kopytko55
21.11.07, 14:02
Nie chcę dolewać oliwy do ognia ani tez jątrzyć. Ale nie mogę z
dostępnych żródeł wyprowadzić wniosku o zbrodni Wolińskiej. Że była
nawiedzona prokurator / a mało niedawno takich było / że opanowana
misją zwalczania wrogów ludu / dziś nazwano by to układem /że się
szarogęsiła i wpieprzała do nie zawsze swoich spraw to zgoda. Ale w
takiej sprawie Fieldorfa to ona zatwierdziła jedynie wniosek o
tymczasowe aresztowanie. Wniosek sporzadzony przez MBP. Czy ten
wniosek był zasadny czy nie, naciagany mniej lub więcej orzekał sąd
Aktoskarżenia przeciwko Fieldorfowi także nie jej tj Wolińskiej
sprawa. No i sąd z sędzina Gurowska czy sąd apelacyjny w składzie
Merz, Auscaler, Andrejew. Czy z punktu widzenia ówczesnego prawa
Wolińska powinna wniosek MBP o zatrzymanie Fieldorfa odrzucić.
Przeciez to tylko zatrzymanie. Tu nawiązuję do współczesności. Co z
prokuratorami których wnioski o zatrzymanie sąd odrzucił? CAo z
prokuratorami wydającymi wyroki / ten pan juz nigdy..../Takie mi się
w związku z e sprawa Wolińskiej mysli plącza. A może czegoś nie
wiem, nie rozumiem? Może mi ktoś bez emocji wyjaśnić stosując
logiczne a nie emocjonalną argumentację?