bryt.bryt
27.08.06, 12:44
"(...)Przez tydzień media 40-milionowego kraju mełły napaść labilnego
emocjonalnie likwidatora WSI na ośmiu szefów dyplomacji III RP. Aferę
podsumował w "Trybunie" retorycznym pytaniem jeden z zaatakowanych - prof.
Władysław Bartoszewski: 'Czy czuję się obrażony? A jak pana obrzyga pijany w
autobusie, to jest kwestia moralna? Nie. Raczej estetyczna.' Ten bon mot
przejdzie do annałów IV RP.(...)"
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3574345.html
Ciekawe, czy Bartoszewski - mowiac powyzsze slowa - uczestniczy w tym, co
Gwiazdowie, Walentynowicz i Wyszkowski opisali w ten sposob:
"(...)W niepodległej Polsce roku 2006 posowiecka agentura nadal nadaje ton
debacie publicznej. Media, których właściciele i kierownicy swą pozycję
zawdzięczają uczestnictwu w układzie postkomunistycznym, wykorzystują fakt, że
w wolnej Polsce PRL nie został formalnie uznany państwem niesuwerennym,
podporządkowanym imperium sowieckiemu" - napisali b.opozycjoniści.(...)"?
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3575512.html