oszust1
01.10.06, 07:22
Pojawił się na tym forum wątek ordynarnie opluwający Mazowieckiego i
wrzucający go do wspólnego worka z różnymi kreaturami. Nie będę go tu
linkował, bo wierzę, że wkrótce wyleci.
Nie będę polemizował z autorem, bo nie jest tego wart.
Wszystkich myślących podobnie jak autor proszę o chwilę namysłu i zajrzenie
choćby do Wikipedii. Porównajcie sobie rok (tak! Mazowiecki był premierem
trochę ponad rok!) jego rządów do roku rządów PiS-u. Spróbujcie przez chwilę
zrozumieć uwarunkowania sejmu kontraktowego. I błagam, nie pieprzcie takich
chamskich głupot.
Mazowieckiego wdeptał w ziemię Wałęsa i właściwie zakończył jego karierę
polityczną. Błędem Mazowieckiego był start w wyborach prezydenckich. To jest
człowiek od ciężkiej organicznej pracy, a nie trybun ludowy. Późniejsze
działania były już konsekwencją wyborów w końcu 1990.
Ale oceniajmy ludzi, nie partie.
Jestem dzisiaj dziwnie spokojny, że Mazowiecki przeprowadziłby dekomunizację
znacznie lepiej, niż wszyscy jego następcy, włącznie z obecnymi. W końcu o, co
robił od początku to była jedna wielka dekomunizacja! W warunkach 65/35% i
obecności sowieckich wojsk w Polsce!
Nie zasłużył na porównanie z komunistami. Nie zasłużył na wrzucienie do
jednego worka z tym całym motłochem.
Historia oceni to co zrobił. Nie wątpię, że za 50 lat nasi wnukowie będą mu
stawiać pomniki.
Widziałem go ostatnio u Lisa. Podtrzymuję swoją opinię.
TO JEST WIELKI CZŁOWIEK. Zachęcam do przeczytania zapisu krótkiej rozmowy.
Odrobinką optymizmu napawają mnie wielkie brawa, jakie otrzymał na koniec,
również ze strony sali otwarcie sympatyzującej z PiS-em.