emerytka2006
09.05.06, 12:07
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3333050.html
... o jakże wolałabym być teraz tam, wśród przyjaciół, zakąszając bliny z
kawiorem, śpiewając czastuszki i dyskutując o tamtych (ciężkich) czasach
zamiast siedzieć bezczynnie w Polsce i wysłuchiwać o politycznej impotencji
Jarosława Kaczyńskiego (dopiero w ubiegły piątek pokonanej viagrą w postaci
Giertycha w rządzie).
Rosjanie żyją czym innym! W takich sytuacjach widać jak bardzo jesteśmy
prowincjonalni...
PS. Mimo to urządziłam w niedzielę bankiet z okazji Dnia Wyzwolenia. Przyszło
ok. 30 osób, posiedzieliśmy w ogródku, pojedliśmy karkówkę i schabik,
napiliśmy się wódeczki i podyskutowaliśmy o ważnych sprawach. Na koniec był
amatorski film wnuczka na temat zakończenia II wojny światowej. Potem
cukierki, całusy i prezenty - jak w powieści Wojsiewicza...
Cieszę się, że jeszcze mam ten 9 maja!