ola_wawa
31.03.03, 09:35
Dzisiejsze "Zycie Warszawy":
"Hipoteza Rokity
Badam hipotezę, że na przełomie czerwca i lipca między rządem a Agorą zawarto
kompromis za pieniądze - ujawnia ŻW Jan Rokita. - Mogły to być pieniądze
obiecane, a nie wpłacone - dodaje. Prezes spółki Wanda Rapaczyńska zaprzecza.
Według Rokity, jego tezę może potwierdzać pojawienie się w ub. roku
kompromisu zawartego między nadawcami prywatnymi a rządem. - W ubiegłym roku
bieg prac nad ustawą napotkał na słynny czerwcowo-lipcowy kompromis, w
którego tle jest łapówka, jak mówi Adam Michnik: "na fundusz premiera", czyli
SLD - tłumaczy poseł PO. Jego zdaniem, dla tej tezy kluczową sprawą jest
wyjaśnienie ewentualnego związku między tym kompromisem a złożoną w tym samym
czasie łapówkarską propozycją Lwa Rywina. - Jedna z bardzo istotnych hipotez
brzmi tak: kompromis został zawarty za pieniądze. Nie ukrywam, że cały czas
badam wyłącznie tę hipotezę - przyznał Jan Rokita. Co poseł PO rozumie przez
określenie "kompromis za pieniądze Agory"? - To może oznaczać: za pieniądze
obiecane a nie wpłacone, obiecane i wpłacone, to może też oznaczać za
pieniądze obiecane, jeszcze nie wpłacone, ale wpłacone w przyszłości -
wyjaśnia Rokita. Podkreśla, że to tylko hipoteza. - W materiałach komisji
śledczej nie ma jednak żadnych poszlak na opłacenie przez Agorę tego
kompromisu - zauważa poseł.
- Żadne pieniądze nie zostały ani wpłacone, ani obiecane - zdecydowanie
zaprzecza prezes Agory Wanda Rapaczyńska. - Nasza spółka odmówiła wpłacenia
łapówki, a całą sprawę nagłośniła - podkreśla. - Zresztą, zapowiadany
kompromis do dziś nie został zawarty, co widać z licznych protestów mediów
prywatnych - dodaje Rapaczyńska. A może w grę mogły wchodzić pieniądze
obiecane w ramach dziennikarskiej prowokacji? - Z całą pewnością też nie -
dodaje Helena Łuczywo, zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej".
Według Jana Rokity, dla zbadania jego tezy kluczowym świadkiem jest
Aleksandra Jakubowska. Podczas sobotnich zeznań przed komisją śledczą szefowa
gabinetu premiera dowodziła jednak, że nie ma żadnych związków między sprawą
Rywina a kompromisem rządu z Agorą. Dlaczego zatem w lipcu ub. r. szef rządu
zdecydował się na podjęcie rozmów pojednawczych z nadawcami prywatnymi? -
Powodem była zła atmosfera wokół Polski w związku z nowelizacją - wyjaśniała
Jakubowska. Zasugerowała, że celowo wywoływali ją nadawcy prywatni. - Na
forum Parlamentu Europejskiego krążył np. dokument firmowany przez Jasia
Gawrońskiego (wpływowy polityk włoski polskiego pochodzenia - red.). W moim
przekonaniu, to był dokument przysłany z Warszawy - uznała Jakubowska.
Zastrzegła jednak, że nie ma dowodów, że całą akcją sterowała Agora. Te
wyjaśnienia nie zadowoliły Rokity. - Zamierzam jeszcze bardzo dokładnie
dopytać panią Jakubowską na następnym posiedzeniu komisji - powiedział
polityk Platformy Obywatelskiej. W sobotę jego uwagę zwróciła istotna różnica
w zeznaniach szefowej gabinetu premiera i Wandy Rapaczyńskiej. Zdaniem prezes
Agory, Aleksandra Jakubowska 11 lipca przekazała jej informację o zmianie
polityki rządu wobec wydawcy "Gazety Wyborczej". W korytarzu miała ona złożyć
deklarację: "Nie jestem wrogiem Agory. Miałam takie zlecenie przedtem, ale
ono się zmieniło i chcę współpracować". Szefowa gabinetu premiera zaprzecza. -
O kompromisie poinformowałam wcześniej i nie na boku w korytarzu, ale w moim
gabinecie - zapewniła. W tej sytuacji, Rokita zapowiedział konfrontację obu
pań przed komisją śledczą. Podczas sobotnich przesłuchań wrócił też wątek
ewentualnego przesłuchania przed komisją Aleksandra Kwaśniewskiego. Z
wnioskiem o wezwanie prezydenta wystąpiła przedstawicielka Samoobrony Renata
Beger. Posłowie zdecydowali, że do głosowania nad tym wrócą dopiero po
przesłuchaniu premiera.
MARCIN DZIERŻANOWSKI /Data: 2003-03-31