pogromca_smokow
01.05.06, 12:15
Proszę, proszę, michnikowski "człowiek honoru", radziecki generał Jaruzelski
jednak okazał się ponad wszelką wątpliwość:
1) Zwyczajnym kłamcą- aż szkoda komentować. Dopuki myślałe, że tusz kryje, co
trzeba, szedł w zaparte. Niestety, tusz był chyba nie pierwszego sortu...
2) Zbrodniarzem komunistycznym- Informacja Wojskowa była z jednej strony
czymś w rodzaju służb wywiadowczych, ale była też odpowiedzialna za okrutne
traktowanie przeciwników jedynie słusznego ustroju. Wyróżniała się
okrucieństwem na tle innych bandyckich organizaji komunistów, choćby Urzędu
Bezpieczeństwa.
Odpowiedzialni za te działania byli oczywiście wszyscy jej członkowie, od
szeregowego agenciaka poczynając. A "gen" Jaruzelski był raczej więcej niż
szeregowym agentem, co jasno pokazuje jego dalsza kariera.
3) Orzydliwym zdrajcą, ROSYJSKIM SZPIEGIEM- wiadomo, kto był wtedy szefem
Obrony Narodowej- marszałek Zwiazku Radzieckiego Rokossowski. A Informacja
Wojskowa była podległa bolszewikom. Pomijając fakt, że właściwie całe LWP
było organizacją przestępczą, działając przeciwko podziemiu
antykomunistycznemu.
4) Człowiekiem który dla kariery zdradził swoje korzenie- pochodząc z
ziemiańskiej rodziny przystąpił do bandytów, którzy jegoo środowiska
szczególnie nienawidzili, więcej- aktywnie działał w jednej z najbardziej w
wyniszczenie zaangażowanych organizacji.
No i co, panie Michnik? Dalej człowiek honoru?
Cóż, święta Relatywa Moralna usprawiedliwi wszystko. Nawet michnikowskie
pojmowanie honoru.