peer2
28.01.07, 10:46
"Przemilczenia są tam równie ciekawe jak oszustwa. W. Czuchnowski and co.
doskonale znają mój „kombatancki” życiorys (dzięki memu pamiętnikowi, dzięki
kilku wywiadom i dzięki artykułowi pt. „Rage”), mogliby
więc „odmitologizowywać” (kwestionować, negować, dezawuować) to, co ja zawsze
autoironicznie zwałem moją antyreżimową „kowbojszczyzną”. Choćby to, że
Łysiak był codziennie obecnym na sali „mężem zaufania” przywódców KPN–u
sądzonych w stanie wojennym przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego; że 3
maja 1982 przy pomocy młodych ludzi zbudował na Tamce barykadę (kontenery
śmieciowe) i stoczył długą bitwę przeciw ZOMO; że konspirował również na
Litwie, szmuglując tam (via jezioro Gaładuś) z miejscowymi dysydentami
(Ramunas Verbickas) „bibułę” antysowiecką; że studenci Wydziału Architektury
PW dwukrotnie groźbą strajku wymusili na władzach uczelni cofnięcie
zwolnienia Łysiaka (szefa przedmiotu Historia Kultury i Cywilizacji) za
demonstrowany podczas wykładów antykomunizm; itd., itp. — jest mnóstwo takich
casusów. Czuchnowski jednak nie ośmielił się ich dotknąć. Dlaczego? Dlatego,
że wspomniany historyk–podpowiadacz egzekutora (ta papla, która była kiedyś
moim kolegą) znał na bieżąco większość owych zdarzeń (proces KPN–u, Tamka,
próby wywalenia mnie z uczelni, itd.), ergo: wiedział, że to wszystko
autentyki. No i było jasne, że w Polsce, Ameryce, Kanadzie, RPA i na Litwie
żyje jeszcze zbyt dużo świadków tych historyjek, więc „demitologizacja”
mogłaby się tu zakończyć kompromitacją michnikowskich egzekutorów."
No więc jak są jacyś świadkowie czy znowu atak mitomanii?
Skoro Pan Waldek na świadków się powołuje, to może by podał w końcu ich
nazwiska?
(Ciekawostka: z ZOMO "długą bitwę" toczył, a nikt go nie internował, ani nie
zatrzymał. PRL bardziej liberalne niż III i IV RP?)