petroniusz0015
03.01.07, 19:34
Jestem katolikiem.
Jestem też obywatelem państwa polskiego.
Lojalność wobec Kościoła nakazuje mi przyjmować z pokorą rostrzygnięcia
personalne Ojca Świętego Benedykta XVI, który na Ziemi zastępuje Chrystusa.
Nie mogę ich kwestionować.
Lecz lojalność wobec mojego państwa wymaga ode mnie abym twardo
przeciwstawiał się ludziom, którzy w przeszłości - dla realizacji osobistych
interesów - wysługiwali się komunistycznym oprawcom mojego kraju.
Co robić, gdy drogi państwa i Kościoła rozchodzą się? Jaką kierować się
tożsamością?
Lecz w tym momencie przypominam sobie heroiczne postawy księży, którzy nie
dali się złamać. Tych skromnych, maluczkich duszpasterzy, lecz wielkich
duchem, którzy nie pragnęli zaszczytów ani władzy. Pozostali wierni sobie.
Ich życie uświadamia mi, że nie ma sprzeczności pomiędzy państwem a
Kościołem, bo łącznikiem spinającym te dwie instytucje jest sumienie
człowieka. Gdy jest ono czyste, nie ma konfliktu.
To wszystko jest proste.
Choć tak wielu chciałoby zamazać prawdę potokiem nic nie znaczących słów.