Dodaj do ulubionych

Prawda was wyzwoli :))

09.04.06, 22:56
a gdzie ona jest?
-Samoobrona to partia założona przea esbeków(podobno są kwity)
-Samoobrona to wiarygodny koalicjant.

Ktora z tych prawd jest prawdziwa?
Obserwuj wątek
    • freemason ... jak armia radziecka Polaków w 1945 roku... 09.04.06, 23:05

      • hrabia.m.c Re: ... jak armia radziecka Polaków w 1945 roku.. 09.04.06, 23:18
        60 lat i samocośtam nas musi na nowo wyzwalać:))
      • babcia01 Trzecia wersja jest prawdziwa 10.04.06, 10:33
        Że SB jest wiarygodna bardziej jak MOSAD i CIA. Dlaczego? Bo polska.
    • kropek_oxford Sadze, ze ta z witryny PiSu:))) 10.04.06, 03:26
      Musza znac swego koalicjanta, no nie?
      www.pis.org.pl/article.php?id=3421
      • chilijczyk Warto to zachowac dla potomnosci 10.04.06, 04:44
        Bo nie zdziwie sie, jesli tekst ten zniknie lada dzien z ich witryny:

        Gazeta Polska: Samoobrona - tajna broń WSI


        Chociaż szefem Wojskowych Służb Informacyjnych jest człowiek prezydenta
        Aleksandra Kwaśniewskiego - Marek Dukaczewski, to niemal wszyscy nasi rozmówcy,
        wywodzący się ze służb specjalnych III RP uważają, że ani prezydent, ani rząd
        nie kontrolują tego, co dzieje się w WSI. Eksperci nie mają wątpliwości: WSI
        wywierają wpływ na polityków, a ostatnio bardzo ważne dla wojskowych służb
        stały się wpływy w Samoobronie.
        Spośród partii, które mają szansę wygrać przyszłe wybory, tylko Samoobrona
        opowiada się za pozostawieniem wojskowych służb w obecnej formie.

        Wojskowe Służby Informacyjne powstały w 1991 r., z połączenia wywiadu i
        kontrwywiadu wojskowego. Oficerów nie poddano nigdy żadnej weryfikacji. WSI
        stanowią nietykalne państwo w państwie, choć przynajmniej trzy afery -
        współudział w FOZZ, nielegalny handel bronią i wyłapanie w ich szeregach kilku
        szpiegów Moskwy - kwalifikowały je do rozwiązania.

        Były szef UOP Zbigniew Nowek uważa, że wszelkie zmiany w WSI to przetasowania w
        rodzinie. W zależności od konstelacji politycznej na stanowiskach wymieniali
        się ludzie blisko ze sobą współpracujący i mający podobne interesy. Przed
        wyborami posłowie SLD zapewniali, że chcą połączyć wywiad cywilny z wojskowym.
        Jednak w trakcie prac nad ustawą o WSI, Sojusz zmienił zdanie.

        Ogromny i niedoceniany przez obserwatorów udział w zachowaniu potęgi WSI miała
        Samoobrona. Dwaj posłowie tego ugrupowania - Andrzej Grzesik i Zbigniew
        Dziewulski, referując stanowisko klubu, wsparli rządową wersję ustawy o WSI,
        która zachowywała obecną pozycję wojskowych służb. Poseł Andrzej Grzesik
        argumentował: - Oceniamy, iż zaproponowana w projekcie ustawy instytucjonalna
        jedność służb wywiadu i kontrwywiadu wojskowego jest rozwiązaniem optymalnym,
        wynikającym z faktycznie realizowanych obecnie przez WSI zadań, w tym
        sojuszniczych, oraz ich roli w systemie ochronnym państwa. (...)

        Pod dyktando służb

        Według naszych informatorów, współpraca SLD i Samoobrony we wspomnianej sprawie
        nie była incydentem.

        Były wysoko postawiony oficer UOP mówi wprost: - To oficerowie WSI organizowali
        bezpośrednie spotkania szefa SLD, Leszka Millera z szefem Samoobrony, Andrzejem
        Lepperem. Spotkania te miały miejsce jeszcze przed objęciem władzy przez SLD.

        Poseł Konstanty Miodowicz (PO), członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych
        uważa, że styl wystąpień parlamentarzystów Samoobrony zdradza coś więcej niż
        tylko układ zawarty z SLD. Jego zdaniem opinia Samoobrony, wygłoszona podczas
        debaty nad losami WSI sprawiała wręcz wrażenie "materiału wytworzonego przez
        służby specjalne". Chodziło między innymi o specyficzny żargon.

        Doradcą Samoobrony w czasie prac nad ustawą był Marek Mackiewicz. W niedawnym
        tekście w "Rzeczpospolitej" na temat WSI, Mackiewicz występuje jako były szef
        kontrwywiadu wojskowego.

        Konstanty Miodowicz tak wspomina udział Mackiewicza w powstawaniu ustawy o WSI:

        - Mackiewicz kilkakrotnie występował na forum sejmowej komisji służb
        specjalnych. Nie ukrywał swoich związków z Samoobroną. Zdaniem Miodowicza,
        Mackiewicz nie jest wyjątkiem w Samoobronie. Znalazło się tam sporo osób
        związanych z PRL-owskimi służbami specjalnymi, w tym ze służbami wojskowymi.

        Sprawa ustawy to nie jedyny przykład działań partii Leppera zbieżnych z
        interesami WSI. Zbigniew Wassermann pamięta, jak Samoobrona próbowała forsować
        na eksperta sejmowej komisji ds. służb specjalnych Kazimierza Głowackiego - w
        połowie lat 90. szefa WSI.

        O WSI rozmawialiśmy z Andrzejem Lepperem. Powiedział, że służb nie należy
        likwidować - najwyżej zreformować. Przyznał, że Samoobrona korzysta z różnego
        typu doradców, w tym również związanych z WSI: - Liczy się to, co potrafią, a
        jeśli w przeszłości popełnili jakieś błędy, to należy ich rozliczyć z tego, co
        robili, a nie z tego, gdzie byli.

        Były wysoki oficer UOP: - Jeden z najbardziej znanych w Polsce biznesmenów o
        inicjałach "KG", znajdujących się w otoczeniu Andrzeja Leppera, to były
        współpracownik wojskowych służb specjalnych PRL. Lepper atakuje wrogów byłego
        szefa WSI.

        Wokół Leppera kręci się także Konstanty Malejczyk, w latach 1994-96 szef WSI,
        zamieszany w aferę związaną z nielegalnym handlem bronią. Malejczyk w wojsku
        związany był z generałem Tadeuszem Wileckim, który współpracował blisko z
        Mieczysławem Wachowskim (dziś związany z Samoobroną) i prezydentem Lechem
        Wałęsą. Wilecki i Malejczyk należeli w 1994 r. do inicjatorów tzw. "obiadu
        drawskiego", podczas którego generałowie wypowiedzieli posłuszeństwo ministrowi
        obrony narodowej, Piotrowi Kołodziejczykowi. Jednym z celów tej grupy było
        wyjęcie WSI spod władzy ministra obrony narodowej i podporządkowanie jej
        szefowi Sztabu Generalnego.

        Po przemówieniu sejmowym, w którym Andrzej Lepper zarzucił korupcję wielu
        politykom, tygodnik "Przegląd" zwrócił uwagę na fakt, że lider Samoobrony
        atakuje przeciwników Wileckiego i Malejczyka. Obu wojskowych z funkcji odwołał
        premier Włodzimierz Cimoszewicz.

        Według "Przeglądu" w konflikcie z Wileckim i Malejczykiem był też Jerzy
        Szmajdziński, wtedy szef komisji obrony narodowej, bo wbrew generałom
        opowiedział się za cywilną kontrolą nad armią. Gdy w otoczeniu Leppera pojawił
        się Malejczyk, Szmajdziński i Cimoszewicz stali się obiektem najostrzejszych
        ataków Leppera.

        W jego książce z 1993 r. odnaleźliśmy postulaty bliskie generałom: "Minister
        obrony narodowej powinien mieć kwalifikacje wojskowe, natomiast powinien być
        wspierany przez grono specjalistów cywilnych różnych dziedzin".

        W 2000 r. Wilecki wraz z Samoobroną stworzył na wybory prezydenckie Blok Ludowo-
        Narodowy. Sojusz się rozpadł, bo do wyborów wystartował zarówno były szef
        sztabu, jak i szef Samoobrony.

        Zielone mundurki

        W Samoobronie - zarówno w jej warszawskiej centrali, jak i w terenie - roi się
        od wojskowych. Były rzecznik partii Krzysztof Socha był oficerem politycznym -
        pułkownikiem LWP. Generał Zenon Poznański, dziś jeden z najbliższych doradców
        Andrzeja Leppera, opowiadał na łamach "Rzeczpospolitej", jak to na polowaniu
        koledzy generałowie chwalili go za związanie się z Samoobroną. Odszedł z armii
        na znak protestu przeciwko zmianom wprowadzonym po "okrągłym stole". Gdy
        koalicja SLD-PSL rządziła w latach 1993-97, został - mimo protestów opozycji -
        mianowany szefem Obrony Cywilnej. W ostatnich latach doradzał SLD. W Rzeszowie
        radnym z listy Samoobrony został Janusz Chara, były szef I Batalionu Strzelców
        Podhalańskich, którego wojskowa kariera załamała się w 1996 roku. Prokuratura
        wojskowa oskarżyła go wtedy o pobicie zastępcy. Sąd wojskowy uznał go winnym i
        zakazał pełnienia funkcji dowódczych przez 10 miesięcy.

        Samoobrona strzela do grubego zwierza

        Oprócz wojskowych w Samoobronie roi się od myśliwych. Jak pisaliśmy, w
        stworzeniu Samoobrony duży udział mieli ludzie z Polskiego Związku Łowieckiego -
        organizacji, skupiającej w PRL głównie partyjnych prominentów. PZŁ,
        według "Rzeczpospolitej", był w znacznym stopniu kontrolowany przez wojskowe
        służby, które czerpały zyski z dewizowych polowań. Dziś w sejmie działa
        Parlamentarny Zespół Myśliwych i Sympatyków Łowiectwa. Na 76 członków zespołu,
        52 to obecni i byli parlamentarzyści Samoobrony.

        Polowania były nie tylko dogodnym miejscem spotkań oficerów i agentury, ale
        także - werbunku.

        Tymiński się wyprowadza, wprowadza się Lepper

        Nasi informatorzy uważają, że pomysł WSI, by ugrać swoje przy pomocy
        radykalnych partii populistycznych, takich jak Samoobrona, ma historię tak
        starą jak III RP.

        - Były szef MSW Andrzej Milczanowski mówił mi wprost, że Tymiński i partia X to
        był pomysł WSI, wskazywał nawet konkretnych ludzi, którzy tę operację
        organizowali - wspomina Jarosław Kaczyński, lider PiS. Tymiński i Lepper znają
        się. W p
    • lady284 Re: Prawda was wyzwoli :)) 10.04.06, 10:37
      podobno...słowo to faktycznie wiele wprowadza
    • mariner4 Dla sympatykóe PiS 10.04.06, 13:03
      Niepotrzebne skreślić.
      M.
    • henryk.log Re: Prawda was wyzwoli :)) 10.04.06, 22:33
      Zgodnie z Tischnerowską zasadą, pańskie Hrabio prawdy należy ująć w jedną,
      znaczy się potrójnie rozumianaą, z dookreśleniem jakimś tej trzeciej oczywiście!
      :-)
      hrabia.m.c napisał:

      > a gdzie ona jest?
      > -Samoobrona to partia założona przea esbeków(podobno są kwity)
      > -Samoobrona to wiarygodny koalicjant.
      >
      > Ktora z tych prawd jest prawdziwa?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka