Komentuje Piotr Pacewicz

14.03.03, 05:14
Panie Piotrze, zapomnial Pan o jednym bardzo waznym aspekcie tej
sprawy, ktory jednoznacznie podkresla sie w Wielkiej Brytanii:
tu nie tylko o socjalizacje dziecka uposledzonego w taki czy
inny sposob chodzi (bo to jednak niewielki procent ogolu
dzieci), tu chodzi takze o HUMANIZACJE dzieci zdrowych, ich
tolerancje dla "innego", nauke bezinteresowenej pomocy itp. A ze
tych zdrowych dzieci wiecej, to - zamiast wzruszac rzad paroma
biedactwami - "wali sie" po potrzebie rozbudzenia uczuc wyzszych
u tych milionow zdrowych dzieci.
    • Gość: zbytkownik Re: Komentuje Piotr Pacewicz IP: *.access.batelco.com.bh 14.03.03, 08:57
      Kolejny z pomyslow MEN, ktory w kontekscie wielu innych,
      powinien kwalifikowac pania minister do zwolnienia,
      natychmiastowego.
      Ja pracuje zagranica, moj syn uczeszcza do szkoly,
      w ktorej obok zwyklych uczniow do jednej klasy
      uczeszczac moga rowniez ci lekko uposledzeni.
      Maja zindywidualizowany program, dostosowany do mozliwosci
      i modyfikowany w miare czynionych postepow,przebywaja jednak
      razem z innymi!
      Szkola, o ktorej mowie realizuje rowniez program IB,
      wiec nie mozna okreslic jej jako realizujacej program okrojony
      i posledniej jakosci.
      • Gość: zbytkownik Re: Komentuje Piotr Pacewicz IP: *.access.batelco.com.bh 14.03.03, 09:05
        Winny jestem jeszcze wspomniec, ze moj syn byl dzieckiem lekko
        nadpobudliwym, a obecnie jest w klasie maturalnej z programem IB.
        Mial dodatkowe zajecia, problem zostal pomyslnie rozwiazany.



        Gość portalu: zbytkownik napisał(a):

        > Kolejny z pomyslow MEN, ktory w kontekscie wielu innych,
        > powinien kwalifikowac pania minister do zwolnienia,
        > natychmiastowego.
        > Ja pracuje zagranica, moj syn uczeszcza do szkoly,
        > w ktorej obok zwyklych uczniow do jednej klasy
        > uczeszczac moga rowniez ci lekko uposledzeni.
        > Maja zindywidualizowany program, dostosowany do mozliwosci
        > i modyfikowany w miare czynionych postepow,przebywaja jednak
        > razem z innymi!
        > Szkola, o ktorej mowie realizuje rowniez program IB,
        > wiec nie mozna okreslic jej jako realizujacej program okrojony
        > i posledniej jakosci.
    • Gość: Kuba Re: Komentuje Piotr Pacewicz IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 10:18
      Zgadzam się, bezmiar głupoty, bo inaczej tego nie można nazwać,
      minister Łybackiej aż poraża. Można wzorem słynnego
      stwierdzenia, zdawałoby sie minionej epoki peerelu powiedzieć:
      komu to szkodziło ?

      Nie jest tak, że uczniowie z klas integracyjnych, wymagający
      większego zaangażowania nauczycieli czy kolegów z klasy byli
      utrudnieniem, sam miałem indywidualny tok nauki i raczej mi
      wszyscy współczuli bo nie mogłem byc nieprzygotowany jak
      inni :) ale przecież dało to rezultat, ukończyłem studia i nie
      jestem na utrzymaniu państwa, mam firmę i radzę sobie. Dzięki
      chodzeniu do szkoły poznałem ludzi, świat, który mnie otacza w
      dorosłym życiu, nie byłem pod żadnym kloszem. A decyzja min.
      Łybackiej separuje dzieci od siebie, wyznacza kryteria: ty
      możesz iść do szkoły, a ty jesteś be i siedzisz w domu, to
      dyskryminacja !!!

      Opinia kuratorium jest jeszcze weselsza, powiedziałbym, że
      głupota aż się wylewa z wypowiedzi tych ludzi, mających rzekomo
      pomagać...

      NIE wolno dopuszczać do sytuacji, w której dzieci są pozbawione
      kontaktu z rzeczywsistością i siedzą w domu oczekując
      nauczyciela.
      • klaryska Re: Komentuje Piotr Pacewicz 14.03.03, 10:33
        wstecznictwo tej Pani przeraza. Czy Ona jest pedagogiem.
    • Gość: hp Re: Komentuje Piotr Pacewicz IP: *.avamex.krakow.pl 14.03.03, 12:27
      Najpierw do Łybackiej - zrozumiałym dla niej językiem:
      Wicie Łybacka, po co sie pitolić! Dejcie ukaz - do gazu takich.
      I jeszcze sie tyn wasz fumfel Kołodka ucieszy. Bedzio miał
      więcej kasy na limuzyny dla KRRiTV. I te społeczne i prywatne
      szkoły, które uczo na jakichś mundrali, tyż trza z leninowsko
      pryncypialnościo, wicie, rozumicie, po bolszewicku, zwrównać.
      Najlepij z ziemiom.

      A teraz do ludzi normalnych (piszę osobno bo Łybacka przecież
      nie zrozumie).

      Mam 47 lat. Nowa Huta. Do podstawówki uczęszczałem "za Gomułki".
      W klasie (było nas 45 osób) mieliśmy koleżanki i kolegów o
      poważnym, w trzech przypadkach, opóźnieniu w rozwoju. Był też
      kolega, praktycznie z kikutami zamiast nóg (po chorobie
      HM), "chodził" o kulach. My, do których się zaliczałem, tzw.
      dobrzy uczniowie, byliśmy wręcz zachęcani przez naszych
      nauczycieli, do pomagania tym słabszym (chodzi o ewidentnie
      opóźnionych w rozwoju) uczniom. PO LEKCJACH W SZKOLE
      (podkreślam: - po lekcjach W SZKOLE)chodziliśmy do nich do
      domów, albo oni przychodzili do nas i pomagaliśmy im w nauce.
      Z "nadpobudliwymi" też sobie radziliśmy... Wszyscy,
      ci "opóźnieni w rozwoju" pokończyli szkoły średnie, zdobyli
      zawody. Wiesiek - ten o kulach, który na WF-ie zawsze stał na
      bramce - jest prawnikiem. Benek został zegarmistrzem - dziś
      elektronika. Jurek został zawodowym strażakiem i na wcześniejszą
      u nich emeryturę przeszedł ze stopniem oficerskim. Maniek - od
      wielu lat prowadzi w Niemczech własną firmę, warsztat
      samochodowy. Ela, po latach "kierownikowania" w sklepach PSS
      Społem, teraz ma kilka własnych. Ula, wychowała czworo dzieci,
      wszystkie są wykształcone i nie mają problemów z pracą.
      Wszystkich nie pamiętam. W liceum, mieliśmy w klasie kolegę
      niewidomego. Tak, niewidomego! Pisał brailem. Nauczycielom wcale
      nie przeszkadzało, że klasówki sam im odczytywał. Pani od
      j.polskiego przepytywała go z ortografii ustnie. Zabawy czy
      wycieczki szkolne - zawsze byliśmy razem. Tylko jeden z naszej
      klasy umarł kilka lat temu - "z przepicia". Jego przenieśli w 5-
      tej klasie do (tak się to wówczas nazywało) szkoły specjalnej.
      Może tak "musiało być"... Ale większość pozostałych ?!

      Patrzę na moich synów, już dorosłych. Też mieli w swoich
      klasach "opóźnionych" czy "nadpobudliwych". Był i jest jeszcze
      problem domu, rodziców, z którymi u nich "różnie" bywało.
      Szkolna klasa była zawsze. I była pewna. Wszyscy są ludźmi !
      Także dzięki temu, że byli w grupie, o pełnej gamie charakterów,
      talentów i różnorodności. W swojej klasie. W szkole.

      Dziś towarzyszka Łybacka chce wprowadzić to, co się zawsze
      nazywa: eksterminacją. To forma holokaustu. Za sam, taki pomysł,
      należy się Norymberga !
      Mało komunistom Urbanów, Rywinów, Kwiatkowskich, Czarzastych,
      Łapińskich ?!
      Dzieciństwo i wychowanie człowieka też trzeba zgnoić ?! Zamknąć
      do getta ?!
      Córka mojej znajomej urodziła sie z zespołem Dauna. Widzę radość
      tej dziewczyny jak dwa razy w tygodniu jedzie do swojej szkoły.
      Temu dziecku, Łybacka chce nawet tę radość odebrać !

      Stara prawda znów jaskrawo się przypomina - komunista nie
      istnieje bez zbrodni, gwałtu i zakłamania.
Pełna wersja