imagistyk
16.09.06, 15:19
Był to sobotni wieczór we wrześniu 1980 lub 1979 roku.Po dzienniku wystąpił w programie poświęconym 17.IX.1939 roku profesor W.Kowalski wraz z kilkoma innymi historykami z tytułami profesorskimi.Dzięki nim mogliśmy dowiedzieć się ,że
-Armia Radziecka wkroczyła do Polski z wizytą przyjażni,aby ochronić Polki i Polaków przed hitlerowcami;
-w zasadzie walki nie było,gdyż wojska radzieckie powoli spychały wojska polskie w kierunku granicy z Rumunią;
-w zasazdie winniśmy więc wdzięczność ZSRR za zajęcie tak dużego terytorium Polski.
Przy każdej okazji na temat PRL-u i stamu wojennego wypowiada się w mediach historyk A.Paczkowski.Z jego słów wynika,że
-PRL była państwem bezustannych mordów politycznych;
-kośmici-komuniści jako członkowie PZPR-u przywłaszczyli sobie majątek narodowy i nikogo z Polaków nie dopuszczali do jakiegokolwiek znaczenia w społeczeństwie;
-ZSRR nigdy nie myślał o interwencji w Polsce,gdyż nade wszystko kochał pokój;
-północna grupa wojsk AR w Polsce to byli tak naprawdę harcerze rosyjscy,sprzątający polskie lasy;
-w polsce nie było agentury KGB,o czym zapewniał osobiście szef warszawskiej ekspozytury KGB,którego zadaniem było przecież podpatrzenie jak Polacy malują zebry na jezdniach;
-marszałek Kulikow był szefem biura podróży AR,który organizował wczasy żołnierzom AR i ich rodzinom.
Te i im podobne bzdury "historyk" Paczkowski i jego hunwejbini z IPN-u głoszą wszem i wobec,nie bacząc,że żyje jeszcze wiele milionów Polek i Polaków,którzy dobrze pamiętają swoje pokrętne losy w PRL-u.
Szkoda,że polscy historycy nie potrafią oczyścić swoich szeregów z takich "historyków".Przecież propagandzista to nie zawód lecz charakter.