Gość: piotr7777
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
12.03.03, 20:00
Nie tak dawno jakiś dziennikarzyna z "Przeglądu" chwalił Millera za
wyrzucenie PSL z koalicji używając określenia "inaczej Miller byłby zwykłym
Buzkiem".
Tymczasem porównanie profesora Buzka z magistrem (po szkole partyjnej)
Millerem wychodzi niestety zdecydowanie na korzyść tego pierwszego. Popatrzmy
-rząd Buzka stał się mniejszościowy na nieco ponad rok przed końcem kadencji,
rząd Millera ledwo po roku istnienia. Nie trzeba przypominać co wtedy mówił
Miller
-rząd Millera ma już teraz dużo gorsze poparcie niż rząd Buzka w tym samym
okresie. W dodatku rząd Buzka, cokolwiek by złego o nim nie powiedzieć
poniósł koszty czterech reform i choć nie zawsze były to posunięcia słuszne
nie można mu było odmówić odwagi. Co zaproponował rząd Millera? Winiety,
centralistyczne zarządzanie służbą zdrowia, deklaracje majątkowe no i bałagan
w edukacji.
-cokolwiek by nie powiedzieć o braku charakteru premiera Buzka był to
człowiek wzbudzający obiektywną sympatię, osobiścienie zaangażowany w żadną
aferę, nierzadko dymisjonujący skompromitowanych ministrów (choćby
Szeremietiew). Jak na tym tle wygląda Miller, o którym wiemy, że co najmniej
tuszowała aferę Rywina a niewykluczone, że odegrał w niej czynną rolę.
Leszek Miller powinien pamiętać jedną rzecz - rząd Buzka dotrwał do końca
kadencji dzięki odpowidzialnej postawie Unii Wolności, która nie będąc w
koalicji popierała go w ograniczonym zakresie. W tym sejmie
takiej "propaństwowej" partii jak unia nie ma doraźne koalicje będą jeszcze
gorsze niż koalicja z PSL-em. Miller ciułający głosy będzie coraz bardziej
żałosny i skońćzy dużo gorzej niż Buzek.