Dodaj do ulubionych

Ostre starcie NFZ z resortem zdrowia

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.03, 23:11
Najwyższy czas, by przestać NFZ traktować jako synekury dla
SLD. Proponuję, by każdy z VIPów SLD leczył się w najbliższej
Jego miejscu zamieszkania placóce ZOZ! Bezspornie dowie się
wtedy - co wart jest dla Niego projekt NFZ
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna Re: Ostre starcie NFZ z resortem zdrowia 03.10.03, 23:16
      A Łapiński po co się wtrąca? Mało narozrabiał?
      • Gość: ire` Re: Ostre starcie NFZ z resortem zdrowia IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.10.03, 06:16
        Widocznie Łapa trzyma ciągle łapą wszystko w łapie.
    • Gość: wb Re: Ostre starcie NFZ z resortem zdrowia IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.03, 23:16
      a to ciekawostka!! Łapiński zdajsie dlatego powołał NFZ bo
      minister miał mieć nad tym kontrolę, a nie niezależne kasy
      chorych. nie wiem czy dobrze pamiętam, starość, teraz minister
      nie może. Czyżby chodziło o to że to łapiński ma kontrolować
      fundusz czy minister?
    • Gość: hala Re: Ostre starcie NFZ z resortem zdrowia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.03, 23:50
      Najwyzsza pora by "poleciał" Nieomylny menadżer RP. Jka to
      możliwe by nominację uzyskał Pan Prezes, który to jak sądzę
      przez przypadek ma już dwie operacje kregosłupa. Rachunek jest
      prosty 9 m-cy L4 x wynagrodzenie (po 90 dniach 100 %) to w
      istocie tylko drobiazg dla naszego - dramatycznie trudnego
      budżetu NFZ. Czy ZUS jest w stanie uzdrowić takiego
      prominentnego dygnitarza ???
    • Gość: max WSZYSCY ZŁODZIEJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 04.10.03, 00:18
      • Gość: koza Re: WSZYSCY ZŁODZIEJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.03, 13:48
        masz absolutną rację!!!!!!!!!!!!!!! Chorzy i niepełnosprawni
        (mam I grupę inwalidzką i nie stać mnie na leki z wyższej
        półki)do piachu, a dla rządzących premia i delikatesy!!!!!!!!!!
    • Gość: 4krzych1 hej, żydzi, a co z Michnikiem i Kolendą? zniknęli??? IP: *.acn.pl / 10.64.7.* 04.10.03, 00:24
    • Gość: maruda Podobnoż... IP: *.gdynia.mm.pl 04.10.03, 00:44
      ... obie instytucje mają pełnić rolę służebną wobec chlebodowacy,
      czyli podatnika-potencjalnego pacjenta.
      • Gość: Dutch A mnie sie juz... IP: *.dip.t-dialin.net 04.10.03, 02:29
        ... delikatnie mowiac niedobrze robi jak czytam takie rzeczy...
        niech rozedra kase do konca, a powiatowe szpitale dalej niech walcza o byt.
        Moze jak wszystko upadnie to wtedy ktos madry wreszcie pojdzie po rozum do
        glowy...
    • Gość: andrzej.sprengler@gazeta.pl Re: Ostre starcie NFZ z resortem zdrowia ... na widok IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.10.03, 01:03
      Gość portalu: hala napisał(a):

      > Najwyższy czas, by przestać NFZ traktować jako synekury dla
      > SLD. Proponuję, by każdy z VIPów SLD leczył się w najbliższej
      > Jego miejscu zamieszkania placóce ZOZ! Bezspornie dowie się
      > wtedy - co wart jest dla Niego projekt NFZ
      > Pozdrawiam
      Najwyzsza pora by "poleciał" Nieomylny menadżer RP. Jka to
      możliwe by nominację uzyskał Pan Prezes, który to jak sądzę
      przez przypadek ma już dwie operacje kregosłupa. Rachunek jest
      prosty 9 m-cy L4 x wynagrodzenie (po 90 dniach 100 %) to w
      istocie tylko drobiazg dla naszego - dramatycznie trudnego
      budżetu NFZ. Czy ZUS jest w stanie uzdrowić takiego
      prominentnego dygnitarza ???(zrobią go np. wice-prezesem zus'u
      i biedaczek dotrwa "skromnie" starosci zabezpieczony ustawami i
      paragrawami oraz umowami miedzy resortowymi... )

      ...na widok społeczny moim zdaniem...a pieniadze podzielą
      między sobą ...już w ciszy i na zapleczu gdzies schowani.Nikt
      z "Baronow" czy tez wyzszej szarzy urzedniczej nie ponizszy sie
      pojscie do lekarza ...dla zwykłych ludzi.Widział ktos
      aby "kruk ,krukowi wykolił oko?" , tu jest podobnie blizej
      bielizna od koszuli ,czyli trzeba zadbac o "skromną"
      rente/emeryture kolesia , a i moja własna będzie
      zabezspieczona.Własciwa kolej myslenia przeciez... a my z kraju
      lachów bedziemy na forum np Gazety W. dalej sie zlościć.
      • Gość: kr Re: Ostre starcie NFZ z resortem zdrowia ... na w IP: *.abhsia.telus.net 04.10.03, 04:17
        No to znajdzmy kogos i uzgodnijmy, ze na nich bedziemy glosowac w
        nastepnych wyborach.
    • Gość: Super DidzeJ Heniu zgadnijcie kto to powiedzial IP: *.freeway.pl / 172.16.1.* 04.10.03, 06:46
      A to kto powiedział : Jeżeli walka o utrzymanie państwa miała
      być poważna i skuteczna, to osiągnąć ten cel można było jedynie
      poprzez bezwzględną i konsekwentną centralizację"















      Adolf H.
    • Gość: Rober Re: NFZ - asa zacimiła im umysły i portfele ! IP: *.sulechow.sdi.tpnet.pl / 192.168.1.* 04.10.03, 08:33
      Roczna składkę dzielimy przez ilość ubezpieczonych i zgodnie
      kierujemy na każdągłowę do województw - tam gdzie jest najwięcej
      ludności dostanąwiększą część tam gdzie mniej odpowiedni procent
      adekwatny do ilości ubezpieczonych a nfz niech sie odwali od
      moich pieniędzy - niech pilnuje czy są racjonalnie wydawanie a
      nie rości sobie monopol do ich wydawania.
      • Gość: B.K. Re: NFZ - asa zacimiła im umysły i portfele ! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.10.03, 09:10
        Gość portalu: Rober napisał(a):

        > Roczna składkę dzielimy przez ilość ubezpieczonych i zgodnie
        > kierujemy na każdągłowę do województw - tam gdzie jest
        najwięcej
        > ludności dostanąwiększą część tam gdzie mniej odpowiedni
        procent

        Ale to juz bylo... i nie wroci wiecej...

        A czemu tak ma byc jezeli w sasiednim wojewodztwie jest szpital
        z ktorego korzysta pol twojego bo to szpital specjalistyczny =
        drogi? Za proste te Twoje recepty doktorku... ;-)

        Pozdrawiam
        B.K.
        > adekwatny do ilości ubezpieczonych a nfz niech sie odwali od
        > moich pieniędzy - niech pilnuje czy są racjonalnie wydawanie a
        > nie rości sobie monopol do ich wydawania.
    • Gość: tytus Re:ZLIKWIDOWAĆ CENTRALĘ NFZ IP: *.acn.waw.pl 04.10.03, 10:32
      Po jasną cholerę mnożyć tak kosztowne instytucje. Oddziały
      wojewódzkie mogą pozostać , centralę może stanowić departament w
      Ministerstwie Zdrowia pod nazwą departament NFZ.
      Przestaną być swary pomiędzy prawie równorzędnymi insytucjami.
      Wprowadzić obowiązkowo drobne opłaty pacjentów.

      Płacę od kilkunastu lat dwie składki na ubezpieczenie zdrowotne
      i niestety nigdzie nie mogę się dostać, wszędzie brak limitów.
      Dopiero po znajomości i za opłatą mogłem uzyskać zabieg.
      Niech szlag trafi taki złodziejski system.
      Proponuję uzależnić dostęp do lecznictwa od wysokości płaconych
      składek,to będzie sprawiedliwe. Ale menadżerowie lekarze wiedzą,
      że najlepiej wyrwać kasę od pacjentów przy nie jasnych
      przepisach.
    • Gość: andrzej Walka o system IP: *.toya.net.pl 04.10.03, 13:04
      Nie mieszajcie w to dupki polityki. Minister chce zza biurka
      decydować o wielkości kontraktu w Pćimiu Dolnum, gratulacje!!!
      Zostawienie rezerwy spowoduje zmniejszenie wielkości środków
      będących w dyspozycji oddziałów w trakcie kontraktacji,
      szpitale zadłużą się jeszcze bardziej, a tak wogóle to nie
      przystąpią do konkursów, kto wtedy będzie odpowiadał za brak
      ciągłości świadczeń!!! Zlikwidować MZ!!!
    • Gość: anna Re: Ostre starcie NFZ z resortem zdrowia IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 13:18
      a może do jasnej cholery,wreszcie pieniądze przeznaczyć na
      leczenie pacjentów?a nie na stołki administracyjne!
      • Gość: Pacjent Re: Czy napewno Minister ma rację??????????? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 21:16
        Może wreszcie ktoś wytłumaczy nam, na czym ma polegać dbałość
        Ministra. Zabiera 900mln, których nie wyda na dodatkowe leczenie.
        Pozostawiając w NFZ wydane zostałyby na leczenie a nie na
        zaległe "203 zł". Dając po równo do każdego szpitala to wydamy
        pieniądze w taki sposób, że np. w Pćimiu jak trafi im się
        pacjent do ambulatorium to i tak go położą na oddziale na 10 dni
        aby skasować za usługę medyczną a w sąsiednim szpitalu gdzie
        sięrobi po 20 operacji dziennie limit się szybko skończy.
        Medycyna to rzemiosło więc korzystajmy z dobrych rzemieślników i
        niech tam idą nasze pieniądze. SŁABI muszą zbankrutować i nie
        mieć szansy korzystać z naszych pieniędzy za kiepską pracę. To
        my decydujmy gdzie się chcemy leczyć a NFZ niech im płaci za
        usługę. Minister nigdy nie będzie obiektywny - ma nad sobą
        Premiera.
        Bzdety typu 1,5% więcej będzie lepiej już widzieliśmy. Zacznijmy
        kierować środki za pacientem. To NFZ zna potrzeby poszczególnych
        szpitali a Minister nie ma czasu zapoznać się z danymi z
        regionów. Zapytajcie również środowisko medyczne co preferuje -
        rozwiązanie Ministra czy NFZ ??
    • Gość: koper Re:Miller musi odejsc!!!! IP: *.proxy.aol.com 04.10.03, 22:53
      Caly rzad Millera do dymisji,nikt go nie popiera,stracil
      wiarygodnosc rzadenia.Ten rzad sie nie sprawdzil,po co sztucznie
      trzymac chory i nie udolny rzad Millera.Trzeba rozpisac wybory
      jak najszybiej,bo mafia SLD rozkradnie wszystko!!!!
      • Gość: chłopakizPOiPISU no i dla nas nic nie zostanie!!! IP: *.acn.pl / *.acn.pl 04.10.03, 23:00
        rozpędzić sld!!!
        my też chcemy coś dostać !!!
    • Gość: Lekarz dyzurny na moj lekarski nos... IP: *.amwaw.edu.pl 05.10.03, 00:33
      awantura idzie o to, w jakim stopniu pieniadz w systemie moze podazac za
      pacjentem zgodnie z wyborem placowki, w ktorej chce sie leczyc, a w jakim
      stopniu znowu to ograniczyc do...oddzialow regionalnych NFZ.

      Przy puszczeniu tego na tzw, "zywiol" czyli rynek okazaloby sie, ze sa
      placowki, w ktorych tak wielu Pacjentow chcialoby sie leczyc, ze moznaby
      pracowac w systemie calodobowym niemal.

      Wezmy chociazby moj szpital na Banacha w Warszawie.
      Kolejki i zadluzenie sa wynikiem tylko tego, ze leczymy ludzi z calej Polski, a
      pieniadze otrzymujemy w zasadzie tylko za tzw. "rejon".
      Przy wolnym przeplywie pieniadza, nawet przy obecnym niedoszacowaniu procedur,
      SPCSK na Banacha w Warszawie bylby kwitnaca placowka. Moja Klinika w konczacym
      sie roku wypracowala kilkaset tysiecy zlotych DOCHODU!!!
      Oczywiscie nic z tego nie mamy, bo idzie to do worka pt"dlug szpitala". Gdyby
      nie bylo limitow sztywno dzielonych raz w roku na regiony, zapewne rentownosc
      bylaby jeszcze wieksza, bo wykorzystanie sprzetu, budynkow, mediow bardziej
      ekonomiczne, przez koszta jednostkowe mniejsze.

      Ale nic za darmo.
      Placowki, w ktorych pacjenci nie chca sie leczyc, zaczelyby upadac.
      • Gość: Matti Re: na moj pacjencki nos... IP: *.net.autocom.pl 05.10.03, 14:42
        Gość portalu: Lekarz dyzurny napisał(a):

        > awantura idzie o to, w jakim stopniu pieniadz w systemie moze
        podazac za
        > pacjentem zgodnie z wyborem placowki, w ktorej chce sie
        leczyc, a w jakim
        > stopniu znowu to ograniczyc do...oddzialow regionalnych NFZ.

        Prawda wydaje sie byc tak, ze jakowac "administracyjna tluszcza"
        zarzadza moimi pieniedzmi i loci sie z inna o to, jak je
        rozdzielac. Z pewnoscia zostanie to uznane za opinie prymitywna,
        takoz za uproszczenie, ale mnie sie zdaje, ze powinnismy dazyc
        do sytuacji, w ktorej to jednak pacjent decyduje, a nie urzednik.

        To pacjent, a nie lekarz, powinien miec umowe z ubezpieczycielem
        i to pacjent, a nie lekarz czy tez urzednik, powienien decydowac
        o tym, gdzie sie pojdzie leczyc. To pacjent powinien decydowac o
        tym, ile chce placic za ubezpieczenie, stosownie do tego, co
        takie ubezpieczenie obejmuje (oczywiscie - stosownie do ofert
        ubezpieczycieli).

        Dopoki do takiej wersji nie dojdziemy, po wsze czasy bedzie
        panowac w Polsce zwyczaj, iz lekarz robi dla pacjenta nie usluge,
        ale przysluge. Wobec czego nalezy mu sie dodatkowa gratyfikacja
        w formie koperty z zawartoscia. Od szesciu lat wreczam roznym
        ludziom w bialych kitelkach takowe koperty i w zaden sposob nie
        zmienia to faktu, ze nadal jestem przy tym traktowany w sposob
        uragajacy jakiejkolwiek ludzkiej godnosci. I nie jest to zaden
        margines polskiej zluzby "zdrowia", ale jej glowny nurt.

        Tak wiec wrecz zenuja mnie klotnie ludzi, ktorzy szermujac
        jeszcze jakimis racjami oraz idealami kloca sie o pieniadze moje
        i wszystkich innych `spolecznie ubezpieczonych`. Nie bede tez
        przejmowal sie tym, ze jakies placowki sluzby zdrowia moglyby
        upasc. Czy lekarz jest swieta krowa? Przykro mi, ale daleko mu
        do swietosci. Moja "placowka" tez moze upasc, ja rowniez moge
        pozostac bez pracy. Ale przynajmniej nie utrzymuje sie z
        okradania i ponizania innych i nie wymuszam na nich lapowek
        wykorzystujac ich bezradnosc wobec cierpienia osob im bliskich.
        • Gość: czterdziestka Re: na moj pacjencki nos... IP: *.fornet.waw.pl 05.10.03, 16:19
          Gość portalu: Matti napisał(a):

          > To pacjent, a nie lekarz, powinien miec umowe z ubezpieczycielem
          > i to pacjent, a nie lekarz czy tez urzednik, powienien decydowac
          > o tym, gdzie sie pojdzie leczyc. To pacjent powinien decydowac o
          > tym, ile chce placic za ubezpieczenie, stosownie do tego, co
          > takie ubezpieczenie obejmuje (oczywiscie - stosownie do ofert
          > ubezpieczycieli).

          Masz absolutna racje!
          >
          > Dopoki do takiej wersji nie dojdziemy, po wsze czasy bedzie
          > panowac w Polsce zwyczaj, iz lekarz robi dla pacjenta nie usluge,
          > ale przysluge. Wobec czego nalezy mu sie dodatkowa gratyfikacja
          > w formie koperty z zawartoscia. Od szesciu lat wreczam roznym
          > ludziom w bialych kitelkach takowe koperty i w zaden sposob nie
          > zmienia to faktu, ze nadal jestem przy tym traktowany w sposob
          > uragajacy jakiejkolwiek ludzkiej godnosci. I nie jest to zaden
          > margines polskiej zluzby "zdrowia", ale jej glowny nurt.

          Ja pierwszy raz w zyciu znalazlam sie kilka dni temu w szpitalu. Mialam
          straszny problem moralny: dac koperte czy nie dac. (Przez caly czas mojego
          pobytu w szpitalu ten problem potegowal moje dolegliwosci). Przed pojsciem do
          szpitala,doswiadczeni w szpitalnym zyciu tlumaczyli mi, ze jesli nie zaplace,
          to bede traktowana jak smiec. Wrocilam przedwczoraj. I zaczynam wierzyc, ze
          postapilam slusznie, bo NIE DALAM!


          • Gość: Matti Re: na moj pacjencki nos... IP: *.net.autocom.pl 05.10.03, 19:23
            Gość portalu: czterdziestka napisał(a):

            > Ja pierwszy raz w zyciu znalazlam sie kilka dni temu w
            szpitalu. Mialam
            > straszny problem moralny: dac koperte czy nie dac. (Przez caly
            czas mojego
            > pobytu w szpitalu ten problem potegowal moje dolegliwosci).
            Przed pojsciem do
            > szpitala,doswiadczeni w szpitalnym zyciu tlumaczyli mi, ze
            jesli nie zaplace,
            > to bede traktowana jak smiec. Wrocilam przedwczoraj. I
            zaczynam wierzyc, ze
            > postapilam slusznie, bo NIE DALAM!

            Moralnie, z pewnoscia zrobilas dobrze. Ja mialem o tyle inna
            sytuacje, ze nie chodzilo o mnie, ale o moich rodzicow i Ciocie.
            We wlasnym przypadku mialbym wieksze pole manewru i choc che
            wierzyc, ze bym nie zaplacil, to oczywiscie latwo mi to w tej
            chwili sobie pisac. Natomiast jak ja bym sie czul w wypadku
            Mamy, gdyby np. operacja sie nie powiodla? Jak bym sie czul,
            wiedzac, ze w szpitalu obowiazuje powszechnie znany "cennik" i
            ze ja go olalem w imie wlasnej donkiszoterii?

            Natomiast jest faktem, ze niezaleznie wlasciwie od lapowek
            czlowiek jest traktowany tak samo (nie mowie tu juz nawet o
            samych pacjentach, ale o sobie - jako rodzinie). Jak bys sie np.
            poczula, gdyby pan "lekarz", ktory ma kieszen godna brytyjkiego
            adwokata, przywital sie z toba z usmiechem i powiedzial: "A wie
            pan, mielismy dzis nieoczekiwany zgon na oddziale. Myslalem
            nawet, jak mi o tym powiedzieli, ze to pana ciocia, ale sie
            okazalo ze nie. Zaskoczyla nas". Przyklady moglbym mnozyc.
            Przeciez gdyby nie fakt, ze Ciotka byla na tym oddziale, to
            rzeczony Pan sam by predko potrzebowal opieki i to bardzo
            paliatywnej.
            • Gość: czterdziestka Re: na moj pacjencki nos... IP: *.fornet.waw.pl 05.10.03, 21:30
              Gość portalu: Matti napisał(a):

              > Gość portalu: czterdziestka napisał(a):

              > Przed pojsciem do
              > > szpitala,doswiadczeni w szpitalnym zyciu tlumaczyli mi, ze
              > jesli nie zaplace,
              > > to bede traktowana jak smiec. Wrocilam przedwczoraj. I
              > zaczynam wierzyc, ze
              > > postapilam slusznie, bo NIE DALAM!
              >
              > Moralnie, z pewnoscia zrobilas dobrze. Ja mialem o tyle inna
              > sytuacje, ze nie chodzilo o mnie, ale o moich rodzicow i Ciocie.
              > We wlasnym przypadku mialbym wieksze pole manewru i choc che
              > wierzyc, ze bym nie zaplacil, to oczywiscie latwo mi to w tej
              > chwili sobie pisac. Natomiast jak ja bym sie czul w wypadku
              > Mamy, gdyby np. operacja sie nie powiodla? Jak bym sie czul,
              > wiedzac, ze w szpitalu obowiazuje powszechnie znany "cennik" i
              > ze ja go olalem w imie wlasnej donkiszoterii?

              Matti, chyba uczciwosci nie powinno nazywac sie donkiszoteria.
              Dostalam pieniadze na lapowke od mojej Mamy. Mialam je caly czas przy sobie,
              wiec o skapstwo nie mozna mnie posadzic. Pieniadze oddalam Mamie.
              • Gość: Matti Re: na moj pacjencki nos... IP: *.net.autocom.pl 06.10.03, 01:42
                Gość portalu: czterdziestka napisał(a):

                > Matti, chyba uczciwosci nie powinno nazywac sie donkiszoteria.
                > Dostalam pieniadze na lapowke od mojej Mamy. Mialam je caly
                > czas przy sobie, wiec o skapstwo nie mozna mnie posadzic.
                > Pieniadze oddalam Mamie.

                Przy ostatnim pobycie Mamy w szpitalu tez nie dalem w lape. Po
                prostu - po szesciu latach zabraklo juz kasy. A w kazdym razie,
                potem nie wystarczyloby na leki i rehabilitacje. Tyle, ze
                zamiast "odczucia uczciwosci" (cokolwiek to oznacza) mialem ...
                msciwa satysfakcje widzac skwaszone i pelne urazy miny pani
                ordynator i pani doktor - wlascicielki sali. Ale skoro o
                uczciwosci mowa, to przyznam, ze Mama nie byla chyba traktowana
                ani lepiej, ani gorzej niz podczas poprzednich pobytow w tym
                szpitalu. Wiec w tym jednym co najmniej nie jest tak, ze jesli
                sie nie da, to pacjenta jakos szczegolnie "gnoja". Owszem,
                musialem paru rzeczy dokladniej dopilnowac i dwukrotnie zrobic
                lekki raban. Ale nic wiecej sie nie stalo.

      • lolita10 Re: na moj lekarski nos... 05.10.03, 16:12
        Czy nie mogloby byc tak, ze placowki sluzby zdrowia otrzymuja
        pieniadze: "prognozowane", takie jak obecnie plus moga brac pieniadze, gdy im
        zabraknie na zasadzie otrzymania "zdrowotnego kredytu bankowego". Po roku
        placowki rozliczaja sie z ilosci pacjentow i wykonanych zabiegow, Jesli
        pieniadze "prognozowane" byly za male albo za duze, teraz nastepuje wyrownanie
        finansow?
    • Gość: Informator Na zdrowie nie ma , ale na KK jest gruby szmal IP: 209.234.166.* 05.10.03, 16:19
      Nikt w RP nie dysponuje wiarygodnymi danymi na ten
      temat, ani MF ani urzedy skarbowe. KK ukrywa je wbrew
      art.22 ust.3 konkordatu.Wplywy polskiego KK mozna
      oszacowac jedynie w przyblizeniu.
      FiM przyjely do obliczen wylacznie do oplat
      wzbogacajacych ksiezowskie kieszenie (np.ofiara za
      chrzest,komunie, slub) i to w najnizszej mozliwej do
      przyjecia wysokosci.Oficjalnychinformacji na temat
      liczby takich wplywow zarejestrowanych przez sam KK
      mozna zaczerpnac na stronie www.ecclesia.org.pl.

      Obliczenia na podst danych za rok 2001:
      -pierwsze komunie 480 tys.dzieci
      (ofiara,rozaniec,ksiazeczka do nabozenstwa) * 80 zl=
      39 mln zl
      -bierzmowanie:300 tys.osob * 70 zl (skladka na krzyz)=
      21 mln zl
      - sluby 161371 * 350 zl ( minimalny koszt
      zapowiedzi+ofiara)= 56 mln zl
      - pogrzeby: 364 tys* 2500 zl (miejsce na
      cmentarzu,ofiara)= 900 mln zl
      - koledy: ok. 100 mln zl (40 zl za kolede)
      - swieta: oplatek, swieconka: ok.20 mln zl
      - msze w roznych intencjach: ok. 50 mln zl
      - sprawy rozpatrywane przez sady biskupie: ok.20 tys
      spraw rocznie * 2 tys. zl od sprawy= 40 mln zl
      - dochody z tacy:przy zalozeniu, ze do kosciola chodzi
      regularnie tylko 58% Polakow uprawnionych do glosowania
      wiec 17 mln osob i zostawia co tydzien na tacy po 2 zl
      daje to tygodniowo ok 34 mln zl, a rocznie 1,8 mld zl

      RAZEM DAJE TO OK; 3,5 mld zl W CIAGU ROKU !!!

      Dofinansowanie KK przez panstwo - nie mniej niz 200
      mln zl (dane trzymane w najwyzszej tajemnicy !!). Np.
      w roku 2002 Fundusz koscielny otrzymal z budzetu 84,5
      mln zl, dotacje dla KUL i PAT wyniosly - 92,5 mln zl,
      duszpasterstwo wojskowe - 15 mln zl, renowacja
      zabytkow sakralnych - 13,5 mln zl, finansowanie nauki
      religii w szkolach - 500 mln zl, utrzymanie kapelanow
      szpitalnych i kapelanow innych branz - 1,2 mld zl.
      Co pare lat dochodza dotacje wizyt Papy.
      Dane jak wyzej sa wiarygodne. Oparte sa na konkretnych
      danych, wynikajacych z badan spolecznych. Nikt nie
      jest w stanie natomiast pkreslic przychodow z
      prowadzonej przez KK dzialalnosci gospodarczej
      (bezpodatkowej w ramach tzw. "celow duszpasterskich"
      lub sporadycznie oblozonej symbolicznym ^podatkiem
      zryczaltowanym) czy chocby bezclowego i bezpodatkowego
      importu.
      Zaden z dyrektorow holdingu KK nie przyzna, ze
      robienie pieniedzy jest celem nadrzednym.
      KK jest najwiekszym inwestorem na rynku budowlanym
      (setki plebani i kosciolow, bazyliki: Lichen, Krakow,
      Warszawa), warszawski biurowiec Roma Center.
      Prowadzi Towarzystwo Emerytalne Arka Invesco, siec kas
      pozyczkowych SKOK, wydawnictwa ksiazkowe i prasowe
      (przynajmniej setka tytulow), stacje radiowe i
      telewizyjne, wytwornie dewocjonaliow, udzialy w
      spolkach gieldowych (w ramach walki z alkoholizmem
      takze w browarach Okocim). Spore kwoty uzyskuja
      proboszczowie za wynajem sal i budynkow oraz z
      prowadzonych hoteli (np.Wit Stwosz w Krakowie), czy z
      biur podrozy, zajmujacych sie nie tylko pielgrzymkami
      i nie tylko do miejsc swietych).

      Nieoficjalnie mowi sie, ze dochody watykanskiego
      imperium w RP z dzialalnosci gospodarczej
      wynosza ok. 4 - 7 mld zl rocznie. Nikt nie ma odwagi
      podac publicznie konkretnych informacji.
      W wielu przypadkach, jak wiadomo przychod KKobciazony
      jest minimalnymi kosztami uzyskania. Wszyscy wiedza,
      ze ksieza i cale parafie korzystaja bardzo czesto z
      darmowego miejskiego pradu, wody, c.o. itp.

      Lacznie z rzeka przychodow z kieszeni wiernych dochody
      polskiego KK szacuje sie na ok. 8 - 10 mld zl
      rocznie !! Jest to 3 razy wiecej niz planowany na 2003
      rok budzet Ministerstwa Zdrowia (bez NFZ), dwa razy
      wiecej niz budzet policji i 70% wydatkow ^panstwa na
      pomoc spoleczna.
      10 mld zl wchlonietych przez Krk pozwoliloby zatrudnic
      pol miliona ludzi na rok i wyplacac im miesiecznie po
      1700 zl lub wyplacac np.zasilki dla 1,5 ml
      bezrobotnych !
      W rankingu najwiekszych polskich przedsiebiorstw KK z
      latwoscia ulokowalby sie w pierwszej dziesiatce,
      jezeli chodzi o obroty. Ze wzgledu na wartosc czystego
      zysku nie mialby zadnej konkurenji. Same
      nieopodatkowane wplywy z tacy sa np. pieciokrotnie
      wyzsze niz wynosi zysk netto zajmujacego 1 sze miejsce
      na liscie liderow PKN Orlen (380 mln). Na taki (1,8
      mld zl ) efekt ekonomiczny pracowaély w ubieglym roku
      trzy najbardziej rentowne przedsiebiorstwa III RP (TP
      SA, Polkomtel SA, EuRoPol Gaz SA).
      Nie same pieniadze stanowia jednak o potedze.
      Wlasnoscia filii Warykanhu jest 162 tys. ha gruntow
      (wiecej niz przed wojna !), o tysiacach nieruchomosci
      nie wspominajac.
      Koscielni hierarchowie nie musza szukac raju w niebie.
      Raj juz maja w III RP.


      • Gość: banana Re: Na zdrowie nie ma , ale na KK jest gruby szma IP: *.chello.pl 05.10.03, 21:46
        monotonny jestes gosciu z tymi atakami na kosciół przepisywanymi z FiM.

        Na kościół to ja:
        - daje , bo chce i ile chce
        - daje opodatkowane pieniadze, bo państwo ściągnęło mi już podatek przy wypłacie
        (a przypominam ci, że w Polsce przyjeto zasade, że nie opadotkowuje sie dwa
        razy tych samych pieniędzy, dlatego np. alimenty wolne sa od podatków,
        darowizny itp. To dlaczego to co daję na tace ma byc opodatkowane dwykrotnie?)

        a na służbe zdrowia:
        - zabierają mi nie pytając
        -jesli mam nieszczęście trafic do szpitala czy przychodni, mimo że wszystko juz
        sobie opłaciłam i tak musze latać z kopertą, albo wykupić prywatne usługi nawet
        w państwowej przychodni - czyli płace za wszystko 2 albo 3 razy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka