haen1950
22.02.07, 07:20
Wcale nie zartuję. Powinien się tym zająć parlament, czy premier w takiej
sytuacji może pełnić swoją funkcję. Nawet laik wie, ze pod wpływem bólu lub
działania środków uśmierzających decyzje premiera mogą być dalekie od
racjonalnych.
" Złamana ręka premiera, naszpikowana drutami i gwoździami, zrasta się powoli
i często boli - zdradził "Super Exressowi" współpracownik Jarosława
Kaczyńskiego. Gazeta chwali się, że dotarła do pilnie strzeżonych informacji
na temat zdrowia szefa rządu.
Ortopeda Marek Traś powiedział "Super Expressowi", że w okolicach 60. roku
życia kości zrastają się dużo wolniej i słabiej. W tym wieku każde złamanie
jest dużym problemem. Często pęknięta lub złamana kość daje znać o sobie
podczas gwałtownych wahań ciśnienia atmosferycznego. Okrutny ból potrafi
męczyć nawet kilka dni.
Rzecznik rządu nie chciał ujawnić, jak poważne jest złamanie ręki premiera.
Skąpe dane "Super Expressowi" udało się wyciągnąć od pracowników
premiera. "Oficjalnie premier złamał rękę w nadgarstku, w Kancelarii mówi się
jednak, że złamane są dwie kości: promieniowa i łokciowa. Dlatego założono
dwa druty, które usztywniają rękę" - zdradza informator gazety. Według
ortopedy leczenie takiej kontuzji może potrwać nawet rok."