janbezziemi
22.04.06, 20:44
Kiedy runął kult Stalina i miasto Stalingrad przemianowano na Wołgograd,
angielski satyryczny „Punch” zamieścił rysunek, na którym do beznogiego
weterana z orderami na piersi podchodzi wnuczek i prosi:
– Dziadku, opowiedz, jak straciłeś nogę pod Stalingradem. – Nie ma takiego
miasta – odpowiada mu weteran.
Rysunek ten przypomina mi się zawsze, kiedy mowa o PRL, rozliczeniu z PRL,
wypaleniu śladów po PRL i tak dalej. A więc przypomina mi się obecnie stale.
Oczywiście, że obecna kampania prasowo-polityczna, której bohaterem głównym
jest znowu generał Jaruzelski, krojona jest na zamówienie, ponieważ każda
ekipa rządząca stara się umocnić swoją pozycję, pokazując, jakimi potworami
byli jej poprzednicy. Występuje to tym jaskrawiej, im mniej dobrych pomysłów
na rządzenie ma aktualny obóz władzy(...). Proklamowanie stanu wojennego
oparte było na hipotezie, że grozi nam zbrojna interwencja radziecka.
Hipoteza ta, jak wiadomo, nie sprawdziła się, ale nie dowiemy się nigdy, czy
dlatego, że była nieprawdziwa, czy też dlatego, że stan wojenny zapobiegł
interwencji(...). Stan wojenny można także przedstawić jako dowód
okrucieństwa i bezwzględności rządzącej wówczas ekipy i jej zajadłości w
walce o władzę. Ale jak wówczas pogodzić to z „polityką historyczyną” obecnej
ekipy, powołującej się na legendę Piłsudskiego, którego zamach majowy w 1926
r., będący walką o władzę, a nie ochroną kraju przed interwencją zewnętrzną,
w ciągu kilku dni walk pochłonął według jednych obliczeń dziesięć, a według
innych cztery razy więcej ofiar śmiertelnych niż cały stan wojenny? Historia
ma to do siebie, że sądzi tylko pokonanych, Piłsudski i jego obóz niepokonany
doczekał wybuchu wojny, Jaruzelski nie ma tego wątpliwego szczęścia.
Nie można mieć wątpliwości, że będziemy jeszcze świadkami obrzydliwych i
niedorzecznych scen politycznych, z sądami włącznie, nie należy jednak
oczekiwać, że wyniknie z nich jakikolwiek sens historyczny albo moralny poza
zwykłym aktem propagandowej zemsty.
Co jest jej celem?
Otóż są one dwa. Pierwszym z nich jest zemsta doraźna, taktyczna. Obsesją
obecnej ekipy jest zdezawuowanie tych ludzi z opozycji demokratycznej, którzy
usiedli do Okrągłego Stołu, zmieniając tym ustrój Polski. Obecni rządzący i
ich akolici odgrywali w tym gronie drugorzędną rolę, ważni byli Wałęsa,
Michnik, Kuroń i Mazowiecki. Otóż obecnie chodzi o to, aby wykazać, że ludzie
ci w istocie paktowali z autorami „zbrodni komunistycznej”, jak przedstawia
się autorów stanu wojennego, a więc są współwinni tej zbrodni(...) Drugi cel
jest bardziej rozległy i przez to w istocie niemożliwy do spełnienia, a
mianowicie „wykreślenie” ze świadomości społecznej Polski Ludowej jako
półwiecznego okresu historii Polski. Zemsta na PRL. Przypomina to dokładnie
wspomniany rysunek z „Puncha”. Na ten pomysł wpadli niemal zaraz po dokonaniu
się transformacji ustrojowej niektórzy beneficjanci obalonego ustroju,
ogłaszając, że Polska Ludowa była „czarną dziurą” naszej historii społecznej,
kulturalnej, gospodarczej i politycznej. Ogłaszali to, legitymując się swoimi
nazwiskami, które stały się popularne w Polsce Ludowej, dzięki stworzonym
przez nich w Polsce Ludowej utworom, swoje manifesty przygotowywali w
zbudowanych w Polsce Ludowej mieszkaniach i ogłaszali je w zbudowanej w
Polsce Ludowej telewizji, nie widząc w tym żadnej śmieszności. (...)
Niedawno w rozmowie telewizyjnej jeden z prowadzących zapytał zebranych: No
to kiedy wreszcie skończy się ta sprawa PRL-u? Otóż odpowiedź może być tylko
jedna: nigdy. UWAGA,INTERNAUCI, TO TYLKO FRAGMENTY CIEKAWEGO FELIETONU
T.TOEPLITZA W "PRZEGLĄDZIE". CZYTAC I MYŚLEĆ! JEST TEŻ TAM ODPOWIEDZ NA TO
OSTATNIE SŁOWO:"NIGDY".