maymonides
14.04.06, 20:13
Mieszkańcy jednej z wrocławskich dzielnic postanowili dać wyraz swojej
dezaprobaty dla tzw. przemian demokratycznych wspieranych swego czasu przez
Karola Wojtyłę, ksywka "Jan Paweł II" i zdecydowali się zmienić nazwę ulicy
przy której zamieszkują z "ul. Jana Pawła II" na jakąś z czasów PRL.
Padały różne propozycje. Pojawiał się Gomułka, Gierek, nawet Bierut.
Jeden z mieszkańców spytał mnie o zdanie. Przedstawiłem je następująco:
"Józef Cyrankiewicz był rzeczywistym twórcą jednopartyjnego modelu państwa
komunistycznego, który przetrwał od 1950r. aż do końca dekady gierkowskiej,
czyli obowiązywał w okresie, za którym tak bardzo tęsknicie...
Ponadto człowiek ten stoczył niezliczone boje o uznanie przez RFN granicy
wzdłuż linii Odry i Nysy, miał za sobą także tragiczny epizod związany z
pobytem w obozie Auschwitz. Jeśli już chcecie koniecznie powracać do dawnych
czasów, to powracajcie w jego imieniu".
Na razie trwa zbieranie podpisów, ale jeśli inicjatywa oddolna zostanie
zaakceptowana przez władze miejskie (co jest raczej mało prawdopodobne),
Wrocław będzie miał jednego papieża mniej, za to przybędzie mu jeden
komunista.
Ostrzegłem ich przed możliwymi konsekwencjami tego typu akcji, ale oni
powiedzieli wprost, że "całe zło, bezrobocie i zgnilizna przyszła razem z
JP2. Tylko kler się ustawił"...
Nie oponowałem, bo niby dlaczego miałbym to robić? Z głosem ludu się nie
dyskutuje...