Dodaj do ulubionych

Oligarchia

25.05.08, 00:21
Klaudiusz Wesołek

Oligarchia



RODOWÓD

Ach, jak to kusiło! Komunistyczni aparatczycy byli nadzorcami
ogromnego majątku państwowego, którym zarządzali w imieniu ludu
pracującego miast i wsi…czyli nikogo konkretnego… Byli prawie jego
właścicielami. Ale PRAWIE robi różnicę. Wielu posiadaczy PRL
przekonało się w 1956 roku, że w jednej chwili można stracić
wszystko. Podobnie było w latach 1968, 1970, 1980. To były bolesne
doświadczenia. Z wielkorządców majątku narodowego część towarzyszy
stała się nikim. Nawet jeśli niektórym udało się przeżyć całe życie
przy korycie, to w obliczu śmierci zdawali sobie sprawę, że nie mogą
przekazać swoim dzieciom tego całego majątku, który prawie należał
do nich. Główną siłą, która stworzyła komunizm, była ludzka
chciwość, pragnienie zabrania majątku bogatym. Ten sam grzech główny
obalił komunizm (przynajmniej w bloku sowieckim). Nadzorcy,
faktyczni posiadacze „narodowego majątku”, zapragnęli stać się jego
właścicielami, choć było to totalnie sprzeczne z głoszoną przez nich
ideologią, w imieniu której wymordowali miliony ludzi.
Czy zaczęło się od jakiegoś spisku? Myślę, że nie. Jeśli zaczęło się
od spiskowania, to powstało równolegle wiele „spisków”, które z
biegiem czasu ogarnęły wszystkie partie komunistyczne krajów bloku
sowieckiego, GRU i KGB z ich przybudówkami.
Pewnie początkowo tylko niektórzy towarzysze szeptali sobie takie
rzeczy pół żartem pół serio, gdzieś w czasie wspólnego chlania,
polowania itp. Po jakimś czasie zaczęli rozmawiać o tym na poważnie
a później tworzyć polityczne plany.
Było zapewne wielu ideowych komunistów, którzy z odrazą podchodzili
do takich pomysłów. Ale i im nie obca była chciwość. Poza tym przez
lata widzieli niewydolność tego systemu. Jak długo można sobie
wmawiać, że chora idea jest słuszna? I jeszcze protesty społeczne.
Zbrojne reakcyjne podziemie udało im się wytępić…ale kiedy im się to
udało, zaczęła występować przeciwko nim ich „ukochana” klasa
robotnicza. To właśnie ona zadała im najstraszliwsze ciosy. Do tego
doszło to, że blok sowiecki nie mógł ekonomicznie wytrzymać wyścigu
zbrojeń. To wszystko sprawiło, że pewne naturalne ludzkie pragnienia
ukształtowały się w pewien spisek lub serię spisków w partii
komunistycznej i w bezpiece. Trudno określić czy taki spisek powstał
w KPZR czy w PZPR a może w GRU lub „polskim” WSW. Może powstał po
prostu w kilku różnych miejscach równolegle. Spisek ten szybko
przestał być spiskiem a stał się programem wszystkich kompartii.
Dlaczego królikiem doświadczalnym zrobiono Polskę? Może tam właśnie
powstały takie plany a więc polscy towarzysze byli już dobrze
przygotowani do takiej akcji? Być może Polskę wybrano dlatego, że
już dawno była otwarta na świat, na wpływy zachodnie, było tu
najwięcej „prywaciarzy” itp. Może towarzysze radzieccy tak wierzyli
w zdolności generała Kiszczaka. Prawdopodobnie bezpośrednią
przyczyną rozpoczęcia tych zmian w Polsce były strajki w maju i
sierpniu 1988, które przestraszyły wahających się jeszcze sowieckich
przywódców.
W każdym razie to właśnie w naszym kraju wypróbowano
tę „transformację”, którą planowano już dawno i którą w końcu
przeprowadzono we wszystkich krajach bloku sowieckiego. 31 sierpnia
1988 Czesław Kiszczak zaproponował rozmowy „Okrągłego Stołu”.
Nieoficjalne rozmowy między komunistycznymi władzami a
przywódcami „podziemnej” opozycji toczyły się już od kilku lat.
Teraz rozpoczęły się rozmowy oficjalne, pokazujące światu gotowość
bloku sowieckiego do idących bardzo daleko zmian ustrojowych. Kiedy
politycy „komuny” i „opozycji” przygotowywali się do rozmów w
Magdalence i przy Okrągłym Stole, komunistyczna nomenklatura, czyli
działacze i bezpieczniacy zajmujący się gospodarką, przygotowywali
się do Wielkiego Skoku na Kasę. Niektórzy twierdzą, że przy Okrągłym
Stole czerwoni zrezygnowali z władzy w zamian za przejęcie
własności. Nie jest to do końca prawda. Postkomunistyczna oligarchia
nie tylko przejęła państwowy majątek, ale właśnie dzięki temu
znacznie też umocniła i utrwaliła swoją władzę polityczną.
Solidarnościowcy dostali za to polityczne „zabawki” i różne takie
okruchy z pańskiego stołu.

SZCZEGÓŁY TECHNICZNE

O tym w jaki sposób komunistyczna nomenklatura przejmowała majątek
państwowy napisano już wiele książek i artykułów. Ja nie chcę tutaj
wchodzić zbyt głęboko w szczegóły techniczne. Najważniejsze było to,
że rozgrabienie państwowego majątku zostało zaakceptowane przez całą
partię, przez liderów opozycji, przez hierarchów kościelnych, przez
towarzyszy z Moskwy i przez Zachód. Kwestie techniczne były sprawą
drugorzędną.
Złodziejska forma prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych nie była
jedyną formą grabieży. Jedną z nich (chyba nawet pierwszą) było
pośrednictwo spółek nomenklaturowych w transakcjach pomiędzy
przedsiębiorstwami państwowymi a później także między
przedsiębiorstwami państwowymi a prywatnymi. Należy też wspomnieć o
grabieży gruntów, wykupywanych za bezcen, na podstawie różnych spec-
ustaw, z których korzystać mogła tylko rodząca się oligarchia.
Gdy postkomunistyczna oligarchia rosła w siłę a jej klienteli
politycznej żyło się dostatniej, równocześnie gnojone były wszelkie
zalążki klasy średniej. Rolnicy i rzemieślnicy wpuszczeni zostali
w „pułapki kredytowe”. Małym firmom na początku pozwolono się trochę
rozwinąć, ale wkrótce dokopano im nieludzkimi podatkami.
Grabieży majątku narodowego dokonywano niekiedy w majestacie prawa,
niekiedy na jego granicy a niekiedy ewidentnie wbrew obowiązującemu
prawu. Myślę, że jeśliby komuniści chcieli, to mogliby przygotować
przepisy tak, aby każda oligarchiczna kradzież była formalnie zgodna
z „prawem”. Jednak wielu oligarchów (może wszyscy) przejmując
majątek państwowy musiało wejść w konflikt z prawem. Z pewnością
chodziło o stworzenie pewnego rodzaju solidarności w zbrodni, aby
dalej działać w jedności, chociaż w innym systemie. Ponoć nic nie
łączy ludzi tak mocno jak wspólnie popełniona zbrodnia…
Ciężko jest odkryć jaki był „klucz” do uwłaszczenia nomenklatury -
kto został wyznaczony do przejęcia własności i co komu przypadło w
udziale. I czy w ogóle był jakiś klucz? Może generał Kiszczak dał
tylko „wędkę” nomenklaturze a później była tylko „wolna amerykanka”
między nimi? Myślę, że nie puszczono wszystkiego na żywioł. Ta
wielka grabież musiała być kontrolowana. Inaczej doszłoby do wojny
domowej. Z pewnością ustalony był jakiś klucz, aby wiadomo było komu
wolno grabić i mniej więcej w jakim sektorze. Jakiś element „wolnej
amerykanki” musiał też w tym być. Przecież od komunizmu już
odeszliśmy. Ale i tak każdy z postkomunistycznych oligarchów
zgromadził olbrzymi majątek, więc wielkiej zazdrości między nimi nie
było. Byli jednością i są nią do dzisiaj. Może jedynie na Ukrainie
doszło do konfliktu dwóch oligarchicznych grup, co doprowadziło
do „Pomarańczowej Rewolucji”.

KTO JEST OLIGARCHĄ

Lista postkomunistycznych oligarchów w zasadzie pokrywa się z listą
najbogatszych obywateli Polski. Ale nie do końca. Być może istnieją
w Polsce ludzie niesłychanie bogaci, którym się po prostu udało,
bo „wstrzelili się” w jakąś próżnię na postkomunistycznym rynku i
mieli dobry pomysł na biznes. Może jest kilka wyjątków, które
potwierdzają regułę. Nie wierzę raczej aby byli wśród oligarchów
zwykli kryminalni złodzieje, którzy potem zainwestowali w jakieś
intratne biznesy. Siedziałem trochę w więzieniu za politykę, ale
przeważnie z kryminalistami i wiem, że w mentalności złodzieja leży
raczej trwonienie ukradzionej kasy niż oszczędzanie i inwestowanie.
Poza tym co i komu mieli
Obserwuj wątek
    • pisz_pan_na_berdyczow Re: Oligarchia 25.05.08, 00:25
      więcej:
      www.historycy.org/index.php?showtopic=43762&st=0&p=408328&

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka