27.06.06, 09:58
Pisałem wczoraj,że dziennikarze sledczy lub Wasserman powinni sprawdzic co w
sprawie lustracji Gilowskiej ma do powiedzenia rzecznik Bogusław Nizieński i
oto mamy taka wiadomość:

Były Rzecznik Interesu Publicznego sędzia Bogusław Nizieński zeznawał wczoraj
w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie jako świadek. Zeznania dotyczyły tzw.
listy Nizieńskiego, na której ma znajdować się spis ok. 600 osób z życia
publicznego, co do których - według byłego RIP - istnieje podejrzenie, że
złożyły niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Jednak po opuszczeniu
prokuratury nie chciał się wypowiadać na ten temat, powołując się na tajny
charakter sprawy. Według rzecznika prasowego prokuratury okręgowej Macieja
Kujawskiego, śledztwo zostanie niebawem umorzone.
Po złożeniu zeznań sędzia Nizieński nie chciał udzielać żadnych informacji na
ich temat. - Nie mogę podzielić się żadnymi informacjami. To są sprawy objęte
klauzulą tajności. Ja zobowiązałem się do tego pisemnie - powiedział były
rzecznik.
O istnieniu tajnej kartoteki osób zarejestrowanych przez służby specjalne PRL
(tzw. listy Nizieńskiego) - z pominięciem kancelarii tajnej RIP, a więc
niezgodnie z prawem - poinformował następca Nizieńskiego, Włodzimierz
Olszewski. Na liście jest ok. 600 osób publicznych podlegających lustracji,
których nazwiska są w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Osoby te są
określone jako mogące współpracować z tajnymi służbami PRL, ale brak jest
dowodów dla Sądu Lustracyjnego, by uznać je za tajnych współpracowników PRL.
Na liście miała być m.in. Zyta Gilowska, Dariusz Rosati, Jacek Piechota.
Sprawozdanie Olszewskiego dla Sejmu powołuje się na notatkę pracowników biura
RIP o "założeniu i prowadzeniu poza kancelarią tajną w latach 1999-2004
kartoteki zawierającej informacje dotyczące osób lustrowanych zaopatrzone
klauzulą 'ściśle tajne'". Latem 2005 r. pismo "Głos" Antoniego Macierewicza
opublikowało fragmenty tzw. listy Nizieńskiego. Olszewski uznał "za wysoce
niepokojące posiadanie przez osoby nieuprawnione dostępu do informacji
objętych klauzulą "'tajne', a nawet 'ściśle tajne'".
Włodzimierz Olszewski złożył zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratury
Apelacyjnej w Warszawie i do ABW w 2005 roku. Po przeprowadzonej kontroli w
październiku 2005 r. przez ABW w biurze rzecznika, wszczęto śledztwo w
sprawie ujawnienia tajemnicy państwowej i naruszenia przepisów ustawy o
ochronie informacji niejawnych i ochronie danych osobowych. Według
Olszewskiego, ustawy te zostały naruszone w czasach, gdy rzecznikiem był
Nizieński. Jednak zdaniem rzecznika prasowego prokuratury okręgowej Macieja
Kujawskiego, śledztwo zostanie wkrótce umorzone.
Obserwuj wątek
    • rekontra Re: A jednak! 27.06.06, 10:44
      homosovieticus napisał:

      > Pisałem wczoraj,że dziennikarze sledczy lub Wasserman powinni sprawdzic co w
      > sprawie lustracji Gilowskiej ma do powiedzenia rzecznik Bogusław Nizieński i
      > oto mamy taka wiadomość:

      dodajmy, że jest to pierwszy i ostatni polityk o którego zlustrowanie przez sąd
      wystąpił rzecznik
      • homosovieticus Także nie wątpie ,że sprawa Pani Premier jest 27.06.06, 11:25
        elementem gry politycznej. Nie znam tylko wszystkich uczestników tej gry.
        Strona eseldowska to oczywistość. Strona platformiana wydaje sie byc logicznym
        uzupełnieniem( kara) a reszta. Czy jest jeszcze jakas reszta? Oto jest pytanie
        bo od odpowiedzi na nie zalezy czy nastąpi powrót Gilowskiej. Tak sądzę.
        • kataryna.kataryna Re: Także nie wątpie ,że sprawa Pani Premier jest 27.06.06, 11:33
          homosovieticus napisał:

          > elementem gry politycznej. Nie znam tylko wszystkich uczestników tej gry.
          > Strona eseldowska to oczywistość. Strona platformiana wydaje sie byc
          logicznym
          > uzupełnieniem( kara) a reszta. Czy jest jeszcze jakas reszta?



          Służby?
          • homosovieticus Re: Także nie wątpie ,że sprawa Pani Premier jest 27.06.06, 11:35
            Słuzby zaliczam do eseldowskich i platfiormianych sił sprawczych. Czy w samym
            PiS-ie byli "życzliwi" dla Pani Premier?
      • dr.szfajcner Re: A jednak! 27.06.06, 11:35
        rekontra napisał:


        > dodajmy, że jest to pierwszy i ostatni polityk o którego zlustrowanie przez
        sąd wystąpił rzecznik

        No to badzo dobrze swiadczy o rzadzie Marcinkiewicza.!
        - Brak podejrzen ( poza Gilowska ) o agenturalnosc!!!!!
        • cie778 Re: A jednak! 27.06.06, 12:11
          > > dodajmy, że jest to pierwszy i ostatni polityk o którego zlustrowanie przez
          > > sąd wystąpił rzecznik
          >
          > No to badzo dobrze swiadczy o rzadzie Marcinkiewicza.!
          > - Brak podejrzen ( poza Gilowska ) o agenturalnosc!!!!!

          Piszesz nie na temat wątku. Odróżniasz pojęcia "polityk" i "członek rządu"? To
          są różne zbiory, acz rzecz jasna posiadające część wspólną.

          jasiol
    • leszek.sopot Niezienski oskarża Zytę? 27.06.06, 12:14
      Twoje "a jednak" to właśnie ma oznaczać? Przecież były rzecznik odmówił
      jakiegokolwiek komentarza.
    • basia.basia Co jednak? 27.06.06, 16:51
      homosovieticus napisał:

      > Pisałem wczoraj,że dziennikarze sledczy lub Wasserman powinni sprawdzic co w
      > sprawie lustracji Gilowskiej ma do powiedzenia rzecznik Bogusław Nizieński i
      > oto mamy taka wiadomość:

      Co ma piernik do wiatraka? Piszesz o oskarżeniu Nizieńskiego a nie Gilowskiej!

      Nizieńskiego dopadła wcoraj cała dziennikarska sfora i po wyjściu z sądu
      chwikę z nimi pogadał a każda telewizja pokazywała innny fragment jego
      wypowiedzi. A ja słyszałam wyraźnie jak powiedział (w odpowiedzi na pytanie
      dlaczego to on nie wszczął postępowania w sprawie Gilowskiej), że jedyne co
      miał to dowód jej rejestracji a dla sądu to za mało!
      • homosovieticus Re: Co jednak? 27.06.06, 17:04
        A jednak rozmawiano z sędzią Nizieńskim. co nastepnie pozwoliło Premierowi
        zaprosic ponownie Gilowska do Rządu, moja Droga BB :))
      • deszcz.jesienny Re: Co jednak? 27.06.06, 17:17
        basia.basia napisała:

        >A ja słyszałam wyraźnie jak powiedział (w odpowiedzi na pytanie
        > dlaczego to on nie wszczął postępowania w sprawie Gilowskiej), że jedyne co
        > miał to dowód jej rejestracji a dla sądu to za mało!

        Dokładnie.
        Jakieś dwa miesiące temu byłam na spotkaniu z Nizieńskim.
        Padło pytanię o tę listę i o osobę Zyty Gilewskiej.
        Sedzia Nizieński - po pierwsze - odżegnał się od listy,
        jaka znalazła się w sieci. Powiedział, że nie jest identyczna
        z jego własną i że nie ma mowy, o jej autoryzacji.
        Po drugie - na pytanie o Gilewską stwierdził WYRAŹNIE,
        że na tej jego liście są ludzie, wobec których istnieją
        mniejsze, większe lub zgoła znikome podejrzenia, które będzie
        można być może zweryfikować po przejrzeniu tajnego zbioru.
        On już tego w czasie swojej kadencji zrobić nie zdołał,
        ponieważ weryfikacja obejmowała ok 28.000 osób.
        Gdzieś to już pisałam, że każdorazowy wgląd do zbioru utajnionego
        wymaga wystosowania przez RIP pisma, do którego muszą się przede wszystkim
        ustosunkować ci, którzy nadali zbiorowi klauzulę tajności.
        Zgoda jest wydawana lub nie w zalezności od lustrowanej osoby, a czeka się na
        nią nawet po kilka miesięcy.
        Tzw "lista Nizieńskiego" zatem tyle mniej więcej mowi o agenturalności
        spisanych na niej osób, co mówiła lista Wildsteina.
        Jest to jedynie lista osób DO SPRAWDZENIA.
        Jeśli Zyta mowi prawdę i była na nią wyłącznie ta teczka, którą załozył
        esbek ze Świdnika W.W, czyli materiały operacyjne, których ona sama nie
        podpisywała, bo powstały bez jej udziału, to bardzo prawdopodobne, że własnie
        one były tym jedynym śladem, który spowodował wpisanie Zyty na tę listę "osób
        do sprawdzenia".

        Moim zdaniem opowieści o tym, że wypłynęły jakieś nowe dokumenty zaczynają
        wyglądać na wierutną blagę. Chodziło wyłącznie o to, by zmusić Gilowską do
        rezygnacji, bo przecież było oczywiste, że jeśli sprawa trafi do sądu
        lustracyjnego, to bez względu na wyrok, na który trzeba by czekać latami,
        Gilowska i tak musiałaby zostać zdymisjonowana. O ile dobrze pamiętam, Gilowska
        mowiła wyraźnie o szantażu lustracyjnym, który miał postać: "jeśli ustąpi pani
        ze stanowiska, to wniosek do sądu wcale nie musi wpłynąć".
        Reakcja Gilowskiej (przecież niezależnie od jej winy czy niewinności w tej
        sprawie) mogła być zatem tylko jedna i z pewnością wypływała z chęci
        zaoszczędzenia rządowi kolejnych medialnych ataków nt. "agenturalności" rządu.
        Jak wynika z dzisiejszej konferencji prasowej Marcinkiewicza, ten wniosek
        lustracyjny do tej pory nie został przez RIP do sądu dostarczony.
        Wydaje mi się, ze to jedna wielka hucpa, a ten przed dwoma laty ukarany esbek
        nie odegrał w tych dzisiejszych wydarzeniach żadnej roli, a jedynie zaciemnia
        obraz.

        • deszcz.jesienny Re: Co jednak? 27.06.06, 17:25
          Sorry,
          dopiero teraz znalazlam dokładną wypowiedź Marcinkiewicza:

          Zastępca Rzecznika Interesu Publicznego Jerzy Rodzik uważa, że Rzecznik
          Interesu Publicznego powinien wnieść w czwartek o umorzenie przez Sąd
          Lustracyjny postępowania wobec Zyty Gilowskiej, gdyż nie pełni ona już funkcji
          publicznej.

          Pytany o to premier powiedział: "proszę, żeby zwłaszcza zastępca rzecznika nic
          więcej w tej sprawie nie robił". "A jeśli ktokolwiek miałby podjąć taką decyzję
          (o umorzeniu postępowania - PAP), to pani profesor Gilowska: zapraszam do
          rządu, dziś, jutro, pojutrze, w każdym momencie, deklaruję powrót na stanowisko
          wicepremiera, tak, aby nikt nie manipulował już więcej. Wystarczy tego, po
          prostu dosyć. To, co jest to jest draństwo. I tylko w ten sposób można
          zareagować"


          Tak więc wniosek został złożony, co jednak specjalnie mojego oglądu nie zmienia,
          skoro RIP uważa, iż powinien wnieśc o umorzenie.
          Podoba mi się reakcja Marcinkiewicza :-)
          Albo niech będzie proces, albo Gilowska wraca już teraz.
          Z tego wybiegu skorzystało w ubiegłych latach parę osób,
          ustępując ze stanowisk, widocznie w obawie przed procesem.
          To beznadziejny przepis, który służy kanaliom, ale nie służy
          ludziom niewinnie posądzonym :-(
          • homosovieticus Re: Co jednak? 27.06.06, 17:29
            Nie tylko ten przepis słuzy kanaliom. Wiekszość prawa naszego została podobnie
            skonstruowana.
            Prawników wybitnych miał SLD bez liku.Nie tylko on.
            • deszcz.jesienny Re: Co jednak? 27.06.06, 17:33
              homosovieticus napisał:

              > Nie tylko ten przepis słuzy kanaliom. Wiekszość prawa naszego została
              podobnie
              > skonstruowana.
              > Prawników wybitnych miał SLD bez liku.Nie tylko on.


              Niestety masz rację :-((
          • basia.basia Re: Co jednak? 27.06.06, 17:35
            deszcz.jesienny napisała:

            >
            > Zastępca Rzecznika Interesu Publicznego Jerzy Rodzik uważa, że Rzecznik
            > Interesu Publicznego powinien wnieść w czwartek o umorzenie przez Sąd
            > Lustracyjny postępowania wobec Zyty Gilowskiej, gdyż nie pełni ona już funkcji
            > publicznej.

            Rzepliński to dzisiaj skrytykował, bo uważa że Zyta jest dalej osobą publiczną,
            mimo zdymisjonowania. I ma rację, bo przecież jutro jakaś rada nadzorcza (spółki
            skarbu państwa) może jej zaproponować prezesurę. Bo jest osobą powszechnie znaną
            i znane są jej kwalifikacje. I co wtedy?


            >
            > Pytany o to premier powiedział: "proszę, żeby zwłaszcza zastępca rzecznika nic
            > więcej w tej sprawie nie robił". "A jeśli ktokolwiek miałby podjąć taką decyzję
            >
            > (o umorzeniu postępowania - PAP), to pani profesor Gilowska: zapraszam do
            > rządu, dziś, jutro, pojutrze, w każdym momencie, deklaruję powrót na stanowisko
            >
            > wicepremiera, tak, aby nikt nie manipulował już więcej.


            Niestey on sam zachoał się w całej tej sprawei nieodpowiedzialnie (gardłowałam
            już na ten temat gdzie ndziej.

            >Wystarczy tego, po
            > prostu dosyć. To, co jest to jest draństwo. I tylko w ten sposób można
            > zareagować"

            On wie więcej od nas. Został wpuscony w maliny.

            >
            >
            > Tak więc wniosek został złożony, co jednak specjalnie mojego oglądu nie zmienia
            > ,
            > skoro RIP uważa, iż powinien wnieśc o umorzenie.
            > Podoba mi się reakcja Marcinkiewicza :-)
            > Albo niech będzie proces, albo Gilowska wraca już teraz.
            > Z tego wybiegu skorzystało w ubiegłych latach parę osób,
            > ustępując ze stanowisk, widocznie w obawie przed procesem.
            > To beznadziejny przepis, który służy kanaliom, ale nie służy
            > ludziom niewinnie posądzonym :-(

            To prawda. I jeszcze ten sąd lustracyjny, który się zgadza na utajnienie procesu
            i potem taki Oleksy opowiada banialuki niemające nic wspólnego z tym co się
            działo w sądzie. Albo Niezabitwska, która się zarzekał, że wszystko ma być
            jawne, ona nie ma nic o ukrycia i... też zażądała utajnienia!
            • deszcz.jesienny Re: Co jednak? 27.06.06, 17:41
              basia.basia napisała:


              > Niestey on sam zachoał się w całej tej sprawei nieodpowiedzialnie (gardłowałam
              > już na ten temat gdzie ndziej.


              Myślę Basiu, że nie bardzo mógł zachować się inaczej.
              Jak się ciągle głośno powtarza "A", to w odpowiednim czasie
              nalezy też powiedzieć "B". Choćby po to, by nie czynić z gęby cholewy :-)
              Innymi slowy - tak buduje się swoją wiarygodność.
              No, chyba (nie obraź się) że się jest Rokitą, który od czasu do czasu
              lubi zmieniać zdanie :-)


              > >Wystarczy tego, po
              > > prostu dosyć. To, co jest to jest draństwo. I tylko w ten sposób można
              > > zareagować"
              >
              > On wie więcej od nas. Został wpuscony w maliny.


              Też tak myślę. Nie byłby tak wzburzony, gdyby nie wiedział czegoś więcej.



              > > Albo niech będzie proces, albo Gilowska wraca już teraz.
              > > Z tego wybiegu skorzystało w ubiegłych latach parę osób,
              > > ustępując ze stanowisk, widocznie w obawie przed procesem.
              > > To beznadziejny przepis, który służy kanaliom, ale nie służy
              > > ludziom niewinnie posądzonym :-(



              > To prawda. I jeszcze ten sąd lustracyjny, który się zgadza na utajnienie
              procesu
              > i potem taki Oleksy opowiada banialuki niemające nic wspólnego z tym co się
              > działo w sądzie. Albo Niezabitwska, która się zarzekał, że wszystko ma być
              > jawne, ona nie ma nic o ukrycia i... też zażądała utajnienia!


              Nie wiem czy można wnosić o jawność takiego procesu.
              Jeśli tak, to Zyta powinna zdecydowanie tego zażądać.

              • basia.basia Re: Co jednak? 27.06.06, 18:10
                deszcz.jesienny napisała:

                > basia.basia napisała:
                >
                >
                > > Niestey on sam zachoał się w całej tej sprawei nieodpowiedzialnie (gardło
                > wałam
                > > już na ten temat gdzie ndziej.
                >
                >
                > Myślę Basiu, że nie bardzo mógł zachować się inaczej.
                > Jak się ciągle głośno powtarza "A", to w odpowiednim czasie
                > nalezy też powiedzieć "B". Choćby po to, by nie czynić z gęby cholewy :-)
                > Innymi slowy - tak buduje się swoją wiarygodność.
                > No, chyba (nie obraź się) że się jest Rokitą, który od czasu do czasu
                > lubi zmieniać zdanie :-)

                Uważam, że się źle zachował z powodu tych słów Nizieńskiego:

                wiadomosci.wp.pl/kat,52954,wid,8366304,wiadomosc.html
                "Poniedziałek, 26 czerwca 2006
                Nizieński: nigdy nie informowaliśmy władzy o czyjejś lustracji
                PAP 11:35
                Poprzedni Rzecznik Interesu Publicznego Bogusław Nizieński powiedział, że nigdy
                nie informował "nikogo z kręgów władzy", że ma wątpliwości wobec czyjegoś
                oświadczenia lustracyjnego. Nic takiego nie wynika bowiem z ustawy lustracyjnej
                - powiedział Nizieński.

                Nigdy nie było tak, że pół Polski wiedziało, iż będzie wniosek wobec jakiejś
                osoby - dodał Nizieński. Podkreślił, że za jego pięcioletniej kadencji osoba,
                wobec której Rzecznik miał wątpliwości, była wzywana na przesłuchanie, na którym
                mogła złożyć swe wyjaśnienia. Wraz ze złożeniem wniosku do Sądu Lustracyjnego,
                była ona jednocześnie o tym informowana - dodał Nizieński. Zarazem oświadczył,
                że nigdy nie informował nikogo z kręgów władzy, że wobec kogoś prowadzi
                postępowanie lub zamierza wystąpić do sądu."

                Myślę, że teraz Marcinkiewicz już wie co narobił:(

                A ponadto w tej notce jest taki fragment:

                "O sprawie swych wątpliwości wobec Zyty Gilowskiej obecny Rzecznik Interesu
                Publicznego Włodzimierz Olszewski powiadomił koordynatora służb specjalnych
                Zbigniewa Wassermanna oraz premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Rzecznik
                tłumaczył, że premier "musiał mieć wiedzę na ten temat", bo było to "w najlepiej
                pojętym interesie państwa".
                Sama Gilowska zarzuciła Rzecznikowi, że informuje "osoby trzecie" o jej sprawie,
                o której ona nic nie wie."

                Widać stąd, że najpierw Olszewski dał znać Wassermannowi a potem premierowi
                (premier sam pryznał, że dowiedział się "nie bezpośrednio") stąd wyciągam
                wniosek, że jeden z tych panów (albo obydwaj) rozpuścił sobie język:(
                • deszcz.jesienny Re: Co jednak? 27.06.06, 18:50
                  A nie przyszło Ci do głowy, że to Olszewski złamał procedurę?

                  >"O sprawie swych wątpliwości wobec Zyty Gilowskiej obecny Rzecznik Interesu
                  > Publicznego Włodzimierz Olszewski powiadomił koordynatora służb specjalnych
                  > Zbigniewa Wassermanna oraz premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Rzecznik
                  > tłumaczył, że premier "musiał mieć wiedzę na ten temat", bo było to "w
                  najlepiej pojętym interesie państwa".


                  Czy takie wlaśnie tłumaczenie rzecznika nie wskazuje jasno na próbę szantażu
                  ze wszystkich mozliwych stron? Nie widzę nic złego w tym, że Marcinkiewicz
                  powiedział to głośno. Jawność to jedyny sposób na szantażystów.
                  Gdyby nie powiedział... jak potoczyłaby się cała sprawa?
                  Mieliby oboje z Zytą szukać pretekstu do jej dymisji?
                  Nie bardzo rozumiem, co konkretnie zarzucasz premierowi.
                  • basia.basia Re: Co jednak? 27.06.06, 19:10
                    deszcz.jesienny napisała:

                    > A nie przyszło Ci do głowy, że to Olszewski złamał procedurę?

                    Obydwaj kręcą i obydwaj maczali w tym paluchy. We wcorajszym Dzienniku Olszewski
                    twierdzi, że ze sprawa nic nie miał wspólnego ale równolegle ten zastępca mówi,
                    że szef był we wszystko wprowadzony i całe biuro się tą sprawą zajmowało:)
                    Widać, że między nimi iskrzy:) Durnie!

                    >
                    > >"O sprawie swych wątpliwości wobec Zyty Gilowskiej obecny Rzecznik Interes
                    > u
                    > > Publicznego Włodzimierz Olszewski powiadomił koordynatora służb specjalny
                    > ch
                    > > Zbigniewa Wassermanna oraz premiera Kazimierza Marcinkiewicza. Rzecznik
                    > > tłumaczył, że premier "musiał mieć wiedzę na ten temat", bo było to "w
                    > najlepiej pojętym interesie państwa".
                    >
                    >
                    > Czy takie wlaśnie tłumaczenie rzecznika nie wskazuje jasno na próbę szantażu
                    > ze wszystkich mozliwych stron? Nie widzę nic złego w tym, że Marcinkiewicz
                    > powiedział to głośno. Jawność to jedyny sposób na szantażystów.
                    > Gdyby nie powiedział... jak potoczyłaby się cała sprawa?

                    Powinni byli powiedzieć (jak już doszło do tego, że i premier i Wassermann
                    zosatli poinformowani): rób pan swoje ale szybko. No i pojutrze czy wcześniej
                    odbyłoby się posiedzenie sądu i jakaś decyzja i wtedy byłaby odpowiednia pora
                    na poinformowanie opinii publicznej i ewentualną dymisję. Precież zapewniał nas
                    premier, że jej wierzy!

                    > Mieliby oboje z Zytą szukać pretekstu do jej dymisji?
                    > Nie bardzo rozumiem, co konkretnie zarzucasz premierowi.

                    Zarzucam mu, że postąpił pochopnie. Jeżeli widzi facet, że rzecz odbywa się
                    z łamaniem procedury to powinien najwyżej ją zawiesić do momentu podjęcia
                    decyzji przez sąd. Na dodatek GW wysypała sprawę (specjalnie uważam) i to go
                    powinno ostrzec. Tym bardziej powinien był ten tydzień poczekać! Przecież widać,
                    że teraz stara się zatrzeć błąd.

                    Do tej pory dowiadywaliśmy się o czyichś kłopotach lustracyjnych dopiero w
                    momencie jak RIP skierował wniosek do sądu, bo to ogłaszał. Z Zytą wyszło tak,
                    że jęzory mełły już od 2 tygodni. Czy nie było czasu zastanowić się jakie będą
                    konsekwencje? Tzn. że jej dobrowolne odejście czy dymisja zatrzyma lustrację?
                    A czy nie o to chodziło? Żeby ją usunąć a sprawy nie wszczynać, bo wątlutka?
                    Po prostu widzę, że ktoś zagrał finezyjnie i wygrał. Nie sądzę, by Zyta
                    zdecydowała się wrócić, po tym czego doświadczyła.

                    W Dzienniku napisali wczoraj, że to nie chodzi o SB tylko wywiad. Miała podobno
                    sprawozdawać o zagranicznych uczestnikach Letniej Szkoły na KUL. Ciągnął ją
                    pewnie za język ten W.W. Sprawa jest dęta jak nie wiem co. A głownie dlatego,
                    że obciążają ją oficerowie SB a przecież nieraz już słyszeliśmy, że się jeszcze
                    nie zdarzyło, żeby esbecy przed sądem lustrayjnym obciążali swojego TW! Zwykle
                    trują, że konfabulowali , żeby mieć wyniki itp.
                    • deszcz.jesienny Re: Co jednak? 27.06.06, 20:34
                      basia.basia napisała:

                      > A głownie dlatego,
                      > że obciążają ją oficerowie SB a przecież nieraz już słyszeliśmy, że się
                      jeszcze
                      > nie zdarzyło, żeby esbecy przed sądem lustrayjnym obciążali swojego TW! Zwykle
                      > trują, że konfabulowali , żeby mieć wyniki itp.


                      Tylko małe sprostowanie. Już się zdarzyło. Za Nizieńskiego.
                      Fakt, że to przypadki do zliczenia na palcach jednej ręki.
        • basia.basia Re: Co jednak? 27.06.06, 17:28
          deszcz.jesienny napisała:

          > Jak wynika z dzisiejszej konferencji prasowej Marcinkiewicza, ten wniosek
          > lustracyjny do tej pory nie został przez RIP do sądu dostarczony.

          Wprawiła mnie w zdumienie, bo przecież była informacja, że wniosek skierowany
          został oraz, że sąd lustracyjny zmierze się w tej sprawie w czwartek!
          Wypowiadał się też przewodnicący sądu, sędzia Puszkarski, który nawet
          powiedział, że przeglądał zawartość akt!!!

          > Wydaje mi się, ze to jedna wielka hucpa, a ten przed dwoma laty ukarany esbek
          > nie odegrał w tych dzisiejszych wydarzeniach żadnej roli, a jedynie zaciemnia
          > obraz.
          >

          Codzoennie wypowiada się ten zastępca RIP, Rożek czy jak mu tak, i za każdym
          razem mówi co innego. Raz, że kwerendy były w IPN i różnych archiwach, innym
          razem, że nie w IPN (jak z IPN wyszła wiadomość, że oni nic o nowych materiałach
          nie wiedzą). Dzisiaj kręci, że nie wie skąd materiały, bo nie sprawdzał. A ileż
          to roboty? A potem, że ma to co było za Nizieńskiego uzupełnione o przesłuchanie
          2 esbeków (w tym tego W.W.) oraz notatkę, którą mu zrobili jego ludzie, którzy
          GDZIEŚ szperali. Kiedy indziej mówił, że szperali w zbiorze zastrzeżonym, bo się
          zwracał do ABW o powolenie.

          No łże facet jak najęty!!!
          • deszcz.jesienny Re: Co jednak? 27.06.06, 17:36
            basia.basia napisała:

            > deszcz.jesienny napisała:
            >
            > > Jak wynika z dzisiejszej konferencji prasowej Marcinkiewicza, ten wniosek
            >
            > > lustracyjny do tej pory nie został przez RIP do sądu dostarczony.
            >
            > Wprawiła mnie w zdumienie, bo przecież była informacja, że wniosek skierowany
            > został oraz, że sąd lustracyjny zmierze się w tej sprawie w czwartek!
            > Wypowiadał się też przewodnicący sądu, sędzia Puszkarski, który nawet
            > powiedział, że przeglądał zawartość akt!!!


            Powstał tu jakiś szum medialny.
            Nowa wersja jest taka, ze wniosek jest w sądzie, a w czwartek
            ma się odbyć posiedzenie już nie w sprawie jego wdrożenia, bądź
            odrzucenia, ale ewentualnego umorzenia ze wzgledu na fakt
            nie pełnienia już przez Zytę obowiązków wicepremiera.
            Podobno sąd może się jednak przychylić do wniosku Zyty
            i jednak podjąć się prozedury lustracyjnej. Oby!

            >
            > > Wydaje mi się, ze to jedna wielka hucpa, a ten przed dwoma laty ukarany e
            > sbek
            > > nie odegrał w tych dzisiejszych wydarzeniach żadnej roli, a jedynie zacie
            > mnia
            > > obraz.
            > >
            >
            > Codzoennie wypowiada się ten zastępca RIP, Rożek czy jak mu tak, i za każdym
            > razem mówi co innego. Raz, że kwerendy były w IPN i różnych archiwach, innym
            > razem, że nie w IPN (jak z IPN wyszła wiadomość, że oni nic o nowych
            materiałac
            > h
            > nie wiedzą). Dzisiaj kręci, że nie wie skąd materiały, bo nie sprawdzał. A
            ileż
            > to roboty? A potem, że ma to co było za Nizieńskiego uzupełnione o
            przesłuchani
            > e
            > 2 esbeków (w tym tego W.W.) oraz notatkę, którą mu zrobili jego ludzie, którzy
            > GDZIEŚ szperali. Kiedy indziej mówił, że szperali w zbiorze zastrzeżonym, bo
            si
            > ę
            > zwracał do ABW o powolenie.
            >
            > No łże facet jak najęty!!!


            Mam identyczne odczucia!
            • basia.basia Re: Co jednak? 27.06.06, 18:14
              deszcz.jesienny napisała:

              basia.basia napisała:

              > >
              > > No łże facet jak najęty!!!
              >
              >
              > Mam identyczne odczucia!

              No to jak my to widzimy to inni też, więc trop jest w koerunku tego indywiduum,
              bo ewidentnie łże. A Olszewski się wije, bo dopuścił do takiej hucpy a udaje,
              że nie był świadom! Obaj nadają się tylko do wyrzucenia z tak newralgicznego
              urzędu.
              • deszcz.jesienny Re: Co jednak? 27.06.06, 18:52
                basia.basia napisała:

                > deszcz.jesienny napisała:
                >
                > basia.basia napisała:
                >
                > > >
                > > > No łże facet jak najęty!!!
                > >
                > >
                > > Mam identyczne odczucia!
                >
                > No to jak my to widzimy to inni też, więc trop jest w koerunku tego
                indywiduum,
                > bo ewidentnie łże. A Olszewski się wije, bo dopuścił do takiej hucpy a udaje,
                > że nie był świadom! Obaj nadają się tylko do wyrzucenia z tak newralgicznego
                > urzędu.


                Jestem ciekawa czy Olszewski wiedział o wszystkim,
                czy też raczej dał się wpuścić w kanał swojemu podwladnemu.
                A może wydał mu polecenie słuzbowe, bo sam się nie chciał w tym babrać?
                Ciekawe to wszystko....
                Newralgiczny urząd na szczęście najpewniej zostanie zlikwidowany :-)
                • basia.basia Re: Co jednak? 27.06.06, 19:18
                  deszcz.jesienny napisała:

                  >
                  > Jestem ciekawa czy Olszewski wiedział o wszystkim,
                  > czy też raczej dał się wpuścić w kanał swojemu podwladnemu.

                  Mam nadzieję, że obydwaj zostaną przesłuchani a ich podwładni też i wszystko
                  będzie jasne. Uprzytomniłaś mi, że najprawdopodobniej grę zaczął Olszewski,
                  bo to on miał zadzwonić - wykonał pierwszy ruch. Być może asekurancko potem
                  wycofał się w cień ale czuwał. Teraz dają sprzeczne komunikaty, widać że nie
                  przewidzieli, że Zyta będzie nieugięta i nie da sobą manipulować. Faceci są
                  przestraszeni. Jak zrozumiałam to ona oskarżyła urząd a nie jednego z nich, bo
                  nie wie sama co jest grane. Może się okazać, że obaj zostaną oskarżeni.

                  > A może wydał mu polecenie słuzbowe, bo sam się nie chciał w tym babrać?
                  > Ciekawe to wszystko....
                  > Newralgiczny urząd na szczęście najpewniej zostanie zlikwidowany :-)

                  Obydwu ich mianował Lech Gardocki. Są nieusuwalni i nikomu nie podlegają.
                  Dobrze, że pójdą precz:)
                  • deszcz.jesienny Re: Co jednak? 27.06.06, 20:33
                    basia.basia napisała:


                    > Obydwu ich mianował Lech Gardocki. Są nieusuwalni i nikomu nie podlegają.
                    > Dobrze, że pójdą precz:)


                    Są nieusuwalni, ale nowa ustawa ma przecież zlikwidować urząd RIP.
    • rekontra na mój ogląd rzeczy 27.06.06, 19:04

      Gilowska jest Kaczyńskiego, na pewno nie Marcinkiewicza
      wnioskuję z kilku wypowiedzi Marcinkiewicza - kuriozalne było dzisiejsze
      zaproszenie Gilowskiej do rządu za pośrednictwem telewizji (Gorzów wylazł z
      niego za przeproszeniem małych miasteczek)

      po drugie nie tylko jest inteligentniejsza od niego, nie tylko lepisj się zna
      na ekonomii (nie dowierzam w fachowość ekonomiczną fizyków robiącym studia
      ekonomiczne podyplomowe)ale jej osobowość była dużym zagrożeniem dla niego.
      Jej obecność w rządzie to w oczywsisty sposób pomysł Kaczynskiego, nie
      Marcinkiewicza. to tyle uwag po meczu :))

      ps. a służby zamieszane w utrącenie Gilowskiej, o któyrch prawie wszyscy tak
      chcętnie się wypowiadają w telewizorach, to nie obecne służby.
      • homosovieticus Re: na mój ogląd rzeczy 27.06.06, 20:41
        Chciałem nieśmiało zauważyć,ze i Marcinkiewicz jest Kaczyńskiego. I to bez
        dwóch zdań.
        Służby rzeczywiście nie obce i nieobecne. Cień pewnego pułkownika jest jednak
        dostrzegalny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka