haen1950
20.09.08, 07:38
Gradient upadku PiS był od wyborów niewielki, ale stały. Sprowadził
ich sondaże w okolice 20%, od 33% uzyskanych w wyborach. Nie
pomagały ciągłe skandale o bezdurno, nicość propozycji dla Polaków
stawała się coraz bardziej widoczna. PiS staczał się ciągle w stronę
elektoratu Rydzyka, tego najtwardszego.
Po październiku i kolejnych kompromitacjach - najpoważniejsza z
lewymi usprawiedliwieniami - PiS dobije do ściany. Sondaże spadną
poniżej 15%. Nie pomogą żadne "amerykańskie" konwencje programowe,
nie pomoże ostatnia ostoja, czyli kancelaria prezydenta RP.
Polityczne sępy już powinny zasiąść do stołu, dopóki PiS jeszcze
dycha i zacząć obradować o przyszłości bez Kaczyńskich braci.
Przyśpieszone wybory zliżają się nieuchronnie.