litr.litr
06.10.07, 16:29
Mnie dwóch zawodników:
Kim Dzong Ila (czyli syna Kim Ir Sena), debilkowatego satrapę, który
wszystko wie najlepiej, chodzi na podwyzszonym obcasie i nie miał
panienki inaczej, jak gwałtem.
Envera Hodżę, komunistycznego matołka z Albanii (radio Tirana się
kłania), który uznał, że nie trzeba mieć żadnych stosunków z
jakimkolwiek krajem świata, żeby dać se radę. Wpędził Albanię w głód
i nędzę, jakiej świat nie widział. Nie pamiętam już, czy naród go
powiesił w końcu, czy tylko wrzucił pod pociąg.