

      to wystarczy zeby oskarzyc o kradziez?

      nie przesadzalbym tak od razu o winie profesora. moze to tylko ziobryzm?
    • karol1555 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 10:16
      Tak się składa, że pisałem prace magisterska u Pana Profesora.Wybrałem własnie
      jego bo dla mnie jest zdecydowanie jednym z najbardziej kompetentnych
      historyków na UJ.Mogę wiec powiedziec, ze co nieco znam jego sytuacje. Im
      bardziej zastanawiam sie nad opisywanym zdarzeniem tym wiecej mam
      watpliwosci.Dlatego przed wyjasnieniem calej sprawy powstrzymuje sie przed
      komentarzem .To co zarzuca sie temu czlowiekowi jest wrecz nieprawdopodobne.
      Apeluje wiec o zaniechanie osadzania Profesora. Takie wydawanie wyroku przed
      rzetelnym zbadaniem sprawy ,w czasach rzadow PiS-u, jest moze trendy ale
      przyzwoitym ludziom nie przystoi.Wyjatkowo spokojnie oczekuje na dalszy bieg
      wydarzen.
      • miluszka Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 10:55
        Żeby sie nie okazało,że to zarzuty podobne jak w przyapdku Bogu ducha winnego
        historyka sztuki, któremu zarzucono kradziez rzeżb ( o czym pisała też GW).
        Poczekajmy do wyjasnienia. Nie znam wspomnainego pana profesora, ale wydaje mi
        się iż trzymanie przedmiotów kradzieży u siebie w bibliotece, spacerowanie z
        nimi od domu do introligatora - na to nawet naiwny profesor byłby zbyt sprytny.
    • astronauta6 Pomyślmy 07.02.06, 10:53
      Czy złodziej zaniósłby ukradzione fanty do pracy i położył je w gabinecie, aby
      każdy mógł je sobie obejrzeć???
      Musiałby być kompletnym idiotą. Nie mogę jakoś uwierzyć, że tak ciężki idiotyzm
      dotknął profesora. A może ktoś nie lubi pana profesora?

      • ton9 Re: Pomyślmy 07.02.06, 11:04
        Myślę, że na wyrok jest jeszcze za wcześnie. Ale, jeśli rzeczywiście nielegalnie wyniósł te ksiązki, to sądzę, że zrobił to z miłości do książek, a nie z chęci zysku. Dostrzegam w tym okoliczność łagodzącą.
        • itd-gw Re: Pomyślmy 07.02.06, 11:49
          ton9 napisał:

          > Ale, jeśli rzeczywiście nielegalni
          > e wyniósł te ksiązki, to sądzę, że zrobił to z miłości do książek, a nie z chęc
          > i zysku. Dostrzegam w tym okoliczność łagodzącą.
          >

          A gdyby nielegalnie z 'milosci do ksiazek' student wyniosl z czytelni ksiazki
          uczac sie do egzaminu, to jak bys ocenil taki czyn?

          Ile jest takich ksiazek, oficjalnie w uczelnianych bibliotekach, ktore od zawsze
          sa na polkach gabinetow lub domowych profesorstwa i nikt nie ma poza nimi do
          nich dostepu, chociaz zostaly zakupione ze srodkow budzetowych?

          W tej sprawie powinnismy sobie uswiadomic, ze sa na polskich uczelniach sa rowni
          i rowniejsi. Przykre jest to, ze wypowiadajacy sie na tym forum traktuja to jako
          norme, a nie cos nagannego z czym sie powinno walczyc...

          www.nfa.pl
          • tomhislodz Re: Pomyślmy 07.02.06, 12:33
            Z tymi książkami z bibliotek na półkach profesorów to ostrożnie, bo to argument
            obosieczny. Wiele z nich trafiło do bibliotek, zwłaszcza wydziałowych i
            instytutowych, z prywatnych zakupów tego czy innego pracownika naukowego, albo z
            przysłanych mu egzemplarzy z podziekowaniami od autorów, że o własnych
            egzemplarzach autorskich już nie wspomnę. Bo biblioteki są biedne i ciągle
            brakuje pieniędzy na zakup takiej czy innej wartościowej pozycji dla biblioteki.
            A nie wszystko się już dostaje, jak dawniej, z egzemplarzy obowiązkowych od
            wydawców, i to tylko najwieksze biblioteki.
            • itd-gw Re: Pomyślmy 07.02.06, 13:18
              To prawda, ze nie nalezy wrzucac do jednego worka ksiazek znajdujacych sie na
              prywatnych polkach. Inaczej nalezy traktowac ksiazki zakupione z grantow, ze
              srodkow instytutowych, a inaczej przez same biblioteki.
              Tutaj cennym jest informowanie centralnej biblioteki, ze ktos na uczelni jest w
              posiadaniu tej ksiazki i oczywiscie od dobrej woli instytuacji, ktora
              wyasygnowala srodki na zakup ksiazki powinno byc jej ewentualne udostepnienie
              osobie trzeciej...

              Dla mnie nagannym jest, ze ksiazka zakupiona dla centralnej biblioteki nie moze
              byc wypozyczona szaraczkowi, bo jest na polce profesorskiej.

              W polskiej rzeczywistosci malo ktory pracownik biblioteki upomni sie u profesora
              o ksiazke.

              Mnie chodzi o ta uznaniowosc, ze np. w oficjalnym regulaminie biblioteki jest
              napisane, ze dyrektor Biblioteki ustala dlugosc wypozyczenia/zasady prolongaty
              ksiazki w zaleznosci od KATEGORII CZYTELNIKA.

              W praktyce ksiazka jest u profesora lub znajomego krolika, a w elektronicznym
              katalogu figuruje jako wypozyczona BEZ MOZLIWOSCI JEJ ZAMOWIENIA, co w
              przeciwnym przypadku powoduje zablokowanie mozliwosci prolongaty poza termin zwrotu.

              • ton9 Re: Pomyślmy 07.02.06, 13:27
                Piszesz tak jakby na uczelni profesor był równy studentowi. Zastanów się nad tym, kto do kogo przychodzi studiować, profesor do studenta, czy student do profesora.
          • flamengista miłość do książek;) 07.02.06, 13:58
            A jeśli ja, z miłości do płci pięknej zacznę molestować moje studentki - to jest
            to okoliczność łagodząca?

            Rozwalił mnie ten argument.
            • ton9 Re: miłość do książek;) 07.02.06, 17:53
              Chciałbym, żeby miłość do książek była tak powszechna jak pociąg do płci przeciwnej. Gdybyś zaczął molestować jakąś atrakcyjną książkę, to na pewno podniosłoby to poziom Twoich zajęć.
              • flamengista nie odpowiedziałeś na moje pytanie 07.02.06, 18:41
                co to znaczy okoliczność łagodząca w takiej sytuacji? może użyłem złego
                przykładu, no to rozpatrz taką sytuację:

                Zakładamy, że masz najnowsze ferrari. Kradnie go facet, który jest wielkim
                miłośnikiem samochodów - sam posiada zabytkowe ferrari, tuninguje je i remontuje.

                Czy to w jakikolwiek sposób zmienia kwalifikację jego czynu? Co Ciebie obchodzi,
                że kocha samochody, skoro Ci Twój ukradł?


                A o poziom moich zajęć się nie martw - przeczytałem już do nich sporo książek i
                co istotne, ciągle czytam (a więc ulepszam zajęcia).
    • itd-gw profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 11:00
      Sprawa wyniesienia starodrukow chyba rzeczywiscie wymaga z naszej strony pewnego
      wyczekiwania.

      Skonczy sie ona zapewne, albo skazaniem profesora albo negatywna ocena
      nadgorliwosci policji i prokuratury. To ostatnie gdyby prawdziwa byla wersja
      jego internetowych obroncow, ze po prostu profesor dla swojej wygody TYLKO
      WYNOSIL do domu to co nigdy nie powinno bylo opuscic murow bibliotek.

      Jednak ta druga wersja - 'korzystna' dla profesora swiadczy najlepiej o polskim
      srodowisku uczelnianym.

      Profesorowie uwazaja, ze prawo ich nie obowiazuje, a to co dla nich jest
      wygodniejsze lub sobie wymysla ma byc obowiazujaca norma.

      Przypomina mi sie odpowiedz v-ce ministra Szulca w poprzednim sejmie. Na pytanie
      poselskie czy zdarza sie, ze uchwaly senatow uczelni sa niezgodne z
      obowiazujacym prawem odpowiedzial BARDZO CZESTO.

      Na uczelniach jest brak jakiejkolwiek kontroli przestrzegania prawa. W koncu
      wiele osob musialo wiedziec, ze profesor posiadal w gabinecie/w domu ksiazki,
      ktorych z bibliotek sie nie wynosi. Nikt nie zareagowal, a juz na pewno nikt z
      jego bezposrednich podwladnych/wspolpracownikow. W tym kontekscie prof. Chwalba
      tez jest etycznie 'w srodku sprawy', bo to ten sam instytut!!!
      • ton9 Re: profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 11:08
        Szczerze mówiąc, wolę prawo pisane przez profesorów, niż to napisane przez /p/osłów.
      • kereww Re: profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 11:10
        no dobra ale czy gdyby rzeczywiscie chcial krasc te starodruki to trzymalby je w
        swoim gabinecie na uczelni??? nie wydaje mi sie... a poza tym uczylem sie z jego
        ksiazki na egzamin i dostalem z niego 4,5 wiec dla mnie prof Szczur jest ok
        • itd-gw Re: profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 11:40
          kereww napisał:

          > no dobra ale czy gdyby rzeczywiscie chcial krasc te starodruki to trzymalby je
          > w
          > swoim gabinecie na uczelni??? nie wydaje mi sie... a poza tym uczylem sie z jeg
          > o
          > ksiazki na egzamin i dostalem z niego 4,5 wiec dla mnie prof Szczur jest ok

          Nie jest bo nie mial prawa trzymac tych ksiazek w swoim gabinecie!!!
          Twoj post swiadczy dokladnie o relatywizmie etycznym srodowiska uczelnianego.

          Podobny relatywizm wystepuje w tak drobnych przypadkach jak nieodbywanie zajec,
          nieobecnosc na konsultacjach, picie alkoholu w pracy, arogancja w stosunku do
          studentow, niepodawanie jasnych regul gry dotyczacych zaliczen i egzaminow, brak
          rzetelnej krytyki naukowej...

          Nie twierdze, ze powyzsze dotyczy akurat oskarzonego profesora - po prostu
          prawie kazdy profesor jest sobie panem i wladca nie ogladajac sie na przepisy i
          szacunek dla innych osob. Czas to sobie uswiadomic i zmienic!!!

          • ton9 Re: profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 11:46
            Jak jesteś mądrzejszy od profesorów, to po co się nimi przejmujesz?
          • joemama Re: profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 14:10
            >>> po prostu
            prawie kazdy profesor jest sobie panem i wladca nie ogladajac sie na przepisy i
            szacunek dla innych osob <<<

            Ty za to ZAWSZE jesteś w zgodzie z przepisami uczelnianymi i NIGDY przez
            szacunek nie uchybiłeś godności swej szkoły lub kadry tam zatrudnionej.
          • a4511019 Re: profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 15:00
            Dziwacznym jest doprawdy to, co ostatnio obserwuję... studentami zostają
            osobniki bez kwalifikacji do tego "zawodu" - ot dzieciaczki bawiące się w
            nakładanie kubłów itp. akcje w szkołach średnich - a potem chcące zaliczać
            egzaminy nie dzięki wiedzy, nie dzięki nawet łapówkom (co samo w sobie jest
            wstrętne), ale... dzięki szantażom, poprzez tworzenie nacisku na kadrę
            uczelni, poprzez prasę, nawet poprzez polityków czy donosy na Policję.

            Generalnie na dobrych uczelniach (tzn. państwowych, a już na pewno UJ) zajęcia
            odbywają się zawsze tak, jak powinny. Mogą być przypadki szczególne, np.
            zajęcia odwołane z powodu śmierci wykładowcy (zrozumiałe?), z powodu zajęć
            sportowych (niezrozumiałe), z przyczyn innych, lecz uzasadnionych.

            Obecność na konsultacjach? A czy studenci chcą konsultacji? Bynajmniej! Chcą
            po prostu mieć dostęp do wykładowców, aby załatwić zaliczenie i to bez
            konieczności uczenia się. Chcą mieć "prawo" do zaliczania sprawdzianów po
            nawet i kilkanaście razy... aż pan/pani profesor zmęczy się i da wymuszoną
            ocenę dostateczną.

            Oczywiście, bywa iż naprawdę łebski student(ka) przyjdzie z czymś ciekawym...
            nikt, kto naprawdę jest pracownikiem naukowym, nie będzie kazać wtedy mu
            czekać "bo konsultacje zaczynają się dopiero za 20 minut" ani narzekać na brak
            czasu i konieczność pełnienia innych obowiązków. W ciągu paru lat jeden taki
            się zdarza.

            Picie alkoholu w pracy? Znaczy się - pijaństwo i prowadzenie zajęć w stanie
            nietrzeźwym? To się nie zdarza. Może się zdarzyć być może jakaś "lampka wina"
            z jakiejśtam okazji - ale nie w pracy - lecz prywatnie, choć w gronie kolegów
            z pracy. W każdym razie - urżniętego profesora jeszcze nie widziałem - a
            pijanych studentów (i niestety studentki) od czasu do czasu...

            Jasne reguły zaliczeń i egzaminów? O tak, co do tego bywają problemy.

            Jeżeli podaję iż zakres materiału jest taki a taki, jeżeli wymagam aby to co
            powiem na wykładzie zostało przyswojone - to jest dla mnie, jako wykładowcy,
            niejasne, dlaczego studenci muszą mieć: a. spis pytań na egzamin; b. listę
            poprawnych odpowiedzi; c. prawo do posiadania obu na egzaminie jako
            dozwolonych pomocy; d. prawo do pytania się kolegów i koleżanek co na tych
            pomocach jest zapisane (bo analfabetyzm nie pozwala na przeczytanie).

            Jasną i oczywistą regułą jest konieczność uczenia się. Jasną i oczywistą
            regułą jest, że brak opanowania przedmiotu jest brakiem zaliczenia tego
            przedmiotu. Jeżeli komuś to nie odpowiada - droga wolna - studia wyższe nie są
            przymusem!

            Co do tzw. "rzetelnej krytyki naukowej"... jest coś w tym. Tyle że absolutnie
            nie dotyczy studentów!

            Jeżeli pan X pisze bzdury lub robi plagiat - to i tak szanse na to, aby praca
            naukowa napisana w ciągu ostatniego dziesięciolecia, nieznana szerzej, została
            podstawą wykładu akademickiego dla pierwszych lat studiów magisterskich, jest
            zerowa! To czego uczą się studenci to rzeczy sprawdzone, pewne, nie budzące
            kontrowersji.

            Nikt nie zabrania zresztą studentowi, aby tekst profesora skrytykował, np.
            pisząc swój własny artykuł naukowy czy w inny cywilizowany sposób. Prawda jest
            jednak taka, że choć obrony prac doktorskich są publiczne, to studenci na nie
            nie chcą przychodzić... choć czasem warto.

            Nie w tym rzecz, aby traktować profesorów - a zwłaszcza profesorów UJ - za
            istoty boskie, nie podlegające prawu, nie podlegające krytyce i egzaminy
            zdawać na klęczkach...

            Jednak profesor ma większe przywileje na uczelni niż adiunkt (itd. aż do
            studenta), bo takie właśnie jest prawo.

            Gó..arzeria, która tego nie rozumie, musi być po prostu usunięta ze studiów -
            po co ma taki pampers chodzić na zajęcia, na których jakiś frajer zmusza go do
            tak nieprzyjemnych rzeczy jak uczenie się, jak studiowanie, robienie notatek,
            czytanie książek i - na końcu najważniejsze - słuchania i uznawania za
            autorytet tylko dlatego że ten frajer to profesor?
            • khmara Re: profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 15:19
              Bardzo umoralniający wykład. Zdziwisz się - jak długo pracuję na uczelni, to
              pijanych w sztok profesorów zdarzyło mi się w pracy widzieć. Niektórzy nawet w
              stanach delirycznych prowadzili konsultacje dla studentów, a na trzeźwo nie
              mieli na takie rzeczy czasu. Przyjęcie na studia zawsze można było załatwić.
              Nowa matura to trochę ogranicza.
            • itd-gw Re: profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 17:14

              > Dziwacznym jest doprawdy to, co ostatnio obserwuję... studentami zostają
              > osobniki bez kwalifikacji do tego "zawodu" - ot dzieciaczki bawiące się w
              > nakładanie kubłów itp. akcje w szkołach średnich - a potem chcące zaliczać
              > egzaminy nie dzięki wiedzy, nie dzięki nawet łapówkom (co samo w sobie jest
              > wstrętne), ale... dzięki szantażom, poprzez tworzenie nacisku na kadrę
              > uczelni, poprzez prasę, nawet poprzez polityków czy donosy na Policję.

              Rzeczywiscie wszystkiemu sa winni studenci :-)
              Tylko kto ich przyjal na ta uczelnie?

              Juz wiem! Na pewno niesamodzielni asystenci i adiunkci.

              Na uczelni tez sie pije lampke wina tylko w gronie kolegow.
              Dlaczego tylko studenci skrzykuja sie czasami SMSami, zeby natychmiast isc do
              dziekana, bo jest w takim 'stanie', ze wszystko podpisze? Pewnie sa w stanie
              upojenia alkoholowego i cos im sie przywidzialo....

              A co do argumentu o konsultacjach:
              > Obecność na konsultacjach? A czy studenci chcą konsultacji? Bynajmniej!

              Najlepiej zamknac sklep w teoretycznych godzinach otwarcia bo wchodzacy tylko
              chca poogladac towar a nie kupic.
              Tylko czy sprzedawcy nalezy sie wowczas pensja?

              Ogolnie - post potwierdzajacy moje glebokie przekonanie o zbyt powszechnej
              arogancji kadry uczelnianej i zaniku zwyklej ludzkiej przyzwoitosci w tym
              srodowisku.
              • ton9 Re: profesorowie ponad prawem? 07.02.06, 18:00
                Co wspólnego ma sklep z uczelnią? Nie rozumiem tego porównania.
                • itd-gw Re: profesorowie ponad prawem? 10.02.06, 10:01
                  W sklepie sprzedawca oczekuje na klienta bez wzgledu na to z jakim zamiarem
                  klient wejdzie do sklepu.

                  Dydaktyk ma swiety obowiazek byc obecnym na uczelni na konsultacjach. Oczekiwac
                  na studenta w wyznaczonym miejscu i w wyznaczonych godzinach, bez wzgledu na to
                  z jakim zamiarem student przyjdzie na konsultacje.

                  Oboje sa w miejscu pracy i obowiazuje ich kodeks pracy, takze kultura osobista
                  oraz szacunek w stosunku osob, z ktorymi ma do czynienia w ramach swoich
                  obowiazkow sluzbowych.

                  Zbyt czesto wielcy dyadktycy o tym zapominaja...

                  Jest jeszcze taki jeden drobiazg. Godziny konsultacji powinny byc tak ustalone
                  by kazdy student mogl na nie przyjsc nie bedac zmuszonym do opuszczenia innych
                  zajec. O tym ostatnim to naprawde mozna pomarzyc...

                  A moze to temat dla dziennikarzy?
                  • ton9 Re: profesorowie ponad prawem? 10.02.06, 14:13
                    Niepodoba mi się Twój nauczycielski punkt widzenia. Uniwersytet jest placówką naukową, a nie szkolną. Obowiązki dydaktyczne są zatem wtórne wobec naukowych. Owszem studenci mogą szukać pomocy w swych studiach u profesorów, ale tylko o tyle, o ile nie przeszkadzają w badaniach. Problem polega na tym, że do działalności profesorskiej przykłada się szkolne standardy pracy.

                    PS. Oczywiście ani profesorzy ani nauczyciele kraść nie powinni.
                    • khmara Re: profesorowie ponad prawem? 11.02.06, 01:27
                      ton9 napisał:

                      > Niepodoba mi się Twój nauczycielski punkt widzenia. Uniwersytet jest placówką
                      > naukową, a nie szkolną. Obowiązki dydaktyczne są zatem wtórne wobec naukowych.
                      > Owszem studenci mogą szukać pomocy w swych studiach u profesorów, ale tylko
                      > o tyle, o ile nie przeszkadzają w badaniach. Problem polega na tym, że do
                      > działalności profesorskiej przykłada się szkolne standardy pracy.

                      Profesor, któremu studenci przeszkadzają w pracy wylatuje z roboty. W Ameryce.
                      • ton9 Re: profesorowie ponad prawem? 11.02.06, 17:23
                        khmara napisał:
                        > Profesor, któremu studenci przeszkadzają w pracy wylatuje z roboty. W Ameryce.

                        Codziennie dziękuję Bogu za to, że żyję w starej poczciwej Europie.
                    • hulaj_dusza Re: Uniwersytet to placówka dydaktyczna! 11.02.06, 01:32
                      Bzdury! Uniwersytet jest PRZEDE WSZYSTKIM placówką dydaktyczną!
                      • ton9 Re: Uniwersytet to placówka dydaktyczna! 11.02.06, 17:31
                        hulaj_dusza napisał:
                        > Bzdury! Uniwersytet jest PRZEDE WSZYSTKIM placówką dydaktyczną!

                        Nie ma to, jak wykrzyczeć z emfazą taki absurd.
      • flamengista nie, tak się na pewno nie skończy 07.02.06, 14:02
        Powiedzmy sobie jasno, że w razie uniewinnienia profesora Sz. na prokuraturę
        spadnie fala krytyki, polecą głowy. Media też rozpętają aferę - i nic w tym
        dziwnego. Wogóle w głowie mi się nie mięści, by zamknąć tak wybitnego naukowca,
        majac nikłe dowody.

        Dlatego na razie wierzę organom ścigania i zakładam, że to raczej prof. Sz. jest
        winny.
    • tango9 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 11:08
      Prawdopodobnie ten profesor nikomu nie pożycza swoich książek, bo wie w jaki
      sposób jego biblioteka powstała.
    • jwojnar A próbował chociaż coś sprzedać? 07.02.06, 11:17
      Bo jeśli nie, to może zwyczajnie zabierał robotę do domu, albo nie mogł oprzeć
      się "maniu" na biurku cennych starodruków. Między pasjonatem-wariatem, a
      złodziejem jest przepaść. Może poczekajmy jeszcze chwilę na szczegóły?
      • tomhislodz Re: A próbował chociaż coś sprzedać? 07.02.06, 11:38
        Obawiam się że ktoś może coś już sprzedał, albo przynajmnie usiłował, z tej źle
        pilnowanej kolekcji za plecami Profesora i na jego rachunek, a teraz sprytnie
        zaciera ślady i miesza w śledztwie. Jeśli faktycznie czarny rynek księgarski
        mści się na ekspercie policji, to może być całkiem prawdopodobne, że nadgorliwy
        prokurator i takie "dowody" znajdzie, zwłaszcza w internecie, na którym jak
        wiadomo profesorowie historii nie często się znają, a swych haseł i podpisów
        elektronicznych nie dość pilnie strzegą.
    • anthony1 [...] 07.02.06, 11:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tomhislodz Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 12:17
        Zresztą szukając motywu, to poza "kasą" i "kleptomanią" nic mi do głowy nie
        przychodzi. Profesor jednej z najlepszych w kraju uczelni o takim nazwisku, szef
        katedry czy zakładu, autor świetnego, poczytnego i dobrze sprzedającego się
        podręcznika akademickiego, uznany i szanowany w środowisku mediewista, ekspert i
        bibliofil... Jednym słowem miał za dużo do stracenia a za mało do zyskania.

        Ta sprawa śmierdzi z daleka !
    • kotek.filemon A ksiądz? 07.02.06, 11:52
      Profesora zatrzymano a niejaki ksiądz Marek R. zapewne ponad prawem. Ktoś
      profesorowi szyje buty, kto wie, czy nie jego ukochana biblioteka pod światłym
      przywództwem rzeczonego księdza. Ale poczekajmy na wyniki śledztwa...
      • tomhislodz Re: A ksiądz? 07.02.06, 12:05
        3 miesiące aresztu dla zasłużonego profesora podejrzanego o taki przekręt? Bez
        możliwości zamiany na kaucję czy poręczenia ? To gruba przesada - czy jest
        niebezpieczny? może pryśnie do RPA? albo poprosi kumpli z Pruszkowa o wsparcie?
        Na księdza nie mają żadnego haka (czytaj "dowodu"), da się go najwyżej oskarżyć
        o zaniedbania i lewy wniosek o dotację, może z tych zaniedbań wynikajacy.
        Zresztą stoi za nim autorytet Kościoła. A za profesorem tylko jakaś tam
        Jagiellonka i środowisko naukowe, z którym (poza kampania wyborczą) politycy
        nigdy się nie liczą.
        • kontrowers No właśnie, dlaczego areszt? 07.02.06, 13:06
          Chyba ich pogrzało czy jak? Do pierdla z mordercami i gwałcicielami? A jaki
          jest powód aresztu, czy mataczy albo coś wskazuje na chęć popełnienia przez
          niego przestępstwa? Nagle zmieni się w Draculę?
          Prokuratorom nawet łapa nie drgnie, kiedy ludzi wykształconych, a tylko
          PODEJRZANYCH kierują do aresztu. A bandziorów wypuszczają lekką rączką, a oni
          ponownie mordują albo gwałcą i nic im. Pryskają do Szwajcarii.
    • primum_non Re: A czy to _prawda_ ? 07.02.06, 12:15
      Należy mieć nadzieję,że tego zasłużonego człowieka nie złapano w ferworze
      pracy.Ludzie którzy byli wyrzutkami systemu komunistycznego ciężko rozumieją
      działalność publiczną.To,że wynosił,może liczyć się na jego korzyść,jeśli nie
      kradł dla siebie naprawdę.
      • tomhislodz krakowskie środowisko mediewistów 07.02.06, 12:21
        www.mediewistyka.net/content/view/19/27/
        • xk Re: krakowskie środowisko mediewistów 07.02.06, 14:34
          Ale właściwie czemu ten link ma służyć? Nazwisko profesora wszak prawie wszyscy
          znamy.
          Nie należy ferować wyroków, ale mi się wydaje, że jakkolwiek się sprawa dalej
          potoczy, to człowiek i tak został już "skończony" i będzie musiał żyć jak
          napiętnowany. A dodatkowe upowszechnianie jego nazwiska sprawę jeszcze pogorszy.

          pozdr
          • tomhislodz Re: krakowskie środowisko mediewistów 07.02.06, 20:03
            Raczej pokazaniu, że to postać wybitna i zasłużona dla nauki krakowskiej i
            polskiej a nie jakiś tam przypadkowy naukowiec
            • khmara Re: krakowskie środowisko mediewistów 08.02.06, 17:58
              Rywin też miał wybitne zasługi dla kultury polskiej. To nie był jakiś tam
              przypadkowy producent.
    • nfa05 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 12:39
      Gdyby to była 'pomyłka' prokuratury to mielibyśmy największa wpadkę od czasu
      sprawy Romana Kluski. Jak się kogos aresztuje na trzy miesiące to dla obywatela
      znaczy, że dowody są mocne
      • tomhislodz Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 12:46
        Zobaczymy co rozstrzygnie policyjne śledztwo i niezależne sądy. Nie znam się na
        prawie - a nie mógłby wyjść z aresztu za kaucją albo poręczeniem np. Rektora i
        poczekać do procesu na wolności, jak tylu gangsterów ?

        Obecne wyraźne odgórne naciski na zwiększanie skuteczności śledczych,
        stanowczości prokuratorów i surowości sądów i kodeksów oraz przetasowania na
        górze w tych instytucjach nie sprzyjają rozwadze i sprawiedliwości w takich
        wypadkach.
      • kotek.filemon Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 12:50
        > Gdyby to była 'pomyłka' prokuratury to mielibyśmy największa wpadkę od czasu
        > sprawy Romana Kluski. Jak się kogos aresztuje na trzy miesiące to dla obywatela
        >
        > znaczy, że dowody są mocne

        Obywatel myślący najpierw zastanowi się, co takiego zrobił profesor, że puszkuje
        się go na trzy miesiące... Zabił przypadkowego przechodnia? Skatował matkę-
        staruszkę? Napadł z bronią na bank?

        Sprawa cuchnie z daleka. Przypominam, że znanego konserwatora zabytków też
        aresztowano a dowody okazały się rzadkie jak niemowlęca kupa...
        • nfa05 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 13:17
          Moze tu chodzi o to, że jako wybitny specjalista od kradziezy starodrukow
          mogłby na wolności zacierać ślady.. Ale taki przypadek jak Kluski tez jest
          mozliwy i na poczynania prokuratury trzeba tez patrzeć krytycznie.
    • paola_23 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 13:10
      znacie może dokładne nazwisko tego faceta?kojarzy mi się ono ale nie jestem pewna.
    • tom481 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 13:14
      Nie bardzo w to wierzę, by chciał je ukraść. To raczej polowanie na czarownice
      w wydaniu jeśnie panującego PiS-u !
      Przygotujcie się na więcej takich sensacji...
      • nfa05 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 13:18
        Sprawa Kluski nie miala miejsca za PiSu, ale miejsce miala więc po co tu
        mieszać PiS.
    • read1 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 13:37
      Ciekawe byłoby prześledzenie jak wyglądały poszukiwania pana profesora za
      granicą??? Czy rzeczywiście tropił paserów polskich dóbr kultury, czy też
      donosił tylko na tych z którymi nie dogadał się co do podziału zysków???

      Założe się, że szanowny pan profesor wyninie się od odpowiedzialności, poparty
      jakąś ekspertyzą kolegi...
    • marc1951 Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 13:54
      Profesor postapnil roztropnie ,stare druki po co ,nowe to jest cos.
    • flamengista Apel o odrobinę rozsądku... 07.02.06, 13:55
      To prawda, profesor Sz. nie został jeszcze skazany - więc jest teoretycznie
      niewinny.

      Jednak dla tych, co tak ochoczo bronią go i zakładają z góry niewinność, że
      został "wrobiony" mam pytania:

      czy myślicie, że Policja jest aż tak głupia? że zatrzyma w biały dzień jednego z
      najwybitniejszych profesorów krakowskich i wsadzi go do ciupy - bez cienia
      dowodu? że szef policji lekką ręką zaryzykuje całą swoją karierę i autorytet,
      wydajac tak pochopną decyzję?

      Jestem się gotów założyć, że sprawę sprawdzano z 10 razy, zanim zastosowano tak
      radykalne środki. Zwróćcie uwagę, że to sąd przychylił się do wniosku
      prokuratury i zastosowała 3-miesięczny areszt. Gdyby nie było twardych dowodów,
      na pewno szanowany profesor odpowiadałby z wolnej stopy.

      Ponadto nie chodzi tylko o księgi, z którymi go przyłapano (nawiasem mówiąc -
      nie miał ich prawa wynosić z biblioteki, co samo w sobie jest już wykroczeniem -
      ale chyba nie przestępstwem) - ale o te, które SPRZEDANO...

      • joemama Re: Apel o odrobinę rozsądku... 07.02.06, 14:07
        Nie chce mi się wierzyć w to, że profesor mógł się do tego posunąć. Dopóki nie
        usłyszę wyroku skazującego, prędzej dam wiarę czystej prowokacji.
        • read1 Re: Apel o odrobinę rozsądku... 07.02.06, 14:12
          joemama napisał:

          > Nie chce mi się wierzyć w to, że profesor mógł się do tego posunąć. Dopóki nie
          > usłyszę wyroku skazującego, prędzej dam wiarę czystej prowokacji.

          Bez wyroku zeszli np.: Hitler, Stalin. Czysta prowokacja!
          • joemama Re: Apel o odrobinę rozsądku... 07.02.06, 14:21
            >>> Bez wyroku zeszli np.: Hitler, Stalin. Czysta prowokacja! <<<

            Obyś i Ty nie zszedł bez wyroku.

            a) to prowokacja
            b) to nie prowokacja

            ?
        • flamengista a mnie sie nie chce wierzyć 07.02.06, 14:57
          że policja i prokuratura mogły by wnosić o aresztowanie szanowanego naukowca bez
          cienia dowodu.
      • bush_w_wodzie Re: Apel o odrobinę rozsądku... 07.02.06, 14:37
        flamengista napisał:

        > To prawda, profesor Sz. nie został jeszcze skazany - więc jest teoretycznie
        > niewinny.
        >
        > Jednak dla tych, co tak ochoczo bronią go i zakładają z góry niewinność, że
        > został "wrobiony" mam pytania:
        >
        > czy myślicie, że Policja jest aż tak głupia? że zatrzyma w biały dzień jednego
        > z
        > najwybitniejszych profesorów krakowskich i wsadzi go do ciupy - bez cienia
        > dowodu? że szef policji lekką ręką zaryzykuje całą swoją karierę i autorytet,
        > wydajac tak pochopną decyzję?
        >

        gwoli scislosci - taka decyzje wydaje prokuratura

        > Jestem się gotów założyć, że sprawę sprawdzano z 10 razy, zanim
        > zastosowano tak radykalne środki.


        tsk. caly zarzad hali targow katowickich chodzi sobie na wolnosci ale
        zasluzonego profesora sie zamyka na 3 miesiace. z pewnoscia to znakomicie
        przemysleli. tylko cel jest jeszcze nieuzplenie znany.


        > Zwróćcie uwagę, że to sąd przychylił się do wniosku
        > prokuratury i zastosowała 3-miesięczny areszt.
        > Gdyby nie było twardych dowodów, na pewno szanowany profesor
        > odpowiadałby z wolnej stopy.
        >
        > Ponadto nie chodzi tylko o księgi, z którymi go przyłapano (nawiasem mówiąc -
        > nie miał ich prawa wynosić z biblioteki, co samo w sobie jest już wykroczeniem
        > -
        > ale chyba nie przestępstwem) - ale o te, które SPRZEDANO...
        >


        a wiesz cos o jakichs sprzedanych ksiegach?
        • flamengista cóż, nie zgadzamy się... 07.02.06, 15:09
          "caly zarzad hali targow katowickich chodzi sobie na wolnosci ale
          zasluzonego profesora sie zamyka na 3 miesiace. z pewnoscia to znakomicie
          przemysleli. tylko cel jest jeszcze nieuzplenie znany."

          Ja z tego wnioskuję, że mają twarde dowody i chcą uniknąć mataczenia. Proste.
        • flamengista jeszcze jedno 07.02.06, 15:13
          > a wiesz cos o jakichs sprzedanych ksiegach?

          "Po zatrzymaniu naukowca w seminarium zarządzono spis kontrolny księgozbioru.
          Choć remanent jeszcze trwa, już widać, że brakuje część książek. Niektóre z nich
          policja odnalazła w antykwariatach Krakowa i Warszawy" (rzeczpospolita)
      • kontrowers Re: Apel o odrobinę rozsądku... 07.02.06, 15:27
        "czy myślicie, że Policja jest aż tak głupia?"

        Tak. Tak właśnie myślimy.
    • erfolg83 No to nie bedzie egz :)))) 07.02.06, 14:27
      j.w
    • oracz_prawdziwy Re: Profesor i starodruki 07.02.06, 15:11
      Spokojnie, powoli. Cośmi tu nie gra. Profesor, dyrektor biblioteki,
      konserwatorka. Dopuszczam szereg niedopatrzeń, nieformalności, ale nie wierzę w
      szajkę przestępców - ksiądz, profesor uniwersytetu i konserwator. Jakie
      wyludzenie ? 20 tysięcy z na konserwację ksiąg w takim stanie jak pokazala
      telewizja to naprawde maly pryszcz. A wogóle przy takich okazjach (watpliwej
      prawdziwosci) popdnosza sie glosy pod niebiosy, a na codzień sytuacja muzezów,
      archiwów i biblitek malo kogo obchodzi. Pieniądze na kulture i dziedzictwo ida
      na "imprezy" i inne bicie piany, a instytucje i ludzie wnich pracujących klepia
      biede.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka