jrjrjr
16.05.07, 05:52
To był dzień!
Najpierw skompromitował się pan premier. Najpierw biedny Dziedziczak wykręcał
się od odpowiedzi, rumieniąc sie jak panienka, a potem okazało się, że można
było wydrukować Dziennik Ustaw w ekspresowym tempie.
Zaraz potem pan prezydent przekroczył granicę śmieszności. Wyobrażam sobie,
jak za trzy lata prezydent-elekt Olejniczak staje przed Pałacem Prezydenckim,
a w progu Pałacu Lech Kaczyński rzuca się na posadzkę w geście matejkowskiego
Rejtana, oczywiście bez krawata, z rozpiętą koszulą.
Dawno się tak nie uśmiałem!