euromir
06.06.06, 09:07
Z dedykacją dla Adama Michnika
Dziś w południe przeczytałem w Wyborczej esej Michnika pt."Wobec pogromu
kieleckiego". Tekst nie nadzwyczajny.
W trakcie lektury wszakże na dłuższą chwilę zatrzymałem się przy komentarzu
sumującym memorandum biskupa Czesława Kaczmarka, które stanowi nośną
konstrukcją całego artykułu. No i cóż? Zbulwersowała mnie komentarzyna, gdyż
nie dość, że (w czterech zdaniach) zmanipulowana i załgana, to przy tym
bezczelnie rozleniwiona, jakoże zwięźle ograniczona (rzekomo z powodu braku
sensu) do tylko pogardliwego epitetu. Skopiowałem słowa Michnika:
"Nie ma sensu prostować wszystkich sprzeczności, niekonsekwencji i fałszów,
ba - jawnych absurdów obecnych w raporcie bp. Kaczmarka. U podłoża tego
osobliwego tekstu, przesyconego zrozumiałym i uzasadnionym sprzeciwem wobec
terroru komunistycznego, tkwią dwa przeplecione ze sobą stereotypy
antysemickie: stereotyp "żydokomuny" i przekonanie o istnieniu światowego
spisku żydowskiego. Tylko w ten sposób można powiązać działania syjonistów
zabiegających o państwo żydowskie z poczynaniami stalinowskiego aparatu
bezpieczeństwa w Polsce. Nie sądzę, by dziś trzeba przekonywać, że jest to
rozumowanie tyleż absurdalne, co antysemickie."
Po obiedzie, wracając z restauracji, kolejny już raz zastanawiałem się nad
michnikowską koncepcją antysemityzmu. Dlaczego zawsze ostatnio traktowanego
tak instrumentalnie - zapytywałem siebie?
Adam wyraźnie starzeje się, widzi ten proces i w wyniku niedomagania
gorzknieje. Wiek męski zapewne również dla niego stał się wiekiem klęski. W
ciągu minionych kilku lat przecie same niepowodzenia. A obserwuję go uważnie.
I widzę wyraźnie jak upływ czasu naznacza go coraz bardziej. Coraz gorszymi
cechami. Czy ze mną nie jest zresztą podobnie?
Wieczorem - jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - poszła precz ma
chandra. Dziękować będę panu elznarowi. Otóż ten młody i jakże zarazem
sympatycznie egzaltowany czlowiek założył na FK wątek pt."Młodzi polscy
Zydzi - głos mojego pokolenia", w którym zaprezentował zapis nadzwyczaj
interesującej rozmowy pomiędzy;
Piotrem Pazińskim - absolwentem Instytutu Filozofii UW, redaktorem naczelnym
pisma Midrasz
Krzysztofem Srebrnym - psychoterapeutą, nauczycielem Wiedzy o Społeczeństwie
w warszawskim liceum im. Witkacego
Robinem Ringerem - studentem Nauk Politycznych w Colegium Civitas, członkiem
Polskiej Unii Studentów Żydowskich
Michałem Bilewiczem - studentem Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów
Humanistycznych UW, redaktorem naczelnym Jidełe
Niezmiernie uradowały mnie racjonalne, wyważone, uczciwe, a nade wszystko
pozbawione kompleksów oceny i opinie wyrażane przez tych ludzi. Jakże różne
od tych michnikowych, w Wyborczej, naznaczonych piętnem niechęci i interesu
politycznego przeczytanych rano. Oto fragment dyskusji:
"(...)
Krzysztof: Ale skąd w takim razie my wzięliśmy się tutaj jako Żydzi? Z
sufitu? Z rasizmu?
Michał: Wydaje mi się, że rzeczywiście wielu Polaków, których dziadkowie byli
komunistami, nie ma takiego problemu. U nas jest to problem kolektywny,
zbiorowy.
Krzysztof: Tak. Prawie wszyscy, którzy tutaj jesteśmy, mamy niestety takich
dziadków. Problem, czy oni robili to jako Żydzi, czy nie jako Żydzi - to jest
jedna rzecz, a zarazem temat na kolejną, bardzo ciekawą dyskusję o ich
tożsamości. Natomiast inną sprawą jest to, że my, jako Żydzi właśnie,
powinniśmy się jakoś odnieść do naszych dziadków - polskich żydowskich
komunistów, którzy działali w służbie totalitarnej ideologii. W tym sensie
jest to podobne do faszyzmu. Po drugie była to działalność przeciwko państwu
polskiemu. Myślę, że przed wojną większość z nich uważała, że w interesie
Polski byłoby stanie się kolejną republiką ZSRR, w przeciwieństwie do całej
reszty społeczeństwa, która różniąc się w ocenie władzy była raczej zgodna co
do kwestii niepodległości. Po trzecie, to właśnie oni później brali udział w
instalowaniu systemu totalitarnego, bo przecież żydowscy komuniści byli
najbardziej aktywni w latach pięćdziesiątych, kiedy system ustrojowy PRL
zbliżał się do totalitaryzmu. Jestem całkowicie przekonany co do powyższych
tez, jednak istnieje jeszcze jedna kwestia, co do której nie mam pewności,
ale i na nią warto zwrócić uwagę. Żydzi komuniści w gruncie rzeczy
funkcjonowali w aparacie głęboko antysemickim i w partii, która była od
początku głęboko antysemicka. Oni osobiście nie krzewili antysemityzmu w
Polsce, ale są w jakimś stopniu odpowiedzialni za działania partii, do której
należeli. (...)
Michał: Ale jest jeszcze inna sprawa: jesteśmy też dziećmi polskiej
demokracji. Bo w końcu któż inny, jak nie ci sami ludzie, zostawali często
rewizjonistami po '56 roku, by w końcu ich dzieci były równie
nadreprezentowane wśród demonstrantów w marcu '68. Oni i ich dzieci zrobili
przecież bardzo dużo dla powstania demokratycznej Polski. Nie zmienia to
faktu, że działalność pokolenia naszych dziadków w czasach stalinowskich
oceniam jednoznacznie negatywnie - jako wspieranie systemu opartego na
przemocy i terrorze.
Krzysztof: Odpowiem na te pytania podobnie jak Piotr. Z mojego punktu
widzenia działalność pokolenia żydowskich komunistów uważam za głupią,
niekorzystną zarówno dla Polaków, jak i dla Żydów. Była to działalność
generalnie zbrodnicza i szkodliwa. Bardzo niewiele usprawiedliwia działalność
naszych dziadków. Można oczywiście znaleźć jakieś polityczne, społeczne i
psychologiczne warunki, które ich do tego skłoniły. Da się ich postawy w ten
sposób wytłumaczyć; nie byli oni przecież bandą zwyrodnialców, która uwzięła
się na Polaków dlatego, że należeli oni do innego narodu. Temat, który tu
poruszyliśmy: Żydzi a polskość, to kolejna tragiczna sprawa. Być może wejście
w komunizm było paradoksalnie jedynym sposobem na wejście w polskość. Na ten
temat powinna się odbyć szczera dyskusja Polaków. Natomiast moim celem nie
jest oskarżanie Polaków, tylko uporanie się z problemem naszych dziadków.
Może pewnym elementem łagodzącym w naszej ocenie dziadków był fakt, że to
właśnie oni wychowali pokolenie opozycjonistów. Wychowali je nie w miłości do
zamordyzmu, tylko w świecie wartości demokratycznych, w które wierzyli, choć
je łamali. To dlatego ich dzieci masowo się zbuntowały, nie zaakceptowały
prostego dziedziczenia dużych możliwości i apanaży. Myślę, że nawet my
korzystamy bardziej z tego, że nasi dziadkowie byli komunistami, niż z faktu,
że rodzice stanęli w opozycji do tamtego systemu. Myślę tu głównie o
mieszkaniach, które odziedziczyliśmy, o książkach, które mamy na naszych
półkach. Czerpiemy większe lub mniejsze korzyści z tego, że oni byli
funkcjonariuszami komunistycznego państwa. To potęguje konieczność publicznej
negatywnej oceny pokolenia "żydokomuny" przez ich wnuki. Myślę, że jeśli
chcemy być zarówno Polakami, jak i Żydami, to musimy dać odpowiedź na pytanie
nie tylko o tożsamość żydowską, lecz również o naszą tożsamość polską. Przez
ostatnie 10 lat wiele się mówiło o tożsamości żydowskiej i odnoszę wrażenie,
że wszystko już powiedziano. Wydaje mi się, że teraz przyszedł czas na
pytanie o polskość. Elementem tej odpowiedzi będzie publiczna negatywna ocena
żydowskich komunistów, z punktu widzenia tego, co w nas jest polskie."
fzp.jewish.org.pl/spot12.html