nielubiegazety2
15.02.06, 11:11
Pozwalam sobie przytoczyć kilka akapitów z bardzo interesującego artykułu
Teresy Bochwic WOLNOŚĆ, CZY „BO-TAK-MI-SIĘ-CHCENIE"
www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2395&token=
"Zakładamy filtry na kominy fabryczne, zakazujemy spuszczania ścieków do
czystej wody, choć cenimy swobodę gospodarczą. Dlaczego nie możemy jako
odpowiedzialna wspólnota czegoś podobnego uczynić z obyczajowością? Czy wolna
obyczajowość musi być nieobyczajna? Dlaczego możemy ograniczyć publiczne
palenie papierosów, a deprawowania dzieci nie?
Ideologowie uświęcenia wolności nie podejmują nawet próby określenia wartości,
którymi wypełniać przestrzeń wolności.
(...)
Moim zdaniem głosiciele wolności jako wartości najwyższej coś ważnego
przeoczyli. Powtarzają swoje mantry o absolutnej wolności jako jądrze i
podwalinach demokracji, ale nie zauważają, jak demokracja chwieje się z braku
zasad. To hoduje groźny dla Europy kryzys kultury, od dawna widoczny gołym okiem.
(...)
Stańcie na chwilę na korytarzu dowolnej uczelni i posłuchajcie, jak
rozmawiają wykształcone młode damy; co drugie słowo „ku.wa”. Mocne, nawet
niecenzuralne słowa zwykle używane są zwykle do wyrażenia mocnych, skrajnych
emocji. Nie razi mnie Janda, która w teatrze (prywatnym! za swoje!) wyraża
skrajnymi słowami skrajną sytuację bohaterki sztuki. U studentek to jakiś
automatyzm. Skąd się wziął? Dlaczego nikt nie reaguje?
(...)
Mądrzy ludzie bronią różnych „wolności” z uporem, każącym powątpiewać w
pełnię ich władz umysłowych. Przeciwko radomskiej akcji „Małolat” obrońcy praw
człowieka przed dziesięciu laty wytaczali najcięższe działa, bo miała
ograniczać „prawa człowieka” kilkunastoletniego do przebywania na ulicy po
nocach. Czy potem byli zaskoczeni, że Polska jest rajem dla amatorów kwaśnych
jabłek i dziecięcej „sztuki” erotycznej? Czy o to nam chodziło w wielkiej
sprawie wolności?
(...)
Rozumiem – swoboda eksperymentu w artystycznej niszy. W jednym z
warszawskich Domów Kultury luminarze kultury i literatury polskiej recytowali
przed osłupiałą publicznością rozważania seksualno-fekalne młodego
„dramaturga” (temat brzmiał jakoś tak: „dlaczego s.anie i szc.anie ma być
gorsze niż pie.dolenie”), choć doprawdy lepsze, również dramaturgicznie,
kawałki można usłyszeć w rejonach klozetów na Dworcu Centralnym. Jaką wolność
ubezpieczał ten „głos wolny”? Jakiż to karnawał kultury? Bawili się dobrze
tylko autorzy, ale krótko, bo publiczność pogoniła „artystów”.
To już więcej niż jednostkowe przypadki, to już zasada. Tu zaraz jakiś
obrońca wolności krzyknie: nie ma słów brzydkich i ładnych!
Otóż są. „D.pa” to brzydkie słowo. Do dobrego towarzystwa zagranicą nikogo
z podobnym słowem nie wpuszczą, zaręczam. A zachwalanie za publiczne pieniądze
wolności mówienia takich słów to już atak na kulturę. Ale każda próba
publicznego zastanawiania się, jak powstrzymać ten zalew chamstwa, spotyka się
z krzykiem, że oto jądru demokracji chce się zadać śmiertelny cios, wolność
poglądów zgwałcić. A „d.pa” to moim zdaniem doprawdy żaden pogląd. To co
najwyżej wygląd.
(...)
Ja nie widzę jasnego odgraniczenia sfery publicznej od sfery prywatnej.
Sfera prywatna wdziera się do sfery publicznej w najgorszych, destrukcyjnych
formach. Nie widzę troski o młodych ludzi, a pozostawić ich samym sobie to
oddać na żer różnych lobbies ideologicznych, erotycznych czy finansowych, jako
narzędzia generowania zysków czy przyjemności.
(...)
O jaką wolność chodzi tym guru? Z jednego człowieka wylewają się wymioty,
z drugiego „Hamlet”. Czy to naprawdę wszystko jedno? Czy chcemy w Polsce i w
Europie moralności płaskiej jak pizza, na której można położyć cokolwiek obok
czegokolwiek innego? Każda koza na taką pochyłą moralność wskoczy.
(...)
Poszukajcie tych granic, głosiciele demokracji i wolności. Wolność nie
jest absolutną świętością. Demokracja pochodzi od ludzi, i jest dla ludzi, a
nie ludzie dla demokracji. Jeżeli wolność jest zrozumiała tylko dla wąskich
elit, zwykli ludzie rozumieją tylko jedno: wolno wszystko.
(...)
Europa moralnie stoi nad przepaścią. Czy koniecznie powinna zrobić krok
naprzód?"
Ja, podobnie jak autorka, jestem przerażony kierunkiem, w którym ewoluuje
"postęp" wolności.
--
Człowiek jest dziś wolny jak zbłąkany wędrowiec na pustyni.
Mikołaj Gomez Davilla