Dodaj do ulubionych

Mam dość Łysiaka

28.01.07, 21:26
Mam dość Łysiaka, ponieważ wskurzają mnie ludzie nie mający do siebie za
grosz dystanu i autoironii.
Mam dośc Łysiaka, ponieważ irytują mnie ludzie którzy sami sobie bezczelnie
stawiają marmurowe pomniki mianując się niemal prorokami. Fałszywymi
prorokami - dodajmy.
Mam dość Łysiaka, bowiem do szału doprowadzają mnie ludzie, którzy robiąc z
siebie nowoczesnych męczenników, zupełnie nieźle sobie z tego żyją.
Mam dość Łysiaka, bo ważne jest to kim człowiek był i kim obecnie jest, a nie
jak pisze o tym kim był i kim jest. To wielka różnica.
Mam dość Łysiaka, bo nie "trawię" ludzi, którzy sztucznie stworzywszy swoją
autolegendę - cynicznie lub bezmyślnie w nią wierzą i wymagają takiej samej,
ślepej wiary od innych.
Mam dośc Łysiaka, bo nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy po nocach nie śpią
marząc o tym, aby medialnie zaatakował ich Michnik. Oto właśnie szczyt ich
marzeń.
Mam dość Łysiaka, bo obsesyjna mania cytowania samego siebie i przytakiwania
samemu sobie budzi u pisarza moją odrazę.
Mam dość Łysiaka, bowiem denerwują mnie ludzie posługujący się nad wyraz
parcianą i prymitywną retoryką, w której kilka słów jak Salon czy
michnikowszczyzna przewija się na okrągło, jak cepy.
Mam dość Łysiaka ponieważ...mógłbym tak długo.
Ale szkoda na pana Waldemara czasu i uwagi.

P.S. A Gazetę Polską czytam regularnie. Omijał tylko zawsze felieton
niejakiego W.Ł. na ostatniej stronie.
Obserwuj wątek
    • reakcjonista1 Facet przez kilkanaście lat był 28.01.07, 22:15
      na marginesie mimo, że jego książki idą w setki tysięcy sprzedanych... można się
      deczko wkurzyć... co w sumie tą autopromocję jakoś usprawiedliwia.
      • peer2 Re: Facet przez kilkanaście lat był 28.01.07, 22:19
        Że pieszczoch komuny nie mógł się odnaleźć przez kilkanaście lat w kapitaliźmie
        to mnie nie dziwi. Dopiero kiedy zaczął najeżdzać na Michnika, Kuronia i KOR
        znalazł sobie niszę i czytelników.
        • reakcjonista1 Re: Facet przez kilkanaście lat był 28.01.07, 22:21
          > Że pieszczoch komuny nie mógł się odnaleźć przez kilkanaście lat w kapitaliźmie
          >
          > to mnie nie dziwi. Dopiero kiedy zaczął najeżdzać na Michnika, Kuronia i KOR
          > znalazł sobie niszę i czytelników.

          Heh, jak ty dziecko nic nie wiesz i nie rozumiesz...
          aż mi ciebie żal.
          • peer2 Re: Facet przez kilkanaście lat był 28.01.07, 22:25
            Aż tak prawda zabolała?
            Mamy i mieliśmy w III RP wolny rynek: tyle oficyn wydawniczych, tyle czasopism,
            tyle gazet. No, a ten Walduś tyle lat był na marginesie. Mnie to jakoś nie
            dziwi.
            Za komuny wydawca/publikator był jeden. I on Waldusia promował. A za III RP to
            się skończyło. I trzeba było się przebijać: no to Walduś wpadł na pomysł,
            krzyknął "Zdrajcy" i już jest guru, i już ma czytelników.
            • reakcjonista1 Re: Facet przez kilkanaście lat był 28.01.07, 22:35
              > Aż tak prawda zabolała?
              > Mamy i mieliśmy w III RP wolny rynek: tyle oficyn wydawniczych, tyle czasopism,
              >
              > tyle gazet. No, a ten Walduś tyle lat był na marginesie. Mnie to jakoś nie
              > dziwi.

              Co miało zaboleć? Prawda? Przecież ty się nawet na moment do niej nie
              przybliżyłeś... musisz wiedzieć biedaczku, boś widzę bardzo nieświadom ( czyżby
              wpływy pana Adama i jego pismaczych siepaczy?)... akurat na wolnym rynku (o ile
              to co było i jest w III RP można nazwać wolnym rynkiem) Waldemar Łysiak radził
              sobie doskonale... o wiele lepiej niż tysiące nagłasnianych "literatów" od
              siedmiu boleści z namaszczeniem towarzycha GW i okolic.

              > Za komuny wydawca/publikator był jeden. I on Waldusia promował. A za III RP to
              > się skończyło. I trzeba było się przebijać: no to Walduś wpadł na pomysł,
              > krzyknął "Zdrajcy" i już jest guru, i już ma czytelników.

              heh, ty sobie pierdnąłeś coś na forum tylko co z tego miałoby wynikać?
              Nic... jak zawsze?

              Ten, jak pisałeś, "wolny rynek" był tak łaskaw dla Łysiaka, że postanowil
              zanadto go nie promować, a to poprzez kompletne przemilczenie, niepublikowanie
              list bestsellerów z jego ksiązkami (na których zajmowałby w normalnym kraju 1
              miejsca)... ale III RP nie jest normalnym kraje... tzn staje się bardzo powoli,
              zmierza ku jako takiej normalności, gdyż siła adasiowej sitwy to już nie to samo
              co 10 lat temu.
              • peer2 Re: Facet przez kilkanaście lat był 28.01.07, 22:38
                To radził sobie doskonale czy był na marginesie?
                Zdecyduj się w końcu na coś.
                A na Michniku i GW rynek mediów się nie kończy naprawdę.
                I na jakich to listach bestsellerów pomijano Waldka (sam skarżył się na
                Michnikową). A co z innymi?
      • joella.r słabe usprawiedliwienie 28.01.07, 22:22
        Łysiak pisze czytadła, czyli łatwą literaturę
        Joanna Chmielewska też, sprzedaje się lepiej niż Łysiak, ale nie ma chorej ambicji
        • petroniusz0015 Re: słabe usprawiedliwienie 28.01.07, 22:29
          joella.r napisała:

          > Łysiak pisze czytadła, czyli łatwą literaturę
          > Joanna Chmielewska też, sprzedaje się lepiej niż Łysiak, ale nie ma chorej
          ambi
          > cji

          No właśnie! Nie przeszkadza mi Łysiak - pisarz, tak wspaniale piszący o epoce
          napoleońskiej, wręcz przeciwnie! Natomiast przeszkadza mi:

          - Łysiak - propagandysta
          - Łysiak - ideolog
    • peer2 Odnośnie cytowania samego siebie. 28.01.07, 22:28
      Polecam ten fragmencik: "Przemilczenia są tam równie ciekawe jak oszustwa. W.
      Czuchnowski and co. doskonale znają mój „kombatancki” życiorys (dzięki memu
      pamiętnikowi, dzięki
      kilku wywiadom i dzięki artykułowi pt. „Rage”), mogliby
      więc „odmitologizowywać” (kwestionować, negować, dezawuować) to, co ja zawsze
      autoironicznie zwałem moją antyreżimową „kowbojszczyzną”."
      Tu już nawet nie cytuje samego siebie, ale nakazuje innym traktować swoje
      wynurzenia jako najprawdziwsze źródło wiedzy o przeszłości. Co tam, że inni
      pamiętają to inaczej, ważne co na ten temat Waldemar wymyślił.
      • petroniusz0015 stosując nomenklaturę "mistrza"... 28.01.07, 22:31
        ...można by stwierdzić, że panu Waldemarowi się wyraźnie "something po..s".
        • peer2 Naszła mnie taka myśl: 28.01.07, 22:36
          Pan Łysiak chyba nie zrozumiał artykułu Czuchnowskiego. No bo jak inaczej
          wytłumaczyć fakt, że człowiek oskarżany o mitomanię i dorabianie sobie
          życiorysu, broni się mniej więcej w ten sposób: "Wcale nie zmyślam, to co pisze
          na swój temat to prawda. A o tym, że to prawda świadczy to co sam o sobie
          napisałem."
          • petroniusz0015 Re: Naszła mnie taka myśl: 28.01.07, 22:44
            Nie ma chyba w Polsce drugiej osoby o tak megalomańskich poglądach na samego
            siebie jak pan Waldemar. Do tej pory nie mogę tylko rozgryźć jednego: czy ta
            wiara we własny prometeizm jest czysto cyniczną postawą mającą na celu
            wyciąganie kasy od naiwnych czytelników, czy też pan Waldemar szczerze wierzy
            we własne posłannictwo jako "ostatniego polskiego patrioty" na tym świecie.
            • joella.r trudno powiedzieć, naprawdę 28.01.07, 23:44
              wiele wskazuje na spore kłopoty z osobowością
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka