Dodaj do ulubionych

Morawski na froncie

IP: *.nanarb01.mi.comcast.net 03.12.02, 14:43

Jerzy Morawski, autor telewizyjnego paszkwilu "Imperium ojca Rydzyka",
rozpoczął swoją "karierę" dziennikarską w stanie wojennym. Pracował w
tygodniku "Nowa Wieś" związanym ze Związkiem Młodzieży Wiejskiej
(ZMW). "Pisał reportaże społeczne, m.in. o sytuacji na wsi w stanie wojennym
i później - u schyłku państwowych gospodarstw rolnych. Zostały później
zebrane w książce 'Nieważkość'" - pisała Eliza Olczyk ("Specjaliści od
ciekawych historii", 7.02.2002 r.) z "Rzeczpospolitej", gdzie Morawski
obecnie pracuje. Istotnie, pisał w "Nowej Wsi", ale jak? Poznajmy jego
warsztat dziennikarski w najbardziej dramatycznym okresie stanu wojennego, w
1982 r.
Wiadomo, że obraz wsi, jaki kreśli dziennikarz specjalizujący się głównie w
reportażu i wywiadach, zależy od przejętego przez niego klucza doboru tematu
i rozmówców. Ludzie, którzy pojawiają się w publikacjach Morawskiego z lat
stanu wojennego, mieli rodowód i poglądy politycznie "najsłuszniejsze" pod
słońcem. Bardzo często jego rozmówcami byli partyjni funkcjonariusze i ich
rodziny.
W reportażu "Bez klucza nie otwierać", opublikowanym w "Nowej Wsi" 4.07.1982
r., Morawskiego urzeka "ideologiczna czystość" nauczycielki Basi. Jego
rozmówczyni najwyraźniej akceptuje władzę ludową i konieczność wprowadzenia
stanu wojennego:
"Rodzice zawsze powtarzali: 'Basiu, gdyby nie socjalizm, to pewnie nie
mogłabyś się uczyć w liceum, dzięki władzy ludowej masz co jeść'. Jakie to
proste, prawda? Akceptacja dla ustroju i oparcie życia na solidnej etyce i
moralności katolickiej. Byliśmy jedyną rodziną, z której nikt nie należał
do 'Solidarności'. W szkole nauczyciele mówili: powinniście zapisywać się do
partii. Polsce potrzebni są dobrzy ludzie".
Innym rozmówcą Morawskiego jest funkcjonariusz utworzonego przez juntę
Jaruzelskiego OKON-u: "Kazimierz Orłowski uważa, że rolnicy mają teraz lepsze
perspektywy. (...) Jako przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Ocalenia
Narodowego w Chorzelach zawiedziony jest postawą młodzieży. Stoją po kątach,
nie wykazują żadnego zaangażowania. I coś z tym pokoleniem jest nie tak"
(tamże). A Orłowski był OK, nie stał z boku, stanął OKON-em. A za nim
Morawski.
W reportażu "Dojść do gospodarstwa" ("NW", 27.06.1982 r.) Morawski prosi
o "opinię na temat osadnictwa" I sekretarza KW PZPR w Białymstoku Stefana
Zawodzińskiego. "Do osadnictwa trzeba podchodzić z dużą powagą, ale i z
realizmem" - wyjaśnia z powagą towarzysz I sekretarz. Z kolei na pytanie: "Co
w końcu może rozjaśnić ciemne chmury nad rolnictwem?", tak odpowiada
Morawskiemu Mieczysław Maksymowicz, członek KC PZPR: "Pełna i konsekwentna
realizacja uchwał IX Zjazdu Partii" - deklaruje partyjny funkcjonariusz. "Pan
je uchwalał jako delegat w Sali Kongresowej. Co pan po dziesięciu miesiącach
najlepiej pamięta z tamtych dni?" - indaguje dalej Morawski. "Dla mnie - to
było ogromne przeżycie" - tłumaczy Maksymowicz. "Przy okazji Zjazdu po raz
pierwszy zobaczyłem Warszawę i od razu człowiek spotkał się z wielkim
światem. Nie zdążyłem ochłonąć z pierwszych wrażeń, a tu burzliwe obrady i
wybrano mnie jako członka Komitetu Centralnego. Nie dość tego - zgłoszono
moją kandydaturę do Biura Politycznego, ale nie zmieściłem się w jego
składzie. Towarzysze zadecydowali o tym w tajnym głosowaniu" - wyjaśnia
członek KC PZPR ("Jest w ludziach wahanie", "NW", 13.06.1982 r.).
Jerzy Morawski zrozumiał, że jaka praca partyjno-polityczna, taka płaca.
Towarzysz Maksymowicz zobaczył po raz pierwszy Warszawę, a Morawski - Danię.
Jako osoba niewątpliwie obdarzona zaufaniem propagandzistów stanu wojennego
mógł bowiem wyjeżdżać na Zachód. Trzeba przypomnieć, że w tym czasie MSW
wydawało paszporty niemal wyłącznie najbardziej wypróbowanym towarzyszom i
funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa. Dopiero później Polskę opuszczali
internowani, którym władze komunistyczne dawały wybór: albo więzienie, albo
przymusowa banicja.
Wraz z delegacją Związku Młodzieży Wiejskiej i Ludowego Związku Sportowego w
1982 r. Morawski przebywał w Danii, zwiedzał obiekty sportowe. I znów robił
wywiady. Tym razem z lewicowym działaczem młodzieżowym Hansem Kelstrupem,
który przedstawił mu ciężką sytuację młodzieży w kapitalistycznej Danii ("Coś
więcej niż zabawa", "NW" 29.08.1982 r.). Kelstrup skarży się: "Ile jest
zagrożeń, ile jest napięcia w stosunkach międzynarodowych? W co przerodzi się
konflikt między państwami bogatymi a biednymi? (...) W Danii rośnie
bezrobocie, coraz więcej młodych nie może sobie znaleźć zajęcia po ukończeniu
szkoły". A w Polsce? Świetlana przyszłość podtrzymywana dzięki "pełnej i
konsekwentnej realizacji uchwał IX Zjazdu Partii".
Czasy zmieniły się wraz z Morawskim. Jego publikacje po 1989 r. cechuje
cudowne ideowe nawrócenie. Wydaje m.in. książkę "Portrety w podczerwieni" (o
ludziach z dawnego aparatu PZPR), jest współautorem filmu "Kontrwywiad" o
śmierci Stanisława Pyjasa, "Psy totalitaryzmu" (o ludziach Adama
Humera), "Departament IV" (o esbekach odpowiedzialnych za zamordowanie ks.
Jerzego Popiełuszki). Przybierając image zaciekłego antykomunisty, staje się
krytykiem ponurej przeszłości, którą jako propagandzista aktywnie
współtworzył. Do manipulacji w sztuce dziennikarskiej uprawianych przez
Morawskiego w "Nowej Wsi" niewielu chciałoby powracać. Przypomniał je dopiero
jego ostatni produkt o Radiu Maryja. Oszczerczy film rzuca ważne światło na
tajemnicze pobudki i jakość rzekomej zmiany ideologicznego frontu, na którym
walczył Morawski. Front się zawalił bez udziału Morawskiego, a przemiany nie
było.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka