Dodaj do ulubionych

Wyrugować historię z liceów?

09.02.08, 19:21
POmysł ministra MEN jest więcej niż zdumiewający!.Ograniczyć naukę historii w
szkołach średnich tylko do pierwszej klasy. Ci którzy chcą być inżynierami,
lekarzami itp niech nie uczą się dalej historii .O co chodzi w tym pomyślę ?
Anty historyczna POlityka ma jakowyś cel.Dlaczego tzw klasa rządząca chce by
znajomość i rozumienie niełatwego wieku XX była de facto bliska zeru?

zaciekawiony i zaniepokojony kecaw po lekturze POmysłów pewnej wielce
czcigodnej pani minister
Obserwuj wątek
    • rotepirat Za komuny już było... 09.02.08, 19:27
      ...2 godziny j. polskiego i 3 ruskiego - w zawodówkach.
      Hallową odwołać jako pierwszą. Ta nie wie kompletnie o co chodzi w szkołach
      średnich.
      Ta nieudałota może podać rękę Piterze.
      • kecawa RPani minister na urlop dla poratowania zdrowia 09.02.08, 19:33
        Jestem zasmucony panią Hall- co się z nią dzieje ? Może przechodzi trudny
        kobiety okres?

        kecaw
      • doc.holliday Re: Za komuny już było... 09.02.08, 20:59
        rotepirat napisał:

        > ...2 godziny j. polskiego i 3 ruskiego - w zawodówkach.

        Chyby ty kończyłeś zawodówkę,
        skoro masz takkie wiadomości
      • ayran Re: Za komuny już było... 10.02.08, 08:51
        Faktycznie - słyszałem o takich zawodówkach z trzema przedmiotami: pałowanie w
        marszu, pałowanie w miejscu i język rosyjski. Myślałem że to żart, a tu proszę -
        absolwent się trafił.
    • wanda43 Re: Wyrugować historię z liceów? 09.02.08, 19:51
      Historie waywalic calkowicie, a w to miejsce zwiekszyc ilosc godzin religii
      katolickiej. To jest to, na czym oszolomstwu zalezy najbardziej.
      • ehehehe [...] 09.02.08, 19:58
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • barnacle.bill.the.sailor Re: Wyrugować historię z liceów? 09.02.08, 21:16
        wanda43 napisała:

        > Historie waywalic calkowicie, a w to miejsce zwiekszyc ilosc godzin religii
        > katolickiej. To jest to, na czym oszolomstwu zalezy najbardziej.

        Wyjątkowo podzielam twoją ocenę zamiarów pani minister ! :)
    • alfa.alfa Może tajne komplety jak za okupacji? 09.02.08, 19:52
      kecawa napisał:

      > POmysł ministra MEN jest więcej niż zdumiewający!.Ograniczyć naukę historii w
      > szkołach średnich tylko do pierwszej klasy. Ci którzy chcą być inżynierami,
      > lekarzami itp niech nie uczą się dalej historii .O co chodzi w tym pomyślę ?
      > Anty historyczna POlityka ma jakowyś cel.Dlaczego tzw klasa rządząca chce by
      > znajomość i rozumienie niełatwego wieku XX była de facto bliska zeru?
      >
      > zaciekawiony i zaniepokojony kecaw po lekturze POmysłów pewnej wielce
      > czcigodnej pani minister
      • wos9 Prowadzone przez Kecawka??? 10.02.08, 17:52
        alfa.alfa napisał:

        > kecawa napisał:
        >
        > > POmysł ministra MEN jest więcej niż zdumiewający!.Ograniczyć
        naukę histor
        > ii w
        > > szkołach średnich tylko do pierwszej klasy. Ci którzy chcą być
        inżynieram
        > i,
        > > lekarzami itp niech nie uczą się dalej historii .O co chodzi w
        tym pomyśl
        > ę ?
        > > Anty historyczna POlityka ma jakowyś cel.Dlaczego tzw klasa
        rządząca chc
        > e by
        > > znajomość i rozumienie niełatwego wieku XX była de facto bliska
        zeru?
        > >
        > > zaciekawiony i zaniepokojony kecaw po lekturze POmysłów pewnej
        wielce
        > > czcigodnej pani minister
        • kecawa Re: Prowadzone przez Kecawka??? 10.02.08, 18:07
          Wos nie zrozumiałem Ciebie

          pozdrawiam kecaw
          • wos9 Re: Prowadzone przez Kecawka??? 11.02.08, 09:19
            kecawa napisał:

            > Wos nie zrozumiałem Ciebie
            >
            > pozdrawiam kecaw

            To pomyśl jeszcze...
    • goniacy.pielegniarz A co wyniosłeś z biologii czy chemii? 09.02.08, 19:57
      Jaka jest dzisiaj Twoja wiedza z tych przedmiotów w porównaniu z tym, ile
      musiałeś wiedzieć wtedy? Ja pamiętam, że z biologii było zakuwanie jakichś
      bardzo szczegółowych informacji, a chemia, z powodu takich a nie innych
      warunków, była czystą teorią i rozwiązywaniem zadań. Jak sobie pomyślę, ile
      zmarnowanych godzin to oznacza z dzisiejszego punktu widzenia, to nóż mi się w
      kieszeni otwiera.
      Nie wiem dokładnie, jak to wygląda dzisiaj, ale wątpię, żebyśmy mieli do
      czynienia z czymś innym niż tylko tępym zakuwaniem informacji, które będzie
      można zapomnieć, jak tylko odbierze się świadectwo albo jeszcze wcześniej.
      • bush_w_wodzie z chemii recepture 1410 09.02.08, 23:10

        oraz rozeznanie w kwestiach kwasow zasad i rozpuszczalnikow
        w sumie duzo uzytecznej wiedzy

        z biologii - co nieco anatomii i fizjologii (bywa szalenie uzyteczne!) obawe
        przed zarazkami i informacje przydatne w ogrodictwie. w sumie tez przydatne to
        bylo w duzej mierze


        no - przyznam ze z calej szkolnej edukacji historycznej zostalo mi mniej niz
        cwierc z a) mowilo sie w domu b) bylo opisane w powiesciach historycznych c) co
        opisal w swoich ksiegach norman davies

        takze chemia i biologia jednak gora...


        goniacy.pielegniarz napisał:

        > Jaka jest dzisiaj Twoja wiedza z tych przedmiotów w porównaniu z tym, ile
        > musiałeś wiedzieć wtedy? Ja pamiętam, że z biologii było zakuwanie jakichś
        > bardzo szczegółowych informacji, a chemia, z powodu takich a nie innych
        > warunków, była czystą teorią i rozwiązywaniem zadań. Jak sobie pomyślę, ile
        > zmarnowanych godzin to oznacza z dzisiejszego punktu widzenia, to nóż mi się w
        > kieszeni otwiera.
        > Nie wiem dokładnie, jak to wygląda dzisiaj, ale wątpię, żebyśmy mieli do
        > czynienia z czymś innym niż tylko tępym zakuwaniem informacji, które będzie
        > można zapomnieć, jak tylko odbierze się świadectwo albo jeszcze wcześniej.
        >
        >
        >
        • goniacy.pielegniarz Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 09.02.08, 23:40
          Z tego co piszesz, wynika, że zapamiętałeś rzeczy użyteczne. Ale gdy weźmiemy
          pod uwagę, jak szeroki jest zakres materiału choćby z biologii, to jest to tylko
          promil. Dlatego okrojenie materiału i nauczanie go w sposób nieco inny, bardziej
          praktyczny, a mniej czysto teoretyczny, abstrakcyjny dla ucznia, wyłącznie do
          wykucia na czas klasówki, byłoby sensownym posunięciem. A ci, którzy się tym
          interesują i chcieliby zgłębiać konkretne przedmioty, mogliby je wybrać jako
          przedmioty rozszerzone, do wyboru.
          Z historią jest nieco inna sprawa. Pomijając już to, że każdy wykształcony
          człowiek powinien znać w jakimś stopniu historię(podobnie jak to czego się uczy
          na języku polskim czy matematyce), to trudno mi sobie wyobrazić, jak można by
          skrócić taką ilość materiału, żeby zmieścić to w jednym roku.
          • goniacy.pielegniarz Re: Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 09.02.08, 23:46
            No i oczywiście historię trzeba znać nie z powodów politycznych, bo nauka
            historii nie jest aktem patriotycznym, jak się niektórym wydaje. To
            przychodzi(ewentualnie) chyba dopiero, gdy się tę historię pozna.
            • bush_w_wodzie Re: Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 09.02.08, 23:55
              goniacy.pielegniarz napisał:

              > No i oczywiście historię trzeba znać nie z powodów politycznych, bo nauka
              > historii nie jest aktem patriotycznym, jak się niektórym wydaje. To
              > przychodzi(ewentualnie) chyba dopiero, gdy się tę historię pozna.
              >

              historia to jest opowiesc. zeby byla strawna musi byc ciekawie opowiedziana. w
              warunkach szkolnych dobre podanie historii graniczy z cudem... nader czesto
              nauka historii sprowadza sie do kucia dat ktore zaraz znikaja z glowy

              szkolna nauka historii to w moim przypadku zaniedbywalny ulamek tego czego sam
              sie dowiedzialem z i z inspiracji beletrystyki filmow i ksiazek davisa
              • goniacy.pielegniarz Re: Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 10.02.08, 00:22
                bush_w_wodzie napisał:


                > historia to jest opowiesc. zeby byla strawna musi byc ciekawie opowiedziana. w
                > warunkach szkolnych dobre podanie historii graniczy z cudem... nader czesto
                > nauka historii sprowadza sie do kucia dat ktore zaraz znikaja z glowy


                Bingo! Ja akurat swoją nauczycielkę historii ceniłem za to, że przez całą szkołę
                średnią wbijała nam do głowy, że nauka historii to nie nauka dat i u niej ich
                znać nie trzeba, żeby dostawać dobre oceny. Dla niej liczyło się to, co było
                przyczyną wydarzeń historycznych i co było ich skutkiem. To samo w sobie dawało
                wszystko. Daty i fakty wykute na poziomie encyklopedycznym nie dawały wszystkiego:)

                > szkolna nauka historii to w moim przypadku zaniedbywalny ulamek tego czego sam
                > sie dowiedzialem z i z inspiracji beletrystyki filmow i ksiazek davisa


                Ale tutaj chyba dosyć trudno określić, gdzie się tę wiedzę zdobywało. W sumie
                od dziecka uczysz się o tym samym, tylko coraz bardziej szczegółowo.
                • bush_w_wodzie Re: Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 10.02.08, 00:28
                  goniacy.pielegniarz napisał:

                  > bush_w_wodzie napisał:
                  >
                  >
                  > > historia to jest opowiesc. zeby byla strawna musi byc ciekawie opowiedzia
                  > na. w
                  > > warunkach szkolnych dobre podanie historii graniczy z cudem... nader czes
                  > to
                  > > nauka historii sprowadza sie do kucia dat ktore zaraz znikaja z glowy
                  >
                  >
                  > Bingo! Ja akurat swoją nauczycielkę historii ceniłem za to, że przez całą szkoł
                  > ę
                  > średnią wbijała nam do głowy, że nauka historii to nie nauka dat i u niej ich
                  > znać nie trzeba, żeby dostawać dobre oceny. Dla niej liczyło się to, co było
                  > przyczyną wydarzeń historycznych i co było ich skutkiem. To samo w sobie dawało
                  > wszystko. Daty i fakty wykute na poziomie encyklopedycznym nie dawały wszystkie
                  > go:)
                  >

                  powiedzialbym nawet wiecej: nie dawaly niemal niczego.

                  tylko zastnowy sie: czy latwiej uczyc sie takiej historii z wyboru wsrod
                  podobnych sobie - od nauczyciela ktory ma poczucie ze uczniowie interesuja sie
                  jego przedmiotem - czy od nauczyciela ktory napotyka na mur obojetnosci
                  wiekszosci przymuszonych do nauki uczniow?


                  > > szkolna nauka historii to w moim przypadku zaniedbywalny ulamek tego czeg
                  > o sam
                  > > sie dowiedzialem z i z inspiracji beletrystyki filmow i ksiazek davisa
                  >
                  >
                  > Ale tutaj chyba dosyć trudno określić, gdzie się tę wiedzę zdobywało. W sumie
                  > od dziecka uczysz się o tym samym, tylko coraz bardziej szczegółowo.
                  >


                  no - pamietajac jeszcze co nieco z liceum - moge z cala pewnoscia powiedziec ze
                  na tamtejszych lekcjach historii niczego sie nie nauczylem. z przyczyn ktorych
                  nie chce tutaj opisywac - tych lekcji de facto nie bylo
                  • goniacy.pielegniarz Re: Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 10.02.08, 00:34
                    bush_w_wodzie napisał:


                    > powiedzialbym nawet wiecej: nie dawaly niemal niczego.
                    >
                    > tylko zastnowy sie: czy latwiej uczyc sie takiej historii z wyboru wsrod
                    > podobnych sobie - od nauczyciela ktory ma poczucie ze uczniowie interesuja sie
                    > jego przedmiotem - czy od nauczyciela ktory napotyka na mur obojetnosci
                    > wiekszosci przymuszonych do nauki uczniow?


                    No tak, tylko że w taki sposób można powiedzieć o każdym przedmiocie.
                    Bo biologii też przecież łatwiej jest się uczyć, gdy robi się to z wyboru i
                    nauczyciel ma poczucie, że uczniowie się tym interesują.


                    • bush_w_wodzie Re: Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 10.02.08, 00:40
                      goniacy.pielegniarz napisał:

                      > bush_w_wodzie napisał:
                      >
                      >
                      > > powiedzialbym nawet wiecej: nie dawaly niemal niczego.
                      > >
                      > > tylko zastnowy sie: czy latwiej uczyc sie takiej historii z wyboru wsrod
                      > > podobnych sobie - od nauczyciela ktory ma poczucie ze uczniowie interesuj
                      > a sie
                      > > jego przedmiotem - czy od nauczyciela ktory napotyka na mur obojetnosci
                      > > wiekszosci przymuszonych do nauki uczniow?
                      >
                      >
                      > No tak, tylko że w taki sposób można powiedzieć o każdym przedmiocie.
                      > Bo biologii też przecież łatwiej jest się uczyć, gdy robi się to z wyboru i
                      > nauczyciel ma poczucie, że uczniowie się tym interesują.
                      >


                      dokladnie tak. dlatego najchetniej zostawilbym uczniom mozliwie szerokie
                      mozliwosci wyboru przedmiotow

                      w ostatecznym rozrachunku najsesnsowniejszym jest uczenie sie absolutnego
                      niewielkiego kanonu + tego co kogo najbardziej interesuje
          • bush_w_wodzie Re: Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 09.02.08, 23:50
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > Z tego co piszesz, wynika, że zapamiętałeś rzeczy użyteczne. Ale gdy weźmiemy
            > pod uwagę, jak szeroki jest zakres materiału choćby z biologii, to jest to
            tylko promil.


            to nie jest takie proste. pewne pojecia buduje sie na bazie innych.. i nawet
            jesli nie pamieta sie eksplicite czesci edukacji to bez tej zapomnianej czesci
            nie byloby wyzszych pieter. akurat biologii i chemii chcialbym bronic


            > Dlatego okrojenie materiału i nauczanie go w sposób nieco inny, bardzie
            > j
            > praktyczny, a mniej czysto teoretyczny, abstrakcyjny dla ucznia, wyłącznie do
            > wykucia na czas klasówki, byłoby sensownym posunięciem.


            to oczywiscie zgoda. z tymze dotyczyc to moze w wiekszym stopniu podejscia
            nauczyciela a w mniejszym samego ramowego programu



            > A ci, którzy się tym
            > interesują i chcieliby zgłębiać konkretne przedmioty, mogliby je wybrać jako
            > przedmioty rozszerzone, do wyboru.

            dokladnie

            > Z historią jest nieco inna sprawa. Pomijając już to, że każdy wykształcony
            > człowiek powinien znać w jakimś stopniu historię(podobnie jak to czego się uczy
            > na języku polskim czy matematyce), to trudno mi sobie wyobrazić, jak można by
            > skrócić taką ilość materiału, żeby zmieścić to w jednym roku.
            >


            chwileczke... w jednym roku? toz to bylby w przyblizeniu siodmy rok nauczania
            historii... ktora nota bene lepiej i efektywniej przyswaja sie na jezyku polskim

            co do tego co kto powinien znac to oczywiscie zgoda... - ale czy rozmawiamy o
            urzedniczej teorii czy raczej o praktyce?
            • goniacy.pielegniarz Re: Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 10.02.08, 00:12
              bush_w_wodzie napisał:


              > to nie jest takie proste. pewne pojecia buduje sie na bazie innych.. i nawet
              > jesli nie pamieta sie eksplicite czesci edukacji to bez tej zapomnianej czesci
              > nie byloby wyzszych pieter. akurat biologii i chemii chcialbym bronic

              A ja akurat do tych dwóch przedmiotów mam szczególny uraz. Chemia jeszcze jak
              chemia, ale biologia...
              Za dużo bezużytecznego wkuwania jak dla mnie. Biologia to katorga. Niby dotyczy
              nas i tego, co nas otacza, ale forma nauki tego była taka, jakbyś uczył się o
              rzeczach abstrakcyjnych.



              > to oczywiscie zgoda. z tymze dotyczyc to moze w wiekszym stopniu podejscia
              > nauczyciela a w mniejszym samego ramowego programu

              To akurat prawda, co wiem z własnego doświadczenia, jeśli chodzi o historię.
              Zmiana nauczyciela i wszystko może się zmienić diametralnie. Chociaż mówię tu
              jeszcze o szkole podstawowej. Szkoła średnia już była tylko efektem tego, co się
              stało w podstawówce.

              > chwileczke... w jednym roku? toz to bylby w przyblizeniu siodmy rok nauczania
              > historii... ktora nota bene lepiej i efektywniej przyswaja sie na jezyku polski
              > m

              Język polski rzeczywiście idzie doskonale w parze z historią i te dwa przedmioty
              doskonale się uzupełniają.
              Co do tego, który to rok nauczania historii, to sprawa jest nieco bardziej
              skomplikowana. Nie wiem, jak to jest teraz, ale wcześniej przecież nauka w
              liceum zaczynała się jakby od nowa. Tyle że z szerszym i bardziej szczegółowym
              materiałem, bo już dla młodzieży a nie dla dzieci.

              > co do tego co kto powinien znac to oczywiscie zgoda... - ale czy rozmawiamy o
              > urzedniczej teorii czy raczej o praktyce?


              Praktyka w dużej mierze wynika z urzędniczej teorii, bo na niej się opiera.
              • bush_w_wodzie Re: Czyli w pewnym sensie potwierdzasz moją ocenę 10.02.08, 00:24
                goniacy.pielegniarz napisał:

                > bush_w_wodzie napisał:
                >
                >
                > > to nie jest takie proste. pewne pojecia buduje sie na bazie innych.. i na
                > wet
                > > jesli nie pamieta sie eksplicite czesci edukacji to bez tej zapomnianej c
                > zesci
                > > nie byloby wyzszych pieter. akurat biologii i chemii chcialbym bronic
                >
                > A ja akurat do tych dwóch przedmiotów mam szczególny uraz. Chemia jeszcze jak
                > chemia, ale biologia...
                > Za dużo bezużytecznego wkuwania jak dla mnie. Biologia to katorga. Niby dotyczy
                > nas i tego, co nas otacza, ale forma nauki tego była taka, jakbyś uczył się o
                > rzeczach abstrakcyjnych.
                >


                najwyrazniej trafil ci sie belfer... wniosek jest paradoksalny: podstawowym
                zadaniem szkoly winno byc nie zniechecac do predmiotu???
                to moze im mniejsze naciski formalne - tym lepiej?

                >
                >
                > > to oczywiscie zgoda. z tymze dotyczyc to moze w wiekszym stopniu podejsci
                > a
                > > nauczyciela a w mniejszym samego ramowego programu
                >
                > To akurat prawda, co wiem z własnego doświadczenia, jeśli chodzi o historię.
                > Zmiana nauczyciela i wszystko może się zmienić diametralnie. Chociaż mówię tu
                > jeszcze o szkole podstawowej. Szkoła średnia już była tylko
                > efektem tego, co się stało w podstawówce.
                >


                jakos nigdy nie trafilem na dobrego nauczyciela historii - a mimo to znam ja
                chyba przyzwocie i lubie - choc tylko jako nienajwazniejsze hobby


                > > chwileczke... w jednym roku? toz to bylby w przyblizeniu siodmy rok naucz
                > ania
                > > historii... ktora nota bene lepiej i efektywniej przyswaja sie na jezyku
                > polski
                > > m
                >
                > Język polski rzeczywiście idzie doskonale w parze z historią i
                > te dwa przedmioty doskonale się uzupełniają.

                z ogromna przewaga jezyka polskiego jednakowoz


                > Co do tego, który to rok nauczania historii, to sprawa jest nieco bardziej
                > skomplikowana. Nie wiem, jak to jest teraz, ale wcześniej przecież nauka w
                > liceum zaczynała się jakby od nowa. Tyle że z szerszym i
                > bardziej szczegółowym materiałem, bo już dla młodzieży a nie
                > dla dzieci.
                >


                ja takze nie wiem jak jest teraz. wydaje mi sie jednak ze a) nie wszyscy ida do
                liceow b) w ostatniej klasie liceum uczniowie przygotowuja sie do wyprofilowanej
                matury i egzaminu na studia a przedmioty poboczne sa traktowane dosyc pobieznie
                jesli nie znikaja calkowicie

                nie sadze by w 2 lata mozna bylo opanowac cala historie szczegolowo... tym
                bardziej ze ktos niezbyt zainteresowany tych szczegolow z pewnoscia nie zapamieta


                > > co do tego co kto powinien znac to oczywiscie zgoda... - ale czy rozmawia
                > my o
                > > urzedniczej teorii czy raczej o praktyce?
                >
                >
                > Praktyka w dużej mierze wynika z urzędniczej teorii, bo na niej się opiera.
                >


                tutaj silny sprzeciw. urzednicze teorie bardzo czesto prowadza do praktyki ktora
                jest tej teorii zapzeczeniem. moim ulubionym przykladem jest nauka religii w szkole
          • danuta49 Czy móglbyś uzasadnić szczególną rolę historii?;-) 10.02.08, 10:38
            >Z historią jest nieco inna sprawa. Pomijając już to, że każdy
            wykształcony człowiek powinien znać w jakimś stopniu historię<
            1.A dlaczego nie psychologię, ekonomię,fizykę,chemię, socjologię,
            biologię, etnografię, filozofię,3 języki obce ....................:-)
            2.Licealiści uczyli się już historii 6 lat w podstawówce i gimnazjum!
            Czy to malo???
            • paczula8 'Historia magistra vitae' - Cyceron n/t 10.02.08, 10:46

              • hummer Historia a nie polityka 10.02.08, 11:00
                paczula8 napisała:

                Tragicznie się jednak dzieje, gdy historia zamienia się w politykę. Przekonał
                się o tym Kaczyński. Gdy młodzież poszła oddać swoje głosy.
            • goniacy.pielegniarz A po co język polski? 10.02.08, 10:56
              Licealiści też już się go uczyli w podstawówce i w gimnazjum.
              • wariant_b Re: A po co język polski? 10.02.08, 11:08
                To taka tradycja. Polski być musi.

                Oczywiście, że lepsze byłyby w liceum zajęcia z kultury narodowej
                i światowej, ale to interdyscyplinarne, więc i nauczycieli brak.
              • danuta49 Język(!)polski to narzędzie komunikacji!!! 10.02.08, 11:17
                Jako takie jest niezbędny rzeczywiście każdemu!Dlatego trzeba go
                ćwiczyć przez calą szkolę.Świadomie piszę język, bo o jezyk i
                sprawność operowania nim, a nie historię literatury czy techniki
                literackie, mi chodzi!
                • goniacy.pielegniarz Re: Język(!)polski to narzędzie komunikacji!!! 10.02.08, 11:21
                  A historia mówi o naszej przeszłości i o tym, dlaczego jesteśmy tu, gdzie
                  jesteśmy, a nie w innym miejscu. Czy tego człowiek nie powinien wiedzieć?
                  • hummer Re: Język(!)polski to narzędzie komunikacji!!! 10.02.08, 11:26
                    goniacy.pielegniarz napisał:

                    > A historia mówi o naszej przeszłości i o tym, dlaczego jesteśmy tu, gdzie
                    > jesteśmy, a nie w innym miejscu. Czy tego człowiek nie powinien wiedzieć?

                    Powinien wiedzieć, ale historia powinna być apolityczna, bo taka naprawdę jest
                    ta nauka. W gruncie rzeczy tak pojęta historia jest mało ciekawa. Prawie jak
                    książka telefoniczna. I dlatego potrzeba nauczyciela, co wybierze co
                    pikantniejsze szczegóły, by zaciekawić nimi uczniów. Jedno jest pewne - nie może
                    skazić historii polityką, bo taka mieszanka zabija w przyszłości.
                  • danuta49 Tego rodzaju historyjki są w gimnazjum i podsta- 10.02.08, 11:36
                    wówce!!!I starczy!Tak jak napisalam wczesniej, jest wiele rzeczy,
                    które warto różnych powodów wiedzieć.Tyle, ze życie nie z gumy, a
                    warto też i przygotować podstawowe umiejętności potrzebne do rozwoju
                    zdolności oraz późniejszego zarabiania na życie oraz realizować
                    zainteresowania.Czy naprawdę sądzisz, że wykute pod przymusem
                    kilkanaście dodatkowych dat, nazw i nazwisk czy hagiograficznych
                    historyjek(a tak w praktyce wyglada przeciętna(!) licealna
                    historia!) nie ulotni się tuż po szkole i wplynie pozytywnie na
                    uczucia patriotyczne;-)))))))))))))))))
                    >A historia mówi o naszej przeszłości i o tym, dlaczego jesteśmy tu,
                    gdzie jesteśmy, a nie w innym miejscu.<
                    Co to znaczy???;-)
                    • goniacy.pielegniarz Re: Tego rodzaju historyjki są w gimnazjum i pods 10.02.08, 11:46
                      Hmmm, a mnie się wydawało, że w kwestii historii to właśnie w podstawówce ze
                      względu na bardzo młody wiek uczniów trzeba się skupiać głównie na wkuwaniu dat
                      i nazwisk, podczas gdy w przypadku starszych uczniów można już punkt ciężkości
                      przenieść w kierunku łańcucha przyczynowo-skutkowego i rozumienia procesów,
                      które zachodziły.
                      A miałem na myśli to, że swoją przeszłość należy znać. Nie tylko daty i
                      nazwiska, ale także próbować zrozumieć, dlaczego takie a nie inne rzeczy się
                      działy i do czego one doprowadziły.
                      • danuta49 A ty to wiesz na pewno??? 10.02.08, 11:50
                        >A miałem na myśli to, że swoją przeszłość należy znać. Nie tylko
                        daty inazwiska, ale także próbować zrozumieć, dlaczego takie a nie
                        inne rzeczy się działy i do czego one doprowadziły.<
                        Na ogól jest kilka koncepcji,które są dość emocjonalnie przyjmowane
                        i popierane przez różne grupy historyków.No ale rozumiem, ze ty się
                        za Boga wszechmogącego uważasz;-)))))))))))))

                        • goniacy.pielegniarz Re: A ty to wiesz na pewno??? 10.02.08, 11:57
                          danuta49 napisała:

                          > >A miałem na myśli to, że swoją przeszłość należy znać. Nie tylko
                          > daty inazwiska, ale także próbować zrozumieć, dlaczego takie a nie
                          > inne rzeczy się działy i do czego one doprowadziły.<
                          > Na ogól jest kilka koncepcji,które są dość emocjonalnie przyjmowane
                          > i popierane przez różne grupy historyków.No ale rozumiem, ze ty się
                          > za Boga wszechmogącego uważasz;-)))))))))))))


                          Tak się tu piekliłaś, że język ojczysty trzeba szlifować, bo to narzędzie
                          komunikacji, a sama nie potrafisz zrozumieć krótkiej i prostej wypowiedzi. Na to
                          przynajmniej wskazywałby wniosek, który wysnułaś w ostatnim zdaniu. I żeby uciąć
                          ewentualne próby kontynuowania tej kwestii, powtórzę tylko, że pisałem o "próbie
                          zrozumienia" przez uczniów, a nie o tym, że ja wszystko wiem.
                          Mam nadzieję, że pomogłem.
                          • danuta49 Ty,mądry,nie wiesz,a uczniowie mają?;-)))) 10.02.08, 12:11
                            Ani ty ani nauczyciele historii nie mogą, poza datami i faktami, być
                            specjalnie pewni niczego.Jak uczniowie mają próbować zrozumieć,
                            skoro istnieją konkurencyjne koncepcje i wyjaśnienia???A uczenie ich
                            tych wybranych wg.gustu historyka czy ministra edukacji to po prostu
                            manipulacja, czasem gra na emocjach!I tyle!To pozwala zakwestionować
                            przydatność historii jako obowiązkowego(!) przedmiotu licealnego.A
                            daty, fakty i hagiografię to uczniowie mieli w podstawówce i
                            gimnazjum!Proste?;-)
                            • goniacy.pielegniarz Re: Ty,mądry,nie wiesz,a uczniowie mają?;-)))) 10.02.08, 12:13
                              danuta49 napisała:

                              A
                              > daty, fakty i hagiografię to uczniowie mieli w podstawówce i
                              > gimnazjum!Proste?;-)

                              Gramatykę i ortografię też.
                              • danuta49 Tyle,że po polsku będą pisać i mówić cale życie;-) 10.02.08, 12:18
                                Wszyscy!A o historii będą sobie(jesli wogóle) gadać na ogól po paru
                                piwach w knajpie czy na imieniach u cioci.I nie będą to rozmowy na
                                wysokim poziomie intelektualnym - nie wyższym niż te z "Wesela";-)))
                            • jdbad Re: Ty,mądry,nie wiesz,a uczniowie mają?;-)))) 10.02.08, 12:14
                              Jak sprężyna:(
                      • hummer Historia jest najbardziej beznamiętną nauką. 10.02.08, 11:56
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        Operuje na czymś co się już stało. Żadne rozbiory analityczne tych zdarzeń nie
                        zmienią faktu, że to się stało i już się nie zmieni. Co więcej za miedzą inni
                        historycy inaczej interpretują te same fakty i mamy chaos. Jeszcze inni
                        historycy w IPN donosy piszą w tym czasie do prokuratury.

                        Jeśli powstanie jedno wspólne opracowanie historii europy, nie ma sprawy, z
                        chęcią się z nim zapoznam. Ale obecnie ta nauka wygląda jak Forum Kraj. Jest
                        rozrywkowa, ale czy warto nią żyć.
                        • jdbad Re: Historia jest najbardziej beznamiętną nauką. 10.02.08, 11:57
                          Warto Humerze:)
                          • hummer Re: Historia jest najbardziej beznamiętną nauką. 10.02.08, 12:04
                            jdbad napisała:

                            > Warto Humerze:)

                            Teraz muszę Ci o mojej nauczycielce z podstawówki z historii. Kosa była
                            nieprzeciętna, ale jak uczyła. W 1984 roku mówiła nam o Katyniu. Choć poglądy
                            prywatnie miała lewackie, Katyń przedstawiła tak jak się to teraz zaczyna
                            przedstawiać.

                            Kiedyś ją zabiłem, bo zapomniałem daty. Była klasówka ja czytam i cholera co
                            mogło być wtedy. Odjąłem 1000 i napisałem, że obchodzono obchody te a te
                            utworzenia biskupstwa we Wrocławiu.

                            Uznała mi odpowiedź popłakawszy się przy tym :), ale już w następnych klasówkach
                            samych dat nigdy nie było. Był opisany problem, wymagała jego analizy, nie dat.
                            • jdbad Re: Historia jest najbardziej beznamiętną nauką. 10.02.08, 12:12
                              I sam widzisz:)
                              • hummer Re: Historia jest najbardziej beznamiętną nauką. 10.02.08, 12:49
                                jdbad napisała:

                                > I sam widzisz:)

                                Co wiedzę?
            • kecawa RNie zrozumiałas 10.02.08, 12:56
              Nie zrozumiałaś!Nauka niełatwego XX wieku w wieku lat 13-14 a w wieku 18-19 to
              dwa mało do siebie przystające światy.!!
              To tak jak zabawa w lekarza w wieku lat 5-7 i w wieku lat 15-7


              pozdrawiam serdecznie kecaw zbulwersowany POmyslami na polską szkołę
              • danuta49 To twoje najważniejsze doświadczenie życiowe?;-))) 10.02.08, 13:06
                >To tak jak zabawa w lekarza w wieku lat 5-7 i w wieku lat 15-7<
                A co do meritum.Historia (przynajmniej) II polowy XX wieku jest
                zanadto uwiklana w emocje,interesy i politykę, żeby jej
                odpowiedzialnie uczyć w szkole.Co więcej-dzięki 50-letniemu okresowi
                utajniania archiwów typowego dla wielu ważnych krajów swiata nasza
                wiedza o realiach się często po 50 latach dosyć gruntownie zmienia!
                Dlatego warto uczyć historii bez ostatnich 50 lat tzw.historii
                wspólczesnej - ta ostatnia jest raczej zestawem dość subiektywnych
                opinii czy ocen niż poważną nauką o w miarę stabilnych treściach!!!

                • kecawa Re: Wybacz za mocne słowa ! 10.02.08, 13:12
                  Nauka tej niełatwej historii XX wieku to nauka współczesnego świata.To wiedza o
                  ideologiach o geopolityce o religiach o mocarstwach o przeszłości warunkującej
                  teraźniejszości,Historia jet tu przedmiotem pozwalającym ciut lepiej zrozumieć
                  świat.Nie daty nie nazwiska lecz przemiany i ich uwarunkowania pokazane w ujęciu
                  dynamicznym a nie statycznym są tym paliwem które pozwala lepiej objąć świat.
                  Wyrugowanie historii z ostatnich klas liceów jet czymś niestosownym

                  serdecznie pozdrawiam i przepraszam za zbyt ostre analogie lecz gdy kiedyś
                  belfrzyłem to lubowałem się w nich

                  z miłym kwa kwa kecaw kaczysta od lat prawie sześciu
                  • hummer Skoro trafiłem na eksperta 10.02.08, 13:18
                    kecawa napisał:

                    > serdecznie pozdrawiam i przepraszam za zbyt ostre analogie lecz gdy kiedyś
                    > belfrzyłem to lubowałem się w nich

                    Każdy z nas słyszał o mordach wołyńskich czy o "ostatecznym rozwiązaniu problemu
                    ukraińskiego" czyli Akcji Wschód, znanej potocznie jako Akcja Wisła.

                    Jakie zdarzenie szanowny Panie historyku doprowadziły do tego typu zdarzeń,
                    kiedy to mąż, czy żona podnosili rękę na współmałżonka?
                    • kecawa Re: Skoro trafiłem na eksperta 10.02.08, 13:23
                      Stan nad aktywnej frustracji podsycanej przez skrajnych nacjonalistów.Stan wojny
                      w trakcie której moralność poszła sobie do nieba a na ziemi zostało piekło.Co
                      sprawiło owe mordy ? Dokładnie i to co każe i dzisiaj zabijać ludziom.Dzisiaj
                      też mąż zabija żonę a nawet i swoje własne dzieci.Dzieje się to codziennie i w
                      Polsce i na Ukrainie i w USA czy w Anglii.


                      pozdrawiam zasmucony tym ,iż zło ciągle ma się nieźle kecaw
                      • hummer Pytam nie bez kozery 10.02.08, 13:29
                        kecawa napisał:

                        > Stan nad aktywnej frustracji podsycanej przez skrajnych nacjonalistów.Stan wojn
                        > y
                        > w trakcie której moralność poszła sobie do nieba a na ziemi zostało piekło.Co
                        > sprawiło owe mordy ? Dokładnie i to co każe i dzisiaj zabijać ludziom.Dzisiaj
                        > też mąż zabija żonę a nawet i swoje własne dzieci.Dzieje się to codziennie i w
                        > Polsce i na Ukrainie i w USA czy w Anglii.

                        Na forum tym nijaki Lortea ma rozdwojenie jaźni.
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=75225401&a=75346395
                        Na moje zapytanie nie raczył odpowiedzieć. Sytuacja bardzo analogiczna. A jednak
                        widać nauczyciel się nie przyłożył i Lortea ma braki w jarzeniu i porównywaniu
                        faktów.

                        Nawet religia się tu nie zgadza. Rusini to przeważnie grekokatolicy (pomijając
                        Rosjan). Serbowie, to prawosławni.
                        • kecawa Re: Pytam nie bez kozery 10.02.08, 13:32
                          Ja dyskutuję z tobą a nie z niejakim loterą! A Ty mi wyskakujesz z
                          unitami.Źródeł niechęci polsko-ukraińskiej było całe morze.

                          pozdrawiam kecaw
                          • hummer Re: Pytam nie bez kozery 10.02.08, 13:45
                            kecawa napisał:

                            > Ja dyskutuję z tobą a nie z niejakim loterą! A Ty mi wyskakujesz z
                            > unitami.Źródeł niechęci polsko-ukraińskiej było całe morze.

                            Co za obraza. Tylko pokazałem do czego prowadzi emocjonalna nauka historii
                            najnowszej. Jak UCK morduje Serbów i Albańczyków, wszystko jest OK. Jak UPA
                            mordowało Rusinów i Polaków jest wielki problem.

                            Nauczenie historii wymaga swojego rodzaju kastracji. Nauczyciel historii ma być
                            eunuchem przekazującym nam niczym kurtyzanom podstawą wiedzę. Jak któregoś
                            eunucha to ponosiło, to tracił dosłownie głowę.

                            "Źródeł niechęci polsko-ukraińskiej było całe morze."
                            Dobrze to ująłeś. Jest swojego rodzaju polaryzacja. Rusini nie są niechętni
                            Lachom. Co jakiś czas ich szlag trafia na chamstwo tych ostatnich i dochodzi do
                            tragedii, ale szczerze mówiąc wolałbym mieć za sąsiada Rusina niż Lacha.
                            • kecawa Re: Pytam nie bez kozery 10.02.08, 18:20
                              Nie ma bezstronnych badaczy historii.Ten kto bada nie jest w możności
                              odseparować się od kontekstu cywilizacyjnego z którego wyrósł. Wielość opinii a
                              nawet towarzyszące czasami im emocje są tym co zachęca do dyskusji tym co
                              pozwala uzyskać samodzielność osądu.
                              Hall chce usunąć historię z ostatnich klas liceum

                              pozdr kecaw
                              • hummer Czyli powinno się taką "historię" usunąć 11.02.08, 09:56
                                kecawa napisał:

                                > Nie ma bezstronnych badaczy historii.Ten kto bada nie jest w możności
                                > odseparować się od kontekstu cywilizacyjnego z którego wyrósł.
                                [...]
                                > Hall chce usunąć historię z ostatnich klas liceum

                                Gdyż nie jest to po tym co napisałeś dyscyplina naukowa.

                                "Społecznie zorganizowana działalność badawcza nastawiona na wytwarzanie informacji (badania) oraz stosowania rezultatów tej działalności (teorie) w praktyce. Według L. Krzyżanowskiego nauka (w znaczeniu instytucjonalnym), to usystematyzowany ze względu na przedmiot i cele procesu poznania oraz społeczne znaczenie jego rezultatów zbiór ukształtowanych i wyodrębnionych części zasobu wiedzy o rzeczywistości. Nauka obejmuje całokształt zakresów wiedzy jakie wyznaczają granice danej dyscypliny naukowej. Dyscyplina naukowa to doniosła społecznie, ukształtowana i wyodrębniona ze względu na przedmiot i cel badań lub kształcenia część nauki w znaczeniu instytucjonalnym uznana za podstawową jednostkę jej klasyfikacji."
                                www.sciaga.pl/tekst/30844-31-nauka
                                Z Nauką mamy do czynienia wtedy, kiedy bazując na dostępnej wiedzy i faktach (które zostają odkryte) opisuje się rzeczywistość w sposób weryfikowalny. Przykładem może być antropologia. Choć Bronisław Malinowski wychował się kręgu cywilizacji europejskiej, był w stanie się od niej oderwać opisując w sposób naukowy "Życie seksualne dzikich".
                                www.taraka.pl/index.php?id=kobiesek.htm
                                • hummer Czy etnografia 11.02.08, 09:59
                                  > Przykła
                                  > dem może być antropologia. Choć Bronisław Malinowski wychował się kręgu cywiliz
                                  > acji europejskiej, był w stanie się od niej oderwać opisując w sposób naukowy "
                                  > Życie seksualne dzikich".
                                  > www.taraka.pl/index.php?id=kobiesek.htm

                                  Zależy jak na to patrzeć.
                  • danuta49 Większość licealnych historyków nie rozumie ani 10.02.08, 13:44
                    wspólczesnej historii, ani splątanej z nią polityki{choć często
                    mysla inaczej!;-)]Na dodatek mają emocje i rodzinne sympatie
                    polityczne!Wobec tego edukacja pod ich kierunkiem musi się odbywać w
                    konwencji wiódl ślepy kulawego!
                    > Wyrugowanie historii z ostatnich klas liceów jet czymś
                    niestosownym<
                    1.Argumenty estetyczne mnie nie przekonują!
                    2.Wskaż kosztem czego by ta historia miala być-bo czasu w liceum
                    jest tragicznie malo-to będzie ciekawe;-)))))))))))
                    • kecawa Re: Większość licealnych historyków nie rozumie a 10.02.08, 18:15
                      To że licealiści (18-19lat) mogą mieć problemy ze zrozumieniem zdarzeń
                      historycznych nie jest i nie może być argumentem na wyrugowanie historii z
                      liceum.Odwrotnie ten ciekawy a trudny ostatni wiek jest idealnym materiałem do
                      dyskusji analizy polemiki.Ten trudny XX wiek nie może się już powtórzyć!!

                      Twojej argumentacji ,iż człowiek po historii nie jest w możności ukazać
                      złożoności ekonomicznej, politycznej, religijnej, geopolitycznej wieku XX nie
                      przyjmuję do wiadomości! To tak jakbyś stawiała tezę,iż lekarz nie jest w
                      możności zrozumieć i opanować trudnej sztuki medycznej!

                      Uwagi twoje tylko odnoszę więc do ucznia a nie tego kto ma go prowadzić przez XX
                      stulecie



                      pozdrawiam kecaw
                      • danuta49 Medycyna jest eksperymentalna,historia-opisowa! 11.02.08, 00:05
                        Lekarze dzień w dzień sprawdzają swoją wiedzę i zrozumienie-gdyby
                        byly zle chorzy marliby jak muchy.Historycy tylko opisują i
                        interpretują wedle swojej woli i emocji), ale nie dzialają w
                        historii, nie tworzą jej.Toteż ich wiedza o mechanizmach i
                        uwarunkowaniach ma w wielkim stopniu charakter widzimisię albo jest
                        odbiciem jednostronnych lektur;-)
                • wariant_b Re: To twoje najważniejsze doświadczenie życiowe? 10.02.08, 13:39
                  danuta49 napisała:
                  > A co do meritum.Historia (przynajmniej) II polowy XX wieku jest
                  > zanadto uwiklana w emocje,interesy i politykę, żeby jej
                  > odpowiedzialnie uczyć w szkole.
                  i jeszcze kilka podobnych opinii.

                  Przepraszam, że wtrącam się ni z gruszki, ni z pietruszki,
                  ale podoba mi się Twój sposób widzenia. Jest dość racjonalny.
                  Na tyle, że nie mogłem się powstrzymać...
          • hummer Twój mózg chłonie najwięcej właśnie do matury. 10.02.08, 10:58
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > Z tego co piszesz, wynika, że zapamiętałeś rzeczy użyteczne. Ale gdy weźmiemy
            > pod uwagę, jak szeroki jest zakres materiału choćby z biologii, to jest to tylk
            > o
            > promil.

            Nikt nie wie co będziesz robił później. Jesteś wiec poddany obróbce na świeżo
            tak jak się to robi z balami modrzewiowymi (obrabia się je nim nie zaschnie żywica).

            Dobry nauczyciel oceni w jakim kierunku masz predyspozycje a w jakim nie i Ci
            odpuści.
            • goniacy.pielegniarz Re: Twój mózg chłonie najwięcej właśnie do matury 10.02.08, 11:06
              hummer napisał:


              > Nikt nie wie co będziesz robił później. Jesteś wiec poddany obróbce na świeżo
              > tak jak się to robi z balami modrzewiowymi (obrabia się je nim nie zaschnie żyw
              > ica).


              I co, uważasz, że u człowieka dopiero po kilkunastu latach, gdy ma już 19 lat,
              można ocenić, w jakim kierunku ma predyspozycje? Dwa lata wcześniej byłoby to
              niemożliwe?


              > Dobry nauczyciel oceni w jakim kierunku masz predyspozycje a w jakim nie i Ci
              > odpuści.


              Mógłbyś nieco rozwinąć sformułowanie "nauczyciel Ci odpuści":)?
              • goniacy.pielegniarz poprawka 10.02.08, 11:07
                goniacy.pielegniarz napisał:


                > I co, uważasz, że u człowieka dopiero po kilkunastu latach NAUKI...
              • hummer Re: Twój mózg chłonie najwięcej właśnie do matury 10.02.08, 11:16
                goniacy.pielegniarz napisał:

                > hummer napisał:
                >
                >
                > > Nikt nie wie co będziesz robił później. Jesteś wiec poddany obróbce na św
                > ieżo
                > > tak jak się to robi z balami modrzewiowymi (obrabia się je nim nie zaschn
                > ie żyw
                > > ica).
                >
                >
                > I co, uważasz, że u człowieka dopiero po kilkunastu latach, gdy ma już 19 lat,
                > można ocenić, w jakim kierunku ma predyspozycje? Dwa lata wcześniej byłoby to
                > niemożliwe?

                Wbrew pozorom to widać bardzo szybko. Potem tylko należy dopilnować, by lenistwo nie zwyciężyło nad zdolnościami. Są pedagodzy, którzy to potrafią. Pisaliśmy wcześniej o chemii. Ty miałeś kogoś kto beznamiętnie dawał Ci do rozwiązania zadania. Ja miałem nauczyciela, który wywalczył pokój. W tym pokoju była pracownia chemiczna. Co dziennie na 2 godziny (17-19) można było tam przyjść, by pod jego okiem poznawać chemię praktycznie organoleptycznie.
                Drugiego takiego zapaleńca miałem z fizyki. To samo. Mało tego. W weekendy brał nas na wycieczki rowerowe po cały Dolnym Śląsku. Matematyk zaś prowadził po zajęciach klub sportowy. W kategorii juniorów był to najlepszy klub w Polsce i jeden z lepszych w Europie. Co prawda tylko w jednej dyscyplinie ale już konkretnie.

                > > Dobry nauczyciel oceni w jakim kierunku masz predyspozycje a w jakim nie
                > i Ci
                > > odpuści.
                >
                >
                > Mógłbyś nieco rozwinąć sformułowanie "nauczyciel Ci odpuści":)?

                Nauczyciel to też człowiek, jeśli widzi, że twoja niemoc nie wynika z lenistwa da Ci spokój. Tróję dostaniesz i nie będzie dużo od Ciebie wymagał.
                • goniacy.pielegniarz Re: Twój mózg chłonie najwięcej właśnie do matury 10.02.08, 11:29
                  hummer napisał:


                  > Wbrew pozorom to widać bardzo szybko. Potem tylko należy dopilnować, by lenistw
                  > o nie zwyciężyło nad zdolnościami.

                  No więc dlaczego nie powinno się pozwolić uczniowi skupić na kierunkach, w
                  których chce się rozwijać, w rozszerzonym zakresie i sprowadzić do minimum
                  kierunki, w których jak sam piszesz, nauczyciel może i tak odpuścić.

                  > Są pedagodzy, którzy to potrafią. Pisaliśmy
                  > wcześniej o chemii. Ty miałeś kogoś kto beznamiętnie dawał Ci do rozwiązania za
                  > dania. Ja miałem nauczyciela, który wywalczył pokój. W tym pokoju była pracowni
                  > a chemiczna. Co dziennie na 2 godziny (17-19) można było tam przyjść, by pod je
                  > go okiem poznawać chemię praktycznie organoleptycznie.
                  > Drugiego takiego zapaleńca miałem z fizyki. To samo. Mało tego. W weekendy brał
                  > nas na wycieczki rowerowe po cały Dolnym Śląsku. Matematyk zaś prowadził po za
                  > jęciach klub sportowy. W kategorii juniorów był to najlepszy klub w Polsce i je
                  > den z lepszych w Europie. Co prawda tylko w jednej dyscyplinie ale już konkretn
                  > ie.

                  To bardzo fajnie. Jedni tak mieli przy chemii, a inni przy zupełnie innych
                  przedmiotach. Temat nauczycieli, którym się coś chce, jest zupełnie innym
                  tematem, który można by ciągnąć w nieskończoność. Problem w tym, że system
                  edukacji to nie opieranie się na nadziei, że nauczycielowi chce się coś więcej.

                  > > Mógłbyś nieco rozwinąć sformułowanie "nauczyciel Ci odpuści":)?
                  >
                  > Nauczyciel to też człowiek, jeśli widzi, że twoja niemoc nie wynika z lenistwa
                  > da Ci spokój. Tróję dostaniesz i nie będzie dużo od Ciebie wymagał.


                  I to nie jest marnowanie czasu i pieniędzy, które można spożytkować na kierunki,
                  w których uczeń rzeczywiści mógłby się rozwijać?
                  • hummer Re: Twój mózg chłonie najwięcej właśnie do matury 10.02.08, 11:40
                    goniacy.pielegniarz napisał:

                    > hummer napisał:
                    >
                    >
                    > > Wbrew pozorom to widać bardzo szybko. Potem tylko należy dopilnować, by l
                    > enistw
                    > > o nie zwyciężyło nad zdolnościami.
                    >
                    > No więc dlaczego nie powinno się pozwolić uczniowi skupić na kierunkach, w
                    > których chce się rozwijać, w rozszerzonym zakresie i sprowadzić do minimum
                    > kierunki, w których jak sam piszesz, nauczyciel może i tak odpuścić.

                    Z powodu zasady minimalizacji energii i maksymalizacji entropii. Normalnie bez
                    energii aktywacji (nauczyciela) nie zrobisz nic bo i po co. W życiu takimi
                    nauczycielami są kobiety. Gdyby nie one faceci dalej, by siedzieli w jaskiniach.
                    Gdyby nie Twoi pedagodzy nie byłbyś teraz tym kim jesteś. Prawdopodobnie
                    skończyłbyś pod budką z piwem. A jednak Cię oni zmusili, zaciekawili.



                    > To bardzo fajnie. Jedni tak mieli przy chemii, a inni przy zupełnie innych
                    > przedmiotach. Temat nauczycieli, którym się coś chce, jest zupełnie innym
                    > tematem, który można by ciągnąć w nieskończoność. Problem w tym, że system
                    > edukacji to nie opieranie się na nadziei, że nauczycielowi chce się coś więcej.

                    Jeśli nauczycielowi się nie chce to powinien zmienić zawód. To też przykre, ale
                    z tego elitarnego zawodu zrobiło się szambo. Ci nauczyciele, o których
                    wspominałem, pochodzili jeszcze ze starej gwardii. Jeszcze wychowanej w pewnej
                    tradycji. Obecnie nauczycielem zostaje ten, kto na studiach nie daje sobie rady,
                    jest na 3.
                    Ci lepsi robią dalej jakieś specjalizacje. Ci właśnie na tym poziomie, krótki
                    kurs pedagogiczny i do szkoły. Czego Cię taki nauczyciel nauczy, jak już na
                    wstępie nie ma w nim ciekawości?

                    > > > Mógłbyś nieco rozwinąć sformułowanie "nauczyciel Ci odpuści":)?
                    > >
                    > > Nauczyciel to też człowiek, jeśli widzi, że twoja niemoc nie wynika z len
                    > istwa
                    > > da Ci spokój. Tróję dostaniesz i nie będzie dużo od Ciebie wymagał.
                    >
                    >
                    > I to nie jest marnowanie czasu i pieniędzy, które można spożytkować na kierunki
                    > ,
                    > w których uczeń rzeczywiści mógłby się rozwijać?

                    Przed II wojną światową humanista, który nie potrafił podjąć dyskusji na
                    salonach o np. teorii względności uchodził za chama. A dziś wzór humanisty na
                    salonach jest następujący
                    "Mój Jacuś to prawdziwy humanista, ma z matematyki same mierne oceny."
      • jaslon :)))) 10.02.08, 00:38
        I dzięki tej krótkiej wymianie zdań już wszyscy możemy być pewni, że
        goniacy.pielegniarz i bush_w_wodzie to dwa zwyczajna prymitywy :(((
        • bush_w_wodzie :)))) 10.02.08, 00:42

          w imieniu wlasny i kolegi dziekuje serdecznie za ten inspirujacy komentarz
          swiatlego dyskutanta :)))

          szerokiej drogi
        • goniacy.pielegniarz Re: :)))) 10.02.08, 00:43
          Bardzo się przejąłem Twoim zdaniem. Jest ono dla mnie rozstrzygające. Naprawdę.
      • hummer Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 10:52
        goniacy.pielegniarz napisał:

        > chemia, z powodu takich a nie innych
        > warunków, była czystą teorią i rozwiązywaniem zadań.

        Jeżeli ktoś naukę doświadczalną sprowadza do zadań, to żal mi Ciebie.
        To tak jakbyś uczył się gotować rozwiązując przepisy kulinarne. Kto Ci tę
        krzywdę zrobił?
        Ja już w podstawówce zostawiłem po sobie parę spalonych stołów. Widać miałem
        normalnego nauczyciela.
        • goniacy.pielegniarz Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 11:01
          Mnie siebie nie żal, bo chemia i biologia mało mnie interesowały. No, ale nie
          miałem wpływu na to, ile czasu marnowało się na to, podobnie jak na to, ile
          pieniędzy wywalono w zasadzie w błoto.
          • jdbad Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 11:18
            Nie żałuję czasu 'zmarnowanego' w szkole. Cieszę się, że był mi
            dany:)
            • goniacy.pielegniarz Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 11:22
              Ja też nie żałuję czasu spędzonego w szkole. Nie o tym pisałem.
              • jdbad Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 11:24
                Pisałes o czasie zmarnowanym na chemii i biologi. Pomimo, że nie mam
                z tymi dziedzinami w zasadzie do czynienia, nie żałuję tego czasu w
                szkole. To miałam na myśli:)
          • hummer Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 11:22
            goniacy.pielegniarz napisał:

            > Mnie siebie nie żal, bo chemia i biologia mało mnie interesowały. No, ale nie
            > miałem wpływu na to, ile czasu marnowało się na to, podobnie jak na to, ile
            > pieniędzy wywalono w zasadzie w błoto.

            A gotujesz? Chemia wywodzi się wprost od sztuki kulinarnej, podobnie jak
            farmacja. Są ludzie, którzy dobrze gotują i przeważnie z doświadczenia wiem, nie
            mają problemów z chemią, są i tacy, że wolałbym się napić cykuty niż zjeść ich
            posiłek.
            • goniacy.pielegniarz Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 11:34
              Gotowanie to praktyka, która opiera się na metodzie prób i błędów.
              • hummer Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 11:45
                goniacy.pielegniarz napisał:

                > Gotowanie to praktyka, która opiera się na metodzie prób i błędów.

                Jak każda nauka. Dlatego są mistrzowie kuchni. Zdobyli doświadczenie, że
                potrafią połączyć tak rzeczy, że Ty odbierasz to jako niebo w ustach.

                A przecież jak przyjdziesz do restauracji, kucharz historyk może podać Ci
                książkę kucharską. Gołe fakty i liczby.
                • goniacy.pielegniarz Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 12:07
                  Nie każdy musi być kucharzem i nie każdy musi być historykiem.

                  Tak naprawdę spór, który tu prowadzimy można sprowadzić do dwóch zasadniczych
                  kwestii:
                  - jakości nauczycieli i sposobów nauczania
                  - ilość i zakres wiedzy, jakie powinien posiadać człowiek, który uzyskuje
                  świadectwo ukończenia szkoły średniej


                  Przy punkcie pierwszym sporu raczej nie będzie. Rozumiem, że spór dotyczy punktu
                  drugiego.
                  • hummer Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 12:19
                    goniacy.pielegniarz napisał:

                    > Nie każdy musi być kucharzem i nie każdy musi być historykiem.
                    >
                    > Tak naprawdę spór, który tu prowadzimy można sprowadzić do dwóch zasadniczych
                    > kwestii:
                    > - jakości nauczycieli i sposobów nauczania
                    > - ilość i zakres wiedzy, jakie powinien posiadać człowiek, który uzyskuje
                    > świadectwo ukończenia szkoły średniej
                    >
                    >
                    > Przy punkcie pierwszym sporu raczej nie będzie. Rozumiem, że spór dotyczy punkt
                    > u
                    > drugiego.

                    Drugiego też spór nie dotyczy. Miałem na tyle dobra podstawówkę, że prócz
                    angielskiego i matmy dużo więcej się w liceum nie nauczyłem. Problem jest w
                    punkcie pierwszym. Jeśli będą nauczyciele godni tego zawodu, problem zniknie.

                    Liceum jest ogólnokształcące. Nie możesz wymagać, by nie uczono Cię chemii,
                    tylko dlatego, że ty lubisz historię. Od specjalizacji są studia. Tu masz tylko
                    zdobyć podstawową wiedzę w takim stopniu by przygotować Cię do osobistej
                    interpretacji danych.

                    Jeśli o mnie chodzi, to zrezygnowałbym w liceum z katechezy. Godzin historii
                    niech zostanie tyle ile jest ale po co komuś w szkole państwowej, nauka
                    katechezy? Religioznawstwo, czy etyka mogłyby być ciekawe ale niestety jest to
                    li tylko katecheza Kościoła rzymskokatolickiego. Czyli wychowanie w wierze. A
                    wiara i nauka mają ze sobą mało wspólnego.
                    • goniacy.pielegniarz Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 12:27
                      Nie chodzi mi o to, żeby nie uczono na przykład biologii czy chemii.
                      Jestem po prostu za tym, żeby nie wałkować tego przez całą szkołę średnią, tylko
                      ograniczyć je do pierwszej klasy na rzecz innych poszerzonych przedmiotów(do
                      wyboru).
                      Co do katechezy to generalnie się zgadzam. Jak już pisałem wcześniej przy okazji
                      sporu o maturę z religii - gdyby zamiast religii w szkołach było
                      religioznawstwo, to z takiego przedmiotu matura powinna być do wyboru jak
                      najbardziej.
                      • hummer Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 12:35
                        goniacy.pielegniarz napisał:

                        > Nie chodzi mi o to, żeby nie uczono na przykład biologii czy chemii.
                        > Jestem po prostu za tym, żeby nie wałkować tego przez całą szkołę średnią, tylk
                        > o
                        > ograniczyć je do pierwszej klasy na rzecz innych poszerzonych przedmiotów(do
                        > wyboru).
                        > Co do katechezy to generalnie się zgadzam. Jak już pisałem wcześniej przy okazj
                        > i
                        > sporu o maturę z religii - gdyby zamiast religii w szkołach było
                        > religioznawstwo, to z takiego przedmiotu matura powinna być do wyboru jak
                        > najbardziej.

                        Czyli myślimy podobnie. Jeśli chodzi o licea, skrócono je do 3 lat. W ostatnim
                        roku, praktycznie uczysz się tego co będziesz zdawał na maturze (testy i wiedza,
                        to tez jest jakaś ironia). Zostają dwa lata na wiedzę ogólną. Jeśli przyjąć, że
                        młodzież jest ze szkół o różnym poziomie odpada pół roku na wyrównanie poziomów.
                        Zostaje 1.5 roku na zdobycie ogólnej wiedzy na całe życie.

                        A potem z tak wyedukowanymi spotykamy się na studiach. :)
                        • goniacy.pielegniarz Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 12:37
                          Zapomniałeś o gimnazjum:)
                          • hummer Re: Miałeś nauczyciela do bani i tyle 10.02.08, 12:46
                            goniacy.pielegniarz napisał:

                            > Zapomniałeś o gimnazjum:)

                            Nie będę przeklinał. Gimnazjum to dopiero twór. Bierze dzieci wypuszcza młodych
                            gniewnych z burzą hormonów.
                            Ci nauczyciele, o których Ci mówiłem dlatego tyle mnie nauczyli, że mogli sobie
                            zaplanować czas, na 4-3-2 lata. (historia, fizyka, chemia). Nauka wymaga
                            stabilizacji. Tej nie daje poszatkowanie. Ostatnio okres studiów też
                            poszatkowano na 3 okresy - licencjacki, magisterski i doktorancki.

                            3 lata gdzieś na jakiejś filii uczelni. Potem 2 lata na magisterskich, z tego
                            znowu semestr na wyrównanie poziomów.

                            Efekt końcowy wychodzi człowiek z dyplomem, tylko co ten dyplom jest wart?
    • wariant_b Re: Wyrugować historię z liceów? 09.02.08, 20:14
      O Boże! Jeszcze jeden wątek i jeszcze jeden "myślący inaczej",
      który nie potrafi policzyć, że to co ubędzie jednym - przybędzie
      innym. Reforma jest zerowa: nie wyda się na nią ani dodatkowych
      pieniędzy, ani nie zatrudni dodatkowych nauczycieli.
    • nonno1 Re: Mała strata, krótki żal 09.02.08, 20:47
      Jak pamiętam swoją szkołę a potem szkołę moich dzieci, to małe
      znaczenie przyznał bym programom. 3/4 a może i 4/5 mlodzieży stara
      się zrobić wszystko, by jak najmniej się nauczyć i to ze wszystkich
      przedmiotów. Grupka zapaleńców interesuje się swoim konikiem (może
      to być cokolwiek: polonistyka, język obcy, matematyka, historia,
      biologia itd). I to z nich wyrasta elita inteligencji, reszta
      opanowuje w sposób rzemieślniczy jakiś zawód, nawet inteligencki,
      ale jej horyzonty myślowe ograniczają się do sportu, seriali,
      skandali i plotek.
      A z tego co pisano (całkiem nie jestem pewny), to historia
      zostałaby ograniczona dla techników i przyrodników, ale dla
      humanistów zostałaby jeszcze rozszerzona. Czyli niech każdy uczy
      się tego, co go najbardziej interesuje i co ma mu służyć do dalszej
      edukacji. Nie jest to całkiem bez sensu, chociaż chciałoby się mieć
      inteligencję (również techniczną) o szerokich horyzontach, ale czy
      to obecnie realne?
      • jaslon Re: Mała strata, krótki żal 09.02.08, 21:10
        Realne w Polsce? W Europie? W Afryce? O co pytasz?

        A może właściwe pytanie brzmi zupełnie inaczej? Czy kształcenie to
        jest społeczna fanaberia, czy konieczność? Czy dostęp do
        przyzwoitego kształcenia to prawo dla wszystkich, czy przywilej dla
        garstki?

        To jest kierunek na budowanie archaicznego i zapyziałego
        społeczeństwa.
      • barnacle.bill.the.sailor Liceum, jak sama nazwa wskazuje, jest 09.02.08, 21:24
        OGÓLNOKSZTAŁCĄCE. Jak kogoś nie interesuje historia, a lubi majsterkować, to
        idzie do zawodówki albo technikum i kształci się w wybranym fachu. Usuwanie
        historii (czy innych przedmiotów) z liceów jest de facto ich degradacją do
        zawodówek...
        • nonno1 Re: z niewolnika nie ma pracownika 10.02.08, 20:31
          wmuszanie uczniom przedmiotów (historii, biologii, geologii,
          języka...) to prosta droga do znienawidzenia tego przedmiotu przez
          uczniów.
          I tak po maturze (a nnawet przed nią, jeśli tego przedmiotu nie
          zdaje) uczeń zaraz to wszystko zapomni.
          Owszem wszechstronne wykształcenie to ideał, ale wątpię czy
          osiągalny w dzisiejszych czasach - przy masowej edukacji, braku
          selekcji oraz przy narastających wymaganiach technicznych -
          komputery, języki, ekonomia.
          Boy dobrze napisał, że ludzie wybitni wybiajali się zazwyczaj tym,
          czego szkoła ich nie nauczyła.
          Nie będąc w żadnym razie wybitnym, wiem że prawie wszystko co
          osiągnąłem (np. 4 języki obce), to raczej wbrew szkole, a na pewno
          nie dzięki niej.
      • wariant_b Re: Mała strata, krótki żal 09.02.08, 21:27
        Jestem trochę specyficzny, ale z tego co pamiętam, decydowała
        zwykle wiedza i osobowość nauczyciela. Albo był w stanie zarazić
        swoją pasją, albo jej nie miał, przeto był w pewnym sensie
        bezużyteczny - nie był odpowiednim partnerem poza zakresem programu.

        Piszesz, że większość młodzieży stara się jak najmniej nauczyć
        i to z wszystkich przedmiotów. Jest to chyba rzeczywisty problem
        szkoły. Coraz więcej młodzieży żyje nie szkołą, ale poza szkołą.
        A najczęściej to nie żyje - funkcjonuje jedynie. Zatem społeczność
        klasowa wytwarza własne systemy wartości, własną hierarchię,
        w której zainteresowania szkolne czy wiedza nie mają znaczenia.
        A z tym zwyczajny nauczyciel sobie nie potrafi poradzić.
    • zapijaczony_ryj A religia nie wystarczy? 09.02.08, 21:41
      A w podstawówkach, to ile lat sie teraz tej historii uczy 3, czy 4?
    • latarnick a co na to historyk Michnik? 09.02.08, 22:41
      wlasciwie to jest w tym wszystkim jakis sens. skoro Kosciol zabrania
      parafianom samodzielnego czytania Starego Testamentu (co innego
      biskup z Episkopatu), to i szary obywatel nie powinien miec prawa do
      grzebania w brudach historycznych (co innego Adam Michnik)
    • bush_w_wodzie toz to brutalny atak na ipn! 09.02.08, 22:57
      jakze mozna tak traktowac dyscypline badawcza pana kurtyki i cenckiewicza!

      a jakby tego bylo malo to takze atak z flanki na srodowisko gw: grossa geremka i
      nawet samego adama michnika

      pani hall chyba oszalala
    • polobolo1 to wolisz historyka na sali operacyjnej? 10.02.08, 00:17
      podwyzki Brytyjczycy dadzza podwyzki pracownikom na polach za wiedze
      (indoktrynacje raczej, bo polak nie chce wiedziec o
      Jedwabnem) "historyczna?
    • euro.pa tej idiotce chodzi i zniszczenie POlakow 10.02.08, 02:01
      • polobolo1 Ona wtyczka musi PiSakow? 10.02.08, 04:10
        logiki gratuluje !
    • polski_francuz Drogi przyjacielu kecaw 10.02.08, 08:34
      Nie osmielilbym sie zabierac glosu n/t decyzji ministra tego czy tamtego. Jako,
      ze pobieralem nauki w PRL az do doktoratu i ze jestem w wieku w ktorym mozna i
      nalezy nabrac tzw wysokosci, dam ci kilka uwag o tym wyksztalceniu biorac siebie
      za przyklad.

      W matematyce i fizyce bardzo dobre. Czuje, zesmy mieli dobre bazy i zesmy sie
      naprawde uczyli. Do dzisiaj rozwiaze tzw rownanie wykladnicze. I corce moge
      pomoc we wszystkim. I ze jestem lepszy od Francuzow w moim wieku

      Jezyk polski, troche za duzo durnych lektur. Nauczylo nas to hurra patriotyzmu,
      ktory sie rozwiewal jak banka jak sie zaczelo domyslac reczywistosci. Wywalilbym
      Sienkiewicza i skrocil do minimum romantykow. Nie ma sie co nad tym zatrzymywac.
      W niczym nam to nie pomoze. Za duzo regul gramatycznych a za malo dobrej, zywej
      polszczyzny. Nalezaloby czytac Boy'a, Bulhakowa, autora "Konarmi" z glowy mi
      wylecial, Hellera "Paragraf 22", Konwickiego, by zrozumiec bezsens wojny i
      pietnowac glupoty tych, ktorzy z lekkich sercem wydali na rzez najlepszych Polakow.

      Historia to nielatwa rzecz. Tym bardziej, ze polska historia staje sie tez
      izraelska historia. I widac ze zydzi inaczej ja widza i inne maja potrzeby
      historyczne. Dalbym nacisk na taka wersje historii, ktora pozwoli sie jakos z
      sasiadami dogadywac. Trzeba przygotowac mlodziez na wspolzycie z Rosjanami i
      Niemcami.

      Religie bym ze szkoly wywalil do kosciolow. Koscioly bym zmniejszyl. A bezpieke
      wysylal na kazania. Jak sie ksiadz wypowie na aktualne tematy polityczne, to bym
      go prowizorycznie na szkolenie towarzystwa ateistycznego wywylal. Co najmniej
      tydzien. Sprzyja ona oglupianiu narodu. Pisal to juz Krasicki i wreszcie trzeba
      cos z tym zrobic.

      Chemia i biologia sa to dyscypliny przyszlosci i im bym tz poswiecil duzo uwagi.

      W koncu jezyki: angielski i niemiecki dla kazdego, podstawy chinski.

      PF
      • kecawa Re: Drogi przyjacielu kecaw 10.02.08, 13:02
        Drogi przyjacielu z takowych POglądów Cię nie znałem.

        najserdeczniej pozdrawiam Twój kecaw( mam przyjaciół ;deistów i ateistów więc i
        z dalekiej Francji liberalny konserwatysta jest do zaakceptowania)
    • allspice Re: Wyrugować historię z liceów? 10.02.08, 08:43
      Nie rób szumu:) jest to tylko pomysł, a od niego do realizacji droga
      daleka...
    • adalberto3 W koncu kiedys trzeba wprowadzic wspolny .... 10.02.08, 10:55
      .. niemiecko-polski podrecznik. Wiadomosci w nim zawarte musza pasc
      na plodna role czyli na ogolna niewiedze.
      A historii Polski przyjdzie sie uczyc na tajnych kompletach z
      podrecznikow wydawanych na emigracji.
    • antithesis Rodzice, na ulice! 10.02.08, 11:53
      Trzeba wywiezc na taczkach wraza odmozdzona Hall z ME. Nie mozna
      pozwalac, zeby wrogowie POlski, wsadzeni na stolce przez
      przypadkowych kacykow, niszczyli caly nasz narod. Albo zakladamy
      podziemne szkoly historii na naszych dzieci.
    • antithesis polskie dzieci maja sie uczyc historii marek 10.02.08, 12:25
      na bazarach
      • polobolo1 Re: polskie dzieci maja sie uczyc historii marek 11.02.08, 00:07
        po co wiecej im do czyszczenia ulic w Europie?
    • alfa.alfa Krok drugi; język polski 11.02.08, 00:10
      kecawa napisał:

      > POmysł ministra MEN jest więcej niż zdumiewający!.Ograniczyć naukę
      historii w
      > szkołach średnich tylko do pierwszej klasy. Ci którzy chcą być
      inżynierami,
      > lekarzami itp niech nie uczą się dalej historii .O co chodzi w tym
      pomyślę ?
      > Anty historyczna POlityka ma jakowyś cel.Dlaczego tzw klasa
      rządząca chce by
      > znajomość i rozumienie niełatwego wieku XX była de facto bliska
      zeru?
      >
      > zaciekawiony i zaniepokojony kecaw po lekturze POmysłów pewnej
      wielce
      > czcigodnej pani minister
    • goldenwomen3 Na zbity pysk za takie POmysły 11.02.08, 09:21
      www.pardon.pl/artykul/3930/historia_tylko_przez_rok_rewolucja_idiotow


      POlecam komentarze w linku.
      • euro.pa Re: Na zbity pysk za takie POmysły 11.02.08, 09:25
        absolutnie tak, na zbity pysk. Nie moze jedna przypadkowa kretynka
        lub kretyn niszczyc zycia mlodych Polakow i calej POlski.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka