gabrielacasey
14.03.03, 05:14
Panie Piotrze, zapomnial Pan o jednym bardzo waznym aspekcie tej
sprawy, ktory jednoznacznie podkresla sie w Wielkiej Brytanii:
tu nie tylko o socjalizacje dziecka uposledzonego w taki czy
inny sposob chodzi (bo to jednak niewielki procent ogolu
dzieci), tu chodzi takze o HUMANIZACJE dzieci zdrowych, ich
tolerancje dla "innego", nauke bezinteresowenej pomocy itp. A ze
tych zdrowych dzieci wiecej, to - zamiast wzruszac rzad paroma
biedactwami - "wali sie" po potrzebie rozbudzenia uczuc wyzszych
u tych milionow zdrowych dzieci.